U Haradzienskim abłasnym dramatyčnym teatry pastavili znakamituju trahiedyju Janki Kupały «Raskidanaje hniazdo». Piša Andrej Pavač.
10 sakavika ŭ adnoj z najbolš znakamitych kancertnych zalaŭ Miensku maje prajści vialiki kancert z padborkaj najlepšych numaroŭ ź niadaŭna ŭźnikłaj na ANT humarystyčnaj prahramy «Comedy club». Hledačoŭ nastojliva zaprašajuć pryniać udzieł u hetym mierapryjemstvie abo choć by hladzieć sam «Comedy club» viečarami ŭ niadzielu. Paddaŭšysia ŭździejańniu takoha aktyŭnaha «televizijnaha spamu», ja vyrašyŭ dačakacca niadzielnaha viečara i paznajomicca z novym teleprajektam.
Humar, jaki hučaŭ sa sceny, ja abmiarkoŭvać nie chaču. Jaho prosta nie było. Chiba ž možna nazvać humaram historyju dziaŭčynki, jakaja zasunuła ŭ rot svajmu dziedu pažarnaje rukavo za toje, što toj patapiŭ kacianiatak. Za pałovu hadziny pieradačy vystupoŭcy nia mienš jak dziesiać razoŭ vykarystoŭvali adborny «russkij mat», dy taki, što hukarežysery vymušanyja byli jaho zahłušać. Čaho vartaja tolki prymaŭka: «Etoho nie možiet byť. Pili, bł…, i budiem piť». U pierapynkach pamiž numarami na scenie tancavali prafesijnyja stryptyzerki ŭ adzieńni, jakoje tolki ź vialikimi ahavorkami možna nazvać sukienkami. Za dziejańniem nazirali hledačy — žyćciaradasnyja zaharełyja dzieŭki i chłopcy ź mienskaj bahiemy, z tych, što lubiać pabavić čas u darahich barach dy pakatacca na łyžach u «Siličach».
Hm, padumaŭ ja, vyklučyŭšy televizar, atrymoŭvajecca nadzvyčaj cikava: dniom nam bajuć pra razłažeńnie marali ŭ podłaj Amerycy i Eŭropie, a pad viečar padkidvajuć pošłaść, jakuju ŭbačyš nie na kožnym amerykanskim kanale.
Niešta padobnaje dziejecca i na radyjo. Da prykładu, «žyćciovyja» historyi ź «Siamiejnaha radyjo», jakija paśla prapanujecca słuchačam abmierkavać, čym tyja paśpiachova j zajmajucca: «Dziaŭčyna Śvieta ŭ svaje siamnaccać hadoŭ nadta pakachała biznesoŭca Siarhieja, jakomu było tryccać piać i jaki mieŭ žonku dy dvaich dziaciej. Jany sustrakalisia (ciapier u nas heta nazyvajecca «sustrakalisia» — A.P.), až pakul Śviecie nia stuknuła tryccać, a Siarhiej usio nijak nie chacieŭ brać razvod sa svajoj žonkaj. I voś paradźcie, što rabić niaščasnaj Śviecie: ci raźbić ciapier siamju Siarhieja, ci znajści sabie novaha biznesoŭca».
Žach achoplivaje, jakija temy my spakojna abmiarkoŭvajem na svaich kuchniach. My, unuki sialan, jakija pa piaćdziasiat hadoŭ žyli sa svaimi naračonymi i vychavali našych zusim niadrennych baćkoŭ. My ŭžo źmirylisia z tym, što bolš čym 30% maładych biełarusaŭ biaruć šlub tolki tady, kali niaviesta nosić pad sercam małoje. Pra aborty navat havaryć nie prychodzicca. I my ŭsio heta ŭsprymajem jak danaść.
Kali vy raptam dumajecie, što pryviedzienyja fakty — chutčej vyklučeńnie, čym tendencyja, to mocna pamylajeciesia. Maju ni z čym nie paraŭnalny prykład sa sfery «vysokaha mastactva». Ź listapada letašniaha hodu haradzienski dramatyčny teatar demanstruje znakamituju trahiedyju Janki Kupały «Raskidanaje hniazdo». Biełaruskija pjesy staviacca ŭ HDT niačasta, bolej ciapier pakazvajuć spektaklaŭ inšaha kštałtu, da prykładu, kamedyju niejkaha sučasnaha anhielskaha dramaturha «Zanadta žanaty taksist», jakuju, darečy, haradzienskaje idealahičnaje načalstva ŭchvaliła biez vahańniaŭ. Idučy na Kupałavu klasyku, ja nie spadziavaŭsia ŭbačyć niešta sapraŭdy vydatnaje — zanadta časta paśla słovaŭ «Baćka paviesiŭsia» davodzicca ciapier čuć rohat u zali, — adnak ubačanaje ŭraziła mianie, jak toj kazaŭ, «da hłybini dušy».
Sa školnaj party ŭsie dobra pamiatajuć, što adziny stanoŭčy hieroj u «Raskidanym hniaździe» — Nieznajomiec, jaki prychodzić na pareštki razburanaj chaty i kliča jaje žycharoŭ iści na «Vialiki Schod pa Baćkaŭščynu», kab razam pieramahčy niabačnaha, ale nienažernaha Cmoka. U vyniku Symon i Zośka biahuć na Vialiki Schod, i ich učynak — adzinaja nadzieja ŭ kancy trahiedyi. Małady mienski režyser‑pastanoŭščyk A.Harcujeŭ dadaŭ u pjesu litaralna adzin epizod u samym kancy. Nieznajomiec zabivaje Zośku i Symona ź vintoŭki, za što atrymoŭvaje ad Paniča miašečak z hrašyma.
