BIEŁ Ł RUS

Iryna Vialankova: U harach vyraźniej adčuvaješ siabie žančynaj

9.07.2001 / 13:00

Nashaniva.com

№ 28 (237), 9 lipienia 2001 h.


 Iryna Vialankova: U harach vyraźniej adčuvaješ siabie žančynaj

Biełaruskija alpinisty Iryna Vialankova, Valery Majsiejenka i Aleh Sałaviej uźniali na viaršyni Mak-Kinli bieł-čyrvona-bieły ściah. Dla Iryny hetaje ŭzychodžańnie było asabliva składanym — kolki hod tamu, paśla ekspedycyi na haru Daŭłahiry (Tybiet), u vyniku mocnych abmaražeńniaŭ jana straciła palcy na nahach i častki stupakoŭ. Daktary naahuł sumniavalisia, što jana budzie chadzić. Prapanujem čytačam “NN” hutarku ź biełaruskaj alpinistkaj.

 

“NN”: Kali ŭźnikła ideja ŭzychodžańnia na Mak-Kinli?

I.V.: Razmova pra heta zajšła jašče ŭ 96-m, u instytucie Sklifasoŭskaha, paśla amputacyi, pierasadak. Rasiejskija žurnalisty brali interviju j spytalisia: kali zachaču viarnucca ŭ hory, na jakich viaršyniach chaciełasia b pabyć? Ja nazvała Mak-Kinli — tady našyja kamandy tolki pačali vyjaždžać z terytoryi SND na najvyšejšyja kropki inšych kantynentaŭ. Daktary, praŭda, kazali, što pra hory mnie treba zabycca, ale čałaviek robicca invalidam, kali padparadkoŭvajecca hetaj sytuacyi. U 99-m, pa ŭsich lačeńniach i adnaŭleńniach, ja vyrašyła, što viartajusia ŭ hory. Paśla aperacyjaŭ ja nie mahu łazić pa skałach — tolki iści pa śniezie, lodzie. A na Mak-Kinli jakraz adpaviednyja ŭmovy. Akramia taho, ja zvykłasia stavić dla siabie niezvyčajnyja mety. Ja pieršaja ź Biełarusi ŭ 92-m padniałasia na vaśmitysiačnik, i dalej, na ŭsich uzychodžańniach, u jakich brała ŭdzieł, ja imknułasia być kali nia pieršaj ź Biełarusi, dyk, prynamsi, pieršaj siarod biełaruskich žančyn. Časam atrymlivałasia być pieršaj z SND ci navat adzinaj z Uschodniaj Eŭropy. Naturalna, mnie chaciełasia źjeździć na Mak-Kinli. Było zrazumieła, što ja pieršaja ź Biełarusi zrablu sprobu ŭzychodžańnia. Nichto z našych miaścinaŭ tak daloka nia jeździŭ. Moj plan byŭ vielmi składany — tre byli hrošy j kampanija. Biełaruskija alpinisty ŭvohule nikudy nia vyjaždžajuć — usio skančajecca na ŭzroŭni razmovaŭ. Samim zarabić hrošy, ukłaści ŭ siabie — ničoha hetaha nia robicca. Ja razumieła, što zmahu ažyćciavić svaju zadumu tolki z kampanijaj z SND. Usio pačałosia z zakupki ryštunku, a jon vielmi darahi. Ja zarablała hrošy (pracuju buhaltaram), abmiažoŭvała siabie va ŭsim, ekanomiła. Uvohule, ja źbirałasia jechać na Mak-Kinli ŭ 2000-m, adnak nichto z SND nia vybraŭsia tudy. Na Mak-Kinli chodziać z druhoj pałovy krasavika pa červień — tady źnikaje razumieńnie nočy, uvieś čas palarny dzień, ciapleje.

Ja zmahła znajści kamandu. Jakraz tady da mianie źviarnulisia dva biełarusy — Valery Majsiejenka, zahadčyk adździełu ŭ ankalahičnaj klinicy ŭ Baraŭlanach i Aleh Sałaviej (Homiel), jaki zarablaje vyšynnymi rabotami — jany taksama chacieli pajechać na Mak-Kinli.

