Archiŭ

Symona Papesku. Čamu my tužym pa časach sacyjalizmu

№ 13 (275), 5 krasavika 2002 h.


Symona Papesku

Čamu my tužym pa časach sacyjalizmu

Pa kamunistach rumyny sumujuć pa-roznamu. Bolšaść z tych rumynaŭ, jakija tužać pa praminułaj eposie, apłakvajuć jaje drobnyja vyhody, inakš kažučy, pakutujuć na “nastalhiju straŭnika” — śćviardžajuć, što za Čaŭšesku jeli bolej i smačniej. Schilny, schilny čałaviek da častkovych strataŭ pamiaci! Kažučy, što kaliści im žyłosia lepiej, jany byccam zabyvajuć pra haleču apošnich hadoŭ sacyjalizmu — amal takuju, jak ciapier u Paŭnočnaj Karei. Mnohija ź ich vykraślili z pamiaci 80-ja, atajasamiŭšy kiravańnie kamunistaŭ z “adlihaj” 60—70-ch. Hetyja ludzi tužać pa adnym dziesiacihodździ, a nie pa sacyjaliźmie naahuł!

Sapraŭdnuju tuhu adčuvajuć byłyja partyjna-namenklaturnyja bonzy, što lohka zrazumieć, choć ichnyja pryvilei datyčyli banalnych rečaŭ, jakija siońnia maje kožny. Pačućcio abranaści, dostupu da raskošy — navat minimalnaj — prynosiła niezvyčajnuju asałodu, a ciapier prymušaje smutkavać pa časach, kali adno vałodańnie rečami “adtul” (z zabaronienaha, tajamničaha Zachadu) davała pryznańnie i niezvyčajny prestyž.

Adnu z pryvilejavanych kastaŭ składali litaratary. Mnohija z tych, chto “vybiŭsia” pierad revalucyjaj, pry dapamozie palityčnaj systemy, što razhladała piśmieńnikaŭ jak svaju vizytoŭku, zdabyli status metraŭ i mieli pryvilei, jakija niemahčyma ŭjavić siońnia, — vialikija tyražy, vielmi prystojnyja hanarary, viły ŭ kurortnych miaścinach, damy tvorčaści, vysokija pasady, zamiežnyja pajezdki za košt dziaržavy (zrešty, vyjezdy za miažu dazvalalisia ŭ vyklučnych vypadkach) i h. d. Niekatoryja tvorcy byli abvieščanyja zorkami pieršaj vieličyni, i pazbaŭlenyja vialikaha vybaru čytačy pa inercyi ciešyli ichnaje samalubstva. Piśmieńniki pavinny byli stajać na varcie marali, navat kali stvarali dvuchsensoŭnuju z etyčnaha punktu hledžańnia litaraturu, pranosiačy pamiž radkoŭ małyja iściny, jakija mahli syści za padryŭnyja idei, — ale tolki z dazvołu ŭład! Tamu nie ździŭlaje pryznańnie kolišniaha dysydenta Andreja Plešu, vydatnaha piśmieńnika i ministra zamiežnych spraŭ u časy prezydenctva Emila Kanstancinesku: “Viedaješ što? Raniej ja byŭ ščaśliviejšy, — skazaŭ mnie niadaŭna moj dobry pryjaciel, advažny i pryznany paet, jaki ŭ 1989 h. apynuŭsia ŭ radach našych nieźličonych radykalnych dysydentaŭ”. Usio heta spałučajecca z ahulnaj nastalhijaj pa małym hieraiźmie kamunistyčnych časoŭ.

Tady my byli lepšyja

Pra tuhu pa sacyjaliźmie Andrej Plešu jašče ŭ 1991 h. napisaŭ narys “Raniej było lepš”, jaki ŭžo ŭvajšoŭ u rumynskija školnyja padručniki. Razvažajučy nad pryčynami naviaźlivaj nastalhii pa “stanie rečaŭ, jaki moh skončycca tolki moram kryvi”, — takimi, jak durnota, kryvadušša ci deman nastalhii (“ahulnačałaviečy instynkt staŭleńnia da minuŭščyny, jakaja b jana ni była, jak da kaštoŭnaj spadčyny”), — aŭtar pryjšoŭ da cudoŭnaj vysnovy: “Što raniej nie było lepš, heta dakładna. Adnak časam ja zadumvajusia, ci nie byli my — usie razam i kožny paasobku — lepšyja, čym ciapier”. Niaŭžo rumyny byli lepšyja ŭ časy kiravańnia kamunistaŭ? U hetym sutnaść kananičnaj nastalhii — nastalhii pa idealnym Ja. Kali ŭsio było drenna, my byli lepšyja!

