Kali pry poŭnaj zali čynavienstva na čale z Łukašenkam kanferanśje abviaściŭ 2-hi kancert Rachmaninava dla fartepijana z arkiestram, ja byŭ pierakanany, što zajhrajuć papularny pačatak hetaha klasyčnaha tvoru. Adnak zajhrali nie pačatak, a — «frahment finału». Ci byŭ u hetym namiok muzykaŭ, ci nie, ale ŭpieršyniu z savieckich časoŭ pa-asablivamu joknuła serca... Piša Siarhiej Dubaviec.
Ahladajučy siońniašnija litaraturnyja dasiahnieńni, ty znoŭ šukaješ miž ich niejkaha etapnaha tvoru, niejkaha biassprečnaha adkryćcia, novaha imia ci choć by jakoha vyviertu litaraturnaha pracesu. Ale zamiest znachodak čarhovy raz prychodzić kanstatacyja litaraturnaha biasčaśsia, jakoje doŭžycca ŭžo dva dziasiatki hadoŭ. Štości, zrazumieła, i pišacca, i źjaŭlajecca, ale tak, kab... Pamiataju, daŭnym-daŭno, jašče ŭ Karališčavičach, my słuchali deklamacyju vieršaŭ. I kali čytalnik zakončyŭ, paŭchviliny trymałasia paŭza, a paśla zala prosta vybuchnuła vopleskami, i ŭsie ŭzbudžana paŭtarali tolki adno słova: paet, paet, paet...
Sučaśnik moža ciešyć siabie spadzievam, što ŭ jahonyja vieršy paprostu nie ŭčytalisia, nie razhledzieli ŭ im paeta... I nielha admaŭlać jamu ŭ racyi. Bo kab publika vyčytvała i «vyčuvała» ŭ kultury sapraŭdnyja obertony, jana, publika, pavinna być nastrojenaja na adnu chvalu, žyć u adnoj systemie kaardynat, mieć adnu hijerarchiju kaštoŭnaściaŭ. A heta jakraz toje, što za minułyja dvaccać hadoŭ publika straciła.
Nu, dzie vašy šedeŭry?
Siońnia, kab dačakacca źjaŭleńnia šedeŭraŭ i hienijaŭ, patrebnyja nia tolki aŭtary i tvory, ale taja paznavalnaja adzinaja chvala, na jakuju aŭtar i tvor mahli b aryjentavacca i ŭ jakoj mahli b prahučać jak hienij i šedeŭr. Patrebnaja epocha. A jaje niama. «Nu dzie vašy šedeŭry?» — pytajecca čytač u litaratara, naiŭna dumajučy, što heta piśmieńnik stvaraje epochu. Jon, viadoma, na jaje ŭpłyvaje, ale znoŭ ža, tolki tady, kali jana, hetaja supolnaja chvala, jość.
Chrestamatyjny prykład — apaviadańnie Leanida Drańka-Majsiuka, jakoje adkryvaje apošni numar časopisu «Dziejasłoŭ». I čytajecca, i napisana kulturna, akuratna, ale adkul i kudy — adkul uziata i kudy skiravana, da čaho heta možna było b pryładzić, — nieviadoma. Mima epochi, bo epochi niama. Miž tym, mnohija jašče pamiatajuć paetyčny debiut hetaha aŭtara ŭ savieckija časy, kali ni da kaho nie padobnyja vieršy pra cukrovych pieŭnikaŭ adrazu i darečy lehli ŭ supolny malunak litaratury toj dadatkovaj farbaj, jakoj u im, u malunku, jašče nie było.
Heta značyć, što za savieckim časam była taja supolnaja chvala, była publika, i razam jany ŭtvarali epochu, dziakujučy čamu stali mahčymymi dziasiatki vydatnych biełaruskich litarataraŭ i tvoraŭ. My ŭsie stajali nasupierak systemy, cenzury i manalitnaha absurdu zastojnaha žyćcia, i naša adzinstva, naša epocha vyjaŭlalisia ŭ paŭsłovie, paŭnamioku, paŭžestu. Ale paśla chvala była stračana. Da razbureńnia ahulnaje systemy kaardynat spryčyniłasia šmat što: i raspad sajuzu, i rynak, i sučasnaja Łukašenkava rusifikacyja. Tolki ž inšaha šlachu, aproč jak adbudoŭvać hetuju systemu, niama. Pryčym my nie adbudujem jaje na ŭzor zachodnich demakratyjaŭ, dzie svaje systemy składalisia stahodździami. Nie adbudujem i tamu, što całkam pazbaŭlenyja takoha dośviedu, i tamu, što siońniašni aŭtarytarny režym nie pakidaje vybaru. Padman cenzury, ezopava mova dy inšyja chitryki, što čaściakom pryvodzili da źjaŭleńnia klasyčnych tvoraŭ biełaruskaje litaratury, — voś toj šlach, da jakoha padšturchoŭvaje nas rečaisnaść.
