Historyja mužčyny, jaki ažaniŭsia z žančynaj z čatyrma dziećmi
Dzianis Mastyka ŭpeŭnieny: kali ŭstupaješ u adnosiny z čałaviekam, u jakoha jość dzieci, ty ŭstupaješ u adnosiny z usioj siamjoj ci nie ŭstupaješ naohuł.

Historyju siamji raskazała Tochka. Pryvodzim jaje ź nievialikimi skaračeńniami.
U hałavie nie ŭkładvałasia
Dzianis paznajomiŭsia z Alaksandraj siem hadoŭ tamu. Pra toje, što ŭ jaje jość dzieci (cełych čaćviora), daviedaŭsia daloka nie adrazu, i, pa jaho słovach, adčuŭ tady nie šok, a… lohki niedavier.
«Ja spačatku dumaŭ, što jana žartuje. Kažu: «U ciabie što, dzicia?» — «Nie». — «Nu dobra, dvoje?» — «Nie». I voś tak my dajšli da: «U mianie čaćviora». Heta prosta ŭ hałavie nie ŭkładvałasia. Była karcinka, što mama čaćviarych dziaciej — heta takaja ciotka ŭ chałacie sa školnaj stałovaj, jakaja stamiłasia, ź miaškami pad vačyma. A tut — strojnaja, pryhožaja dziaŭčyna. Ja realna padumaŭ, što mianie razyhryvajuć», — uspaminaje Dzianis.
Ale zamiest taho, kab spałochacca abo adstupić, Dzianis nadzvyčaj lohka i arhanična pryniaŭ situacyju. Zakachaŭšysia ŭ žančynu, jon adrazu ž adkryŭ serca i jaje dzieciam. Spačatku jon paznajomiŭsia z małodšymi dočkami: Alisie tady było 7 hadoŭ, Jevie — usiaho 2 hady.
«Na pieršaj sustrečy ź dziaŭčynkami my pajechali katacca na rovarach u Drazdy, i ja adrazu ŭklučyŭsia, byccam heta maje dzieci. Dla mianie nie było nijakaha «spačatku pravieru», «pryhledzimsia». Ź pieršaha dnia znajomstva ja siabie adčuvaŭ jak baćka», — raspaviadaje Dzianis.
Sa starejšymi chłopčykami, padletkami, Dzianis paznajomiŭsia paźniej. Spačatku jany pastavilisia da jaho naściarožana. Mužčyna abraŭ taktyku miakkaj prysutnaści: prosta być pobač i być saboj.
«Ja liču, što, kali ŭstupaješ u adnosiny z čałaviekam, u jakoha jość dzieci, ty ŭstupaješ u adnosiny z usioj siamjoj abo nie ŭstupaješ naohuł. Nielha ŭziać čałavieka «pa častkach». U mianie nie było strachu, było pačućcio «heta majo». Ja heta vybraŭ, i ja heta lublu», — adznačaje jon.
Z časam, bieź cisku i farsiravańnia, adnosiny z chłopcami stali bližejšyja.

Praz hod paśla znajomstva para ažaniłasia. Z tych časoŭ jany žyvuć razam, i Dzianis aficyjna ŭpisany ŭ paśviedčańnie šmatdzietnaj siamji.
«U paśviedčańni šmatdzietnaj siamji pakazvajecca toj, z kim faktyčna pražyvajuć dzieci. I heta nie farmalnaść: ja ŭklučany ŭ zabieśpiačeńnie, vychavańnie, pobyt kožny dzień. Ja nie prosta «žyvu z žančynaj, u jakoj dzieci». Ja — baćka», — kaža Dzianis.
Ahulny syn
Daniel — małodšy ź pieciarych dziaciej i pieršaje sumiesnaje dzicia Dzianisa i Alaksandry, ciapier jamu 3 hady. Jon staŭ łahičnym praciaham ich adnosin.
U Daniela dva starejšyja braty i dźvie siastry, jakija mohuć być i nianiaj, i siabram, i prykładam. U jaho — baćki, jakija prajšli ahoń, vadu, kanflikty i kryzisy. Jon raście ŭ domie, dzie vychavańnie — nie žorstkija praviły, a kultura dyjałohu, padtrymki i sumiesnaha rostu.
«Starejšyja dzieci pa-roznamu prajaŭlajuć siabie ŭ adnosinach da jaho. Chtości hulaje, chtości vychoŭvaje. U jaho sapraŭdy jość usia palitra: i abarona, i ŭvaha, i navat lohkaja reŭnaść. A jašče — kuča madelaŭ, jak možna žyć», — raspaviadaje mužčyna.