Adnym z paniaćciaŭ, jakija paśla 1990 h. rasčaravali, byŭ paniatak demakratyi. Demakratyja aznačaje nie aŭtamatyčnuju roŭnaść, a tolki roŭnaść šancaŭ. Vyhladaje na toje, što z roŭnaściu ŭ halečy (typovaj dla časoŭ kamunizmu) žyć łaćviej, čym ź niepaźbiežnaj niaroŭnaściu, jakuju niasie z saboju demakratyja. Roŭnaść davała adčuvańnie niejkaha braterstva, salidarnaści, nadavała admysłovuju psychalahičnuju i rytaryčnuju afarboŭku zajmieńniku “my”. Užyvajučy množny lik, havoračy ad imia “nas” (“nas, rumynaŭ kamunistyčnaje pary”), my mienš adčuvali svaju asabistuju trahiedyju. Pad ciskam supolnaj niadoli naradžałasia taksama pačućcio mižvolnaj jednaści, małoha hieraizmu, ułaścivaha kožnamu z “nas”. Niekatoryja tužać pa hetym “my”, jakoje nie vymahała adkaznaści, u jakim možna było dramać sa zručnaj dumkaj, što ničoha zrabić nielha, i jakoje davała iluziju taho hieraizmu, što nazyvali “supracivam” (a ŭ vypadku intelihientaŭ — “supracivam praz kulturu”).

Cikava, ci nie zaležyć intensiŭnaść rumynskaj nastalhii jašče i ad miascovaści, bo ličylisia ž ščaśliŭčykami žychary niekatorych rajonaŭ — haradoŭ la juhasłaŭskaj i rumynskaj hranicy. U 80-ja hady jany mahli čas ad času vybiracca “za miažu”, kab pachadzić pa mahazynach (a vuhorcy hetak ža “atavarvalisia” ŭ Rumynii ŭ 70-ja). Žychary pryhraničča taksama mahli hladzieć bolš “liberalnaje” telebačańnie našych ščaślivych susiedziaŭ, zamiežnyja zabaŭlalnyja pieradačy.

Ja naležu da apošniaha pakaleńnia, peryjad staleńnia jakoha całkam prypaŭ na kamunizm — toj samy zmročny, samy “radykalny” i niščymny rumynski kamunizm 80-ch. Junactva, hetak ža jak i dziacinstva, dla kožnaha narmalnaha čałavieka pavinna być pradmietam najbolšaj nastalhii. Heta, adnak, nie adnosicca da majho pakaleńnia (tych, što naradzilisia niedzie ŭ 1965-m). Ad “pakaleńnia-80” (tak nazyvajecca apošniaja hieneracyja piśmieńnikaŭ, mastakoŭ, muzykantaŭ i h. d., što stali bolš-mienš viadomyja ŭ vaśmidziasiatyja hady) mianie adździalaje mienš čym dziesiać hod, a zdajecca, niby my naležym da dźviuch roznych epoch! Pamiž ludźmi, narodžanymi ŭ 50-ja hady, i maim pakaleńniem lažyć — pry ŭsioj adnosnaści i ŭmoŭnaści, viadoma, — takaja samaja biezdań, jak pamiž amerykanskimi “bebi-bumerz” i “pakaleńniem iks”, jakoje pryjšło śledam za imi.

Padčas staleńnia i studenctva budučaje “pakaleńnie-80” jadnali elementy “struktury pobytu” (jašče supolnaha i… kankretnaha), symbali, ułaścivyja eposie “fłaŭer-paŭer”, u jakoj jaho pradstaŭniki vyraśli (moda hipi, muzyka 60-ch dy 70-ch hadoŭ, rečy, jakija jašče možna było pryvozić z Zachadu abo susiednich krain, eŭrapiejskija ci amerykanskija filmy, jakija jašče možna było pahladzieć u kinateatrach i h. d.). Majo pakaleńnie — pieršaje (i apošniaje), pradstaŭnikoŭ jakoha ništo nie abjadnoŭvała i jakoje ŭ vyniku ni pa čym nie sumuje, navat pa kolišniaj mas-kultury.

Dla majho pakaleńnia, jakoje staleła ŭ 80-ja hady, “mas-kultury” jak takoj užo nie isnavała: nie było ŭžo filmaŭ, muzyčnych hrup, impartnych płaścinak, modnaha adzieńnia; nie było ŭžo amal ničoha z taho, što pryviazvaje nas da času, — štodzionnych drobiaziaŭ, jakija ŭtvarajuć “styl” peŭnaj epochi, nadajuć joj admietnaść, śviedčać, urešcie, što žyćcio praciahvajecca, chaj sabie i za kamunistami. Ci mohuć abjadnoŭvać ludziej supolnyja rasčaravańni, a nia tolki radaści? Viadoma, mohuć, ale ŭ našym vypadku tak nie było. Nas, narodžanych u siaredzinie 60-ch, jadnali tolki supolnyja niastačy, deficyty, pačućcio skradzienaj maładości. I toje, čaho nam nie stavała, my sprabavali nahnać, jak kamu ŭdavałasia, paśla 1990 h. Kali ž kazać pra adčuvańnie prynaležnaści da pakaleńnia, dyk, jak ni dziŭna, mnie bližejšy pobyt moładzi 90-ch. Kali jany spaznavali śviet, ja jaho viartała. “Nirvana”, “Metalika” i Stynh byli mnie bližejšyja, čym “Bitłz”, “Dajr strejtz” ci “Palis”. Nia viedaju, ci isnuje “nehatyŭnaja nastalhija” — nastalhija pa časie, kančatkova stračanym. Nia viedaju, ci možna kazać pra “nastalhiju naadvarot”, jakaja zaklikaje nie viarnucca ŭ minułaje, a pieražyć nanova čas, jaki byŭ u ciabie ŭkradzieny, viarnuć usio: zabaronienyja knihi, muzyku, padziei śvietu 80-ch, jaki ŭ toj čas byŭ niedastupny. Usie hetyja idei i vobrazy ja ŭvabrała ŭ 90-ch, poruč z tahačasnymi idejami i vobrazami. Paśla 1980-ha, u najciažejšy peryjad rumynskaha kamunizmu, usie my, niezaležna ad vieku, pieražyli haleču, jakaja dała ŭsim adnolkavuju mahčymaść vybaru i adnolkavy dośvied. Praduktovy nabor składaŭsia z adnaho pačka masła na tydzień dla ŭsioj siamji, adzinaha hatunku chleba (pa kartkach), adzinaha vidu ryby (tady byŭ papularny iraničny lozunh: “Ryba na kožnym stale!”). Kuryli my adzinuju marku cyharet (choć nie, marak było dźvie: ahulnadastupnyja “Karpaty” i prestyžnyja “Snagov”, ź filtram), nasili adnolkavuju vopratku fasonu “uniseks” (vyklučeńniem źjaŭlałasia adzieńnie dla kabiet paśla tryccaci, jakija mieli vybar z troch-čatyroch varyjantaŭ kaściumu ŭ ciomnych tonach), jeździli na adnolkavych mašynach — “Dacia-1300”, žyli ŭ adnolkavych damach — chałodnych šmatpaviarchovikach ź ledzianoj vadoj i niestabilnym hazazabieśpiačeńniem (hatavać prychodziłasia nočču, kali “davali haz”).

Kamunizm 80-ch hadoŭ u Rumynii byŭ zusim nie padobny da polskaha, vuhorskaha, českaha ci juhasłaŭskaha kamunizmu (chiba tolki ŭ Albanii dy ŭ Savieckim Sajuzie žyćcio było takoje ž ciažkaje). Pamiataju polskuju kasmetyku, jakaja pradavałasia na čornym rynku, vielmi miłyja českija kamunistyčnyja filmy dla dziaciej, płaścinki z zachodniaj muzykaj, što pryvozilisia z Baŭharyi, Vuhorščyny ci Juhasłavii, baŭharskaje telebačańnie, alapavatyja pieradačy jakoha davali mahčymaść choć niejak rassłabicca (u Rumynii telebačańnie viaščała dźvie hadziny ŭ dzień, dyj toje pra adnaho Čaŭšesku, tamu my “łavili” Baŭharyju z dapamohaj specyjalnych anten, a ŭ Buchareście dziela hetaha navat adkrylisia kursy baŭharskaj movy!). Pad kaniec 80-ch hadoŭ nie było ŭžo niejkaj roźnicy miž pakaleńniami. Usie my byli achviarami hierantakratyi.

Kali i jość siońnia ŭ Rumynii ludzi, jakija sapraŭdy tužać pa kamuniźmie, dyk ich niašmat. Sprava nie ŭ palityčnych pohladach — čaściej havorka idzie mienavita pra niapeŭny sum pa maładości, kali jany byli dužymi i zdarovymi, kali ich abaraniaŭ ad niahodaŭ ułasny duch. Ichnaja pazycyja trochi nahadvaje pokazku pra dźviuch kabiet, jakija, abmiarkoŭvajučy stalinskija časy, uzdychajuć: “Heta była dobraja para: my byli takija maładyja!”

Pad nastalhijaj majucca na ŭvazie ŭspaminy, ale tuha pa sacyjaliźmie vynikaje z zabyćcia. I čym hłybiejšaje zabyćcio, tym bolšaja nastalhija.

Nastalhija ak asabistaja prablema

Staŭleńnie da supolnaj, usichnaj minuŭščyny — reč hłyboka asabistaja. Ja hutaryła z mnohimi znajomymi pra našu kamunistyčnuju maładość. “Jak, niaŭžo ty nia pamiataješ, jakija my byli ščaślivyja, kali hadzinami, dniami i načami razmaŭlali miž saboj pra knihi? Nia pamiataješ našych viečaryn, na jakich my tančyli jak šalonyja i kuryli cyharetu za cyharetaj?” — zapytaŭ u mianie adzin ź ich, abražany tym, što ja skažaju rečaisnaść. Čamu ž nie, ja pamiataju našy biaskoncyja sprečki, tuju ahulnuju ahałomšanaść, u jakuju my akunalisia z hałavoj, pamiataju biazdumnaść, ź jakoj my bavili čas, kab addalić budučyniu. Pamiataju našy spatkańni, afarbavanyja peŭnaj dolaj sumu, padčas jakich my sprabavali rabić pad zachodniuju muzyku toje, što, na našu dumku, rabiła zachodniaja moładź. Pamiataju našy niemudrahielistyja ŭbory z pretenzijaj na adpaviednaść “modzie”, skapijavanyja sa strojaŭ, atrymanych niekatorymi z nas ad zamiežnych svajakoŭ, albo pašytyja pavodle letašniaj “Burdy”.

“Jak, ty nia pamiataješ, jak my viesialilisia?” Ale, pamiataju, jak my sustrakalisia i śmiajalisia, niby durni, z Čaŭšesku, pamiataju, jak niekali tančyli pad dziaržaŭny himn i jak rahatali, śpiavajučy patryjatyčnyja pieśni ŭ rytmie džazu abo pop-muzyki. Pamiataju taksama, jak potym usie my vyvučylisia na nastaŭnikaŭ i ŭstavali pasiarod nočy, kab dabracca ciahnikom u vioski, u jakija nas raźmierkavali. Pamiataju hetyja chałodnyja klasy i hałodnych dziaciej, častka ź jakich nikoli nia bačyła apelsyna (!). Aproč dobrych adznak, ja adorvała ich “materyjalnymi ŭznaharodami” — vyrazkami ź niejkaha staroha časopisu “made in West” sa zdymkami madelaŭ dla dziaŭčynak i aŭtamabilaŭ dla chłapčukoŭ (radaść była vielizarnaja!).

“Nia pamiataješ, jak mnoha my čytali?” Paśla zaniatkaŭ u škole ja z adčajem nakidvałasia na knihi. Mozh imknuŭsia kampensavać deficyt uražańniaŭ. Časta mozh zamianiaŭ nam usio cieła, mozh rabiŭsia našym ciełam. Ja bačyła i adčuvała mozham, padobna da taho jak maje viaskovyja vučni adčuvali niedasiažnyja apelsyny. Padčas kanikułaŭ my čytali pa dźvie, pa try knižki na dzień. Našy damy, poŭnyja knih, nahadvali ciesnyja kamorki. My čytali ŭ maroznyja zimy, ciopła apranuŭšysia, schavaŭšysia pad pled i zapaliŭšy lampu navat udzień. A što nam zastavałasia, kali bolš nie było čym zaniacca?! “Jak, ty nia pamiataješ, kolki my mieli času?” A ŭžo ž, pamiataju, jak šmat času było ŭ mianie na sum, na nudu, na apantanaje čytańnie. Ja była niby Abłomaŭ, tolki, u adroźnieńnie ad jaho, nia spała, a čytała. Ale čytańnie taksama było raznavidnaściu snu — snu z raspluščanymi vačyma.

“Nia pamiataješ, jak my bili łyndy?” A jak ža, pamiataju: my žyli jak raśliny, jak nieruchomyja, zastyłyja ihuany. Hultajstva było adzinaj našaj raskošaj. “Nia pamiataješ, što dla nas značyła siabroŭstva?” Tak, pamiataju: my ŭtvarali svojeasablivy kłan, stryžniem jakoha byli razmovy pra suśvietnuju litaraturu (nam zdavałasia, što my ŭsio pračytali!). Ciapier my nia bačymsia miesiacami i hadami. Dyk siabroŭstva ci niejkaja inšaja siła trymała nas razam? A moža, siabroŭstva naahuł zusim nia toje, čym my ličyli jaho tady, moža, heta niešta bolšaje? “Nia pamiataješ, jak my zabaŭlalisia?” Pamiataju, jakaja heta była zabava, kali paśla 23-j hadziny pierastavali chadzić aŭtobusy i nas zatrymlivała palicyja. Pamiataju taksama dziaŭčat, jakija pamierli, bo nie zachacieli naradžać i nichto im nie dapamoh, kali jany zaciažarali, — daviałosia rabić nielehalny abort. Pamiataju taksama svajho pryjaciela, jaki skončyŭ žyćcio samahubstvam. I pamiataju svoj zdymak 1989 h. — zdymak zackavanaha źviarka ź bliskučymi vačyma, koratka pastryžanymi vałasami i akuratna pakładzienymi na kaleni rukami. Niejak siabroŭka skazała mnie, što najbolšaj kryŭdaj, jakuju prynios joj sacyjalizm, byŭ zamach nia stolki na jejnuju čałaviečuju hodnaść, kolki na žanockaść. Pazbaŭleńnie žanockaści. “A što jon tabie daŭ dobraha?” — spytałasia ja. “Pieražyŭšy sacyjalizm, ja mahu ciešycca z kožnaj drobiazi, lublu žyćcio, navat kali šmat u čym jano ciažejšaje za toje, što było raniej”.

Stračany raj
i infantylnaść

Sacyjalizm — heta nia tolki idealohija, heta peŭny śviet. Jaho, adnak, nielha prosta tak ni demanizavać, ni zabyć. Ale jaho možna praanalizavać, pahladzieć na jaho krytyčna, biaźlitasna i razam z tym zboku dy ź vialikaj dolaj ironii, jak heta zrabili maje maładyja kalehi, što nazvali svaju niadaŭna vydadzienuju knižku “Ŭ pošukach stračanaha kamunizmu”. Humar, jaki pranizvaje jaje, nadaje ŭsiamu dziŭnuju… zamiłavanaść. Samo saboj, zirnuŭšy na sacyjalizm jak na niešta dalokaje, kančatkova minułaje, my znojdziem u im i sioje-toje pryvabnaje: heta było svojeasablivaje “siurrealistyčnaje” rabstva — z rabami, jakija vystojvali ŭ čerhach pa bilety ŭ kino, pa knihi (apošnija kuplalisia “z nahruzkaj”: dobryja i drennyja razam); z mocnymi, družnymi siemjami, jakija zachoŭvali tradycyi i ŭ jakich starejšyja (čaściej za ŭsio pensijanery) hadzinami stajali ŭ čerhach, kab “dastać” jaki-niebudź deficyt dla astatnich; dzie kult siabroŭstva naradžaŭ cudoŭnyja poviazi pamiž ludźmi i davaŭ biaźmiežnuju intelektualnuju (i emacyjnuju) asałodu ad biaskoncych hutarak za kubkam harbaty. Heta była epocha, kali čas bieh pa-inšamu, vypisvajučy fihury, jakija napaŭniali śviet niepazbyŭnaj, časam cudoŭnaj melancholijaj…

Kožnaja nastalhija źviazana z pačućciom niezvarotnaj straty “raju”, jakoje moža isnavać tolki dziakujučy instynktu “idylizacyi” minuŭščyny. Usie my zaprahramavanyja na toje, kab sumavać pa svaim dziacinstvie, niezaležna ad taho, jakim jano było. Kali ž pahladzieć na ŭsio ćviaroza i racyjanalna, nam nia varta ŭsprymać dziacinstva jak epochu ščaścia: heta byŭ čas zabaronaŭ, padparadkavańnia baćkam, nastaŭnikam i h. d. Ale dziacinstva ŭsio adno ličycca “załatym viekam”. U tatalitarnych i paternalisckich systemach darosły čałaviek — i nia tolki Miłan Kundera adstojvaje hetuju dumku — prymusova infantylizavaŭsia, žyŭ u systemie praviłaŭ, jakija davali jamu adčuvańnie ŭpeŭnienaści ŭ zaŭtrašnim dni i pazbaŭlali adkaznaści. Ździacinieŭšy, darosłyja mahli hulacca ŭ hramadzkaj “piasočnicy” pad čujnym vokam baćki, jaki kłapaciŭsia pra ich i zabiaśpiečvaŭ im spakojnuju budučyniu da toj pary, pakul jany vykonvali praviły: “tak dobra, a tak — drenna”. Nuda, jakuju adčuvajuć siońnia niekatoryja, vynikaje z zahannaj infantylnaści, što daje ludziam iluziju maleńkaj svabody i razam z tym — niavinnaści.

Nastalhija jak metad pracy

Ja taksama schilnaja da nastalhii. Jak i polski piśmieńnik Andrej Stasiuk, ja liču, što “minuŭščyna i ŭspaminy — maja ajčyna i moj dom”. Dla mianie jak dla piśmieńnicy viartańnie ŭ minułaje — niepaźbiežnaść, nastalhija ž — metad pracy.

Ja nie ŭsprymaju kamunizmu, u jakim naradziłasia, ni jak “paŭnatu” (pakutlivy dośvied, jaki možna apisvać ci vykarystoŭvać u jakaści žyćciovaha bahažu), ni jak “pustatu” (niešta absalutna niecikavaje, pra što varta zabyć, — biełuju plamu ŭ isnavańni). Sacyjalizm — ad najmienšych pobytavych detalaŭ da systemy adukacyi, ad ježy (chiba čałaviek nie źjaŭlajecca tym, što jeść, jak pisaŭ adzin filozaf?) da systemy ŭsialakich zabaronaŭ i ŭcisku, jakaja visieła nad nami, — paŭpłyvaŭ na ŭsich nas, ale pa-roznamu. Kali my byli roŭnyja ŭ biadzie, dyk nie byli padobnyja ŭ tym, što sacyjalizm zrabiŭ z kožnaha z nas. Pa sutnaści, ja — heta toje, što sacyjalizm i reakcyja na sacyjalizm zrabili ź mianie. Sacyjalizm byŭ niečym nakštałt strohaha baćki — a kraina była strohaj matkaj. Jany davali mnie “zdarovyja” knihi, ale ja kuplała vyklučna “chvoryja”, “dekadenckija”. Jany prapanoŭvali mnie vychavaŭčyja apovieści pra pijaneraŭ, a ja zapadała na apaviadańni pra “kiepskich chłopcaŭ” i “kiepskich dzievak” (čuła pra adnu ź ich, Madonnu, jakaja śpiavała ŭ styli dyska, a potym navat bačyła jaje na videa). Mianie sprabavali prystasavać da hierantakratyi, a ja žyła ŭ śviecie knih, siarod moładzi z dyjalohaŭ Platona, słuchała hałasy maładoha Rembo ci Latreamona, paetki Sej Senahon, jakuju adździalali ad mianie stahodździ, albo siurrealistaŭ, pra jakich praz 15 hod mnie navat vypała napisać knižku. Pa radyjo pieradavali vyklučna narodnyja pieśni i charavyja śpievy, a ja słuchała na mahnitafonie Symona, Harfunkiela i hrupu “Pink fłojd”. Mnie pakazvali filmy pra histaryčnych albo sučasnych hierojaŭ, a ja stanaviłasia ŭ čarhu ŭ videazalu, dzie krucili stužki Felini, Antanijoni, Berhmana, Formana. Mnie padsoŭvali niejkuju padazrona pravilnuju kulturu, ale mianie heta mała chvalavała, bo ŭ maim rasparadžeńni była kultura andehraŭndu — litaraturnyja supołki, u jakich naradžałasia niabačanaja dahetul litaratura — vytančanaja i antykamunistyčnaja. Padobnym čynam rabili i ŭsie maje siabry. Kamunizm nas dušyŭ, a my adkazvali jamu na hetuju defarmacyju upartym, niastomnym niepadparadkavańniem. Kali b my jašče viedali, jak jaho skarystać!