* * * Razvahi pra litaraturu prajektujucca i na palityku. Kali niama epochi, niama adkul bracca adekvatnym hramadzkim lideram, niama z čaho naradžacca i kudy skiroŭvać svaju dziejnaść. Tamu na prezydenckija vybary ŭ nas idzie šmat kandydataŭ, praktyčna z adnaho košyka, ale kožny sa svajoj taktykaj, ažyćciaŭleńnie jakoj biez udziełu astatnich niemahčymaje. I heta taksama – vypadzieńnie z epochi, jakoj niama.
Była b jana – možna było b padumać, što jany naŭmysna svaracca, hulajucca ŭ lebiedzia, raka i ščupaka, kab abduryć hałoŭnaha apanenta. Ale epochi – taho tajemnaha intelektualnaha abertonu, złučva «tych, chto ŭsio razumieje» – niama.
Čamu jana, epocha, nie naradziłasia za hetyja 12 hadoŭ? Tamu što ŭvieś hety čas išło samaśćvierdžańnie novaje ŭłady, a publika niaspynna była hatovaja da samych niečakanych pieramien. Napeŭna, sioleta ŭviesnu sytuacyja źmienicca. Bo ŭsie raptam zrazumiejuć, što apynulisia ŭ «viečnym carstvie», što bolš užo nijakich pieramienaŭ čakać nie vypadaje. I heta budzie hałoŭnaja pieradumova nabližeńnia epochi. (...)
Ezopava asałoda
Biełaruskaja litaratura daŭno zabyłasia pra toje, što značyć padmanuć cenzuru — pra intelektualnyja pieramohi, pra sam smak hetaha zaniatku i asałodu ad taho, što tvaje ezopavy radki patrapili ŭ druk i byli adpaviedna zrazumietyja publikaj. Žyvučy ŭ krainie dyktatury i aŭtarytaryzmu, tatalnaha kantrolu i ŭcisku, biełaruski litaratar, tym nia mienš, piša toje, što choča, drukuje toje, što piša, i čytaje toje, što drukuje.
Jon niby ŭchiliŭsia ad cenzury, a jana — ad jaho. Pryncypovaha litaratara nichto nie ŭciskaje. Cenzura kantraluje svaju vuzkuju pałosku, na jakoj sabrałasia kupka biespryncypnych hrafamanaŭ, zadavolenych adsutnaściu krytyki. Usim dobra.
Padmanvać cenzuru niama patreby, pakul jość niezaležnyja vydańni. My kažam, što hetyja vydańni ledźvie lipiać apošnija dni, tym nia mienš ich prysutnaść pazbaŭlaje sytuacyju taho napružańnia, jakoje i natchniaje litaratara na intelektualnyja pieramohi. My pišam jak eŭrapiejcy, samich siabie ŭśviedamlajučy paŭnočnymi karejcami. Adsutnaść čystaha žanru pasialaje śviadomasnuju eklektyku, u jakoj my adnačasova i zmahary, i tyja, chto nia nadta vieryć u patrebu svajho zmahańnia. My nie razumiejem, ci my ŭžo ci jašče Kundery ŭ Paryžy, ci my ŭžo ci jašče Kundery ŭ Prazie 1968-ha. Što tut skažaš abo napišaš?..
U bitvach za volu
Kab paraŭnać typovyja ŭčynki mastaka ŭ sytuacyi čystaha žanru i niačystaha, padviešanaha, pryviadu dva prykłady. Napačatku 1980-ch na respublikanskaj mastackaj vystavie Ŭładzimier Krukoŭski vystaviŭ svaju pracu, jakaja adrazu stała klasykaj biełaruskaje kultury. Na plakacie byli napisanyja radki ź biełaruskaha savieckaha himnu — «U bitvach za volu, u bitvach za dolu», što, napeŭna, i prymusiła cenzuru hety plakat «prapuścić». Bo namalavanaja na im była žančyna-Biełaruś, vialikaja i dužaja, u vajackaj kalčuzie, składzienaj sa staradaŭnich hierboŭ haradoŭ, ź vializnym miačom, słovam, takaja, u jakuju my ŭsie i vieryli i jakaja biaz himnavych radkoŭ nikoli b nie patrapiła na vystavu, bo była absalutna advarotnym vobrazam tamu, jaki nasadžaŭsia — pra Biełaruś niesamastojnuju i całkam zaležnuju ad Rasiei.
Druhi prykład — rośpis Alesia Puškina, jaki ŭ viaskovaj carkvie namalavaŭ lucyparavy katły, u jakich haryć u ahni Łukašenka. Hety vobraz — niby kryk ad biaśsilla. Svajoj stylistykaj jon blizki da vieršu Słavamira Adamoviča «Ubiej priezidienta» i da performansaŭ samoha Puškina, a praciah maje ŭ haładoŭkach, jakija tak pašyrylisia ŭ łukašenkaŭskija časy. Najvialikšy sens usich hetych dziejstvaŭ zusim dziciačy — «voś pamru, tady płakać budziecie»... Ale ja viarnusia da taho carkoŭnaha rośpisu. Na dobry ład, taki ŭčynak mastaka vymahaŭ by šyrokaha hramadzkaha abmierkavańnia, čaho, na žal, nie adbyłosia ani ŭ aficyjoznaj, ani ŭ niezaležnaj presie. Ź inšaha boku, mnie ciažka ŭjavić čałavieka, jaki stanie chadzić u takuju carkvu dziela svaich relihijnych patrebaŭ i dałučacca da sakrumu, hledziačy na Łukašenku ŭ piakielnym katle.
Uładzimier Krukoŭski daŭ prykład klasyčnaha pieraihryvańnia cenzury. Aleś Puškin vypuściŭ paru ŭłasnaje jatry. Pa vialikim rachunku, hetyja dva matyvy i adroźnivajuć biełaruskuju kulturu za savieckim časam i ŭ našy dni.
Niama sumnievu, što cenzura dyscyplinuje, razdražniaje i navat natchniaje tvorcu. I kali jana raptam źnikaje, razam ź joj prapadaje zvykłaja systema kaardynat. Tvorca šukaje inšaj systemy, ale nie znachodzić, bo nie pryvyk kiravacca adno estetyčnymi matyvacyjami. Tym časam Łukašenkava dyktatura dała jamu tolki iluziju viartańnia starych paradkaŭ. Pakul, prynamsi, heta tak.
Tvorca musić raskazać pra svaju epochu, a jon jaje nie namacvaje, i zrabić heta jamu zaminaje padviešany stan. Jon raptam pierastaŭ razumieć, chto jon. Ad jaho čakajuć adkazaŭ inšyja, a jon i sam rady zapytacca. A tut jašče hety hadzińnik tak brydka takaje nad vucham. Hetaj nočču.
Hetaj nočču mohuć začynić «Našu Nivu».
Hetaj nočču moža syści ŭ nievarać Łukašenka.
Hetaj nočču...
Hetaj nočču hadzińnik takaje ŭžo 10 hadoŭ.
Za 10 hadoŭ naš litaratar tak i nia vyznačyŭsia da kanca, chto jon: zmahar, zatvornik, nonkanfarmist ci prosta siadzić u pačakalni na čamadanie. Adpaviedna toje samaje adbyłosia i ź jahonym liryčnym hierojem, i ź jahonym tvoram i ź jahonaj tvorčaściu.
I hety čas nie nazaŭsiody
Čamu savieckaja epocha biełaruskaha piśmieńnika nie navučyła, dyk heta pisać u stoł. Biez perspektyvy druku, biaz šancaŭ na viadomaść, biaź vidaŭ na hanarar. Biełaruskija piśmieńniki nikoli ničoha istotnaha ŭ stoł nie pisali. Zaraz by hetki dośvied prydaŭsia. Bo stoł — heta dom, a dom — heta krepaść.
Dla krytyka siońnia dziŭnaja dylema: albo čakać viartańnia ezopavaj movy, albo čakać Nobeleŭskaj premii dla biełaruskaha piśmieńnika. Vyrašyć jaje možna tak: a što bolš čakajecca? Z hledzišča krytyki — pieršaje, bo druhoje — padzieja bolš palityčnaja, čym litaraturnaja.
«I hety čas, i hety ład nie nazaŭsiody» — hetyja słovy Alesia Razanava byli ŭkładzienyja ŭ pieśniu, a pieśnia zapakavanaja ŭ pierakład pjesy litoŭskaha dramaturha. Ale hetyja słovy napačatku 1980-ch prahučali jak nabat. Chiba siońnia jany nie hučać hetaksama?
Praŭda, jak sam paet skazaŭ u interviju «Vostraj Bramie», siońnia hetyja słovy pavinny pramaŭlacca inšymi vusnami.
Tolki b movu viarnuć
... I praces, zdajecca, pačaŭsia. Nieŭzabavie radyjo «Svaboda» budzie adznačać kožny prykład padmanu cenzury, jak heta było ŭ 1970-ja i 1980-ja hady.
Voś u strašna prapahandysckuju pieradaču «Panorama» na BT zaprašajuć teatralnaha režysera Barysa Łucenku, jaki stavić pjesy ŭ rasiejskim teatry. Łucenka — postać takoha darobku i vieličyni, što julić dy chłusić jamu niama patreby. Maładyja viadučyja nasiadajuć na metra, kab raspavioŭ im pra maral, z čaho, tak by mović, pačać... Idzie žyvy eter. Hledačy zamiorli ŭ čakańni adkazaŭ. Łucenka havoryć pra biełaruskuju movu, na jakoj musiła b iści biełaruskaja televizija. Zamiašańnie na tvarach treniravanych viadučych doŭžycca čverć sekundy. Metra niasie nie tudy! Kaniečna, kaniečna, niby supakojvajuć jany Łucenku, ale vy lepš — pra samaŭdaskanaleńnie čałavieka, pačni ź siabie i ŭsio takoje... Naturalna, padchoplivaje metar, voś tolki b movu biełaruskuju viarnuć...
Heta — učynak. Na samaj łukašenkaŭskaj televizii ŭ samaj łukašenkaŭskaj pieradačy pryjści i skazać samuju antyłukašenkaŭskuju dumku, dy tak, kab nichto nie naśmieliŭsia jaje asprečyć!
Nia viedaju, čaho heta ŭsio kaštavała ŭdzielnikam siužetu, ale publika — daśviedčanaja, naturalna — pieranervavałasia. I voś u mianie ŭžo prahučała słova — publika. Jašče trochi, i samo vyrviecca — epocha...
Miž inšym, u toj samy viečar pakazvali ŭznaharody za duchoŭnaje «vazraždzieńnie», i było radasna, što Barysa Łucenki siarod atrymalnikaŭ premii niama. Naahuł, «łaŭka zapasnych» dziejačoŭ kultury ŭ hałoŭnaha chakieista krainy vyhladała ŭ kulturnym sensie bolš čym uboha. Navat u paraŭnańni z papiarednimi hadami. Siarod papoŭ, idealahičnych čynoŭnikaŭ i prapahandystaŭ chiba što dva realnyja tvorcy ratavali hety biezabličny šerah — artystka Akružnaja i kinaaperatar Haruloŭ — ludzi viadomyja i sapraŭdy zasłužanyja.
Ale chto ž tam naminavany ŭ halinie litaratury? Nie, navat nia tak staić pytańnie. Chto ź litarataraŭ zhadziŭsia vyjści na hetuju scenu? Skobieleŭ. Vierny zmahar za čyściniu rasiejskaj kryvi i suprać žydoŭskaje zmovy, a samaje hałoŭnaje — asabisty piśmieńnik prezydenta. Pra što heta śviedčyć? Pra toje, što piśmieńniki «skončylisia» i što paśla Skobieleva moža być tolki... sam Łukašenka. Sioleta jon užo atrymaŭ hran-pry svajho imia ŭ chakiei, naleta atrymaje ŭ halinie litaratury. Viadoma, sam jon ničoha pisać nia budzie — napiša Skobieleŭ, a Łukašenka zaćvierdzić. Knižku možna nazvać «Calina» ci zusim prosta — «Małaja ziamla».
Niezdarma prykłady novaje ezopavaj movy pačynajucca z televizii. Kali peŭny zazor niezaležnaje terytoryi zastajecca ŭ litarataraŭ, mastakoŭ, artystaŭ teatru, navat u kinošnikaŭ, dyk jaho całkam pazbaŭlenyja televizijščyki. Voś taja terytoryja, dzie cenzura tatalnaja i navat bolš tatalnaja, čym za savieckim časam. I heta jakraz na televizii treba čakać źjaŭleńnia padmanščykaŭ cenzury, intelektualnych pieramožcaŭ. Hulnia ŭ koški-myški pavinna skončycca paśla vybaraŭ. I tady pačniecca klasyčny tatalitaryzm. Słušna, u cyvilizacyjnym planie heta budzie nižejšy žanr, čym toje, u čym my dumajem, što žyviem. Ale jak ni paradaksalna, mienavita čysty žanr daść mahčymaść raźvićcia litaratury.
My havorym pra dyktaturu, a ŭ našym pryhožym piśmienstvie niama ezopavaj movy. Tak nie byvaje. Albo heta nie dyktatura, albo... Akazałasia, što prosta ŭsio dachodzić da svajho lahičnaha afarmleńnia. Spuścicca na nižejšuju prystupku hramadzkaha raźvićcia zusim nie praściej, a moža i ciažej, čym padniacca na vyšejšuju. Spuskacca pa stromaj i kryvoj ślizkaj ściažynie ŭniz, darečy, zaŭsiody ciažej, čym padymacca ŭhoru.
Kamientary