Ksiondz ź Viciebska napisaŭ apovieść ab praviednaści, jakaja akazałasia demanizmam
«Krušnia» — heta sučasnaja viersija prypavieści pra farysieja i mytnika, miarkuje Siarhiej Dubaviec.

Kazań śviatara — toje, što pad čas słužby jon havoryć «svaimi słovami» — zaŭsiody ŭsprymajecca jak adkryćcio, jakoje adbyvajecca z taboj i ŭ jakim niejkaja dziŭnaja lohika pryvodzić da harmonii zbłytanyja niesparadkavanyja dumki. Časam padajecca, što heta cud, choć usio lahičnaje i niama ŭ słovach ničoha zvyšnaturalnaha, ale ŭsie zamirajuć, apanavanyja hetym adkryćciom.
Z padobnym pačućciom ja čytaŭ apovieść ksiandza Siarhieja Surynoviča «Krušnia». Tolki kazań — svojeasablivy i pry tym vielmi «lohki», zusim nie prydumany žanr. Mastackaja proza vymahaje jakraz inšaha: słoŭnaje vobraznaści, padboru hierojaŭ, fabularnaści, jakraz taho, z čym maje spravu Surynovič, ad jakoha «pa vyznačeńni» čakaješ kazani, paśla jakoj zvyčajna adčuvaješ škadavańnie taho, što bliskučaja pramova — heta vusnaja impravizacyja, jakaja nidzie nie zafiksavanaja.
Słovam, z takoj dumkaj ja i pačaŭ čytać, krychu naściarožany jašče i rekamendacyjaj «vielmi dobraj» movy — što ciapier było b vialikaj redkaściu.
Zrazumieła, što ja pračytaŭ artykuł pra aŭtara ŭ vikipedyi, dzie źviarnuŭ uvahu na hieahrafiju jaho žyćcia: słužyŭ probaščam u Viciebsku, Słabodcy pad Brasłavam, u Drui. Ale heta nie źmianiła majho ŭražańnia ad apovieści ŭ cełym: «ksiandzoŭskaja proza» sastupiła ŭ žanravym zmahańni kazani śviatara — paklikańniu aŭtara.
Aŭtar piša pra starych ludziej, viaskoŭcaŭ, jakim za 70, jak i hałoŭnaj hieraini Stanisłavie — u jakoj zamiest chrybta byccam vyrableny z šompała žalezny stryžań, jaki pavinien śćviardžać jaje pieršynstvo siarod inšych. Jana z pahardaj hladzić na susiedziaŭ i na ŭsich uvohule. Kaliści, ratujučy małoha chvoraha syna ad śmiarotnaj chvaroby, jana i z Boham nie pahadziłasia padzialić svaju pieramohu, stała «pravilnaj» uva ŭsim. A ŭ vyniku zastałasia zusim adna sa svaim «žyćcio vydumanaj praviednaści». Dzieci raźjechalisia, aby nia mieć ź joju spravaŭ.
«Ciažar bryzentavych kłunkaŭ bolš nie vymiaraŭsia vahoj, jany nabyli ščylnaść skalnaj parody, kožny krok kłaŭsia kamieniem u asabistuju krušniu — manument, jaki žančyna hruvaściła dziesiacihodździami niby dziela abarony ad brudnaha śvietu».
— Lepš być niedaskanałaj, ale žyvoj, čym stać biezdakornaj i miortvaj, — paprakaje jaje adnaviaskoŭka-adnahodka.
Patrochu robicca zrazumieła, što heta pa sutnaści taja samaja kazań, tolki pasłablenaja žanrava — da «ksiandzoŭskaje prozy». Havorka idzie pra «asablivaści viery», u roznych ludziej roznyja — až da pieratvareńnie viery ŭ demanizm, tut ža spadarožničajuć i asablivaści movy, davoli adnastajnaj pry apisańni fizijalahičnych ci pryrodnach źjavaŭ.
I pačynajecca apovied pra Chrystova naradžeńnie: «Kali Tvorca vyrašyŭ pryjści na ziamlu, Jon čamuści nie zapatrabavaŭ sabie vyvaranaha ŭ sodzie pałatna. Dzieviać miesiacaŭ prabyŭšy ŭ ciomnaj čeraŭnaj vadzie žančyny, Chrystos naradziŭsia na sienie siarod hnoju, pasiarod aviečaha smurodu i prełaj sałomy… «
Tut ža i reziume pra chłopčyka, jaki radasna prynios u chatu rapuchu, za što maci jaho pakarała.
«Heta była nie navuka achajnaści, a planamiernaje vydzirańnie ź dziciaci samoj zdolnaści pryviazvacca da taho, što moža pakinuć brudny śled».
Tut ja b nia źviazvaŭ samu dziciačuju zdolnaść pryviazvacca z zamocnymi słovami pra «brudny śled».
Słovam, atrymałasia sproba pieratvareńnia kazani ŭ prozu, ale proza jak žanr — nie ŭzmacniła efekt.
U cełym ža heta pierakaz evanhielskaj prypavieści pra mytnika i faryseja, jaki vielmi dobra nadajecca dla ciapierašnich abaroncaŭ paradku, jakija ŭzvyšajuć siabie nad inšymi.
U Evanhielli pavodle Łuki jość taki epizod:
«Raskazaŭ (Isus) taksama prypavieść i niekatorym upeŭnienym u svajoj praviednaści, jakija pahardžali inšymi: «Dva čałavieki zajšli ŭ śviatyniu pamalicca: adzin farysiej, a druhi mytnik. Farysiej, staŭšy, maliŭsia sam sabie tak: «Boža, dziakuju Tabie, što ja nie taki, jak inšyja ludzi, rabaŭniki, niespraviadlivyja, raspuśniki abo jak hety mytnik. Pašču dva razy na tydzień, daju dziesiacinu z usiaho, što nabyvaju». A mytnik, stojačy voddal, nie advažvaŭsia navat padniać vačej da nieba, ale, bjučy siabie ŭ hrudzi, kazaŭ: «Boža, budź miłaścivy da mianie, hrešnaha». Kažu vam, što mienavita hety pajšoŭ da domu svajho apraŭdany, a nia toj, bo kožny, chto ŭzvyšaje siabie, prynižany budzie, a chto prynižaje siabie, budzie ŭzvyšany».
U apovieści Siarhieja Surynoviča adkryty finał. Stanisłava nibyta ŭśviadomiła svoj žyćciovy pralik, ale što i jak budzie ź joj dalej, — nieviadoma. U «ksiandzoŭskaj prozie», u adroźnieńnie ad kazani, nie praduhledžanaje adkryćcio.
Kamientary