Smačnyja babuliny blincy, zachapleńnie Salvadoram Dali, kvitki na tenis, jakija razdavalisia vučniam u vučyliščy, i knihi, što tak lubiać čytać dzieci. Ab hetym i nie tolki raspaviała Ksienija Mirnaja, žonka samaha znakamitaha biełaruskaha tenisista, ščaślivaja maci čatyroch dzietak.

«Ja — nastaŭnik. I heta majo pryznačeńnie»
— Ksienija, jak prachodziać vašy amierykanskija budni?
— A dalisia vam hetyja amierykanskija budni (śmiajecca). U nas samaje aktyŭnaje i cikavaje žyćcio prachodzić jakraz u Biełarusi, dzie našy dzieci taksama chodziać u dziciačy sadok, škołu. U ich jość siabry i inšyja minskija intaresy: tenis, teatr, hurtki, dadatkovyja zaniatki…Šmat uvahi naša siamja nadaje jašče adnamu dziecišču – spartyŭnamu centru imia Maksima Mirnaha. Biezumoŭna, pakul Maksim lotaje pa śviecie i ŭdzielničaje ŭ spabornictvach, a majo žyćcio krucicca vakoł našych dziaciej, asnoŭnuju nahruzku pa kiravańni centram uskłaŭ na siabie Mikałaj Mikałajevič, tata Maksa, ale jon zaŭždy raicca z nami, vučycca sam i vučyć nas, jak vieści padobny biźnies.
— Cytata z adnaho vašaha intervju: «Usie padziei i majho, i jaho žyćcia składvalisia tak, što my rana ci pozna, kali sustrelisia ŭ adnym miescy, pavinny byli zrazumieć, Maksim šukaŭ mianie, a ja šukała jaho». Vy vierycie ŭ pradvyznačanaść žyćciovych padziej?
—Kali ŭ ciabie čaćviora dziaciej, ty chočaš nie chočaš, ale pavieryš u toje, što heta było nakanavana, za što ja praźmierna ŭdziačna Bohu. Ale kali b my sami da hetaha nie imknulisia, ničoha b nie było. Jość dobraja prymaŭka: «Na Boha spadziavajsia, ale sam nie ahinajsia». Adnak časta ludzi sami nie viedajuć, čaho chočuć. I jak u takim vypadku losu spravicca z padobnaj zadačaj?
— Za znajomstva z Maksimam vy ŭdziačny madelnamu biźniesu?
— Mnie naohuł zdajecca, što ja nikoli nie była ŭ madelnym biźniesie. Heta, jak vy havorycie, sam los padkinuŭ mnie leśvičku. Ja – nastaŭnik, i heta majo pryznačeńnie, prafiesija. Ale ja nie chacieła abmiažoŭvać siabie. Pastajanna imknułasia raźvivacca i ŭ druhich napramkach: mastactva, teatr, muzyka, kaśmietałohija i, narešcie, śviet mody. Źjaviłasia mahčymaść biaspłatna prajści kursy ŭ madelnym ahienctvie. Čamu b i nie? Heta ž cikava – daviedacca, jak pravilna chadzić, apranacca, farbavacca. Miarkuju, kožnaj dziaŭčynie padobnyja ŭroki byli b daspadoby. Nie skažu, što ja raźličvała na pośpiech. U 23 hady redka pačynajuć karjeru madeli. Prosta chaciełasia pasprabavać siabie ŭ hetaj dziejnaści i ŭ mianie atrymałasia. U konkursie «Tvar novaha vieku» mnie prysvoili tytuł «Mis Fota». Źjavilisia prajekty, pajšła rekłama, pakazy modnaha adzieńnia. Na adnym ź ich ja i sustreła Maksa. Tak, za heta ja ŭdziačnaja. Tolki nie madelnamu biźniesu, a Bohu, bo prasiła padkazać mnie, chto jon, moj los. Nu a kali «apuścicca» na ziamlu, chaču padziakavać Tamary Hančarovaj, haspadyni madelnaha ahienctva. Kali jana zaŭvažyła ŭ Maksa sapraŭdny intares da mianie, usialak sprabavała zapeŭnić jaho, što mianie nie zavajavać. Maŭlaŭ, jana vielmi surjoznaja i zaniataja, kab ź joj flirtavać. Praŭda, ja tady sapraŭdy była zaniataja: vučyłasia va ŭniviersitecie, jaki paśla skončyła z čyrvonym dypłomam, vykładała malavańnie ŭ adnoj sa staličnych himnazij, ihrała ŭ arkiestry narodnych instrumientaŭ (skončyła muzyčnuju škołu pa kłasie domry), u kampanii «Mery Kej» padpracoŭvała kansultantam pa pryhažości. Časam zadumvajusia, jak usio heta paśpiavała? Maks, napeŭna, taksama tak dumaŭ i prapanavaŭ siabravać — biez umoŭ, biez pretenzij, niejak čysta, pryhoža i pa-dobramu.