Z Danielem Dzianis pa-asablivamu miakki, ale i tut nie bieź miežaŭ i pryncypaŭ. Jon vyrazna razumieje, što navat samaje maleńkaje dzicia — užo asoba. Chaj pakul ź vielmi prostymi patrebami, ale ź vialikim patencyjałam:
«Viadoma, ja šmat prabačaju małodšamu. Jon moža niešta namalavać na ścianie — i ja ŭśmichnusia. A voś kali starejšaja padtrymała jaho ŭ hetym, tady ŭžo pytajusia ź jaje. Tamu što darosłaść — heta adkaznaść».
Daniel staŭ nie prosta małym u domie, a simvałam novaj hłavy, paćviardžeńniem taho, što kachańnie ŭ hetaj siamji stvaralnaja, što navat u niaprostaj sistemie «mama z čatyrma dziećmi i novy partnior» možna vybudavać mocnaje, žyvoje i sapraŭdnaje «my».
«My nie płanavali jaho admysłova. Ale jon jak byccam sam abraŭ pryjści ŭ hety śviet mienavita da nas. Heta jašče adzin cud, za jaki ja biaskonca ŭdziačny», — dzielicca Dzianis.
Hałoŭnaje — «płyć u łodcy» razam
Siamja — heta nie nabor asobnych ludziej, nie internat z raskładam. Na dumku Dzianisa, siamja — heta łodka, u jakoj kožny hrabie ŭ adnym kirunku. I kali chtości pierastaje viesłavać, advaročvajecca abo, naadvarot, sprabuje zharnuć z kursu, to ŭsia kanstrukcyja pačynaje chilicca.
«Kali ŭ domie stolki dziaciej, niemahčyma kantralavać usio. Chtości pasvaryŭsia, chtości pakryŭdziŭsia, chtości maŭčyć. Ale ja liču, što, kali nie raźbirać situacyju, jana nikudy nie dzieniecca», — razvažaje šmatdzietny baćka.
U domie siamji Mastyk niama zabarony na emocyi. Možna złavacca, płakać, spračacca — ale nielha admoŭčvacca i nasić kryŭdu miesiacami. Kali adbyŭsia kanflikt, Dzianis źbiraje ŭsich, chto ŭ jaho załučany, i ładzić siamiejnuju radu. Chaj heta zojmie hadzinu, dźvie, paŭdnia — zatoje kožny vychodzić z adčuvańniem, što jaho pačuli, što jość vysnova, što jość prabačeńnie.
Pobyt vialikaj siamji
Na pieršy pohlad, zdajecca, što siamja ź vialikaj kolkaściu dziaciej — heta sucelny chaos: šum, svarki, pryborka, cacki na padłozie, kryki za viačeraj. I heta… zbolšaha praŭda.
«Kali ŭ ciabie piaciora dziaciej — chočaš nie chočaš, za ŭsimi nie ŭsočyš. Ich prosta fizična nie pasadziš u adzin pakoj. U nas pa-inšamu: nie pa płanie, a pa duchu. Mienš kantrolu — bolš za žyćcio», — dzielicca mužčyna.
Unutry chaosu ŭ Dzianisa i Alaksandry vybudavany ŭłasny paradak — žyvy, hnutki, čałaviečy:
«My nie sprabujem pabudavać armiejski rasparadak. Heta nie pra «ŭ 8 padjom, u 9 śniadanak, u 10 uroki». U nas usio značna bolš patočnaje. Heta nie značyć absalutny chaos. Kožny razumieje, što možna, što nielha, dzie svaboda, a dzie miaža».
U hetaj siamji z pavahaj staviacca da asabistaj prastory i da ŭzrostu kožnaha dziciaci.
«Ja navučyŭsia ŭ žonki spakoju. Jana mama ź vialikim stažam, jaje nie padryvaje kožny čych. Niama hetaj hipierapieki, jak u baćkoŭ adnaho dziciaci. My dajem dzieciam svabodu, ale i trymajem ramki», — razvažaje Dzianis.
Siamiejnyja viečary zdarajucca, ale nie pa hrafiku. Byvaje, što siamja hulaje ŭ nastołki, časam prosta hutarać za viačeraj.
Chto što robić u pobycie — taksama pytańnie bałansu, a nie dzialby. Žonka čaściej adkazvaje za dziaciej, ale, kali treba, muž biare ŭsio na siabie. Niekalki razoŭ Alaksandra lacieła adpačyvać ź siastroj, jon zastavaŭsia ź dziećmi adzin.
«Mnie važna, kab dzieci byli nie prosta razumnymi abo paśpiachovymi. Ja chaču, kab jany byli sumlennymi, Ščodrymi, adkrytymi i dobrymi. Kab umieli adčuvać — siabie i inšych», — dzielicca Dzianis.
Kamientary
[Zredahavana]
Mužčiny počti nikohda nie sohłašajutsia vośpityvať čužich dietiej.
Tožie samoje kasajetsia i žienŝin. Oni počti nikohda nie budut s mužčinoj, kotoryj sam vośpityvajet riebienka.