Viktar Šukiełovič: Jak u majoj vioscy na burakovaje pole pryvieźli bieł-čyrvona-bieły ściah

Šmat kamu kinułasia ŭ vočy, što biełarusy byli na Suśvietnych dniach moładzi ŭ Krakavie z dvuma ściahami: aficyjnym i nacyjanalnym. Adnym nie padabałasia, što moładź pajechała ŭ śviet ź simvałam, jaki trymaje nas na poviazi savieckaha minułaha dy nibyta kaža: «Dumajecie, što vy samastojnyja? Nu, nie bolš, čym u SSSR».
Bieł-čyrvona-bieły ściah vyklikaŭ krytyku inšych, bo nibyta palityzavaŭ relihijnaje spatkańnie. «Ludzi tudy pryjechali malicca ci ściahami machać?» – nijak nie mahli zrazumieć niekatoryja.
Dla mianie ž nie było nijakich pytańniaŭ: moj simvał – heta bieł-čyrvona-bieły ściah. Čamu – hetym asabistym ja pastanaviŭ padzialicca. Moža, niechta z abaroncaŭ aficyjnaha simvału taksama natchnicca dy padzielicca svajmi dumkami.

Heta było ŭletku 1994 hoda. Ja byŭ chudym, vysachłym padletkam, jakomu nie było jašče i 12 hadoŭ. Toje leta było dla mianie nialohkim, zrešty, jak kožnaje leta dla ŭsich viaskovych dziaciej.
Kali haradskija dzieci, što pryjazdžali na vakacyi ŭ viosku, čytali knihi ŭ babul i kupalisia ŭ rečcy – my, dzieci biełaruskaha siała, musili časta dapamahać darosłym na paloch. Pamiataju, što na pačatku leta 1994-ha ja pałoŭ dy razryvaŭ buraki na dzialancy ŭ babuli. Za heta kałhas mieŭ dać nadzieł z travoju, jakuju treba było jašče skasić, vysušyć na siena dy źvieźci ŭ puniu.
Tady pałoŭ ja, babula, a kala nas jašče adna stareńkaja žančyna z unučkaju, krychu dalej – hrupka naniatych susiedkaj Jadvińkaju ludziej.
Uspaminy z taho dnia žyvyja i ciapier: horača, smaliła sonca, pa łbie vialikimi kroplami ściakaŭ pot, ad śpiakoty było až čorna ŭ vačach. Ja ablizvaŭ salonyja parepanyja vusny, ale ŭparta dziaŭbaŭ hačkaj ćviorduju ziamlu, niby zubami rvaŭ. Śpina baleła niaścierpna, bo pracavałasia ŭvieś dzień uhnuŭšysia. Chaciełasia choć na chvilinu vyprastacca i pastajać – ale babula zirkała niejak z tryvohaj, što heta ja nibyta adłyńvaŭ ad raboty. I niejak niajomka stanaviłasia pierad stareńkaj, tamu ja znoŭ zhinaŭsia, horbiŭsia i valiŭ u, zdavałasia, skamianiełuju hlebu, što až niamieli ruki.

I raptam cud: pa darozie jechaŭ ciažkavik, u kuzavie jakoha stajaŭ čyjści partret, a nad partretam raźvivaŭsia vialiki bieł-čyrvona-bieły ściah. Akurat taho leta 1994 hoda mieli być pieršyja prezidenckija vybary ŭ Biełarusi, i pa vioskach vazili partrety kandydataŭ, ahitujučy za ich.
Ja raspraviŭ plečy i hladzieŭ, jak mnie padavałasia, na nieziamnuju pryhažość, abapioršysia na vyšejšuju za mianie hačku. Bieł-čyrvona-bieły ściah hetak trapiataŭsia na vietry, byŭ taki čysty, zichacieŭ śviežaj biellu, a jaho čyrvań była takoj hłybokaj, takoj jaskravaj, što ažno napaŭniała niejkaj biaźmiežnaj radaściu. Paśla śpiečanaj soncam ziamli dy zialonych burakoŭ, ad jakich stajała rabacińnie ŭ vačoch, hety ściah byŭ marskim bryzam, hłytkom kryničnaj vady.
Ciažkavik zatrymaŭsia, adtul vyleźli ludzi dy padyšli spačatku da susiedki Jadvińki, jakaja častavała abiedam na razasłanaj pościłcy pry darozie naniatych ludziej. Ludzi ź ciažkavika niešta tłumačyli Jadvińcy i jejnym pracaŭnikam, a taja tolki admachvałasia rukoju dy hučna kryčała: «Adydziciesia, ja nie vašaj nacyi…»
Babula Jadvińka naradziłasia ŭ Pieršuju suśvietnuju vajnu. U chacie jejnaj maci niekatory čas žyŭ niamiecki žaŭnier. Jon pajšoŭ z frontam, a maci Jadvińki zastałasia ź vialikim žyvatom. Kali naradziłasia Jadvińka, z vajny viarnuŭsia muž jejnaj maci. Vajaka byŭ vielmi ździŭleny, pabačyŭšy ŭ domie dzicia. Ale jon byŭ niakiepski mužčyna, daravaŭ žoncy dy pryznaŭ dzicia svaim. Jadvińka ž pamiatała pra svaju niamieckuju kroŭ, i ŭ situacyjach, kali nie viedała, što skazać, to mieła adziny arhumient: «Aj, adčapiciesia, ja nie vašaj nacyi…»

Ludzi ź ciažkavika narešcie padyšli da nas dy namaŭlali maju babulu dy susiedku, što pracavała pobač, hałasavać za Zianona Paźniaka. Heta jahony vialiki partret stajaŭ u kuzavie mašyny. Dźvie babuli niečaha płakali, vycirajučy kancami chustak ślozy, šmorhali nasami, žalilisia, što jany adzinokija ŭdovy, što pra ich nichto nie dbaje, usio ž, peŭna, ciešačysia ŭvahaju nieznajomcaŭ.
A ja byŭ taksama vielmi ŭdziačny hetym ludziam, što moh pastajać, razahnuŭšysia, na biaskrajnim burakovym poli. Pakul starejšyja hamanili, ja nie zvodziŭ vačej ź bieł-čyrvona-biełaha ściaha, ad jakoha, jak mnie padavałasia, ažno išli niejkija śvietłyja pramiani. Nad ziamloju, kudy padaŭ moj dziciačy pot, nad vializnaju hačkaj, nad hołymi dy karełymi stupniami babul, nad Jadvińkaju ź jejnymi prymaŭkami, rabacińniem u vačach, nad kožnym kamieniem i božaju karoŭkaj na burakovym liście – nad našymi losami łunaŭ hety ściah, moj ściah.
Tady jašče dziciom ja pastanaviŭ, što inšych ściahoŭ mnie nie treba.
-
«Usiu vyhadu ad hetaha zajmieje Maskva i Pucin». Paźniak daŭ acenku vizitu Cichanoŭskaj va Ukrainu
-
Jak buduć raźvivacca padziei, kali Maskva znoŭ, jak i ŭ 2022, pačnie nanosić udary pa Kijevie z terytoryi Biełarusi? Mahčymyja scenary
-
Kaleśnikava: Ja nikoli nie kažu pra vajennyja sankcyi. Ale isnuje spartyŭny trek, pamiežnyja pytańni, miedycyna — usio što zaŭhodna
Kamientary