U kamandzie byli jašče dva rasiejcy Viktar Babok z Maskvy j Uładzimier Puškaroŭ z Najabrsku (Jamała-Nienieckaja akruha). Na Mak-Kinli my pracavali adno na adnaho. Ja — u arhanizacyjnym planie, uličvała ŭsie niuansy, imknułasia paźbiehnuć pralikaŭ, bo heta ŭsio — hrošy ludziej... Mužyki, u svaju čarhu, viedali maju sytuacyju i raźmiarkoŭvali ŭsiu nošu pamiž saboj. Usia kamanda viedała, što ja nie mahu nieści vialiki ciažar. Moj “lohki zaplečničak” važyŭ 10 kilaŭ.

“NN”: Nietypovaja sytuacyja: žančyna — kiraŭnik hrupy...

I.V.: Planavałasia, što kiraŭnikom budzie Ihar Caruk ź Pieciarburhu, jon pačynaŭ damaŭlacca z amerykancami, zapłaciŭ za nas hrošy sa svajoj kredytnaj kartki (za rehistracyju ŭ Nacyjanalnym parku Mak-Kinli) Ale jon nia zmoh pajechać z nami, i ŭsiu arhanizacyjnuju pracu daviałosia ŭziać na siabie.

“NN”: Davajcie vierniemsia da zdareńnia na Daŭłahiry: što ž tam adbyłosia?

I.V.: Padymałasia ja nie adna, za mnoj išoŭ moj partner. Adnak pierad samaj viaršyniaj jon mocna zachvareŭ i nia zdoleŭ vyjści. A ja pra heta nia viedała, bo ŭžo startavała. I ŭsiu darohu na viaršyniu dumała, što moj partner idzie dzieści svaim tempam i, kali što jakoje, padtrymaje mianie. Akramia taho, viaroŭki, pa jakich tre było padymacca, byli paviešanyja papiarednimi hrupami i siahali tolki peŭnaje vyšyni, a dalej byli adno ślady tych, chto ŭzychodziŭ raniej. Heta ŭskładniała aryjentacyju padčas spusku. Dyj ruchałasia ja nie svaim tempam. Napieradzie išoŭ halandziec, značna słabiejšy za mianie, a ściežka adna, paciaśnić-abahnać — niemahčyma, dyj niejkaja intelihientnaść, vychavańnie zaminała... Ja išła nietaropka, mnie było zanadta kamfortna, a padymacca treba, vykładajučysia napoŭnicu, kab arhanizmu było ciažka, u hetym i jość sutnaść uzychodžańnia. Na vyšyni chutkaść padjomu pavinna składać 150 m pa vertykali ŭ hadzinu, a my padymalisia niedzie 100 m u hadzinu. Heta byŭ značny taktyčny pralik: da ciemry ja mahła nie paśpieć viarnucca ŭ lahier. I ŭsio ž vyrašyła ryzyknuć. Tym bolš, dumała, što za mnoj idzie partner — a heta vialikaja roźnica — spuskacca adnamu ci ŭdvaich... Padčas spusku ŭ ciemry ja niekalki razoŭ hublała ślady, zryvałasia, adnak spyniała padzieńnie z dapamohaj ledaruba. Urešcie zrazumieła — kali budu ruchacca dalej, zahinu. Vyrašyła spynicca da ranicy na krutym schile — na vyšyni 8 tys. metraŭ. Uvohule, u suśvietnaj praktycy alpinizmu zdaralisia vypadki, kali čałaviek, zastaŭšysia na vymušanuju stajanku na spusku, ničoha sabie nie admarožvaŭ. Adnak zvyčajna pašukovyja ekspedycyi znachodzili abo zamierzłaha, abo napaŭžyvoha, abo ŭvohule nie znachodzili — čałaviek zryvaŭsia j padaŭ, a heta takija vializnyja hory, što praktyčna niemahčyma kali-niebudź što-niebudź znajści... Žančyny zvyčajna zamiarzali.

