REPARTAŽ Ź NIEDAEŬROPY ŬZORU 1991 HODU
Anne Appelbaum. Between East and West. Across Borderlands of Europe. — London, 1995*.
Ci sapraŭdy my razumiejem sytuacyju ŭ našym rehijonie lepš, pierabyvajučy ŭ joj tut i ciapier, nia budučy addalenymi ad jaje ŭ časie j prastory? Postmadernisty dajuć dosyć prosty adkaz: toje, jak my razumiejem ci ŭjaŭlajem peŭnyja hramadzkija źjavy, vyznačajecca kulturaj hramadztva, u jakim my žyviem; u miežach kožnaha hramadztva mohuć isnavać svaje praŭdy, jakija nieabaviazkova buduć suadnosicca z praŭdami inšych hramadztvaŭ. Usie adnolkava majuć racyju, i nichto nie pamylajecca. Kali hetyja asobnyja “praŭdy” supiarečać adna adnoj, dyk niachaj supiarečać. A šukać, čyja praŭda bolš pravilnaja — heta hrašyć proci praviłaŭ sučasnaj intelektualnaj mody j palityčnaj karektnaści.
Biada ŭ tym, što hety “postmaderny” raj usieahulnaha parazumieńnia j talerancyi nasieleny tolki nievialičkaj hrupkaj intelektuałaŭ, čyje pracy mała chto čytaje, a z tych, chto čytaje, mała chto razumieje. Pa-za rajem zastajucca miljony ichnych bolš prostych suajčyńnikaŭ, jakija myślać zusim inšymi katehoryjami. Hetyja niebaraki vierać, što praŭda moža być tolki adna, praciahvajuć havaryć ab prahresie i adstałaści, pra abjektyŭnaść padziełu na “dziaržaŭnyja” j “niedziaržaŭnyja” nacyi — adnym słovam, paŭtarajuć uvieś toj intelektualny metłuch, jaki bolš pasuje kancu XIX, čym XX st.
Hetyja sumnyja dumki mižvoli lezuć u hałavu padčas čytańnia knihi Anny Epłbaŭm “Miž Uschodam i Zachadam: praz pamiežža Eŭropy”. Kniha napisana ŭ žanry padarožnych natatak i pieradaje ŭražańnie ad vandroŭki ŭskrainami Savieckaha Sajuzu — ad Kalininhradu da Adesy, praź Litvu, Biełaruś, Ukrainu j Małdovu — u apošnija tydni jaho isnavańnia.
Anna Epłbaŭm viedaje, pra što piša, jana poŭnaja sympatyi da tych narodaŭ, jakija žyvuć na zachodnim pamiežžy byłoha Sajuzu, ale adnačasova składajecca ŭražańnie, što jana trochi paddałasia spakusam aryjentalizmu. U jaje raspoviadzie niama nivodnaha narmalnaha hieroja — u kožnaha jość niejkaja sutnasnaja zahana. Sympatyčnaja babulka-niemka z Kalininhradu baicca nia toje što raspavieści pra savieckija źvierstvy nad niamieckim nasielnictvam tahačasnaha Kienihsberha pry kancy vajny, ale navat pryznacca, što jana niamieckaj kryvi. Litoŭski manach śćviardžaje, što litoŭcy razumiejuć Chrysta lepš, čym lubaja inšaja nacyja. Polskaja aktorka pryjechała z Varšavy ŭ Navahradak pa zaprašeńni miascovych palakaŭ pačytać vieršy ich vialikaha ziemlaka Mickieviča, i pad kaniec litaraturnaje viečaryny dziakuje im za toje, što jany baroniać polskija tereny ad biełaruskich pretenzijaŭ. Małady biełaruski intelektuał vyvučyŭ idyš dy iŭryt čysta ź lubovi da žydoŭskaj kultury, ale nia moža parazumiecca z amerykanskim chasydam, jakomu čytańnie luboj knižki, aproč Tory, zdajecca marnym zaniatkam i dla jakoha nie isnuje roźnicy pamiž Biełarusiaj i Rasiejaj. Ukrainski prafesar-palihlot ź Litvy viedaje śviet anekdotaŭ pra inšyja narody j ziemli, ale jamu ciažka patłumačyć, što takoje Ŭkraina. Kožny ź jaje surazmoŭcaŭ trochi dzivak; usie razam jany stvarajuć uražańnie pra hetuju častku śvietu jak pra hetkaje Zalustroŭje, dzie ŭsio pierakulenaje i staić na hałavie.
Tema amal usich razmovaŭ, jak i aŭtarskaha apaviadańnia — nacyjanalnaja samatojesnaść narodaŭ, što žyvuć miž Bałtyjskim i Čornym morami. Knižka Anny Epłbaŭm kaštoŭnaja akurat tym, što pieradaje nastroj leta 1991 hodu, pryčym časta — u nieprychavanaj i vielmi cyničnaj formie. Jaje surazmoŭcy adkryta havorać pra toje, ab čym časta nie navažvajucca zajaŭlać nacyjanalnyja lidery — kostka ad kostki svajho narodu.
