Pieršaja viasna na voli. Nina i Uładzimir Łabkovičy raskazali pra svaju historyju kachańnia i žyćcio paśla turmy
Bolš jak 20 hadoŭ tamu jany paznajomilisia ŭ Charkavie. A paźniej Nina pierajechała dziela kachanaha ŭ Biełaruś z Kazachstana.

Pravaabaronca Uładzimir Łabkovič pravioŭ za kratami čatyry z pałovaj hady — bolšuju častku siamihadovaha terminu, pryznačanaha jamu pa tak zvanaj «spravie Viasny».
13 śniežnia 2025 hoda jon niečakana apynuŭsia siarod 123 palitviaźniaŭ, jakich pamiłavali i vydvaryli ź Biełarusi. Uładzimira vyvieźli va Ukrainu, adkul jon užo dabiraŭsia da siamji ŭ Vilniu. Šlach da svabody byŭ doŭhim i składanym: miesiacy ŭ adzinočnaj kamiery, pahrozy novymi kryminalnymi spravami, u tym liku za «zdradu dziaržavie» praź jaho pravaabarončuju dziejnaść.
Uvieś hety čas jaho čakali žonka Nina i troje dziaciej — dačka i dvoje synoŭ-bliźniat. Paśla vyzvaleńnia Uładzimira siamja znoŭ vučycca prostym rečam — špacyravać pa novym horadzie, chadzić u kramu, hatavać razam viačeru i razmaŭlać biez turemnych abmiežavańniaŭ.
My sustrelisia z Łabkovičami ŭ Vilni, prajšlisia pa starym horadzie i pahavaryli pra žyćcio paśla krataŭ, listy dzieciam i doŭhija hady čakańnia.
Pieršaja viasna paśla krataŭ
My idziom pa brukavanaj vulicy Vilni, za śpinaj hara Hiedymina. Uładzimir Łabkovič akuratna padtrymlivaje Ninu za łokać — kab nie paśliznułasia. Śnieh miescami ŭžo amal syšoŭ, ale na vuzkich vulicach staroha horada jašče miescami ślizka. Heta pieršaja sumiesnaja viasna pary paśla bolš čym čatyroch hadoŭ źniavoleńnia pravaabaroncy.
— Raskažycie, jak u vas tut spravy, jak prachodzić adaptacyja ŭ Vilni?
Uładzimir krychu zadumvajecca.
— Mnie, viadoma, značna lahčej, čym šmat kamu z tych, z kim ja vyjšaŭ u kancy śniežnia, — kaža jon. — Bo ja adrazu trapiŭ u siamju. Ź pieršaj chviliny byŭ u atačeńni žonki i dziaciej. I heta vielmi sahravaje. Ja adrazu apynuŭsia ŭ hetaj ciepłyni siamiejnaha žyćcia. I heta vielmi paskaraje adaptacyju.
Uładzimir havoryć pavolna, niby jašče pryzvyčajvajecca da hetaha novaha rytmu — rytmu žyćcia bieź ścien i režymu.
— Jość składanaści ŭ sacyjalizacyi, — pryznajecca jon. — Vialiki horad, hramadski transpart, vialikija kramy. Kali vakoł šmat ludziej, ja davoli chutka stamlajusia. Ja vielmi doŭhi čas byŭ u turemnym režymie izalacyi. Heta navat ciažej, čym u kałonii — u płanie čałaviečych kantaktaŭ i mahčymaści ruchacca. Ale ciapier užo značna lahčej, čym u pieršyja tydni. Čas — jon usio vyrašaje.
Nina słuchaje i kivaje. Jana ŭ Vilni ŭžo niekalki hadoŭ — z 2022-ha. Za hety čas horad staŭ joj amal rodnym.
— Ciapier ja ŭžo jamu pakazvaju Vilniu, — uśmichajecca jana. — Kaliści Uładź mianie znajomiŭ z hetym horadam, a ciapier atrymlivajecca naadvarot.
— Jakija ŭ vas byli emocyi, kali Uładzimir narešcie viarnuŭsia dadomu?
