Viktar Marcinovič. Jak łoviać much u Italii. Paraŭnańnie biełaruskaj i italjanskaj sielskich kramaŭ
Mahčyma, samaje pryhožaje miesca na ziamli. Unizie – mora. Nad moram – hory. Pamiž moram i harami – staražytny port Amalfi, jaki adnojčy amal całkam pahłynuła vada, i ciapier častka Amalfi – na dnie.
«Na dnie», darečy, čaściakom pryhadvajecca, kali jedzieš siudy ad Nieapala pa terytoryjach, što kantralujucca «kamoraj» (italjanskaj mafijaj): za voknami –kiłamietry niezakonnaj žyllovaj zabudovy, hetki minski «sielhaspasiołak». Žychary pryzvyčailisia, što rola palicyi tut manapalizavanaja frantavata apranutymi italjanskimi bandziukami.
Kali prajści šeść kiłamietraŭ ad Amalfi ŭ haru pa pakručastaj darozie, pabačyš Raveła – chutčej užo siało, čym horad. Hetkaje Kletnaje ŭ katehoryjach Mahiloŭščyny, jakaja mianie ŭzhadavała i navučyła prymietniku «frantavaty». Dyk voś, kali ty jašče nie zusim zdoch paśla šaścikiłamietrovaha marš-kidka i zdolny varušyć nahami, treba zrabić pieššu vialikuju duhu, pierajści pa ściežkach na inšy chrybiet – i apyniešsia ŭ samaj zacišnaj (i pryhožaj!) vioscy Italii.
Znajomciesia: nasieleny punkt Skała. Statystyka breša, što ŭ im žyvie tysiača čałaviek, ale ja, badziajučysia vułačkami, sustrakaŭ hetaksama niašmat žycharoŭ, jak baču ŭ rodnym Barbarovie Klatnianskaha rajona Mahiloŭskaj vobłaści.
Pakolki čytać pra chramy Skała, bolš padobnyja da armianskiŭ cerkvy, pra ŭnikalny klaštar Skała, u jakim siostry śpiavajuć «Aliłuja» na čatyry hałasy – dyk voś, pakolki čytać pra ŭsio heta vam budzie niecikava, ja skancentrujusia na adzinym vartym vašaj uvahi. Kožny dzień tut ja chadziŭ u miascovuju kramu i nabyvaŭ pradukty. Hetak ža, jak chadžu, byvaje, u kramu ŭ Barbarovie ci Kletnym. Ja vyrašyŭ supastavić biełaruski i italjanski «sielmahi».
Spačatku pra padabienstvy
— U Skała, jak i ŭ Barbarovie, nie handlujuć tym, što maje na padvorku kožny sielanin. Skała viadomy svaimi smažanymi kaštanami: drevy rastuć paŭsiul. Ale nabyć kaštany niemahčyma, jak tuju bulbu ŭ biełaruskim «sielmahu».
— Jak i ŭ Kletnym, krama tut pracuje tak, jak chočacca kramniku, stroha fiksavany režym jość na šyldačcy, ale adsutničaje ŭ reale. Handal u viaskovaj kramie – kštałtu chobi. U ludziej jość haspadarka, jakaja patrabuje nahladu. Kali idzie zbor bulby ci mandaryn – nie da spažyŭcoŭ!
— Jak i ŭ biełaruskich vioskach, kramy tut nie majuć nazvaŭ.
Padabienstvy na hetym zakančvajucca. Zaraz pra adroźnieńni
— Hałoŭnaje adroźnieńnie – kolkaść. U Barbarovie kramy bolej niama, jaje zakryli. Adzin raz na tydzień siudy pryjazdžaje aŭtałaŭka. Niama ŭ Barbarovie taksama kłuba (razburyŭsia), biblijateki (źnikła) ci hramadskaj łaźni. Na ŭsio Kletnaje (statystyka breša, što tut žyvie kala 400 žycharoŭ, ale ŭletku kolkaść minakoŭ na vulicach pieravyšaje toje, što ja bačyŭ u Skała) krama adna. U Skała kram try. Pa-pieršaje, «hipiermarkiet». Tut možna nabyć usio, ad zubnoj pasty da parmiezanu. Pa-druhoje, nasuprać – dziaŭčyna, što handluje impartavanaj harodninaj (banany, kivi i h.d.). Pa-treciaje, tut jość asobnaja tytuniovaja krama. Mienavita tut, zhodna ź nievytłumačalnaj łohikaj italjanskaj pravincyi, varta nabyvać kvitki na aŭtobus (och užo hetyja małyja adroźnieńni! U Mjanmie, naprykład, hrošy mianiajuć nie ŭ bankach, a ŭ špitalach).
— Samaje cikavaje, što ŭ Skała jość dźvie (!) restaracyi. Adna bolej padobnaja da piŭnoj, i tam tearetyčna možna adhrebci ad miascovych, kali pryjści pozna ŭnačy i pačać kryŭdzić ich pa-anhielsku. Druhaja bolš padobnaja da kaviarni: tut robiać atamny espresa i pjuć jaho la stojki, u niekalki hłytkoŭ. Adkazna zajaŭlaju: u Barbarovie, Kletnym, a taksama Hłusku (7 tys. žycharoŭ, rajonny centr!) espresa vypić niemahčyma nidzie! U restaran ludzi chodziać, kab adśviatkavać jubilej ci ažanicca. Kava tut paŭsiul raspuščalnaja.
