BIEŁ Ł RUS

Staronka vieršavanaha radka

14.10.2005 / 13:00

Nashaniva.com

Taciana Barysik

VAJNA PAD STRECHAMI

My, biełarusy, — mirnyja ludzi…

Usie my hieroi, usie my sałdaty.

U nas partyzanskaja kožnaja chata.

Zmahajemsia tak — ažno šyba trasiecca,

Nichto nie adstupić, nichto nie zdajecca!

— Pryznajsia narešcie, staraja chalera,

Kamu, jak pamreš, dastaniecca kvatera?

Vajuje Mikoła z unukami, dziećmi

Za prava śviatoje spakojna pamierci.

Naščadkaŭ fašysckimi katami łaje

I radyjo nočču napoŭna ŭklučaje!

Nia zhaśnie vajarski zapał u Alony,

Alona paŭsiul dasyłaje praklony.

Niadzielkaju božaj Savončyk Maryla,

Jak voraha złoha, kata zadaviła —

Kab znali na vulicy ŭsie tarbachvaty,

Što kocik piaresty nia kraŭ kuraniaty!

Maleńki Vałodzia, synočak Haŭryłaŭ,

U klasie vučyŭsia z vajskovym uchiłam.

Unadziŭsia chłopčyk chadzić na čyhunku,

Nia raz zabirali jaho z pastarunku.

Na rejki žalezki ciškom uskładaje —

Ciahnik pad adchon, a Vałodźka ŭciakaje!

Zrabiŭsia dzicionak niby terarystam —

Nia choča być lekaram ci traktarystam.

Dziaržavie na radaść, baćkam na biadu

Havoryć adno: «Ŭ partyzany pajdu!»

U domie dvanaccać, druhoj pałavinie,

Žyvie ŭsio žyćcio Panasiuk Valancina.

Kryj boža, nia dać Panasiukanalhinu,

Ci to nie padvieźci jajenaha syna!

Admoviš — u śpinu adrazu pačuješ:

— Hladzi, hałubok moj, jašče paškaduješ.

Pahrozu babula, chutčej za ŭsio, spraŭdzić,

Chacinu tvaju razam z puniaju spalić.

Ŭ santechnika Hryški paśla samahonki —

Ružžo, vostry nož i pahonia za žonkaj.

Niachaj pakałocicca, chaj patryvaje,

Raz, hadaŭka, hrošy maje zabiraje!

Ja zvykłasia zmałku, užo nie dziŭlusia

Vajennaj sučasnaści ŭ Biełarusi.

Štodnia zabivajuć, pužajuć, niaviečać.

Pad kožnaj strachoju, u kožnym miastečku.

Viktar Coj

Pierakłaŭ z rasiejskaje Siarhiej Bałachonaŭ

PAČAK CYHARET

Ja siadžu i hladžu ŭ čužoje niebaz čužoha akna

I nivodnaje zorki nie mahu paznać.

Ja błukaŭ pa biezdarožžy ad vidna da vidna,

Azirnuŭsia i pabačyŭ, što śledu niama.

Ale pakul ja maju pačak cyharet,

Nie zusim usio tak kiepska na siońniašni dzień.

I kvitok na samalot sa srebnym kryłom,

Što lacić i pakidaje ziamli tolki cień.

I nichto nie chacieŭ być vinavatym bieź vina,

I nichto nie žadaŭ rukami žar zahrabać.

A biaz muzyki na ludziach śmierć jak siastra,

A biaz muzyki nia chočacca prapadać.

Ale pakul ja maju pačak cyharet,

Nie zusim usio tak kiepska na siońniašni dzień.

I kvitok na samalot sa srebnym kryłom,

Što lacić i pakidaje ziamli tolki cień.

HRUPA KRYVI

Ciopłaje miesca, dy vulicam mieć

Treba vodciski našych noh.

Zorkavy pył boty niasuć.

Dobra ŭ fateli. Koŭdra. Kamin.

Šče nacisnuć cynhiel nie paśpieŭ.

Soniečny dzień pierasyčanych snoŭ.

Rezus faktar, hrupa kryvi,

Moj paradkavy numar na rukavie.

Pažadaj, kab fartunnym byŭ boj.

Pažadaj mnie nie zastacca ŭ hetaj travie,

Nie zastacca na muravie.

Pažadaj mnie fartuny.

Jość čym płacić. Achvoty niama

Da ŭzmohi za kožny košt.

Prahi niama choć kamuści na hrudzi stavać.

Ja chacieŭ by zastacca z taboj,

Prosta zastacca z taboj,

Dy vysokaja zorka nanoŭ

Zavie vajavać.

Rezus faktar, hrupa kryvi,

Moj paradkavy numar na rukavie.

Pažadaj, kab fartunnym byŭ boj.

Pažadaj mnie nie zastacca ŭ hetaj travie,

Nie zastacca na muravie.

Pažadaj mnie fartuny.

SONCA-ZARA

Bieły śnieh. Šery lod.

Luty bol z ran ziamli imknie.

