Chto achoŭvaje Kanavałavych? Viciebskaja milicyja adchryščvajecca
Paśla aryštu abvinavačanaha ŭ seryi teraktaŭ u Viciebsku i Miensku Dźmitryja Kanavałava da jaho baćkoŭ prystavili achovu, jakaja nia źniataja i dahetul.
Adrozna ad Kanavałavych, svajakoŭ inšaha saŭdzielnika arhanizacyi vybuchaŭ — Uładzisłava Kavalova — pad achovu nichto nia braŭ. Vyśvietlić telefonny numar Kanavałych, kab daviedacca, ci achoŭvajuć ich zaraz, nie ŭdałosia — u słužbie 109 paviedamili, što «abanent zakryty dla daviedki».
U adździaleńni infarmacyi i hramadzkich suviaziaŭ pry Ŭpraŭleńni ŭnutranych spraŭ Viciebskaha abłvykankamu zapeŭnili, što milicyja da achovy Kanavałavych nia maje nijakaha dačynieńnia:
«Nu, heta pytańnie zusim nie da nas. Vy ž pavinny razumieć, što ŭ hetaj spravie nia našy struktury zadziejničanyja. Tamu tut treba źviartacca ŭ inšyja orhany, jakija byli zadziejničanyja ŭ vykryćci teraktu — mabyć, prakuratura, Kamitet dziaržbiaśpieki dy inšyja».
Karespandent: «To bok, achoŭvaje Kanavałavych nie milicyja?»
«Nie, heta nia naša kampetencyja...».
Pa rekamendavanych milicyjantami adrasach razmaŭlać na temu achovy siamji Kanavałavych admovilisia, paraiŭšy dasłać piśmovy zapyt.
Jurysty tłumačać, što achova moža być prystaŭlenaja pa zajavie kankretnaha čałavieka ŭ tym vypadku, kali jamu pahražaje niebiaśpieka.
Baćki Kanavałava dystancyjavalisia ad kantaktaŭ z žurnalistami, nie źjaŭlalisia na sudovy praces, tamu nieviadoma, ci nakiroŭvali jany ŭ adpaviednyja orhany prośbu zabiaśpiečyć ich achovaj. Ale viadoma, što maci i siastra Kavalova ničoha padobnaha nie prasili. Zdymajuć achovu, jak pakazvaje praktyka, hetaksama paśla piśmovaj prośby zajaŭnika.
Niahledziačy na toje, što śmiarotny prysud u adnosinach da Dźmitryja Kanavałava i Ŭładzisłava Kavalova pryviedzieny ŭ vykanańnie bolš za miesiac tamu, kvatera Kanavałavych i jany sami pa-raniejšamu achoŭvajucca ludźmi ŭ cyvilnym.
Pensyjaner Uładzimier Šmakaŭ žyvie akurat nad kvateraj Kanavałavych. Kaža, što časta bačyć baćku i maci Dźmitryja — praktyčna ŭvieś čas u supravadžeńni ludziej u cyvilnym:
«Bačymsia ŭvieś čas. My ź imi susiedzi praz kvateru: jany pieradapošnija na pieršym paviersie, a ja — pieršy na druhim paviersie. To bok, naša 55-ja kvatera, a ichniaja — 53-ja. Ale amal nie kantaktujem: takoje hora, taki udar, z kim tut čym dzialicca? Jany i raniej asabliva ni z kim nie siabravali, nie mahu takoha zhadać. Jak z nami, dyk roźnica va ŭzroście istotnaja: my ŭžo pensyjanery, a jany jašče adnosna maładyja. Dzieda ich dobra viedaŭ, dzied prykładna maich hadoŭ byŭ, pamior užo...
Pilnujuć ich pastajanna. Navat kali maci ci baćka vyhulvajuć sabaku, pry ich kožny raz prystaŭlenaje supravadžeńnie, kštałtu achovy. Ja dahetul nie mahu zrazumieć: jaki sens u hetym, dziela čaho? A 6-j ranicy adna mašyna prychodzić, u joj pastajanna dva chłopcy. Jak tolki Kanavałavy vychodziać, tyja za imi śledam. Viedaju, bo mašyna staić jakraz pad našym vaknom ci z tarca doma. Potym z abiedu zastupaje druhaja źmiena, i taksama da 9-j-10-j viečara siadziać, pilnujuć. Z telefonnaj suviaźziu taksama nie zrazumieła: albo ich adsiekli naŭmysna, albo moža jany sami blakavali, kab nie turbavali».

Kamientary