— Stasunki z tenisistam, napeŭna, zrabili z vas sapraŭdnaha spartyŭnaha zaŭziatara?
— Jašče jakoha! Pieražyvała za jaho padčas usich matčaŭ. Asabliva, kali hulaŭ za Biełaruś u rozyhryšy Kubka Devisa. Kali matčy prachodzili ŭ Minsku, ja prasiła siabroŭ, kaleh pa pracy pryjści, padtrymać, «pachvareć», razdavała kvitki svaim vučniam, a paśla zryvała hołas: «Maks, davaj! Napierad, ja razam z taboj!» Skakała ad radaści, kali pieramahaŭ, škadavała, kali mokry i stomleny pakidaŭ kort. Usio było! Pra sam tenis ja daviedałasia ad Maksima i jaho baćki, jaki ciarpliva tłumačyŭ mnie toje, što treba viedać i ŭ čym nieabchodna raźbiracca. Darečy, sportam ja zachaplałasia jašče da znajomstva z Maksam: zajmałasia fitniesam. Była navat takaja televizijnaja pieradača, dzie razam z druhimi dziaŭčatami my pakazvali kompleks praktykavańniaŭ. Ale ž heta ŭsio bałaŭstvo ŭ paraŭnańni z tenisam, ź jakim mnie daviałosia paznajomicca.
— Niekatoryja svajaki spartsmienaŭ ad chvalavańnia vyklučajuć televizar, nie hladziać spabornictvy. A vy pastajanna sočycie za matčami Maksima? Chto ŭ domie hałoŭny zaŭziatar?
— Dzieci! Jany aktyŭna «chvarejuć» za tatu. A ja krychu paastyła ŭ svaich emocyjach. Biezumoŭna, chaču, kab jon i nadalej pieramahaŭ. Praŭda, u toj ža čas dumaju ab tym, kab jon bolš času pravodziŭ doma, byŭ zdarovy… Ale ja nikoli nie zabudusia, kali Maks u pary ź Vikaj Azarankaj pieramoh na Alimpijadzie ŭ Łondanie, i my ź dziećmi ščaślivyja stajali pierad televizaram, hladzieli, jak biełaruski ściah uzvyšajecca nad astatnimi. Paśla ŭručeńnia załatoha miedala, dzieci pavyskokvali ŭ dvor, pačali tancavać i kryčać: «Ura! Tata pieramoh! Bie-ła-ruś! Ura-a-a-a!».
— Darečy, ci časta bavicie čas razam ź siemjami inšych tenisistaŭ?
— Siemjami my sustrakajemsia tolki tady, kali pryjazdžajem na turniry. Dzieci hulajuć, a my, mamy, možam pahutaryć. Peŭny čas siabravali ź siamjoj Rodžeram Fiederera, ich para starejšaja za našu na paŭhoda. Niejak navat haścili ŭ ich domie ŭ Šviejcaryi. Pakul Maks z Rodžeram treniravalisia, my ź jaho žonkaj abmieńvalisia kulinarnym dośviedam. Ja navučyła Mirku hatavać boršč, syrniki, a jana mianie – pastu i fruktovyja kaktejli. U ich, jak i ŭ nas, čaćviora dzietak – 2 dziaŭčynki i 2 chłopčyki.
«Doma śviata, kali Maks viartajecca sa spabornictvaŭ»
— Syna Dziamida vy nazvali ŭ honar pradzieda Maksima. A ŭ honar kaho vy dali imiony Małańni, Piotry i Trafimu?