Šmatkalornaju koŭdraj na joj

Miesta ŭ darožnym viaźmie.

A nad miestam tym abłoki płyvuć,

Zachinajuć niabiesny snop.

A nad miestam tym žoŭty dym.

Miestu až dźvie tysiačy hod,

Vyžytych u promniach zary,

Imia jakoj Sonca.

I dźvie tysiačy hod vajna,

Vajna biez admietnych pryčyn.

Vajna — bava maładych

I leki suprać marščyn.

Čyrvań — čyrvonaja kroŭ.

Praz hadzinu prosta ziamla.

Praź dźvie na joj kvietki ŭ travie,

A praz try jana znoŭku žyvie

U pramieńni haračaj zary,

Imia jakoj Sonca.

I viadoma, što było tak zaŭždy:

Chto nia pomnić ni čynoŭ, ni imion,

Toj hatovy daciahnucca da zor,

Kali navat navokał son,

I prapaści, zhareŭšy ŭ zary,

Imia jakoj Sonca.

ZIAZIULA*

Pieśniaŭ, dahetul niastvoranych, kolki?

Paraj, ziaziula, jak śled:

Mieścičam mnie być ci žyć na chutary,

Krycaj lažać ci azarać suśviet?

Suśviet.

Sonca majo, vačej nie chavaj,

Zirni, ja ścisnuŭ dałoń u kułak,

I, daŭšy mnie porach, rady daj,

Što j jak…

Chto pamknie darohaju samotnikaŭ?

Vołaty advažnyja

Na nažy ŭskipieli ŭ poli ŭ bajach.

Mała chto, uniknuŭšy biaspamiactva,

Z rozumam jasnym zdolny ciarebić Šlach.

Toj šlach.

Sonca majo, vačej nie chavaj,

Zirni, ja ścisnuŭ dałoń u kułak,

I, daŭšy mnie porach, rady daj,

Što j jak…

A dzie ž ty ciapier, vola volnaja?

U jakich krajach zołak załaty vitaješ i z kim?

Choraša z taboj dy kiepska bieź ciabie,

Hołaŭ svoj dy plečy šmatpakutnyja pad kij,

Pad kij.

Sonca majo — vačej nie chavaj,

Zirni, ja ścisnuŭ dałoń u kułak,

I, daŭšy mnie porach, rady daj,

Što j jak…

 * Hety pierakład achviaruju Siarhieju Skrabcu.

Juraś Nieratok

KASTRYČNICKAJA MROJA

Drevy apranuć kidkija kaściumy,

Jak na bal «Dla tych, kamu bolej za…»,

Vosień padabje i akruhlić sumy,

A paśla ŭ raźlik vydaść harbuza.

Skryjuć kopy chmar pramiani ŭ dałoni,

Ciša zachinie viekam ad truny,

Viecier-samachvał sypnie śnieh na skroni,

U paŭśnie zamruć dumki-vałuny.

Ale hachnie hrom — spynicca planeta!

Adlacić uvyś recha ad hrymot,

I praź niejki čas znoŭ nadydzie leta,

Sonca pabiažyć z zachadu na ŭschod!

Vichram ulaču ŭ vieličnuju eru

I pačnu z nula, ź pieršaha hłytka…

Źnišču ŭ śviecie tym čystuju papieru,

Kab nie napisać lišniaha radka.

A śviatło i zmrok skončać kampramisam

(Hetaha nichto koliś nie minie!) —

Finišny radok z pročyrkam-defisam

Zmohuć napisać, peŭna, bieź mianie.

Norma Belini

VOMRAK

Marnyja mary,

Zmročnyja mroi,

Cieni u bbry,

Smutak sutońnia.

Muzyka hraje

Nadta žurbotna —

Klavišaŭ zhraja,

Ciomnyja vokny…

Marnyja mary,

Zmročnyja mroi.

Smutna ŭ bary…

Ty nie sa mnoju.

LIPIEŃ

U lipieni leta ŭ zenicie,

U lipieni sonca piače.

U lipieni muchi lipnuć

(I niešta takoje jašče).

U lipieni liście žoŭknie

I dołu lacić spakvala.

I mlava źvisajuć abłoki —

Zdajecca, zasnuła ziamla.

U lipieni vielmi laniva

Ŭsialakija spravy rabić.

U lipieni ci nie najlepiej

Pić piva i bindy bić.

U lipieni možna adznačyć

Uhodki Hrunvaldzkich padziej,

A potym, što važna zaznačyć,

Sustreć Niezaležnaści dzień…

Ja kroču pa lipieńskich vułkach —

Duchmianyja lipy ćvituć —

I ad nievyraznaha smutku

Pišu hetu ŭsiu kałamuć.

PASTULAT PIŬNOHA ALKAHOLIKA

Žłukcić piva ŭ adzinocie hanarlivaj —

Nie takaja ŭžo błahaja perspektyva.

Horš, kali siabry tabie u šklanku

Nalivajuć adno tolki minerałku!

Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła