Rana ci pozna chaosu i rasčaravańniu prychodzić kaniec.
I abviaržeńniem raschožaj frazy «ŭ biełarusaŭ svajho kinematohrafu niama» rana ci pozna źjaŭlajecca kino.
Naša hramadzianskaja dakumentalistyka apošnich dziesiaci hadoŭ raspaviadała albo pra rečy pryvatnyja, albo kpiła z rečaisnaści, abo malavała jaje musova ciomnymi farbami. Zhadvajecca, jak aŭtary pačynali raspovied pra Biełaruś scenami razboru śvinoj tušy na Kamaroŭskim rynku ci šabasam satanistaŭ, jakija ŭkryžoŭvajuć sabaku. I całkam možna było zrazumieć stvaralnikaŭ takich filmaŭ — sapraŭdy ž dastała. Ale taki nastroj, takija ilustracyi režyserskaj rospačy nijak nie spryjali ani rozdumu, ani choć jakomu praśviatleńniu napieradzie. Słovam, daŭno chaciełasia pabačyć kino jasnaje i razumnaje, u jakim nie było b hetaha režyserskaha «dastała». I takoje kino źjaviłasia. Dziakujučy aŭtaru Viktaru Korzunu, dziakujučy mahičnamu źbiehu abstavinaŭ, a najpierš dziakujučy Vasilu Bykavu. Hałoŭnym hierojem filmu staŭ naš narod.
Narod taksama možna pakazvać pa-roznamu. Možna vybirać u vuličnym natoŭpie siniušnyja tvary bamžoŭ ci jakich niedarekaŭ i kali pry hetym za kadram havaryć pra Biełaruś, va ŭjaŭleńni hledača heta i budzie Biełaruś — siniušnaja, strašnaja. U filmie V.Korzuna my bačym całkam advarotnuju karcinu.
Poŭnaściu hety artykuł možna pračytać u papiarovaj i pdf-versii "Našaj Nivy"
Siarhiej Dubaviec
Kamientary