Nina na siekundu zadumvajecca, niby znoŭ prakručvaje toj dzień u pamiaci.
— Emocyi vielmi stanoŭčyja. My hetaha vielmi doŭha čakali. I ŭsio roŭna ŭ takija momanty jość adčuvańnie lohkaha šoku — napeŭna, u luboj siamji, kali paśla doŭhaj razłuki sustrakaješ kachanaha čałavieka. Niby hladziš niejki multfilm: usio adbyvajecca, ale zdajecca trochi nierealnym. A ŭžo kali prychodziš dadomu i razumieješ, što rodny čałaviek sapraŭdy pobač — voś tady prychodzić adčuvańnie: usio, heta pa-sapraŭdnamu.
Jana kaža, što heta adčuli i dzieci.
— Uładź nie bačyŭ ich čatyry z pałovaj hady, jany vielmi vyraśli. Ale jon zaŭsiody šmat im pisaŭ, vielmi padrabiazna — kab nie stracić hety dotyk, suviaź ź dziećmi.

Kachańnie, jakoje pačałosia na vybarach
Uładzimir Łabkovič — pravaabaronca, juryst, adzin z tvaraŭ pravaabarončaha centra «Viasna». Mienavita za svaju pravaabarončuju dziejnaść jon pravioŭ u źniavoleńni bolš za čatyry hady.
Nina — ź inšaha prafiesijnaha śvietu.
— Ja zaŭsiody była źviazana ź biznes-aniołami, sa startap-ekasistemami, ź mieniedžmientam roznych prajektaŭ u halinie inavacyj, — kaža jana.
Pra siabie Nina havoryć koratka i biez asablivaj achvoty.
— Ja nie nastolki publičny čałaviek jak Uładź, — uśmichajecca jana.
Uładzimir i Nina razam užo 21 hod. Ich historyja pačałasia ŭ 2004 hodzie — u Charkaŭskaj vobłaści va Ukrainie.
— My byli naziralnikami na vybarach, — uspaminaje Uładzimir. — Ja pryjechaŭ ź biełaruskaj kamandaj ad «Viasny». Nas navat zatrymali ŭ Minsku, kab my nie trapili na nazirańnie. Trymali ŭ RAUSie, pakul nie pajechali ciahniki. Potym vypuścili — i my ŭžo roznymi šlachami dabiralisia ŭ Charkaŭ. Tam pracavała i kamanda z Kazachstana. U joj była Nina. My vypadkova apynulisia ŭ adnoj pary naziralnikaŭ. Piać dzion pracavali razam na vybarčych učastkach Ukrainy. Razmaŭlali, paznavali adzin adnaho. I ŭžo tady ja adčuŭ, nakolki heta darahi dla mianie čałaviek.
Nina śmiajecca:
— Heta było pierad Kaladami. Pamiataju, jak mianie vielmi ŭraziła, što biełarusy pajšli ŭ kaścioł. I heta byli maładyja ludzi, zusim nie tyja, pra kaho zvyčajna dumaješ, kali havoryš pra kaścioł. Jany byli takija razumnyja, cikavyja, adkrytyja.
Tady jany paznajomilisia nie vielmi blizka — prosta jak kalehi z roznych kamand naziralnikaŭ. Ale Ninu ŭraziŭ uzrovień ludziej, ź jakimi jana tam sustrełasia.
— I praz stolki hadoŭ ja ŭžo viedaju mnohich ź ich, — kaža jana. — Chtości zajmajecca litaraturaj, chtości — pravam, chtości — mižnarodnymi dačynieńniami. Vielmi roznyja ludzi, ale ŭsie vielmi cikavyja i mocnyja. Ja tady padumała: biełarusy — prosta kociki. I ciapier, praz stolki hadoŭ, dumaju hetak ža.
Paśla vybaraŭ jany raźjechalisia kožny ŭ svaju krainu, ale praciahvali padtrymlivać suviaź: pisali listy adno adnamu. Praz peŭny čas Uładzimir zaprasiŭ Ninu da siabie ŭ Biełaruś. Jana pahadziłasia.
