Pralatajučy nad śviatočna ubranym Mienskam, ja nia moh nie zavitać da ciabie, maleńkaja błakitnavokaja pryhažunia. Kab nie patryvožyć tvoj son, ja pakinuŭ na bałkonie sani, adpuściŭ stomlenych aleniaŭ, uładkavaŭsia na padvokańni, zaciarušanym śnieham, i pačaŭ pisać hety list.
Śviaty Mikałaj i maleńkaja biełarusačka.
U mianie siońnia liryčny nastroj. Chočacca schavacca ad usich u prycichłym, zaśniežanym lesie, uładkavacca pad puchnataj jalinaju, zrabić vyhlad, što ja zvyčajny śniehavik i pacichu pisać vieršy: Prylacieła zima biełakryłaja na lasy, na hustyja bary. Koŭdraj biełaj pali atuliła, harady apranuła ŭ śniahi... A kali nadydzie noč, uskaraskacca na ledzianuju horku, skacicca ź jaje razoŭ dziesiać u miakki, jak puch, śnieh, pakružycca razam z dalikatnymi śniažynkami ŭ pavolnym valsie i z čystym sumleńniem ulehčysia spać. Ale niaŭrymślivy paŭnočny viecier znoŭ kliča mianie ŭ darohu. Źviniać srebnyja zvanočki na vupražy bystranohich biełych aleniaŭ. Spadarynia Noč raźviešvaje zialona-błakitnyja zornyja žyrandoli ŭ aksamitnych zalach svajho nieabsiažnaha pałacu, a čaroŭnyja mastaki, jakija zvyčajna žyvuć na haryščach, užo namalavali dla dzietak i dla darosłych śvietłyja kaladnyja sny.
Pralatajučy nad śviatočna ubranym Mienskam, ja nia moh nie zavitać da ciabie, maleńkaja błakitnavokaja pryhažunia. Kab nie patryvožyć tvoj son, ja pakinuŭ na bałkonie sani, adpuściŭ stomlenych aleniaŭ, uładkavaŭsia na padvokańni, zaciarušanym śnieham, i pačaŭ pisać hety list.
Adnojčy, siedziačy voś tak za vaknom tvajho pakoju, ja z takim zachapleńniem hladzieŭ, jak ty tancuješ “Bulbašok”, što ledźvie nie zvaliŭsia z čaćviortaha pavierchu. Dziakuj Bohu, mianie vyratavaŭ ahromisty ladziaš, za jaki ja paśpieŭ uchapicca... A kali ty śpiavala “Dobry viečar, dziaŭčynačka”, ja, zabyŭšysia, dzie znachodžusia, pačaŭ tabie padpiavać. Pačuŭšy moj hołas, ty padbiehła da vakna, i ja vymušany byŭ chavacca ŭ sierabrystaj vadaściočnaj trubie i prasiedzieŭ u joj, peŭna, z paŭhadziny. A kolki razoŭ ja z zamiłavańniem naziraŭ, jak starana ty robiš uroki, uvažliva słuchaŭ, jak pryhoža ty deklamuješ vieršy, lubavaŭsia tvaimi cudoŭnymi malunkami... Chaču tabie pryznacca: toj malunak, jaki ty šukała ŭčora ranicaj, nie zhubiŭsia. Jaho ŭziaŭ ja, zalezšy praz adčynienuju fortku ŭ tvoj pakoj, bo mnie vielmi spadabałasia, jak ty mianie namalavała.
Darahaja panienačka, tvaje vydatnyja adznaki mianie radujuć nia mienš, čym ciabie. Ja nie adnojčy nahadvaŭ tvajoj mamie, što dziela taho, kab maleńkija dziaŭčynki dobra vučylisia, ich treba karmić cukierkami, marožanym dy mandarynkami (sam usio heta vielmi lublu), a nia mannaju kašaj, jaječniaju dy katletami. Ja mocna pieražyvaju, kali ty chvareješ, i pilna saču za tym, kab tvaje baćki lačyli ciabie smačnymi miksturami i sałodkimi siropami, a nia brydkimi, horkimi tabletkami. Čas ad času ja ich uhavorvaju, kab jany dazvolili tabie nie pajści ŭ škołu i ŭziali z saboj u les, ci ŭ viosku, kab ty krychu adpačyła ad šmatlikich urokaŭ, strohich nastaŭnikaŭ dy šumnaha horadu. Ja byvaju vielmi zasmučany, kali ty płačaš. Niabiesnyja Anioły starana źbirajuć ŭsie tvaje ślozki i pieratvarajuć ich u prazrysty kryštalny doždžyk. A jak usie radujucca kožnaj tvajoj uśmiešcy... Navat soniejka vyhladvaje z-za chmaraŭ dziela taho, kab palubavacca taboj.
Chaču paviedamić tabie pryjemnuju navinu. Nieŭzabavie ŭ vašaj kvatery pasielicca jašče adzin žychar – maleńki, pušysty chamiačok, ab jakim ty tak doŭha maryła. Čaho tolki nia zrobiš dla takoj dobraj, staranaj, pasłuchmianaj, vietlivaj dziaŭčynki, jak ty...
Maja maleńkaja biełarusačka, na hetym ja mušu zakončyć svoj list. Užo viarnulisia biełaśniežnyja aleni. Užo kliča mianie zornaje nieba, a viecier raspaviadaje pra šmatlikich dzietak i darosłych, jakija ź nieciarpieńniem čakajuć sustrečy sa mnoj. Pieradavaj pryvitańnie mamie i tatu dy pamiataj, što jany ciabie vielmi mocna lubiać i hanaracca taboj. Nie zabyvajsia, taksama, i na mianie. Viasiołych Kaladaŭ! Śviaty Mikałaj.
Ranicaj maleńkaja pryhažunia piaščotna pacałavała źbiantežanaha, śmiešnaha, padobnaha na kazačnaha hnomika chamiačka, jaki starana zapichvaŭ za ščoki sakavituju morkvu, a potym z surjoznym vyrazam tvaru pračytała baćkam moj list. Tyja ažno praślazilisia... Ciapier taho chamiačka davodzicca dahladać mnie, ale čaho tolki nia zrobiš dziela taho, kab dzietki pad čas Kaladaŭ pačuvalisia ščaślivymi i vieryli, što cud abaviazkova adbudziecca.
11 śniežnia 2006h.

Kamientary