— Małańnia… My doŭha šukali imia dla pieršaha dziciaci. Mnie chaciełasia, kab jano było pryhožym i abaviazkova pravasłaŭnym. Usie imiony, što prapanoŭvalisia ŭ siamji, pa niejkich pryčynach kahości nie zadavalniali. A nam chaciełasia, kab jano było miłym sercu kožnaha. Maks mianie nazyvaje miłaj. Pačali prymiarać Miłana, Miła, adnak usio roŭna było niešta nie toje. Imia choć i pryhožaje, ale nie našaje. Adnak u carkvie nam adnojčy padkazali, što jość pravasłaŭnaje imia Małańnia. I heta było dla nas sapraŭdnym adkryćciom! Na toj čas maim lubimym litaraturnym piersanažam była Miełani z ramana «Źniesienyja vietram» Marharet Mitčeł. Voś tut pazł i syšoŭsia.
Imia Piotra čamuści niekatorym zdajecca dziŭnym. Navat pytajucca, dzie my takoje znajšli? A ŭsio nasamreč vielmi prosta. Moj dziadula byŭ Piatrom, u siamji Maksima taksama byli mužčyny z hetym imiem i pa matčynaj linii, i pa baćkavaj. Dobraje imia. Tolki ŭ nas jano hučyć krychu na zamiežny ład, bo ŭ našaj tradycyi nie maje žanočaha kančatku, ale my znajšli jaho ŭ carkoŭnym kalendary i z błasłaŭleńnia duchoŭnaha ajca achryścili dačku Piatronijaj. Zrešty, nichto ž ciapier nie ździŭlajecca, kali dziaŭčynak nazyvajuć Alaksandraj, Valeryjaj, a kaliści hetyja imiony byli vyklučna mužčynskimi. Doma dačušku łaskava nazyvajem Piatrušaj. Dziakujučy ćviordamu imia, u jaje mocny charaktar. Ja navat skazała b, što jon spartyŭny, adnak u toj ža čas jana łaskavaja, trapiatkaja i ščodraja dziaŭčynka.
Tak, Trafim Maksimavič… Była ŭ Maksa prababcia Ksienija Trafimaŭna. Voś u honar jaje taty jaho i nazvali. Nichto, praŭda, nie pamiataje, jakim čałaviekam byŭ toj Trafim, ale, miarkujem, dobrym, a kali nie, dyk u našaha Trafimuški jość šanc dać hetamu radavomu imia novy podych. U pierakładzie na anhlijskuju movu jano hučyć jak trafiej. Tamu jon prosta abaviazany staracca być hodnym čałaviekam.
— Darečy, Maksim niejak pryznaŭsia, što Małańnia maryć pradstavić Biełaruś na Jeŭrabačańni.
— Pra toje, što dačka «maryć» vystupić na hetym konkursie, sami daviedalisia z haziet. Lubić vaš brat-žurnalist fantaziravać. My tolki skazali, što zaŭždy hladzim Jeŭrabačańnie, padtrymlivajem našych vykanaŭcaŭ, a našy dočki lubiać śpiavać. Tak, jany zajmajucca vakałam. Miž inšym, našaj pieršaj vykładčycaj, ź jakoj paznajomilisia ŭ Amierycy, była Śviatłana Strezava z Małdovy. Jana napačatku 1980-ch stała łaŭreatkaj pieršaj premii na Usiesajuznym konkursie vakalistaŭ imia Hlinki ŭ Minsku. Mienavita joj my ŭdziačnyja za toje, što razhledzieła ŭ našych dočkach zdolnaści i dała dobry start dla dalejšaha raźvićcia. Dziaŭčaty taksama zajmajucca tancami i ihrajuć na fartepijana, a Małańnia jašče avałodała flejtaj i vystupaje ŭ składzie arkiestra. Dziamid taksama nie adstaje i niadaŭna pačaŭ vyvučać muzyčnuju hramatu. Usie dzieci lubiać malavać. Navat małodšy Trafim užo nie rasstajecca z fłamastarami i vykarystoŭvaje ich jak rul dla chady. Pra toje, kim u budučyni chočuć stać dzieci, raskažu, cytujučy niadaŭniuju ich razmovu. Piotra pytajecca ŭ Małańni:
— Ty ŭ jakim uzroście chočaš stać mamaj?
Małańnia kaža z važnym vyhladam:
— Spačatku ja chaču dobra skončyć škołu, atrymać adukacyju, pracu, a paśla budu pra heta dumać.
— A ja ŭ 27. Tolki pakul nie viedaju, kim mnie lepš być: vieterynaram, płyŭčychaj ci akrabatkaj… — skazała Piotra.
Tut u razmovu ŭmiašaŭsia Dziamidka:
— A ja chaču być «usichniaj» prafiesijaj!