— Vam nie było strašna voś tak pierajazdžać u novuju krainu?
— Oj, słuchajcie, chto ŭ 24 hady naohuł čahości baicca? — śmiajecca Nina.
— Nina, kali vy paznajomilisia z Uładzimiram, vy ž užo viedali, što jon zajmajecca pravaabarončaj dziejnaściu ŭ Biełarusi. Ci nie było ŭ vas tady strachaŭ, što hetaja dziejnaść moža być niebiaśpiečnaj? Što mohuć być pieraśledy, zatrymańni abo inšyja ryzyki?
— Kali heta adnosiny i kali pierad taboj tvoj kachany čałaviek, ty, kaniešnie, razumieješ, što ryzyki jość. My ž adekvatnyja ludzi, jakija realistyčna hladziać na žyćcio i dumajuć pra budučyniu. Ale ŭ mianie tady byŭ vielmi prosty padychod: pra heta ja padumaju zaŭtra. I heta dakładna nie było nijakim stop-faktaram. Zusim.
«Tyja vykliki, jakija stajać pierad nami siońnia, navat bolšyja, čym u časy našaj maładości»
— Uładzimir, vy vyhladajecie surjoznym čałaviekam…
— O tak, surjozny čałaviek! — śmiajecca Nina i dadaje: — Na samoj spravie ŭ jaho samaje lepšaje pačućcio humaru z usich, kaho ja viedaju.
— Uładzimir, u vas jurydyčnaja adukacyja, vy ź siamji inžynieraŭ. Mahli b vybrać spakojnuju karjeru. Ale zamiest hetaha pajšli ŭ palityku, hramadskuju dziejnaść: BNF, «Małady front», paśla «Viasna». Navošta vam heta było patrebna?
— Mahčyma, kali b ja nie byŭ jurystam, mianie b nikudy i nie vyniesła, — kaža Uładzimir. — Ale ja vielmi dobra pamiataju 1996 hod. Refierendum dla źmieny Kanstytucyi. Našy vykładčyki, jurysty — mnohija ź ich byli kateharyčna suprać taho, što adbyvałasia. I ŭžo tady adčuvałasia: svabody, jakija byli ŭ 90-ch, pačynajuć źnikać. Bieł-čyrvona-biełyja ściahi, rok-n-roł, hetaje ahulnaje adčuvańnie svabody i budučyni — nibyta niechta sprabuje ŭsio heta zabrać nazad.
Jon uśmichajecca — krychu iranična.
— Ja tady byŭ ramantyčna pierakanany: treba prosta mabilizavacca, moładzi napružycca na dva-try hady — i ŭsio źmienicca. Ja dumaŭ: voś skonču ŭniviersitet u 2000 hodzie, i ŭžo nie budzie patreby ni ŭ palityčnaj, ni ŭ hramadskaj dziejnaści. Ale atrymałasia inakš. Situacyja stanaviłasia tolki horšaj. My ŭsio bolš adstupali, svabody stanaviłasia ŭsio mienš. I voś my pryjšli da 2026 hoda, kali «Viasna» pracuje ŭ emihracyi, a ja znoŭ pastupova viartajusia da hramadskaj dziejnaści. I, zdajecca, tyja vykliki, jakija stajać pierad nami siońnia, navat bolšyja, čym u časy našaj maładości.
— Vy nie raz kazali — i paśla vyzvaleńnia, i raniej — što siamja dla vas samaje hałoŭnaje. Ale vaša dziejnaść zaŭsiody była składanaj. Ci nie było choć raz škadavańnia, što vy vybrali mienavita hety šlach?
Uładzimir adkazvaje amal adrazu.
— Nie było. Navat u turmie. Navat u samyja zmročnyja časy ŭ mianie nie było škadavańniaŭ za toje, što ja rablu. Bo heta słušnaja sprava. Heta prosta pačućcio praŭdy i viera ŭ toje, što ty robiš. Ja ščyra vieru, što my na baku dabra. Dla mianie heta nastolki vidavočna, što mnie navat ciažka kahości ŭ hetym pierakonvać.
