Vybitnamu kanadskamu bardu i piśmieńniku Leanardu Koenu — try čvertki stahodździa. Starejšy za Ełvisa Preśli na hod, a za «bitłoŭ»— na dobry dziasiatak, Koen maje całkam admietny šlach, jaki nie kładziecca ŭ kanony rok-muzyki. Naradziŭsia jon u 1934 h. u cichmianaj Kanadzie, u siamji — a vy jak dumali? — vychadcaŭ z Polščy i Litvy. Pačaŭ jak ramanist i paet. Tolki ŭ 1967 h. Koen pierajechaŭ u Štaty, dzie chutka nabyŭ papularnaść kancertami bardaŭskaj, abo, jak kažuć u ZŠA, fołkavaj pieśni. Jaho pieršym chitom była pieśnia «Siuzana».
U muzycy Koen vyznaje minimalizm (zazvyčaj u kampazicyjach čuvać adnu akustyčnuju hitaru), ale cymus jaho pieśniaŭ — admietnaje paetyčnaje słova. Jaho nazyvali hołasam pakaleńnia «dziaciej kvietak» u 70-ja (pieśnia So long Marianne), na pačatku 90-ch Koena padymali na ščyt zmahary za pravy čałavieka (dziakujučy pieśni «Budučynia», napisanaj nieŭzabavie paśla kryvavych rasavych zakałotaŭ u Łos-Anžełasie ŭ 1992 h.), a taksama antyhłabalisty (za kampazicyju «Demakratyja» — pra pramyvańnie mazhoŭ telebačańniem, — jakaja ŭvajšła ŭ saŭndtrek da stužki «Pryrodžanyja zabojcy» Oliviera Stoŭna).
Pa časie vyśvietliłasia, što himnavaść z Koenaŭskich pieśniaŭ syšła, a zastaŭsia hołas vielmi pryvatnaha čałavieka, jakomu niaścierpna ščymić hramadskaje.
Ciapier Leanard Koen žyvie ŭ rodnym Manreali i hetymi dniami bavicca ŭ hastrolach: jeździć z vystupami (kaža, što ŭ apošni raz) pa Jeŭropie i Blizkim Uschodzie.
Čytać jašče:
Vieršy Leanarda Koena ŭ pierakładzie Andreja Chadanoviča na staroncy časopisa ARCHE.
Kamientary