***
Ab tym, što jość takija ludzi — habrei, ja daviedaŭsia ŭ pačatkovaj škole. Nieviadoma z čyjoj padačy ŭsia našaja klasa niejak pačała abmiarkoŭvać adnu zachaplalnuju temu: akazvajecca, Ženia Vihdorčyk, Miša Rozin, Dzima Mendelson i Miša Jofe — habrei.
My, “zvyčajnyja”, kolki dzion potym padychodzili da ich i raspytvali, ci sapraŭdy jany habrei i što heta takoje. My tady dla siabie zapomnili: habrei byvajuć dobryja i drennyja. Dobryja — heta jak cichmiany Rozin i svojski Vihdorčyk, a drennyja — heta jak Jofe (Mendelson viečna biehaŭ dzieści i nia ŭličvaŭsia).
Jofe byŭ samym maleńkim i chvaravitym navat u paraŭnańni ź dziaŭčynkami, jaho da treciaj klasy za ručku ŭ škołu pryvodzili baćki. Niahledziačy na peŭnaje spačuvańnie da Mišy — niemaŭlom medsiastra ŭ raddomie atruciła jaho tak, što jon ledźvie vyžyŭ, — našaja klasa jaho nie lubiła, bo jon viečna viščaŭ i łajaŭsia sa svajoj susiedkaj, a taksama na ŭsio, što moh, skardziŭsia nastaŭnicy. Hetaja nieluboŭ da Mišy pierarasła ŭ ckavańnie. Zachopleny ahulnym azartam, ja adnojčy zapisaŭ dla siabie na pramakatcy vieršyk “Jeśli v kranie niet vody”, a ŭ kancy prypisaŭ jašče paru strof asabista suprać Mišy. I zabyŭsia papierku ŭ parcie. Na nastupnym uroku ŭ klasu ŭvarvałasia nastaŭnica i, trasučy ŭ pavietry majoj pramakatkaj, zaraŭła: “Chto heta napisaŭ, ustać, a to ja ŭsio adno daviedajusia.” Ja ŭstaŭ. Nastaŭnica pavałakła mianie adrazu da dyrektara — heta byŭ samy viadomy i značny na toj čas habrej u horadzie, kiraŭnik najlepšaj škoły vobłaści.
Spadar Miaśnikaŭ moŭčki vysłuchaŭ nastaŭnicu (u svajoj pramovie jana zakranała nia stolki maju asobu, kolki svoj internacyjanalizm, a taksama mety pierabudovy). Kali jana syšła, dyrektar pračytaŭ vieršy i spytaŭ: “A što, nia lubicie taho Mišy?” — “Nia lubim”, — skroź ślozy prapiščaŭ ja. “A suprać habrejaŭ ty što maješ?” — “Nia viedaju!” Praz chvilinu jon mianie adpuściŭ sa słovami “Bolš tak nie rabi”.
Nastupnaj majoj achviaraj byŭ Vihdorčyk. Niejak na pustym kalidory, kala prybiralni, my ź im sustrelisia sam-nasam, i jon nazvaŭ mianie kryŭdnaj mianuškaj. Ja daŭ jamu pa tvary. Jon daŭ mnie taksama, tak što my bolš nie siabravali.
Potym była sutyčka z Rozinym. My šturchalisia na leśvicy, i ja pichnuŭ jaho tak, što jon usioj hałavoj ujechaŭ u ahromnisty žyvot toŭstaj nastaŭnicy. Taja schapiła jaho za kučaravyja vałasy i chviliny dźvie tuzała tudy-siudy, pakul Miša nie pačyrvanieŭ. U mianie až duša zajšłasia, jak ja ŭjaviŭ, što mnie zaraz ad jaho budzie. Rozin sčakaŭ, pakul vyjdziem sa škoły, i advioŭ mianie ŭbok. Hledziačy z-pad paŭprykrytych paviekaŭ na maje nohi, jon skazaŭ: “Nie chaču z taboj ciapier raźbiracca. Voś pryjdu ŭ škołu paśla leta, užo tady ja tabie dam. Ja paprašu baćku, kab jon navučyŭ mianie dziudo”. Usio leta mianie pieraśledavaŭ pryvid Mišy, ale nastupnym vieraśniem vyjaviłasia, što Roziny źjechali ŭ Izrail nazaŭsiody.
Mendelson pratrymaŭsia ŭ nas daŭžej za ŭsich (Jofe i Vihdorčyk taksama źjechali). Niejak ja svaryŭsia ź im na fizkultury, pavoli stukajučy karžakavataha Dzimu ŭ hrudzi, jak raptam zzadu na mianie skočyŭ jaho siabar Loša i ŭdaryŭ nahami ŭ śpinu. Ja nalacieŭ kalenam na ścianu i potym hadzinu nia moh chadzić.
U studenckija hady ja paciarpieŭ ad habrejstva sam, pryčym vielmi niečakana. Ja staŭsia nośbitam čysta semickaha tvaru (takich šmat na Paharyńni, adkul maci): harbaty vialiki nos i ŭciahnutyja ščoki. Ciapier ja paŭsiudna zaŭvažaŭ pilnyja pozirki na moj profil, uśmieški i paŭzy ŭ razmovach, kali zhadvalisia habrei. Albo naŭprostyja pytańni: “A jakoje dziavočaje proźvišča Vašaje maci?” Zrešty, heta mieła adzin plus. Naš prafesar Ryjer usprymaŭ mianie nadziva stanoŭča i mała taho što nia vyhnaŭ ź liku bakałaŭraŭ za propuski, a jašče prapanavaŭ pisać u jaho dyplomnuju i potym dysertacyju.
Ciapier, najeŭšy kruhłyja ščoki siamiejnaha dziadzi, svajo ŭłasnaje habrejstva ja pakrysie pačynaju hublać i ŭsprymaju heta chutčej abyjakava, čym z radaściu. Ale niadaŭna prablema antysemityzmu zahučała ŭ novaj jakaści. Mnie na vočy papałasia dzikaja źviestka pra adnaho čałavieka, jaki moža vyjavicca maim prodkam. Niejki stary aršaniec Biciukoŭ trapiŭ u palicejskuju chroniku pačatku XX st., bo padčas habrejskaha pahromu, ledźvie ŭźniaŭšysia z łožka, dakulhaŭ da miesca bojki i, užo nia majučy siłaŭ zabivać, zadavalniaŭsia tym, što kałupaŭsia mylicaj u mazhach mierćviakoŭ.
Kamientary