Nie chvalujciesia, heta nie reklama, a krytyka. I haradzienski «Dień», pierajemnik tradycyj «Pahoni», vychodzić pa-biełarusku, chaj sabie «narkamaŭkaju», i reklamny słohan prydumany nie supracoŭnikami vydańnia: dla hazety, jakaja nie pradajecca ŭ šapikach, ale maje piać tysiač nakładu, reklama — naŭrad ci pieršačarhovy kłopat.
Pahartaŭšy niekalki numaroŭ «Dnia», ja adčuŭ, kažučy vysokim stylem, niepieramožnaje žadańnie vykazacca na zaŭsiody aktualnuju temu svabody tvorčaści. U siońniašnim biełaruskim — znoŭ ža vysokim stylem — dyskursie ŭsiakaha kštałtu svaboda zaŭždy supraćpastaŭlajecca kankretnamu palityčnamu prajektu. Atrymlivajecca ŭstojlivaja para z zahadzia vyznačanymi admoŭnym i stanoŭčym persanažami. Treba zrabić namahańnie, kab adroźnić u dyskusii pra miežy dazvolenaha ŭ «kalabaranctvie» adviečnyja matyvy, vyzvalić spradviečnuju prablematyku ad palityzavanaj kankretyki.
U asiarodździ ludziej, jakija pracujuć u sfery biełaruskaj kultury, raskoł: adny rašuča abo pacichu rušyli da dziaržaŭnaje karmuški, druhija — rašuča abo pacichu — admovilisia ad hetaha honaru. Niekatoryja, jak Viktar Šnip, pamknulisia byli adnačasova ŭ abodva baki, ale musili vybirać, bo napružańnie pamiž chaŭrusami zanadta vialikaje. Najvyšejšy ŭzrovień zaciataści prademanstravaŭ Vasil Siomucha, publična zrabiŭšy prykraść «LiMu» admovaj ad darmovaj padpiski na «chołdynhavaje» vydańnie.
«Dień» i «Sovietskaja Biełoruśsija», jakija ja vypadkova hartaŭ u adzin dzień, unosiać u malunak čorna-biełaha supraćstajańnia niečakana hustyja šeryja adcieńni. Hazety, pry ŭsioj farmalnaj roznaści, nadziva padobnyja ŭ zadadzienaści aśviatleńnia prablem. Kirunak u abodvuch vypadkach vyznačajecca pazycyjaj ułady, tolki ŭ apazycyjnym «Dni» jana biarecca z admoŭnym znakam. Hłybinia analizu abmiežavanaja imknieńniem zachavać idealahičnuju čyściniu, što dasiahajecca, jak zaŭsiody ŭ takich vypadkach, canoj pieratvareńnia prablemy ŭ komiks, dzie jość adno «našy» i «nia našy», abo, jak zusim niadaŭna lubili cytavać, «česnyja» i «niačesnyja».
Paraŭnoŭvajučy niezaležnuju haradzienskuju hazetu z hałoŭnym aficyjozam krainy, ciažka adprečyć pytańnie, jak stasujecca da zhadanaje vyšej palaryzacyi adnolkava ścipły ŭzrovień tekstaŭ, jakija jadnaje astranamičnaja adlehłaść ad suśvietnych uzoraŭ (jany dziakujučy Internetu dastupnyja siońnia jak nikoli raniej). Kali niejki z bakoŭ maje racyju, davodzić jaje na kulturnym poli (da jakoha chaciełasia b zaličvać i hazety taksama) lepš nie pratestami, a choć by niejkimi dasiahnieńniami.
Niedaŭmieńnie vyklikaje nia tolki źmieściva hazetnych pałosaŭ. Prahladajučy «Dziejasłoŭ» i «Maładość», nielha adkazać, što tut apraŭdvaje Siomuchavu emacyjnaść, bo «Dziejasłoŭ» ni na paradak nia lepšy za «Maładość». Ničoha nie znachodzicca i ŭ apraŭdańnie Šnipavaha apartunizmu (evalucyju stvaralnika «sabačych historyj» ciažka paznačyć bolš miakkim słovam), bo «Maładość» ni na paradak nia lepšaja za «Dziejasłoŭ». Ci da miesca taja palaryzacyja, hetakija žarści, kali z adnaho boku małačytelnaja proza i z druhoha — taksama i absalutnuju bolšaść tekstaŭ možna lohka pierastavić ź niezaležnaha ŭ chołdynhavy časopis i naadvarot? Što «kalabaracyja», što «supraciŭ» dajuć na litaraturnaj nivie nadziva adnolkavyja vyniki.
Klejmavać «kalabarantaŭ» było b našmat jamčej, majučy ŭ aktyvie paru hučnych nazvaŭ ci, jašče lepš, imionaŭ. Zrešty, vydatny tvor, na jaki źviarnuła b uvahu hramadzkaść, nadaŭ by sens luboj pazycyi. Kniha ci kinafilm, pra jakija havorać, časopis, jaki imkliva nabraŭ hodny tyraž (i nia šlacham rassyłki abo viedamasnaje padpiski), karaciej kažučy — hučnaje imia. Hetki arhument na doŭhi čas sucišyŭ by sprečki.
Poŭny varyjant artukułu čytajcie ŭ hazecie "Naša Niva"
Daniła Žukoŭski

Kamientary