— To bok, kim ty chočaš być? — źviarnułasia da jaho Małańnia.
— Ja chaču być, kab usio ŭmieć!
— Na jakich siamiejnych śviatach vy starajeciesia za stałom sabrać usiu siamju?
— Siamiejnaje śviata dla nas – heta kali Maks viartajecca dadomu. Tady ŭsie źbirajucca za vialikim stałom, na jakim šmat roznych prysmakaŭ i lubimych straŭ. Dzieci zvyčajna prosiać pryhatavać płoŭ albo draniki. Na tradycyjnyja śviaty Małanka i Dziamidka «zamaŭlajuć» moj sałat «aliŭje z sakretam», a na desiert my razam majstrujem pirožnaje «bulbačku». Dziadula Mikałaj u nas niedasiažny majstar pa piražkach. My taksama lubim jahonyja šašłyki. Babuli bałujuć nas blincami. Maja maci – pyšnymi aładkami na draždžach, a maci Maksa – chrustkimi makaronnymi aładkami, jakija jon lubić z samaha dziacinstva. U domie adrazu robicca šumna i viesieła. Paśla Maks dastaje prychavanyja padarunki-suvieniry, pryviezienyja z roznych krain, trafiei. Nu a dzieci zakidvajuć tatu svaimi vyrabami i malunkami. Nastupny dzień u nas spartyŭna-zabaŭlalny. Dzieci lubiać hulać u futboł razam z tatam i dziadulem. Pryčym dziaŭčaty nie adstajuć ad «chłopčykaŭ». Babula Tania, maci Maksima, — taksama vielmi spartyŭnaja – sadzicca na špahat, staić na hałavie, a tamu dzieci pastajanna robiać «koły» i chodziać na rukach. Maks pastajanna prydumvaje roznyja viasiołyja i cikavyja praktykavańni. My taksama lubim usioj siamjoj katacca na rovarach. Adnym słovam, z nami nie zasumuješ. Ja tolki i paśpiavaju ŭsio fiksavać na kamieru.
— Chto ź dzietak vaš hałoŭny pamočnik pa domie?
— U nas u kožnaha dziciaci jość svaje abaviazki. Robiać i toje, što im bolš padabajecca. Nu voś, naprykład, sačyć za tym, kab u papuhajaŭ była ježa i paradak u kletcy – abaviazak Piatrušy. Jana taksama lubić raskładvać posud, videlcy, łyžki paśla myjki. Dapamahać prybirać u łaźni – lubimaja sprava Dziamida, a voś źbirać cacki – jaho abaviazak. Małańnia, starejšaja dačka, biezumoŭna, moj hałoŭny pamočnik va ŭsim. Jana ŭ nas adkaznaja, samastojnaja, patrabavalnaja. Adnak dzieci jość dzieci, i jany časam, biezumoŭna, lanujucca i svavolać.
— Jakija knihi čytajecie im pierad snom?
— Litaralna na dniach začytvała dzieciam cikavyja ŭryŭki z darosłaj knihi Paŭła Sanajeva «Pachavajcie mianie za plintusam». Pra toje, jak chłopčyk čakaŭ maci i jak maryŭ ab mahnitafonie. Dzieci ciapier rastuć dapytlivyja i zdolnyja razumieć časam bolš, čym my dumajem. Biezumoŭna, takija rečy treba čytać ź pieryjadyčnym tłumačeńniem i asablivaj intanacyjaj. Miałaša vielmi zacikaviłasia, prasiła nie spyniacca. Dziamid taksama papłakaŭ niekalki razoŭ, a Piotra sprabavała zrazumieć, čamu chłopčyk tak chacieŭ mahnitafon. Dziaŭčaty, biezumoŭna, čytajuć sami. U Piotry zaraz lubimaja kniha anhłamoŭnaja «How to be the best everything» («Jak być lepšaj va ŭsim»), adnak lubić čytać i na ruskaj movie. Małańni padabajucca knihi pra padarožžy. Lubić kazki, pryčym kožny raz zachaplajecca tym, jak ich šmat u našaj kultury. Pry hetym siastryčki zaŭždy buduć z asałodaj słuchać, kali ja albo tata čytajem Dziamidu, jaki ŭ zachapleńni ad roznych paznavalnych knih i encykłapiedyj. Jaho cikavić uvieś śviet: dzie žyvie Boh, jak uładkavany čałaviek, jakimi byli dynazaŭry. Jon naohuł lubić pafiłasofstvavać. Ja abažaju padobnyja chviliny.
«Niejak razmalavała leśvičnuju placoŭku hierojami multfilmaŭ, i ich nie zafarbavali»
— Ksienija, vy niejak skazali, što ścieny vašaha doma ŭpryhožvajuć vašy mastackija pracy. Adkul taki tvorčy intares?
— Svaje mastackija zdolnaści ja atrymała ŭ spadčynu ad baćki. Ja i ciapier pamiataju, jak jon padpisvaŭ pračytanyja knihi svaim kalihrafičnym aŭtohrafam i malavaŭ siabie ŭ vyhladzie muškieciora. Mianie heta zachaplała. A maje zadatki vyjavilisia tolki ŭ piedahahičnym kaledžy, kali vykładčyk pa mietodycy malavańnia Vasil Ściežkin źviarnuŭ uvahu na charaktar maich prac i nie tolki nastajaŭ raźvivać zdolnaści, ale i pasprabavać pastupić u piedahahičny ŭniviersitet na fakultet pačatkovych kłasaŭ i vyjaŭlenčaha mastactva. Na zavočnaje nie prajšła – nie chapiła adnaho bała. Sa mnoj pastupali chłopcy i dziaŭčaty z mastackich škoł, na fonie jakich ja była dyletantam. Maci vieryła ŭ mianie i chacieła, kab pasprabavała jašče raz. U vyniku ja pastupiła na dzionnaje adździaleńnie. Tam mnie pašancavała vučycca ŭ talenavitaha mastaka i vykładčyka Viktara Daniłava. Jon cudoŭny čałaviek. My vielmi lubili jahonyja plenery. Kolki piejzažaŭ my namalavali, kolki zamkaŭ i paloŭ abyšli! Jon ulubiŭ nas u pryrodu Biełarusi! Hetym letam ja paznajomiła ź im svaich dzietak. Jany ŭ zachapleńni i prosiacca da jaho na ŭroki. Što ja lublu malavać? Niejki čas «bambiła» ŭ styli «humarystyčny art». Padsadziŭ mianie na jaho baćka Maksima. Pryvioŭ na vystavu mastakoŭ, pakazaŭ styl, jaki jamu bolš za ŭsio padabajecca, i azadačyŭ: «A tabie słabo?» Nu ja i zaviałasia. U styli Uładzimira Stelmachava ŭ našaj kvatery šmat prac. Adnojčy ja razmalavała našu leśvičnuju placoŭku piersanažami savieckich multfilmaŭ, i ich hadoŭ 10 užo nichto nie zamaloŭvaje. Paśla mianie nakryŭ Salvador Dali. Kapijavała jaho dla siabie i siabroŭ. U jaho pracach mnie spadabalisia jarkija farby i fiłasofija. Adnak najbolš mnie padabajucca partrety ałoŭkam. Malavała akcioraŭ, Maksima, baćkoŭ, siabroŭ.
Moj lubimy mastak Valancin Siaroŭ, majstar, jaki ŭźvioŭ zvyčajny nakid u ranh tvoraŭ mastactva. Z sučaśnikaŭ mnie padabajecca Viktoryja Kirdzij. Ja vielmi lublu daryć paštoŭki ź jaje tvorami, nasyčanymi sensam.
— 6 hadoŭ, jakija vy adpracavali ŭ suvoraŭskim vučyliščy vykładčykam, napeŭna, pakinuli šmat uspaminaŭ?
— Suvoraŭskaje vučylišča – maja luboŭ na ŭsio žyćcio. Kali sychodziła adtul, płakała. Tam ja adbyłasia jak vykładčyk, jak psichołah, navat jak scenaryst, kaściumier i režysior. My z kadetami pastavili try śpiektakli. Pryčym šmat kaściumaŭ da ich rabili sami. Sa skrynak stvarali dekaracyi. Pamiataju, jak hareli ŭ chłopcaŭ vočy, jak jany pieražyvali, kab usio atrymałasia. Jak ja zachaplałasia vykładčykami našaj kafiedry. Dziakujučy maim kaleham u mianie skłałasia madel siamiejnych uzajemaadnosinaŭ. Ja šmat čamu navučyłasia ŭ hetych ścienach, jakija, na dziva, i siońnia ŭpryhožvajuć pracy, zroblenyja maimi vučniami. Ja saču za losami mnohich chłopcaŭ. Kantaktuju ź ich žonkami, viedaju, jak zavuć ich dzietak. Jany dzielacca sa mnoj svaimi dumkami, horam i radaściu. Sioleta ja była na sustrečy ź pieršym svaim vypuskam. 15 hadoŭ prajšło, jak jany skončyli vučylišča. Za hety čas stolki ŭsiaho źmianiłasia. Svajo pracoŭnaje miesca pakazała i svaim dzieciam. Było nievierahodna čulliva. ałańni:
— Kožny hod vy pravodzicie peŭny čas u ZŠA. Ci chutka adaptavalisia da zaakijanskaha žyćcia?