— Dysłakacyja kramy. Skała – vioska, jakaja isnuje nie mienš za dźvie tysiačy hadoŭ. Sistema vulic tut prykładna takaja, jak była ŭ hady panavańnia «amalfijskaj respubliki». Tut jość płošča, usie kramy tulacca da jaje. Barbaroŭskaja krama była zroblenaja za savietami i mieściłasia na vyjeździe z Barbarova. Klatnianskaja krama i «rumačnaja» znachodziacca ŭ samym kancy Kletnaha. I navošta tak rabić?
— Uvachod u «hipiermarkiet» u Skała zakryty firankami z roznakalarovych stužačak płastyka. Niečym heta padobna da «zasłonaŭ» z bambukavych «nitačak», što ładzili ŭ kalidorach savieckich kvater. Ale płastyk tut ciažki, visić nastolki ščylnaj ścianoj, što ŭ pieršaje naviedvańnie kramy ja ledź nie «vyjšaŭ» praz škło akna, padumaŭšy, što vychad – tam. Pakul ja cior šyšku na iłbie, kramnik patłumačyŭ, što tyja dzivosy, płastykavyja stužački, patrebnyja, kab spynić much. U biełaruskich sielskich kramach z muchami vajujuć z dapamohaj lipkich stužak, što visiać sa stoli – apietytna i pa-estecku!
— Tut naohuł nie karystajucca płastykam! Nabyty kavałak parmiezanu byŭ abhornuty ŭ try roznyja hatunki papiery. U try, ujavicie! Spačatku išła tonkaja, padobnaja da kalki, prazrystaja. Potym – tłustaja, nibyta pakrytaja parafinam ci pravoščanaja papiera. I, urešcie, usio heta było pakładziena ŭ karyčnievy papiarovy pakunak, kštałtu tych, u jakija niekali ŭ minskich kandytarskich pakavali vypiečku. Nazirajučy za kulturaj abhortki tut, u italjanskaj pravincyi, ja zrazumieŭ, što my šmat u čym stracili tradycyi ŭłasnych adnosin z papieraj. Tradycyja vycisnutaja tannym płastykam, šapacieńniem biełych pakiecikaŭ. A jak ža heta pryjemna – razhortvać słai kalki i dastavać ź ich kavałak syra!
— Pryłada dla narezki śvininy. La kramnika lažyć vendžanaja śvinaja naha, toje, što nazyvajuć «chamonam» u Ispanii (ja nie viedaju nazvy hetaha dalikatesu ŭ Italii). Ja zamaŭlaju trochi śvininy, pakaštavac. Jon – uvaha! – biare nahu i niasie jaje da niejkaj mietaličnaj chreni, padobnaj da takarnaha stanka. Pačynaje nahoj cisnuć na piedal, heta raskručvaje stalovy dysk, jaki zdymaje taniutkija – tančejšyja za papieru! – pialostki «chamona». Kramnik kładzie ich na papieru, pierakładaje kalkaj, papraŭlaje, kab vyhladała pryvabna (dla jaho heta istotna), abhortvaje jašče niekalkimi słajami papiery i pieradaje mnie. Bačna, što hetamu «stanku» ci nie sto hadoŭ, što mienavita tak rezali vendžanuju śvininu prodki hetaha sielanina.
I pačynaješ vielmi zajzdrościć italjanskim sialanam, ich kultury pobytu i ich «sacyjalnamu standartu». I heta ja pra basiejn u Skała nie pryhadaŭ!
Ale viedajecie, kali surjozna, ščaście nie ŭ basiejnie i nie ŭ abhortcy. Nie ŭ tym, jak režuć «chamon» i nie ŭ samim «chamonie». Mnie zdajecca, jość ščylnaja ŭzajemasuviaź pamiž tym, jak hetyja ludzi pjuć espresa, i abrysam chrama CHI stahodździa, u cieni jakoha mieścicca ich kaviarnia.
Kulturu tut dyktujuć tradycyi, i heta dobra bačna pa ŭzroście «piedalnaj piły» ŭ «hipiermarkiecie».
U biełaruskaj vioscy – strach, pjanstva, bahna i haleča. Ale heta nie tamu, što našyja ludzi łajdaki, bo ludziej majem nie mienš pracavitych.
Prosta ŭ Skała – chram, a za im – klaštar, a za klaštaram – dom biskupa, u jakim užo 100 hadoŭ biskup nie žyvie, bo biskup ciapier tolki ŭ Amalfi. Ale dom staić, nichto jaho nie rujnuje.
Zdajecca, kali žychary Hłuska ŭspomniać pra pryhožy pałac, jaki niekali stajaŭ tam, dzie ciapier markocicca pylny zakinuty stadyjon, heta budzie pieršym krokam da chamona i espresa na Hłuščynie.
Kamientary