Ezra Paŭnd
KALADNYJA VIERŠY
Vijanada na Kalady
Kaladami (siarod daroŭ
I pastušynyja ŭ pašanie!)
Ŭ paloch hłuchi vaŭčyny roŭ –
Jaduć padlinu na śniadańnie
Pad piva śniežańskich viatroŭ.
A ja ŭ śviatočnym pradčuvańni:
Kab čystym być, miž brudaroŭ
Ja pju za letašnija zdani.
Jakaja zorka troch caroŭ
Viała ŭ piačoru na spatkańnie?
Mianie ž viadzie ślapaja kroŭ
I cień pamierłaha kachańnia,
Što ŭviesnu ažyvie i znoŭ
Paabiacaje i padmanie,
Jak hetym razam. Budź zdaroŭ,
Ja pju za letašnija zdani!
Planety volaju bahoŭ
Syšlisia ŭ zornym akijanie.
Dzie ž śmiech siabrovak i siabroŭ,
Jur i šlachietnaje tryvańnie,
Pahrozy vusnaŭ-vajaroŭ,
Tvaich vačej vyratavańnie,
Maja zahuba j peŭny schoŭ?..
Ja pju za letašnija zdani.
Prync, źmiest maich bluźnierskich słoŭ
Nia varty vašaha pytańnia;
Jaho vichor niasie dałoŭ:
Ja pju za letašnija zdani.
Bieły aleń
Ja baču ich u vierasovaj smuzie.
Zirni! Ich nia spynić žurba ci kachańnie,
Choć ichnyja vočy – tužlivyja vočy kachanak!
Praź biełym viatryskam źniaviečany ranak
Za biełym aleniem imknucca, uhledzieŭšy metu:
«Za Biełym Aleniem – za Słavaju – mčyć palavańnie,
Sklikajučy hončyja zhrai suśvietu!»
Hvida zaprašaje tak
Ja Lapa j Dante pakidaju zzadu,
Kab moram płyć adno z taboj. Nia treba
Miłosnaj bałbatni. Moj karabiel
I tvoj tavar – paki paŭźvierch maśničyn.
Štu tut, na sušy, viedajuć pra vyčyn,
Jaki zdaŭna nam mroiŭsia dvaim?
Tvaje žadańni važyŭ ja na šalach,
Tvoj kožny son praź nierat moj ciače.
Tvajo žyćcio ŭ svaich chavaju chvalach,
Jak u achviarnym połymi. Ty šče
Nie vandravała. Voś moj karabiel.
Ballatetta
Prybrałasia ŭ śviatło ŭ imia ślapych
I cieniaŭ, zbudavanych, niby ludzi;
Ŭ śviatło, što śpievam łaščyła nam słych,
Bo soniečnaje čystaje pramieńnie
Ŭ karonie vaładarki majho serca.
Nia čuli ŭ lesie łani i aleni
Śviatła cišejšaha; nat pavučyna
Hrubiejšaja; i sonca dabračynna
Ŭ travie smarahdy z kožnaha ściabła
Irvie, bo zhasnuć ad jaje śviatła.
Silet
Ciače atramant, płynny, jak hady,
Z krynicy nieśmiarotnaści darmovaj,
Što niekali zasochnie nazaŭždy,
I hetaj temy chopić dla pramovy.
Nam chopić streč minułaje pary,
I nie azdoblu zhadkaj novy tvor ja!
My kročym praz asieńnija viatry,
Čakajučy viasnovaha nadvorja.
Nam chopić streč minułaje pary;
Chaj suprać vietru prolivień paŭstanie.
Nam chopić streč minułaje pary;
Naš śviedka – čas. Jamu niama viartańnia.
I zaŭtra pieršy-lepšy jeratyk
Biaz žalu zrynie naš art pojtique.
Verona, 1911
Płašč
Ci ty zachavaješ pialostki ružy,
Kali čas ružaŭ minie,
Jurliŭca-Niabytu ciabie kranie pacałunak?
Ci zmročny Hades padoryć kachanka,
Lepšaha za mianie?
Ci novyja kraski krasie tvajoj paratunak?
Dyk lepš u moj płašč zaharnisia samochać –
Śmierć hvałtam ahornie nas.
Nia vočy maje pavinny pałochać,
A płynny čas.
to kalun
Ty znoŭ mnie admaŭlaješ – nat u mrojach –
I šleš adno słužanak uzamien.
Alba
Chałodnaja, niby vilhotnaje,
bledaje liście kanvali,
Lažyć jana pobač sa mnoju na zołku.
Piekny stroj
Błakitnaja, błakitnaja travica,
Sad la raki ŭ pałonie nicych vierbaŭ
I haspadynia ŭ roskvicie junactva.
Rukoj zhrabniutkaj pračyniaje fortku;
Na biełym, biełym tvary niestanoŭkaść.
Jana była kaliści kurtyzankaj
I z pjanicam pabrałasia paśla,
Jaki štodnia pad čarkaj i nia ŭdoma:
Pje horkuju, a žonka – na samocie.
Vierš pra senina
Čyrvona-smarahdavyja zimarodki
milhajuć siarod archidejaŭ i dziatliny,
Ptach kidaje vodblisk na ptacha.
Suploty zialonaj łazy vinahradu –
Sapraŭdnaj strachoj nad haroj.
Samotnik siadzić, nie pramović ni słova,
Raz-poraz kranajecca strunaŭ, marmyča
I sercam imkniecca ŭ niabiosy.
Kusaje taŭkačyk –
i pyrskaje słodyčču kraska.
A Bostva Čyrvonaje Chvoi hladzić dy ździŭlajecca.
Praz dym purpurovy płyvie, kab naviedać senina,
«Latkoha Pahorka» biare za rukaŭ,
Senina Vialikaj Vady plaskaje pa plačy.
A ty, čortaŭ roj žamiary, ci akreśliš –
Plus-minus stahodździe – viek žołvy?
Ciapier čytajuć
Ciahnik Pinsk—Minsk spyniŭsia pad Dziaržynskam biez aciapleńnia. Paśla prybyćcia ŭ stalicu pasažyraŭ razabrali ludzi z sacsietak i raźvieźli pa chatach
Kamientary