Ale adno, pryznajecca jon, davałasia ciažej za ŭsio.
— Mnie było vielmi baluča za siamju. Bo tyja vyprabavańni, jakija vypali na dolu Niny i dziaciej, — heta, biezumoŭna, nastupstvy majoj pazicyi i majoj dziejnaści. Ja biaźmiežna ŭdziačny Ninie za toje, što jana nie złamałasia. Za toje, što zastałasia muram u maim žyćci — tym, na što ja moh abapiercisia navat u samyja ciažkija momanty źniavoleńnia.
Asobna jon zhadvaje dziaciej.
— Kali my sustrelisia paśla majho vyzvaleńnia, heta ŭžo byli zusim inšyja ludzi, čym tyja, z kim ja raźvitaŭsia ŭ dzień zatrymańnia. My vielmi chutka znoŭ paznajomilisia, pasiabravali. Chłopčyki jašče ŭ svaim dziciačym śviecie, a voś dačka — heta ŭžo cełaja epocha. Za hetyja hady jana z maleńkaj dziaŭčynki pieratvaryłasia ŭ darosłaha čałavieka. Roŭna praz tydzień paśla majho viartańnia my adznačyli jaje 18-hodździe. Ja bajaŭsia, što nam spatrebicca čas, kab zvyknuć adzin da adnaho, ale ŭsio adbyłosia vielmi chutka i naturalna. My navat adrazu zhadali našy staryja žarty. Ale vialiki kavałak supolnaha žyćcia ŭsio ž byŭ stračany. I ciapier my heta nahaniajem. Kožny dzień. Ja i siońnia absalutna pierakanany: niama ničoha važniejšaha za siamju — za dziaciej, za žonku. I ŭsio, što ja rablu i budu rabić dalej, — heta taksama ŭ peŭnym sensie danina pavahi im.
Nina słuchaje i dadaje ad siabie:
— Uładź taksama naš tył. Kali siamja dla ciabie — hałoŭnaja kaštoŭnaść, to ty prosta prymaješ usio, što z hetym źviazana. I toje, što robić Uładź, i toje, što robiać inšyja pravaabaroncy, — heta pravilna, dziela sapraŭdy pravilnych rečaŭ. Tak, jość ryzyki, ale ja heta taksama padzialaju i prymaju. My na adnym baku.

«Strach skončyŭsia tolki tady, kali Uładź zajšoŭ u dom»
My zachodzim u maleńkuju kaviarniu. Tut ciopła i pachnie karycaj.
Nina zamaŭlaje kavu, a Uładzimir dadatkova biare koka-kołu.
Kali napoi prynosiać, jon tłumačyć:
— U źniavoleńni koka-koła była zaŭsiody jak maleńkaje śviata. Ty maješ 40 rubloŭ na miesiac, a koła kaštuje 3 rubli, tamu my mahli dazvolić jaje sabie tolki pa śviatach. Ale 25 Sakavika, u Dzień Voli — abaviazkova. Tamu ciapier ja jaje vielmi lublu.
— Spadarynia Nina, za hety čas ci byli momanty, kali vam stanaviłasia sapraŭdy strašna?
— Viadoma. Samaje strašnaje — heta nieviadomaść. Kali nie atrymlivaješ lista ad Uładzia — strašna. Kali niama zapłanavanaha zvanka — strašna. Mnie zdajecca, hety strach skončyŭsia tolki 18 śniežnia, kali Uładź zajšoŭ u dom. A da hetaha… z 14 lipienia 2021 hoda, kali jaho zatrymali, ja žyła ŭ pastajannym strachu za jaho i čakańni.
Jana krychu paciskaje plačyma.
— Hety strach, časam bolš vostry, časam mienšy, byŭ uvieś čas.
Uładzimir uspaminaje ranicu 14 lipienia, kali da ich pryjšli siłaviki.