Ci adčuvajecie padtekst?! Usio, spadarstva, nijakaj praŭdy niama i šukać jaje nia varta. Usie svołačy, a najbolš, kaniečnie, revalucyjanery nakštałt Nieznajomca. Hety paradak nieparušny, navat kali i niespraviadlivy. Siadzi, maŭčy i starajsia vysłužycca, bo heta, aproč džek‑potu ŭ «Superlato», tvaja adzinaja nadzieja padniacca na prystupku vyšej u hijerarchičnaj leśvicy hrošaj, pasad, šykoŭnych aŭtamabilaŭ i ŭsiaho inšaha, što tak doraha sercu sučasnaha biełarusa.
Epidemija amaralnaści zachłynaje Biełaruś, a ŭ samych vysokich kabinetach hetaha nie zaŭvažajuć abo nia chočuć zaŭvažać, arhanizoŭvajučy čas‑počas hučnyja mierapryjemstvy, zaklikanyja prademanstravać sacyjalnuju abaronienaść biełarusaŭ.
Naprykład, śmiešnaja kampanija pa baraćbie z hetak zvanym «seksualnym rabstvam». Pa‑mojmu, tak ci inačaj, ale za miažu ludzi jeduć, tolki šukajučy lohkaha (zaŭvažcie, «lohkaha» a nie «lahčejšaha») žyćcia. Kožny čałaviek pavinien šukać sabie vartuju pracu na Radzimie, a nie havaryć: «Treba adsiul chutčej zvalvać, bo ŭ hetym bałocie ŭsio roŭna ŭžo ničoha nie atrymajecca». Dy ja ŭvohule nie pramianieju ad honaru za svaju krainu, kali čuju, jak jakoje‑niebudź piatnaccacihadovaje daŭhanohaje dziciatka stała suśvietnaj supermadellu. Zarablać na dadzienym Boham i prodkami vyhladzie padstupna. I što, biełarusam chiba sapraŭdy niama čym siabie pakazać, aproč jak tenisam i hołymi plačyma dziaŭčatak z‑pad Homielu? Pačataje niadaŭna zmahańnie ź «niaŭdałymi siemjami» taksama nahadvaje hučnuju pijar‑akcyju, choć u mnohich jana, treba pryznacca, znachodzić padtrymku. «Pravilna, u pracoŭnyja lahiery ich, kab zarablali i na siabie, i na tych, kaho napładzili», — zachodziacca babulki ŭ tralejbusach. I nichto nia dumaje, što tolki aciapleńnie ŭ takim lahiery budzie kaštavać bolej, čym usia praca paniavolenych niaŭdačlivych baćkoŭ. Ale što rabić ludziam, žyćciovaja perspektyva jakich stanovicca ŭsio bolš i bolš tumannaj. Adnapakajoŭka ŭ Miensku kaštuje siońnia kala 50 tysiač dalaraŭ. Ceny na žyllo tolki za adzin hod padnialisia pracentaŭ na šeśćdziesiat. Plany pa budaŭnictvie nie vykonvajucca navat u superaptymistyčnych spravazdačach uradu. Niadaŭna ja byŭ pa‑sapraŭdnamu ŭražany, daviedaŭšysia, što ŭ adnym z samych darahich eŭrapiejskich haradoŭ, Berlinie, dvuchpakajovaja kvaterka kaštuje 50 tysiačaŭ eŭra. Jak bačycie, roźnica nievialikaja. Uvohule, časam składajecca ŭražańnie, što ŭsio biełaruskaje hramadztva dzielicca siońnia nie na tych, chto «za» i «suprać», i tym bolš nie na «pravych» i «levych», a na tych, chto paśpieŭ atrymać kredyt na kvateru i čakaje, kali biełaruski rubiel chutčej laśniecca, i tych, chto na tuju kvateru tolki čakaje. Apošnim, va ŭmovach, kali «biełaruski ekanamičny cud» słužyć usio mienšaj i mienšaj kolkaści hramadzianaŭ, zastajecca spadziavacca tolki na «Superlato».
Vysnovu z usiaho skazanaha mnoju vyšej mahu zrabić tolki adnu. Linija padziełu ŭ hramadztvie prachodzić siońnia nie pamiž demakratyjaj i aŭtarytaryzmam, i navat nie pamiž biełaruščynaj i tatalnaj rusifikacyjaj, — linija padziełu idzie pamiž tradycyjnaj chryścijanskaj marallu, jakoj žyli našyja prodki, i chamstvam, raspustaj, abyjakavaściu da blizkaha. Kožny, chto choča niešta źmianić u Biełarusi, chto choča bačyć jaje bolš čystaj, chryścijanskaj i spraviadlivaj, pavinien stać ścianoju pamiž falsyfikatarami marali i našaj moładździu, jakuju štodzionna truciać u aŭdytoryjach i z ekranaŭ televizaraŭ. Jon pavinien być dla hetych ludziej prykładam va ŭsim. Sapraŭdnaja biełaruščyna staić tolki poruč z sapraŭdnaj dziadoŭskaj marallu. Heta zakon, i tolki niaŭchilnaje vykanańnie hetaha zakonu daje nadzieju na peŭnuju Pieramohu.

Kamientary