Ja — piśmieńnica, dla jakoj minuŭščyna źjaŭlajecca litaraturnym hruntam. Ale toje, što ja straciła i čaho šukaju, — nia čas, a subjektyŭnaść. Dla mianie adrezak pamiž 1965-m (hod majho naradžeńnia) i 1989-m (hod adradžeńnia Rumynii) — nia častka kamunistyčnaj epochi, a majo žyćcio. Majo žyćcio, jakoje časami moža być padobnym da vašaha, adkul by vy ni pachodzili.

 

Symona Papesku (nar. u 1965 h.) — rumynskaja litaratarka (piša paeziju, prozu, ese). Hety tekst, padadzieny sa skaračeńniami, uziaty sa zbornika ese siarednieeŭrapiejskich piśmieńnikaŭ (siarod jakich Jury Andruchovič i Dubraŭka Ŭhresič) “Nastalhija. Narysy pra tuhu pa kamuniźmie”, što vyjšła pa-polsku ŭ vyd-vie “Čarne”.


Kamientary

Ciapier čytajuć

81‑hadovuju maci aŭtaryteta Skitova z «Babulinaj krynki» kinuli ŭ SIZA KDB, kab jon narešcie zahavaryŭ9

81‑hadovuju maci aŭtaryteta Skitova z «Babulinaj krynki» kinuli ŭ SIZA KDB, kab jon narešcie zahavaryŭ

Usie naviny →
Usie naviny

Błer i Rubia — siarod udzielnikaŭ «Rady miru» dla Hazy

Sa staradaŭniaj Pałykavickaj krynicy zabaranili pić: jaje niekali hajučaja vada ciapier moža zabić9

Administracyja Trampa razvažaje nad stvareńniem «Rady miru» dla Ukrainy pa prykładzie Hazy4

Chto byŭ architektaram Vialikaj piramidy ŭ Hizie?2

Pratesty ŭ Iranie, vierahodna, užo kančatkova zadušyli26

Žychar Kalinkavičaŭ ažyŭlaje lehiendy savieckaha aŭtaprama i skaraje TikTok1

Łuŭr značna pavysiŭ ceny dla naviedvalnikaŭ nie ź Jeŭrasajuza2

Stała viadoma, u jakich žachlivych umovach trymajuć u źniavoleńni psichijatra Ihara Pastnova2

Koni, jak i sabaki, zdolnyja adčuvać pach ludskoha strachu1

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

81‑hadovuju maci aŭtaryteta Skitova z «Babulinaj krynki» kinuli ŭ SIZA KDB, kab jon narešcie zahavaryŭ9

81‑hadovuju maci aŭtaryteta Skitova z «Babulinaj krynki» kinuli ŭ SIZA KDB, kab jon narešcie zahavaryŭ

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić