Sorak hadoŭ tamu, u noč z 20 na 21 žniŭnia 1968 hodu vojski krainaŭ Varšaŭskaj damovy na čale z SSSR uvajšli ŭ Čechasłavaččynu. Ese Mikoły Rabčuka.
Sorak hadoŭ tamu, u noč z 20 na 21 žniŭnia 1968 hodu vojski krainaŭ Varšaŭskaj damovy na čale z SSSR uvajšli ŭ Čechasłavaččynu. Ese Mikoły Rabčuka.
Kožny hod my bavili letnija kanikuły na impravizavanym leciščy — u ładnaj, na čatyry pakoi, z dvuma asobnymi ŭvachodami, chacie našych dzieda i babuli pad Łuckam. Nas było tam šmat — moj brat i baćka, maje stryječnyja braty i siostry, ichnyja baćki i, viadoma ž, dzied i babula, jakija staična tryvali hetuju ardynskuju navału dy navat, zdajecca, ščyra joj radavalisia. Dni byli doŭhija i soniečnyja, a žyćcio biaschmarnaje. My ciešylisia biesturbotnaściu, my zapasili jaje na cełaje žyćcio, płavajučy ŭ rečcy, łoviačy rybu, hojsajučy za miačom, łaziačy pa drevach, pierakazvajučy da poźniaje nočy žudasnyja historyi la vohnišča ź piečanaj bulbaj.
Mnie było piatnaccać, i ja nia nadta cikaviŭsia palitykaj. My navat nia mieli televizara na našym «leciščy» i, hałoŭnaje, zusim nie adčuvali ŭ im patreby. Adnak našy baćki i dzied słuchali-taki «hałasy» na staraśvieckaj «Śpidole» ŭpiaremiežku z navinami z kuchonnaj «brachałki». I my, choć i byli duža zakłapočanyja ŭłasnymi, kudy važniejšymi, spravami, adčuvali: niešta drennaje robicca ŭ ichnym niezrazumiełym i niecikavym dla nas śviecie. Brudnyja słovy «ŭltymatum», «savieckaja pahroza», «kontrarevalucyja» zapaŭzali z roznych bakoŭ u našu śviadomaść. I my adčuvali:
heta akurat tyja słovy, jakija robiać našych baćkoŭ napružanymi i vymušajuć ich zamaŭkać ci pieravodzić temu havorki pry kožnym našym nabližeńni. Jany byli savieckimi hramadzianami, a my — ich savieckimi dziećmi,i jany jaŭna nie chacieli, kab my čuli ichnyja palityčnyja razmovy. Ale my adčuvali: niešta niadobraje robicca ŭ Čechasłavaččynie i navokał, niešta takoje, što ŭ kožny momant moža skončycca vajnoj — jakoju b niemažlivaju ni vyhladała jana pad pahodlivym letam siarod rajskich letnich kanikułaŭ.
I kali savieckija vojski ŭsio ž uvarvalisia ŭ Čechasłavaččynu, my ŭbačyli svaich baćkoŭ całkam pryhniečanymi — tak, nibyta jany sami byli čechami dy słavakami i ich urad akazaŭsia skinuty, a kraina — znoŭ akupavanaja čužyncami. Samym dziŭnym, adnak, było toje, što pazycyja našych baćkoŭ nas zusim nie ździŭlała.
Našy baćki nie byli dysydentami, ale, jak i bolšaść zachodnich ukraincaŭ, jany nikoli nie adčuvali asablivych sympatyj ni da savietaŭ, ni da Maskvy, ni da kamunizmu. Jak i bolšaść zachodnich ukraincaŭ, jany demanstravali pakaznuju lajalnaść da režymu i, kali treba, brali publičny ŭdzieł u jaho rytuałach. Ale ŭ pryvatnych razmovach, u štodzionnym pobycie jany nie škadavali źjedlivych słovaŭ na adras ułady, systemy i ŭsiaho savieckaha ładu. Źjaŭlajučysia narmalnymi baćkami, jany zusim nie chacieli zrabić z nas prafesijnych antysavietčykaŭ, asudziŭšy na pastajannyja i niebiaśpiečnyja kanflikty z palicejskim ładam. Jany nie viali z nami nijakich palityčnych razmovaŭ, chutčej naadvarot — usialak ich paźbiahali. Ale z vypadkovych replik, žestaŭ, hrymas, spantannych reakcyj na aficyjnuju prapahandu my nie mahli nie adčuvać ich hłybokaj pahardy da systemy i ŭsiaho jaje idealahičnaha šałupińnia.