Litoŭcy ŭ Vilni dy palešuki ŭ Bieraści pierakonvajuć aŭtarku, što varta tolki im atrymać palityčnuju niezaležnaść, jany apiaredziać u ekanamičnym raźvićci lanivych, niepavarotlivych i viečna pjanych ukraincaŭ i biełarusaŭ, užo nie kažučy pra rasiejcaŭ. Pryblizna hetak ža havoryć pra ŭkraincaŭ haspadar lvoŭskaha “Hrand-atelu Hienšaft” — były saviecki žyd, jaki ŭžo daŭno zdabyŭ sabie niezaležnaść, atrymaŭšy amerykanskaje hramadzianstva na padstavie nibyta nacyjanalnych hanieńniaŭ na svajoj byłoj radzimie (“Kali ja hladžu na jaho, — piša Anna Epłbaŭm, — mnie robicca škada ŭsich tych ludziej, jakich sapraŭdy pieraśledujuć, ale jakim amerykanskija vizy nie pa zubach”). Dla drobnaha handlara rasiejca Dzimy, jaki pierapradaje ŭ Stambule kuplenaje ŭ Adesie, usie krainy, pabačanyja aŭtarkaj — Litva, Ukraina, Biełaruś — niesapraŭdnyja, usie jany prosta prydumka. Realnyja tolki Rasieja dy Zachad.
U samachvalskim chory kandydataŭ na “eŭrapiejskaść” najsłabiej čuvać biełarusaŭ dy ŭkraincaŭ. Ich hałasy hučać hłucha abo nie zusim upeŭniena, hetak ža chistkija i ich identyčnaść, i ich miesca ŭ Eŭropie. Bo Eŭropa — heta nie Saviecki Sajuz: tam nielha pakazvacca biez ułasnaj tojesnaści, tradycyi, kultury.
Adnak heta nie aznačaje, što jany adrakajucca pošukaŭ. Jak pa-mojmu, adno z najcikaviejšych miescaŭ u knizie — razmova aŭtarki z maładym biełaruskim paetam Iharam.
“My — postmadernisty”, — miakka pramoviŭ Ihar. Jaho čornyja vałasy byli sabranyja nazad. Jaho vočy ślazilisia ad taho, što jon zašmat čytaje. Jaho tvar byŭ bledym ad taho, što jon zanadta siadzić u chacie. “Ci ty čuła pra Hajdehiera?”
Ja skazała, što tak.
“Ci ty čuła pra Fuko?”
Ja skazała, što tak.
“Tady ty pavinna zrazumieć, što Biełaruś — heta idealnaja postmadernisckaja kraina”, — u Ihara byŭ całkam surjozny tvar, tolki čas ad času jon mirhaŭ.
“Ja nia ŭpeŭnienaja...”
“Hladzi: postmadernizm — heta pra novaje avałodvańnie minułym, pra pieratvareńnie falšyvaj śviadomaści ŭ sapraŭdnuju, pra pieraacenku vartaściaŭ. Dahetul my žyli tut u falšyvaj kultury, abłožanyja masava pradukavanym, — jon pacisnuŭ plačyma, kab znajści słušny pierakład, — kitčam. A ciapier pryjšoŭ čas adkinuć hety kitč i zamianić jaho čymści sapraŭdnym”.
...“Kitč, — paŭtaryŭ jon. — Jany dali nam sfalšavanuju sialanskuju kulturu: fabryčnaj vytvorčaści lalki dla turystaŭ, tannyja draŭlanyja łyžki. I ŭvieś hety čas jany rujnavali sapraŭdnuju sialanskuju kulturu, začyniali majsterni, vymušali ludziej zakidać zaniatki skulpturaj i ŭstupać u kamunistyčnuju partyju”.
Ihar skazaŭ, što ciapier adradžeńnie biełaruskaj kultury zaležyć ad haradžan: “My musim śpiavać narodnyja pieśni na intelektualnych tusoŭkach. My musim čytać narodnuju paeziju. My musim, kali patrebna, nanoŭ vynajści tradycyju tam, dzie my zabylisia na jaje”.
Žonki Iharavych siabroŭ taksama brali ŭdzieł u pieraacency vartaściaŭ, nasili vyšytyja svaimi rukami fartuchi j hatavali tradycyjnyja stravy, apranali dzietak u narodnyja stroi dy vyvučali biełaruskuju movu”.
Ciapier, z vyšyni siami pražytych paśla tych padziejaŭ hadoŭ, my znajem, što bolšaść z hetych namahańniaŭ pajšli na marna. Škada fartuškoŭ i zmarnavanaha malenstva. Palityčny režym Łukašenki možna charaktaryzavać pa-roznamu, ale nacyjanalnaj dziaržavaj jaho nikomu nia pryjdzie ŭ hałavu nazyvać. Natomiest Biełaruskaja Narodnaja Respublika, znoŭ aktualizavanaja paśla emihracyi Zianona Paźniaka, zastajecca pakul jašče adnoj “vynajdzienaj”, ale pustoj tradycyjaj. Zastajecca niajasnym, adnak, ci biełaruskija postmadernovyja budaŭniki nacyi paciarpieli parazu tamu, što byli biełarusami, ci tamu, što byli postmadernistami? Čamu ŭ adnych vypadkach i ŭ adnych narodaŭ “vynajdzienyja” tradycyi pryščaplajucca na nacyjanalnym hruncie, a ŭ inšych zastajucca pustoj fantazijaj?
Anna Epłbaŭm nie daje adkazu na hetaje pytańnie. Jana jaho navat i nia stavić, źbierahajučy viernaść žanru — cikavamu, ale intelektualna nia nadta patrabavalnamu repartažu pra vandroŭku Ŭschodniaj Eŭropaj.
Jarasłaŭ Hrycak
Pierakład z ukrainskaj pavodle miesiačnika “Krytyka”
Jarasłaŭ Hrycak — prafesar Lvoŭskaha ŭniversytetu, doktar histaryčnych navuk, aŭtar knihi «Narys historyi Ŭkrainy: farmavańnie madernaj ukrainskaj nacyi» (1996).
Kamientary