— Było kala šostaj ranicy. Ja ŭžo nie spaŭ, dzieci spali. Kali pačuli hrukat u dźviery, adrazu było zrazumieła, chto pryjšoŭ. Tady ŭ Biełarusi my ŭžo byli amal apošnimi z hramadskich arhanizacyj, chto jašče zastavaŭsia. Častka kaleh vyjechała ŭ Vilniu, tamu kali a šostaj ranicy hrukajuć u dźviery — jasna, što heta nie małočnik.
Nina pajšła da dziaciej, a Uładzimir adkryŭ dźviery.
— Ja skazaŭ: davajcie ŭsio spakojna, u mianie dzieci. Ja adamknu, i nichto nie budzie pieraškadžać. Jany pavodzili siabie vielmi karektna. Ja paprasiŭ spačatku sabrać dziaciej i adpravić ich da babuli, a ŭžo potym rabić pieratrus. Jany pahadzilisia.
Dzieci byli ździŭlenyja, ale baćki pasprabavali ich supakoić. Jany pajechali da babuli i navat zmahli pazvanić, kab skazać, što dabralisia.
— Heta byŭ apošni raz, kali ja bačyŭ ich pierad aryštam, — kaža Uładzimir. — I ja potym šmat razoŭ škadavaŭ, što nie abniaŭ ich jak śled, nie skazaŭ niejkich važnych słoŭ. Ale ŭ takich situacyjach ty prosta nie viedaješ, jak siabie pavodzić. Pieratrus prajšoŭ spakojna. Nie było ni «tvaram u padłohu», ni vyłamvańnia dźviarej. Byŭ taki epizod. Ja byŭ u školnym baćkoŭskim kamitecie ŭ dački, i ŭ mianie lažaŭ kanviert z hrašyma, jakija kłas źbiraŭ na patreby dziaciej. Tam byli papierki z proźviščami i sumami. Siłaviki spačatku vielmi ŭzradavalisia: «A, heta zarobki? Za mitynhi?» Ja rastłumačyŭ, što heta prosta baćkoŭski zbor. Jany pahladzieli i skazali: «Dobra, pakidajem».
Paśla pieratrusu Uładzimira pavieźli spačatku ŭ DFR, potym u Śledčy kamitet. Jon razumieŭ, što jaho zatrymajuć, ale nie dumaŭ, što heta budzie tak nadoŭha. Ale samym ciažkim było inšaje: u toj ža dzień zatrymali i Ninu.
— Kali mnie skazali pra heta, heta byŭ, napeŭna, samy strašny momant za ŭvieś hety čas. Za siabie chvalavacca zaŭsiody lahčej, čym za blizkaha čałavieka.
Paźniej, užo ŭ SIZA na Vaładarcy, jon vypadkova sustreŭsia ŭ kalidory z Alesiem Bialackim, kiraŭnikom pravaabarončaha centra «Viasna» i nobieleŭskim łaŭreatam. Toj čytaŭ materyjały spravy i, uśmichnuŭšysia, skazaŭ: «Uładź, vielmi kłasnyja pakazańni ŭ Niny, jana krutaja».
Uładzimir uśmichajecca:
— Ja całkam zhodny z hetaj acenkaj.
Praz 10 dzion dopytaŭ Ninu adpuścili, nieŭzabavie jana razam ź dziećmi vyjechała ź Biełarusi. Rašeńnie prymałasia prosta ŭ adzin momant.
«Počyrk u Uładzia… jak u doktara»
— Nina, nakolki składana było tłumačyć dzieciam, što adbyvajecca?
— Ja zaŭsiody kazała dzieciam praŭdu. Kali viarnułasia dadomu paśla zatrymańnia, my prosta sieli i spakojna ŭsio abmierkavali. Starejšaj dačce tady było 13 hadoŭ — jana šmat što razumieła. Synam było pa 10, dla ich samym składanym była mienavita nieviadomaść. Tamu my vyrašyli: ničoha nie chavajem. Uładź pisaŭ listy asobna kožnamu, mnie, dačce i synam. U kožnaha ź dziaciej byŭ svoj dyjałoh z tatam. Heta vielmi dapamahała padtrymlivać suviaź.