Jašče ŭ małodšym školnym uzroście, zacikaviŭšysia chakiejem, ja zaŭvažyŭ, što ani moj baćka, ni dziadźka nikoli nie chvarejuć za zornuju i niepieramožnuju savieckuju zbornuju. Naadvarot, jany zaŭsiody chvareli za jaje praciŭnikaŭ — ci to švedaŭ, ci finaŭ, ci navat bieznadziejnych švajcarcaŭ. I ja biez najmienšaj prapahandy razumieŭ hałoŭnaje: heta — nia naša zbornaja.I razam z baćkam, dziadźkam, z usimi siabrami ja ad dušy zyčyŭ joj projhryšu. I kali heta narešcie zdaryłasia, kali dzivosnaja čechasłavackaja zbornaja razhramiła saviety na čempijanacie śvietu 1969 hodu, my nia pomnili siabie ad ščaścia. My płakali, abdymalisia i całavalisia; my byli čechami i słavakami ŭ toje imhnieńnie, i my pačuvalisia adpomščanymi za ŭsio — i za tanki na vulicach Prahi, i za połčyščy Muraŭjova na vulicach Kijeva, i za Baturyn, i za Pałtavu, i za hoład 33-ha, i za ŭsio, usio, usio.
2.
Praź niekalki hod ja chutka vyras i, zdajecca, pastaleŭ. U apošni školny hod ja ŭžo mieŭ dostup da raznastajnaha samvydatu dy inšaj nielehalščyny. Maim baćkam, zrazumieła, heta nia vielmi padabałasia, i ja jak umieŭ prychoŭvaŭ ad ich svaju «padpolnuju» dziejnaść. Litaraturu mnie pastaŭlała Iryna Kaliniec? — jana akurat pracavała tady ŭ majoj škole. Da nastaŭnictva jaje nie padpuskali i blizka, ale i na ścipłaj biblijatečnaj pasadzie jana ŭmudrałasia vieści davoli aktyŭnuju aśvietnickuju, ci, jak jana heta nazyvała, prapaviednickuju rabotu.
Cikava, što siarod tekstaŭ, jakija ja ad jaje atrymlivaŭ, byli nia tolki tvory Dziuby, Maroza, Śvierściuka, Čarnavoła?, ale i čechasłavackija publikacyi peryjadu «Praskaj viasny». Pierš za ŭsio heta byŭ «Ukrainski kalandar» za 1968 hod i dvuchmiesiačnik «Dukla», jaki vydavała ŭ Prašavie, dyj, zdajecca, i dahetul jašče vydaje, uschodniesłavackaja ŭkrainskaja mienšaść, a taksama — niekalki dobrych knižak taho samaha vydańnia, u pryvatnaści adnatomaviki Antoniča i Vińničenki? z hruntoŭnymi litaraturna-krytyčnymi pradmovami.
«Dukla» taho peryjadu drukavała nia tolki zabaronienych va Ŭkrainie piśmieńnikaŭ, ale i pierakładała najcikaviejšych českich i słavackich aŭtaraŭ, a taksama publikavała pierakłady asnoŭnych dakumentaŭ «Praskaj viasny». Ź ich było bolš čym vidavočna, što nijakaj «kontrarevalucyi» ŭ Čechasłavaččynie nie było, a była dosyć ščyraja (i dosyć naiŭnaja, jak ja zrazumieŭ paźniej) sproba pabudavać niešta nakštałt «sacyjalizmu z čałaviečym tvaram». Hetyja dakumenty mieli dla mianie ŭ toj čas asablivuju kaštoŭnaść, pakolki ŭsio bolš maich tavaryšaŭ viartalisia z armii z pramytymi mazhami, pierakananyja na palitzaniatkach, što intervencyja ŭ Čechasłavaččynu była nieabchodnaja, bo niamieckija vojski nibyta voś-voś mielisia pierajści hranicu, a zdradnicki kontrarevalucyjny ŭrad u Prazie voś-voś źbiraŭsia ich zaprasić.
