Ministr unutranych spraŭ Juryj Karajeŭ prakamientavaŭ situacyju nakont supraćstajańnia siłavikoŭ z pratestoŭcami. Intervju apublikavana na jutub-kanale Andreja Kryvašejeva.

Žurnalist spytaŭ jaho, chto biare ŭdzieł u pratestach.
«Vystupajuć usiakija ludzi: heta i spartyŭnyja maładyja ludzi, i futbolnyja fanaty, anarchisty, i tyja, chto padumaŭ, što ŭ virtualnych bajach i stralałkach usio ŭmieje. I futbolnyja fanaty, a heta admiennyja bajcy dla vuličnych bojek z dobraj padrychtoŭkaj, anarchisty, jakija lubiać kidać kaktejli Mołatava i stralać z rahatak (…), śpiektr vielmi vialiki.
Jość i tyja, chto ŭśviedamlaje nastupstvy, i tyja, chto zusim nie ŭjaŭlaje, što ź im budzie i fizična, i jurydyčna i jak jon svajo žyćcio ŭ dalejšym pakalečyć abo paškodzić zdaroŭje», — miarkuje Karajeŭ.
Ministr paćvierdziŭ raniejšuju infarmacyju, što na terytoryju krainy sprabavali trapić da tysiačy zamiežnych hramadzian, ale pamiežniki prafiesijna spynili hety patok.
«Adzinkavyja vypadki jość [prysutnaści instruktaraŭ]. Telehram-kanały słužać placoŭkaj dla kamunikacyj. Jany bačać adzin druhoha i ŭžo asabista śpisvajucca i arhanizujuć takija «vuličnyja bandy Ńju-Jorka», jakija sprabujuć pracavać pa nas, śviatłaforach, «Tabakierkach». Damarosłyja śpiecyjalisty, banda Stampa, jak ja ich nazyvaju. My ich lohka i 100% znachodzim i niejtralizujem — heta pačatkoŭcy-terarysty, jakich my. Chaciełasia, kab heta aktyŭna aśviatlałasia: u dačynieńni da ich nie da tajamnic śledstva i nie da taktu».
Pavodle Karajeva, na vulicach prysutničajuć i vypuščanyja pa amnistyi kryminalniki, jakija nie acanili humannaha kroku.
«Kali jany da nas traplajuć, časam u stanie apjanieńnia, chaj potym nie lapiečuć, pra što jany dumali i pra što nie dumali. Recydyŭny termin budzie ŭžo nie taki, sud prymie ŭsio pad uvahu. Pry hetym pry razbory zatrymanych my starajemsia pa-čałaviečamu pahladzieć, chto trapiŭ tudy vypadkova, i źviarami starajemsia nie być. Ale i miakkaciełymi taksama nie budziem».
Vykazaŭsia ministr i nakont prymianieńnia zbroi.
«Bajavaja zbroja pierš za ŭsio prymianiajecca pry spynieńni dziejańniaŭ złačyncaŭ, kali ŭsie astatnija mietady vyčarpalisia, i ničoha strašnaha ŭ hetaj zajavie niama. Bo miełasia na ŭvazie maim pieršym namieśnikam — prymianieńnie zbroi tolki z punktu hledžańnia zakonnaści i adnaŭleńnia pravaparadku. Nichto nie kazaŭ ab tym, što jana budzie prymianiacca biez razboru i pa mirnych pratestoŭcaŭ. Čałaviek ździajśniaje dyviersiju abo terakt, napadaje na supracoŭnika milicyi, nie tolki akazvaje jamu supraciŭ, ale prymianiaje hvałt.
Naturalna, jon pavinien być spynieny ŭsim najaŭnym u supracoŭnika milicyi arsienałam: ad fizičnaj siły da bajavoj zbroi. Ja nie chaču nazyvać abrydłuju ŭsim frazu pra amierykanskich palicejskich. U nas časta lubiać: a voś u Amierycy ciabie, tak, u Amierycy ciabie tolki za adzin pahroźlivy ruch u dačynieńni da palicejskaha… I takija dziasiatki hadoŭ. Palicejskamu tolki padałosia… pradmiet padobny na pistalet, jon stralaje biez papiaredžańnia, a potym akazvajecca, što hety byŭ cacačny pistalet, nie pistalet zusim…» — kaža ministr.
«Kali ja zadaju pytańnie svaim načalnikam unutranych spraŭ, čamu supracoŭnika ŭžo bili, užo niekalki chvilin išła vaźnia, užo sprabavali adniać jaho zbroju, dušyli, a jon tolki tady staŭ stralać papieradžalnymi ŭ pavietra, i tolki kali jaho amal zabili, tolki tady staŭ pa nahach. Čamu tak? Mnie adkazvajuć, što pakul našy milicyjaniery nie byli hatovyja da taho, kab zabić svajho adnaviaskoŭca, ziemlaka, žychara svajho rajona. Nastolki za 26 hadoŭ žyćcia my byli hatovyja tolki da taho, kab być humannymi. (…) Heta adyhrała zły žart. Ciapier situacyja ŭ korani źmianiłasia — idzie vajna, skažu ja tak, idzie nieprykrytaje i nachabnaje ŭdziejańnie, padpitanaje biespakaranaściu i adsutnaściu strachu, a my ŭsio jašče razhojdvajemsia?»
Maja praca ŭ tym, kab da kožnaha milicyjaniera danieści: tvajo žyćcio, budučynia tvaich dziaciej i ščaście tvajoj žonki zaležyć ad taho, nakolki chutka ty vychapiš zbroju i vyznačyš, što ciabie ŭžo zabivajuć, a ty jašče sprabuješ ich uhavaryć. Šmatlikija prykłady z supracoŭnikami DAI, supracoŭnikami PPS. Dziakuj bohu, što z AMAPam bajacca tak pastupać. Čamuści ŭ hramadzian takoje mierkavańnie, što z AMAPam žarty drennyja, a sa zvyčajnymi milicyjantami možna pabydłahanić. Heta budzie spyniacca hetak ža žorstka, jak heta robić AMAP».
Raspavioŭ ministr i pra arsienał, jaki jość u supracoŭnikaŭ milicyi:
«Pryjomy rukapašnaha boju, pałka humavaja, haz, jaki aficyjna jość na ŭzbrajeńni, taksama vadamioty, srodki abiazruchvańnia: kajdanki, płastykavyja kajdanki. Toj nabor srodkaŭ, jaki prymianiajecca, kab čałavieka supakoić i dać jamu astyć, a potym zachavać jamu žyćcio (…)
Kab ni dla kaho šokam nie było, ja skažu tak: my pryvykli, što ŭ krainach Zachadu vadamiot razhaniaje, a ŭ nas čamuści vadamiot źjaŭlajecca šokam, što prymianili vadamiot. Heta ŭsiaho tolki vada, pafarbavanaja farbaj. Astudzić niekatory zapał», — miarkuje Karajeŭ.
Ciapier čytajuć
Topavy pierakładčyk pajechaŭ u Biełaruś mianiać pašpart — i sieŭ za danaty. «KDB pahladzieŭ na sumu i vyrašyŭ, što nichto ŭ zdarovym rozumie nie moža vydatkavać stolki ŭłasnych hrošaj»
Kamientary