«U milicyi mnie dobra pracavałasia, kali možna było bienzinu źlivać kolki chočaš»
Čamu biełarusy hatovyja pracavać za nizkija zarobki?
Hramadski transpart — vialiki teatr dla tych, chto ŭmieje słuchać. Tut možna akunucca z hałavoj u čužyja prablemy, paŭdzielničać u «kułuarnych» pieramovach.
Ranica, jedu na elektryčcy z Marjinaj Horki. Pa darozie padsadžvajucca dva mužčyny ŭ cyvilnym. Padčas ich razmovy vyśviatlajecca, što adzin pracuje ŭ budaŭničaj firmie, druhi — milicyjant.
«Ty nie škaduješ, što pajšoŭ ź milicyi?» Zadumlivy pozirk, maŭčańnie niekalki siekund i emacyjny adkaz: «Nie škaduju. Ciapier milicyja ŭžo zusim nie taja». Padałosia, što ciapier adstaŭnika jak «prarvie», to raskaža šmat cikavaha.
«U milicyi mnie dobra pracavałasia, kali možna było bienzinu brać kolki chočaš. Voś kali nam u adździaleńnie dali pieršy UAZ, heta byŭ taki čas! Była «tabletka», i mahli zapraŭlacca kolki chočaš — spravazdačnaści nie było. Ja sabie źlivaŭ paliva, svajakam padhaniaŭ. Zdarałasia, načalnik braŭ mašynu na vychadnyja i «tabletku». I ŭsim chapała. A paśla jak uviali normy na bienzin, to nadta navat pa pracy nie najeździšsia».
«Tak, tak», — chitaŭ hałavoj siabar.
Usio, što zapomniłasia z pracy ŭ orhanach, heta kradziež paliva. Z orhanaŭ jon syšoŭ, darečy, bo nie zadavalniaŭ zarobak. Pakul možna było kraści, trymaŭsia za miesca.
Niekali mnie rastłumačyŭ fiermier z Mahiloŭskaj vobłaści hety fienomien, čamu ludzi siadziać na nizkim zarobku.
Kali jon tolki pryjšoŭ pracavać u kałhas u 1990-ch, ludzi dušylisia za kapiejki, ale nie kidali pracy.
«Možna skraści tam niešta, u inšym miescy. Dziaržava daje mahčymaść dla hetaha, i pakul heta drobnaje škodnicva — nie źviartaje ŭvahi, moža navat zaachvočvaje: pakidaje karmy biez nahladu, uhnajeńni, małako… Lepš ža kraści dla ludziej, čym bolš zarablać. Kali navat heta nie zusim patrebnaje samomu, možna ž pradać inšamu».
Fiermier kałhas kinuŭ, bo nie było paradku, a śpinu hnie ciapier tolki na siabie.
Inšym razam u elektryčcy razmaŭlali znajomcy: adzin jechaŭ na pracu ŭ Rudziensk, druhi — u Minsk. Starejšy skardziŭsia, što na miljon «zrezali» zarobak, a za što — patłumačyć nie mohuć. «Kolki ž zarablaje hety rabaciaha, — padumałasia — kali jon z takoj skruchaj pra heta kaža, ale ŭsio adno jedzie na pracu. «Try miljony, ale atrymaŭ dva», — skazaŭ jon, kali zapytaŭsia jaho surazmoŭca. «Dyk tabie ž treba jašče za darohu zapłacić, abied uziać…» — «Ssabojku ja nie biaru».
Što jaho trymaje na pracy za dva miljony, nie viedaju. Jak i toje, ci kradzie jon tam. Heta ŭžo prablema, što starejšaje pakaleńnie čaściakom nie rašajecca na pieramieny ŭ žyćci. Pryvyčka zadavalniacca mienšym, ale kab nie było vajny?
-
Cyhankoŭ: Nie padazravaŭ, što Babaryka źjaŭlajecca prychilnikam sacyjalizmu — mary siaredniaha čałavieka
-
Apakalipsis zaŭtra. Statkievič napisaŭ pieršy artykuł — z papiaredžańniem pra niebiaśpieku z boku Rasii
-
«Sproby stvaryć Łukašenku vobraz «samaha čałaviečnaha čałavieka» tolki padkreślivajuć krajniuju nialudskaść sistemy»
Kamientary