Maim nastupnym antysavieckim krokam, takim čynam, stałasia vyvučeńnie českaj i słavackaj movaŭ (słavackaja, bližejšaja, davałasia značna lahčej).Meta była zrazumiełaja — čytać knihi i peryjodyku «Praskaj viasny» ŭ aryhinale. Aryhinały možna było atrymać nia tolki ad znajomych, ale i znajści dzie-nidzie ŭ biblijatecy abo navat u pravincyjnych kniharniach «Družba», dzie ŭkrytyja pyłam tvory Klimy i Hołuba lažali pobač z poŭnymi zborami Cho Šy Mina i Cedenbała?.
Saviety čamuści ŭviali dadatkovuju cenzuru na knihi i peryjodyku z Čechasłavaččyny tolki ŭ žniŭni, užo paśla taho, jak ich tanki akupavali krainu i faktyčna nijakaja dadatkovaja cenzura nie była patrebnaja. Biurakratyčnaja inercyja i niepavarotlivaść savieckaj systemy mieli svaje pieravahi.Ja ŭspomniŭ pra hety zabaŭny fakt praz trynaccać hod, kali saviety dakładna hetak ža ŭviali dadatkovuju cenzuru na polskija knihi i časopisy tolki paśla taho, jak hienerał Jaruzelski ŭvioŭ vajennaje stanovišča i, adpaviedna, žorstki cenzurny kantrol. Sapraŭdy, lepš pozna, čym nikoli.
Adnym słovam, niachaj Haspodź niedzie tam błasłavić postfaktum savieckich ideolahaŭ dy biurakrataŭ za ichnuju tupaść i raschlabanaść. Bo inakš ja naŭrad ci pračytaŭ by ŭ maładości Hrabała i Vaculika, Škvoreckaha i Kunderu. I ŭžo napeŭna nie pierakłaŭ by kanceptualista Ładzisłava Novaka i nie zrabiŭ by ź jaho tekstaŭ pryhožaj samvydataŭskaj knižački ź ilustracyjami Ŭłodka Kaŭfmana.
Specyfičnym recham šyroka razreklamavanaj na pačatku 1970-ch čechasłavackaj «narmalizacyi» byŭ čarhovy nastup va Ŭkrainie na «ŭkrainski buržuazny nacyjanalizm». Jaho kulminacyjaj stali palityčnyja aryšty 1972—1973 hadoŭ, masavyja čystki kulturna-aśvietnych ustanovaŭ i dalejšaje zakručvańnie rusifikatarskich hajek. Asabistyja kantakty pamiž ukrainskimi i českimi dy słavackimi intelektuałami, što byli naładzilisia ŭ 1960-ja, faktyčna pierapynilisia. Ja praktyčna ničoha nia viedaŭ tady pra tyja kantakty, choć i razumieŭ, što ni «Dukla», ni ŭkrainskija knižki z Uschodniaj Słavakii nie mahli źjavicca ŭ maim lvoŭskim asiarodździ biez spryjańnia ŭkraincaŭ z Prašava, Košyc ci Bracisłavy.
Tolki ciapier, paśla publikacyi listoŭ i ŭspaminaŭ ukrainskich dy českich dysydentaŭ toj pary, my možam acanić niefarmalnyja kantakty pamiž Prahaj i Kijevam, a taksama, u pryvatnaści, admietnuju rolu, jakuju adyhryvali ŭ ich Zina Hienik-Bierazoŭskaja i inšyja čechasłavackija hramadzianie ŭkrainskaha pachodžańnia — jak vychadcy z Uschodniaj Słavakii, tak i naščadki ŭkrainskaj antybalšavickaj emihracyi 1920-ch.
3.