Nina śmiajecca:
— Praŭda, počyrk va Uładzia… jak u doktara. Tamu listy synam ja časta čytała ŭhołas, a jany ŭžo sami adkazvali. Časam listy nie dachodzili miesiacami, ale dyjałoh usio roŭna nie źnikaŭ.
Dzieci vielmi tonka sčytvajuć darosłych. Jany zaŭsiody viedali, što tata dla ich — hieroj, byŭ i zastajecca zaraz. Niadaŭna ŭ škole im zadali sačynieńnie na temu «Maje hieroi», i jany napisali pra tatu.

— Nina, kali letaś pačali vyzvalać palitviaźniaŭ etapami, ci było hetaje pastajannaje čakańnie — ubačyć imia Uładzimira ŭ śpisach?
— Kožny raz byŭ jak maleńki infarkt. Serca prosta zamiraje. Asabliva ciažka było ŭ śviaty, kali ŭsie siemji čakajuć. My taksama spadziavalisia: voś, moža ciapier, moža zaraz… Ale ja dla siabie vyrašyła: pakul nie budu viedać na sto adsotkaŭ, nie budu vieryć. I heta vielmi ciažka — tak siabie naładzić.
Uładzimir zhadvaje ŭžo momant vyzvaleńnia:
— Kali nas vypuścili, nam dali adzin telefon na ŭsich — prykładna na piaćdziasiat čałaviek. My vyrašyli, što kožny maje pa dźvie chviliny na pieršy zvanok. Čałaviek z telefonam prosta sieŭ a vośmaj ranicy i ŭstaŭ tolki na nastupny dzień — uvieś čas była čarha.
Nina dadaje, što pieršy zvanok ad Uładzimira vielmi adroźnivaŭsia ad turemnych zvankoŭ.
— Tam u ich tolki dziesiać chvilin na zvanok. I ty viedaješ, što ciabie słuchajuć. Chočaš skazać usio, ale havoryš namiokami, paŭtonam, takoj «ptušynaj movaj». Heta nie razmova. Ale pieršyja chviliny paśla vyzvaleńnia byli zusim inšymi. Heta było vielmi emacyjna: «Nina!», «Uładź!». Volnaja razmova. Navat hołas byŭ inšy. Tembr, intanacyja — usio źmianiłasia.
— Paśla vyzvaleńnia da mianie padyšli vałanciory, — raskazvaje Łabkovič. — Jany spytali: «Vy Uładź Łabkovič z «Viasny»?» Ja adkazaŭ: «Tak». I jany skazali: «Vas šukajuć kalehi». Dali mnie telefon — a tam naša supracoŭnica. Jana raskazała, jak jany sustreli Alesia Bialackaha. Jon vyzvalaŭsia inšym šlacham i ŭžo byŭ u Vilni. Ja tady paprasiŭ: «Dajcie mnie telefon Alesia». Možna skazać, skarystaŭsia takoj maleńkaj «karupcyjaj» — kaleha dla kalehi. Moj pieršy zvanok byŭ jamu: chacieŭ jaho pavinšavać. Emocyj było vielmi šmat. A ŭžo potym ja staŭ u čarhu, kab patelefanavać dadomu.
Užo paźniej u jaho źjaviŭsia svoj telefon, i ŭvieś šlach z Čarnihava da Vilni jon razmaŭlaŭ ź Ninaj.
— Nas časam pytali, što pieršaje my skazali adno adnamu padčas sustrečy. Ale da momantu sustrečy my piać dzion bieź pierapynku razmaŭlali, — kaža Nina.
Pieršy dzień u Vilni paśla vyzvaleńnia prajšoŭ vielmi chutka. Spačatku jany pajechali ŭ ofis «Viasny», pabyli tam chvilin dvaccać, a potym pajechali dadomu. Tam Uładzimira čakali dzieci i pieršyja abdymki. A paśla — zusim zvyčajnaja reč, jakaja ŭ toj momant zdavałasia amal śviatam:
— My pajšli ŭ kramu. Kuplać ciopłyja palčatki, vopratku. Była zima, šmat śniehu, vielmi choładna. A paśla ŭviečary my ŭsie razam vielmi doŭha razmaŭlali, — zhadvaje Uładzimir.