— Upieršyniu prylacieła ŭ Amieryku ŭ 2001 hodzie. Maksu tady spoŭniłasia 24 hady, i my adznačyli dzień narodzinaŭ niepasredna ŭ samalocie. Jon zaprasiŭ mianie na miesiac, a paśla prylatała na zimovyja kanikuły, na letnija, a potym jon paprasiŭ mianie zvolnicca z pracy i zabraŭ zamuž. Adaptavałasia ja pastupova. Spačatku da klimatu (u Fłarydzie nadta vilhotna i horača), paśla da ludziej, druhoj kultury, da movy. Pamiataju, jak ja bajałasia źniać słuchaŭku, kali źvinieŭ telefon — amierykanskaja mova adroźnivajecca ad anhlijskaj, jakuju nam vykładali ŭ škołach i instytutach. Ale Maks ciarpliva vučyŭ: «Kažy, chełoŭ», kali nie zrazumieła, vybačajsia i prasi paŭtaryć bolš pavolna, «pliz»… Ale, ščyra kažučy, mnie padajecca, što ja całkam tak i nie adaptavałasia. Nie, lepš skazać tak. My adaptavali akaličnaści pad siabie. Usio ŭ nas tam pa-našamu: i siabry, i mova, i filmy, i biblijateka. A ciapier navat i łaźnia.
— A jakija jakaści vam najbolš impanujuć u amierykancach?
— Mnie padabajecca ich biaźmiežnaja vietlivaść. Na kožnym kroku ty čuješ «prabačcie», «kali łaska», «dziakuj»… I ŭsio heta z uśmieškaj, niezaležna ad nastroju, u jakim ty ich zaśpieŭ. Ale ździŭlaje i pramaliniejnaść myśleńnia. Usio ž taki rozum našaha čałavieka, jak mnie padajecca, bolš sprytny.
— A madel vychavańnia dziaciej ździviła?
— Biezumoŭna, ja šmat adkryła dla siabie, navat zapazyčyła ŭ amierykancaŭ. Naprykład, na našaj dziciačaj placoŭcy łunajuć dva ściahi – biełaruski i minski. Mnie padabajecca, jak u amierykanskich dzieciach vychoŭvajuć patryjatyzm. U Biełarusi časam saromiejucca hetaha. Adnak u apošnija hady i ŭ nas nadajuć šmat uvahi vychavańniu hetaj jakaści. Sioleta, kali byli ŭ Minsku, našy dzieci sami paprasili mianie razmaŭlać ź imi pa-biełarusku i padmiačali šmat razoŭ, što heta vielmi mieładyčnaja i łaskavaja mova. A dla mianie jana prosta ščyraja.
U toj ža čas, ja časta sustrakajusia ŭ amierykanskich baćkoŭ z bolš spakojnym staŭleńniem da dziaciej, čym u nas. Nu nie dazvolić naša mama siadzieć dziciaci na padłozie ŭ aeraporcie, albo chadzić z saplivym nosam. Kali ŭvachodziš u dom, u nas pryniata zdymać abutak, a tam nie. My z Maksimam vychoŭvalisia ŭ inšym hramadstvie. Mahčyma, byli i pierahiby, ale my ad hetaha horšymi nie stali.
— Ksienija, mnie padajecca, što mnohija z vašych mar užo ažyćciavilisia. Ale jakija ź ich čakajuć svajoj čarhi?
— Ja zaŭždy maryła ab vialikaj, ščaślivaj i družnaj siamji. Dla mianie heta ŭsio, dziela čaho ja žyvu. Nu a ab čym jašče moža maryć maci čatyroch dzietak? Kab mir byŭ na ziamli. Kab dzieci byli vychavanymi, zdarovymi i ŭdziačnymi. Pryčym zyču hetaha ŭsim dzieciam na ziamli!


Kamientary