Čechasłavaččyna była pieršym zamiežžam, jakoje ja naviedaŭ u čas pierabudovy ŭ 1987—1988 hadach — jak tolki mianie pačali vypuskać z saŭdepii. U Prazie, dzie ja namahaŭsia razmaŭlać pa-česku, mianie prymali za palaka. U Bracisłavie, dzie ja razmaŭlaŭ pa-słavacku, mianie prymali za juhasłava. Nichto čamuści nie padumaŭ, što ja ŭkrainiec, abo žychar SSSR, abo, kryj boža, rasiejec. I pieršych, i druhich u savieckaj armii, jakaja vyzvalała čechaŭ ad čechaŭ, było niamała. Ja b taksama moh tam być, kali b naradziŭsia na niekalki hod raniej. Boh uściaroh mianie ad hetaj asabistaj hańby, ale nie ad hańby nacyjanalnaj.
Ja zavioŭ sabie trochi siabroŭ u Prazie i Bracisłavie i pryvioz dla ich cełuju torbu «padryŭnoj» litaratury — tamu što heta byŭ sapraŭdy redki i vielmi karotki peryjad u historyi, kali palityčny režym u majoj krainie akazaŭsia bolš prahresiŭny i liberalny, čym u ichnaj. My pili piva ŭ Prazie i biełaje vino ŭ Bracisłavie, i ja raskazvaŭ kaleham niejmaviernyja rečy pra teksty, jakija ŭ nas drukujucca całkam lehalna, i temy, jakija abmiarkoŭvajucca zusim adkryta, i masavyja akcyi, što pravodziacca biez uładnych dazvołaŭ dy palicejskich represij. Maje siabry chacieli, kab pierabudova dajšła i da ich, i ja zapeŭnivaŭ, što dojdzie, — bo heta byŭ sapraŭdy čas vialikich spa¬dziavańniaŭ i abnadziejlivaj uschodnieeŭrapiejskaj salidarnaści, nia źniščanaj jašče cynizmam šyrakaŭ-šroderaŭ dy inšych ferhojhienaŭ.
I kali pierabudova praz hod dajšła-taki da Prahi, jana akazałasia takoj ža vialikaj, pryhožaj i niejmaviernaj, jak i pieramoha ich chakiejnaj zbornaj u 1969 hodzie.
Heta była sapraŭdy aksamitnaja revalucyja, miakkaja ćviordaść, siła biaśsilnych.I, jak tady, ja znoŭ adčuŭ siabie na karotkaje, ale nadzvyčaj ščaślivaje imhnieńnie — čecham. Słavakam. Niemcam. Vuhorcam. Baŭharam.
A nieŭzabavie, na pačatku śniežnia, mnie vypała pajechać z kaleham-žurnalistam u Varšavu. My damovilisia pra interviju z Adamam Michnikam u jaho doma. Haspadar, adnak, baviŭsia. Jaho žonka častavała nas čajem i vybačałasia: «Adaś voś-voś pryjdzie». I jon sapraŭdy pryjšoŭ, až ulacieŭ u pakoj, padskokvajučy, nia pomniačy siabie ad ščaścia i vyhukvajučy apošniuju navinu, jakoj my ŭsie čakali: «Wyperdolili Causescu!»
Heta była adna z najśviatlejšych chvilin jaho žyćcia, adna z samych zapavietnych spraŭdžanych maraŭ — pieramoha jaho kamandy nad nieadolnym monstram, tryjumf siły słabych nad biaśsillem dužych. Jon byŭ u toj momant rumynam, i my — taksama.
Ja sapraŭdy nia viedaju, ci šmat rumynaŭ, słavakaŭ, čechaŭ adčuvali siabie ŭkraincami ŭ tryvožnyja dni Aranžavaj revalucyi. Ja tolki viedaju, što mnoha palakaŭ byli ŭkraincami ŭ tyja dni. Ale ja vieru, što nia tolki palaki.
Heta, ułasna kažučy, usio, što ja mahu pryhadać pra 1968 hod, jaki raściahnuŭsia ŭ maim žyćci amal na paŭstahodździa.
2008
Mikoła Rabčuk
ukrainski intelektuał, pracuje ŭ žanry «historyi idejaŭ». U 1980-ja jak antysavietčyk vymušany byŭ pracavać techničnym rabotnikam u zaaparku. U 1997 staŭ suzasnavalnikam časopisu «Krytyka». Aŭtar knih «Dylemy ŭkrainskaha Faŭsta» i «Ad Małarosii da Ŭkrainy».
Kamientary