«Składałasia ŭražańnie, što dziejańniami mytnikaŭ chtości dystancyjna kiravaŭ».
Nahadajem, namieśnica hałoŭnaha redaktara niedziaržaŭnaj haziety «Narodnaja vola» Maryna Koktyš była źniataja ź ciahnika ŭ biełaruskim punkcie propusku «Hudahaj» viečaram 26 maja.
Heta adbyłosia pamiž 20.00 i 20.30. Ničoha nie tłumačačy, jaje paprasili prajści dla asabistaha dahladu.
«Mianie padvierhli „vyklučnamu mytnamu kantrolu“ — tak nazyvajecca hetaja pracedura ŭ Mytnym kodeksie, jaki mnie dali pačytać.Pravieryli ŭsie rečy, potym paviali ŭ inšy pakoj, dzie praviali asabisty vobšuk», — raspaviała Koktyš.
Niahledziačy na toje što ŭ jaje z saboj nie było ni noŭtbuka, ni inšych elektronnych nośbitaŭ, ni hrošaj, žurnalistku pratrymali kala čatyroch hadzin i adpuścili ŭžo paśla paŭnočy.U Minsk jana dabirałasia ciahnikom Kalininhrad — Maskva, kvitok na jaki pryjšłosia kuplać samoj.
Pa słovach žurnalistki,
mytniki, jakija ź joj raźbiralisia, pastajanna razmaŭlali z kimści pa telefonie, i składałasia ŭražańnie, što ich dziejańniami chtości dystancyjna kiravaŭ.
Maryna Koktyš nie zmahła nazvać pryčynu taho, što adbyłosia. Pavodle jaje słoŭ,
paŭtara tydni tamu jana taksama jeździła ŭ Vilniu, ale nijakich incydentaŭ nie było.Na hety raz Koktyš aśviatlała ŭ stalicy Litvy pracu kanfierencyi, pryśviečanaj
«Mnie pryjšłosia pieražyć nievialiki stres, pryjšłosia vydatkavać hrošy na kvitok da Minska, parušanyja maje asabistyja płany, u mianie ničoha nie znajšli — i nichto navat nie paprasiŭ prabačeńnia», — zaŭvažyła žurnalistka.
Adnak
abskardžvać dziejańni mytnikaŭ jana nie źbirajecca, bo ličyć heta marnavańniem času.
Varta adznačyć, što sutkami raniej u Hudahai byli zatrymanyja lider niezaležnaha prafsajuzu radyjoelektronnaj pramysłovaści Hienadź Fiadynič, staršynia minskaj haradskoj arhanizacyi hetaha prafsajuza Ihar Komlik i redaktar prafsajuznaha sajta
Kamientary