Nina ŭśmichajecca:
— Uładź ciapier prosta taki «tata-tata». Paśla stolkich hadoŭ rastańnia jany niby nahaniajuć stračany čas. Syny šmat razmaŭlajuć z baćkam — pra ŭsio: ad palityčnych navin da technałohij. Časam my navat musim ich spyniać, bo jany mohuć nadta hłyboka sychodzić u hetyja razmovy.
Uładzimir vodzić dziaciej u basiejn, jany hulajuć u šachmaty, razam vučać uroki.
— Kali sprava dachodzić da biełaruskaj movy, ja kažu: «Usio, idzicie da Uładzia», — žartuje Nina. — Ja ž nie vučyłasia ŭ Biełarusi, mnie ciažej ź biełaruskaj movaj.
Jašče adna siamiejnaja tradycyja — hatavać razam.
— Siońnia, naprykład, hatavali stejki, — kaža Nina. — Adzin z synoŭ vielmi lubić hatavać i ŭvieś čas pytajecca: «Kali ŭžo budziem?»
Jany taksama časta chodziać razam u kramu. I tam dzieci časam vystupajuć u roli nastaŭnikaŭ.
— Uładź hublajecca kala kasaŭ samaabsłuhoŭvańnia, — śmiajecca Nina. — Kaža: «Kramy, u jakich niama kasiraŭ, — heta prosta žach! Jak karystacca hetymi štukami?» Dzieci jamu ŭsio tłumačać i vielmi hanaracca, što mohuć navučyć tatu.
Pakul siamja zvykaje da novaha žyćcia, zastajucca i praktyčnyja pytańni.
— Z dakumientami pakul niaprosta, — kaža Uładzimir. — U mianie faktyčna niama ničoha — ni pašparta, ničoha. Tamu treba prosta nabracca ciarpieńnia i čakać. Ale ŭžo snujem płany, chočam krychu padarožničać. Pieršaja pajezdka, napeŭna, budzie ŭ Rym.
«Ja doma tam, dzie my ŭsie razam»
Naprykancy našaj hutarki zrabili nievialiki blic.

— Chto ŭ vašaj siamji pieršym idzie mirycca?
— Ja, — nie zadumvajučysia adkazvaje Uładzimir. — Ja zaŭsiody vinavaty. Žonka zaŭsiody maje racyju.
— Nina, jakaja rysa muža moža vas razdražniać?
Jana śmiajecca:
— Heta, napeŭna, samaje składanaje pytańnie za ŭsiu našu hutarku. Ničoha nie razdražniaje. Heta chutčej zaležyć ad majho nastroju, a nie ad jaho samoha.
— Uładzimir, kali nie pravaabarona, to što?
— Ničoha. Ni ŭ čym inšym ja siabie nie baču.
— Jakim adnym słovam vy b nazvali adzin adnaho?
— Kachany, — kaža Nina.
— Kachanaja, — adkazvaje Uładzimir.
— Što dla vas ciapier aznačaje dom?
Uładzimir adkazvaje paśla nievialikaj paŭzy:
— Dom — heta kali ŭsie razam. Kali dzieci viartajucca sa škoły, kali Nina viartajecca z pracy. Nie važna, u jakoj krainie i ŭ jakich ścienach. Ja doma tam, dzie my ŭsie razam.
«Naša Niva» — bastyjon biełaruščyny
PADTRYMAĆ-
U Barysavie raspracavali pažarny tank dla samych składanych uzharańniaŭ FOTY
-
KDB abvieściŭ zatrymanych knihavydaŭcoŭ Jaŭdachu, Bahdanoviča i Kołasa ŭdzielnikami ekstremisckaha farmavańnia
-
«U mianie na stale piać hadoŭ lažała papiera ź pieradačaj prava apieki nad synam». Volha Sieviaryniec — pra hady strachu, antydepresanty i nadzieju
Kamientary
Rady za ich ..