Tady ja, zrazumieła, nia dumała, što staŭlu niejki tam rekord pa vyžyvańni — elementarna dumała jak by mnie hety voś čas da ranicy pieratryvać. Kali stała śvietła, pajšła dalej. Spačatku, kali išła, bolu nijakaha nie adčuvała, ale kali na prypynku źniała abutak, pabačyła, što škarpetki litaralna ŭmierźli ŭ nohi. Zrešty, nas vučyli, jak davać sabie rady padčas abmaražeńniaŭ, ale nie takich ciažkich. Lekar, jaki moh dapamahčy, byŭ tolki ŭ trecim ad viaršyni lahiery. Išła ŭvieś čas adna — nichto nia moh, dyj nie abaviazany byŭ dapamahać: na vyšyni kožny najpierš ratuje sam siabie.

Pieršuju dapamohu mnie akazała kvalifikavanaja baŭharskaja lekarka, adnak rabiłasia heta ŭ namiocie, u harach. Kropielnicu ŭnačy tam nie pastaviš — rastvor adrazu zamiarzaje. Jana zrabiła mnie niekalki ŭkołaŭ pad skuru dziela palapšeńnia kryvazvarotu, ale hetaha było mała. I hałoŭnaja jejnaja pamyłka — jana pačała razmarožvać mnie nohi, a hetaha nielha było rabić ni ŭ jakim razie. Jany adtali značna chutčej, čym adnaviŭsia narmalny kryvazvarot. Pačałasia hanhrena. Mianie terminova adpravili ŭ Maskvu, u instytut imia Sklifasoŭskaha. Lačycca ŭ Maskvie dapamahała Ministerstva achovy zdaroŭja Biełarusi, a kali ciažka stała nabyvać valutu, pa jahonaj prośbie Nacbank rabiŭ dla mianie vyklučeńnie — dazvalaŭ kuplać dalary na lačeńnie.

“NN”: Nakolki arhanizavanaja alpinisckaja sprava ŭ Biełarusi?

I.V.: Biełarusy ŭžo šosty hod źbirajucca na Džamałunhmu, šukajuć sponsara. Tak možna ŭsio žyćcio havaryć i ničoha nie zrabić. Jany nijak nia mohuć stvaryć narmalnuju kamandu. Nia viedaju, jak heta nazvać — biełaruski mentalitet ci što — nie davodziacca spravy da kanca, nikomu ničoha nie patrebna.

Niama padtrymki ad Federacyi alpinizmu — jana paprostu nia maje hrošaj. Z 96-ha sportkamitet nie finansuje alpinizmu, bo heta nie alimpijski vid sportu...

Valery Majsiejenka i Aleh Sałaviej, jakija chadzili sa mnoj na Mak-Kinli, ździejśnili praktyčna podźvih, bo vyrvalisia ŭsio ž, daviali maru da vykanańnia, pryčym zrabili heta za svaje hrošy, uleźli ŭ pazyki.

U 92-m na Šyša-Panhmu ja j Eduard Lipień išli jašče za košt dziaržavy, z 94-ha — za svaje hrošy, hrošy siabroŭ, fundataraŭ. Daŭłahiry finansavaŭ fond Sorasa, jaki tady jašče byŭ na Biełarusi. Kali ja ŭ bolnicy apynułasia, pra mianie ŭsie praktyčna zabylisia — Federacyja, sportkamitet... A nieznajomyja rasiejcy, pračytaŭšy pra mianie ŭ hazecie, prychodzili j prapanoŭvali dapamohu. I Soras dasłaŭ, niby ŭ praciah kamandzirovačnych, jašče 1000 dalaraŭ. Takoje nie zabyvajecca. Ja nie kryŭduju, kali nie dapamahajuć, ale kali dapamahajuć — nie zabyvajusia. Pierad pajezdkaj na Mak-Kinli sa mnoj źviazałasia spn.Palevikova z Žanočaj partyi “Nadzieja”. Jana padtrymlivała mianie maralna j arhanizacyjna, a ciapier “Nadzieja” dapamahaje mnie addavać pazyki.

“NN”: Navošta Vam heta ŭsio?

I.V.: U harach bolš adčuvaješ siabie čałaviekam, usio nanosnaje adpadaje. Paśla pieršaha 7-tysiačnika ja adčuła žadańnie pachryścicca. I ciapier ščyra vieru ŭ Boha. Spačatku ŭ hałavie była miešanina — asabliva paśla Himałajaŭ — ja nie mahła vyznačycca pamiž chryścijanstvam i budyzmam. Ale ŭrešcie pieršaje pieravažyła.

Akramia taho, u harach vyraźniej adčuvaješ siabie žančynaj. Uzmacniajecca žadańnie padkreślivać svaju žanockaść iznoŭ i znoŭ. Tam, siarod mužčynaŭ, ty — taja samaja adzinaja j niepaŭtornaja. Navat kasmetykaj pačynaješ pa-asablivamu karystacca, ja na Mak-Kinli paryk z saboj brała... A paśla viartańnia ŭniz lepš adčuvaješ elementarnyja vyhody cyvilizacyi, smak žyćcia.

“NN”: Ci zastajecca ŭ Vas čas na asabistaje žyćcio?

I.V.: Moj zaniatak adbiraje ŭ mianie amal uvieś čas, koła maich znajomych — pieravažna alpinisty. Heta ludzi z roznych rehijonaŭ, pamiž jakimi — vializnyja adlehłaści. Nia dziva, što mnie było składana ŭładkavać svoj asabisty los — adlehłaści zabivali navat vialikija pačućci. Akramia taho, specyfika alpinizmu nakładaje adbitak na charaktar, uzmacniaje siłu voli, i siaredniestatystyčnamu mužčynu ciažka strymlivać hety cisk... Kab nia dumali, što ja čałaviek pakryŭdžany losam: ja dva razy była zamužam, niama hodu, kab pobač nie było blizkaha siabra. Ciapier asabistaje žyćcio jość, jość kamu čakać doma... Ja ščaślivaja. A to ŭ nas ludzi razvučylisia być ščaślivymi. Treba ŭmieć radavacca ŭsiamu, što daje los. Heta źbityja słovy, adnak suvoraść majho zaniatku dazvalaje vydatna adčuć ich sapraŭdny sens, dazvalaje radavacca kožnamu imhnieńniu žyćcia.

“NN”: Bieł-čyrvona-bieły ściah na viaršyni — jak heta? Heta jakija pačućci ŭ dušy abudžaje?

I.V.: Heta ž narmalna, kali ŭzdymajuć svoj ściah. Pieršyja ŭzychodžańni ja rabiła pad bieł-čyrvona-biełym i nie źbirajusia mianiacca tudy-siudy. Kulbačenka na Džamałunhmie pastaviŭ čyrvona-zialony, spadziavaŭsia, što za heta jamu dziaržava dapamoža, ale ŭsio adno nie dačakaŭ. Uvohule my stavili bieł-čyrvona-biełyja ściahi na Šyša-Panhmie, na Kančendžanzie, Daŭłahiry, Mak-Kinli. Na mienšych ściahi paprostu nichto nia stavić.

“NN”: Dzie Vašymi namahańniami jašče źjaviacca ściahi?

I.V.: Ja źbirajusia na Akankahua, najvyšejšuju kropku Paŭdniovaj Ameryki — amal siem tysiačaŭ. Pa košcie Akankahua z Mak-Kinli prykładna adnolkavyja, ale pieršasnaje značeńnie tut majuć nie finansy, a kamanda — ekspedycyja vielmi surjoznaja. Jana składaniejšaja, čym na Mak-Kinli, navat arhanizacyjna. U ZŠA dziejničaje zakon, stvoranyja ŭsie ŭmovy, kab palehčyć alpinistam uzychodžańnie. Akankahua ž znachodzicca na miažy Čyli j Arhientyny... Darečy, paśla Mak-Kinli mnoju zacikaviłasia našaja emihracyja — mo dapamoža razabracca z daŭhami. Nia budu zahadvać, ale było b dobra. Ja b tady spakojna pačała rychtavacca da nastupnaha prajektu.

Hutaryŭ Dzianis Nosaŭ


Čytajcie taksama:

Kamientary da artykuła