Što da "skury apazycyjanera", to niezaležny žurnalist u našaj krainie choćki-niachoćki ŭ joj apynajecca, kali piša pra niešta bolej palityzavanaje, čym jak vystavy raślin-sukulentaŭ:)
Moj papiaredni tekst vyklikaŭ dyskusiju miž dvuma čytačami. Sutnaść repliki Siarhieja — u tym, što voś, maŭlaŭ, usie vy, žurnalisty, razumnyja krytykavać apazicyju, a kab trapili ŭ jejnuju skuru...
Druhi naviednik błohu, Wital, adkazaŭ, na moj pohlad, całkam słušna, pravioŭšy rysu miž palitykaj i žurnalistykaj. Sapraŭdy, kožny robić svaju spravu.
Kropki nibyta rasstaŭleny, ale chočacca dadać paru słoŭ u jakaści liryčnaj spoviedzi.
Pryznajusia: kožny raz, kali vyśpiavaje niejkaja krytyčnaja ŭ dačynieńni da apazycyi tema (a padstaŭ, zhadziciesia, bahata), — ja vahajusia. Ci varta kidać jašče adzin kamień? Chiba mała taho, što dziaržaŭnaja prapahanda močyć pa-čornamu?
Ale, pa-pieršaje, spadziajusia, adčuvajecca roźnica miž cyničnym "mačyłavam" u vykanańni prapahandysckaha specnazu — i krytyčnym analizam. Abo, kali chočacie, publicystykaj, jakaja, kažučy trochi patetyčna, adlustroŭvaje hramadzianski bol tych, chto žadaje pieramienaŭ. Chiba nia prykra bačyć, jak tyja, chto pretenduje na rolu avanharda baraćby za demakratyju, z usich mahčymych scenaroŭ raz-poraz vybirajuć ci nie najhoršy?
A pa-druhoje, ujaviecie sabie, što niezaležnyja medyi stali b henakim "kalektyŭnym prapahandystam i ahitataram" dla apazycyjnych partyjaŭ. Uchvalali b mudraść i biazhrešnaść ich lideraŭ, a ŭsie parazy śpisvali b na padkopy vorahaŭ dy "ciažkija ŭmovy nadvorja"...
Darečy, u apazycyjnym asiarodździ stračajucca asoby, jakija zusim surjozna ličać, što niedziaržaŭnaja presa musić ich apiavać za adnu tolki vysakarodnaść idejnych pamknieńniaŭ.
Dyk voś, ujavicie sabie, što ich mary zbylisia. Čytačy b sami adviarnulisia ad takoj pseŭdažurnalistyki, nazvali b aŭtaraŭ abo prapłočanymi liśliŭcami, abo kliničnymi idyjotami.
Nu, nia varta utryravać, skažacie vy. Krytykujcie, ale viedajcie mieru!
Dobra, a chto budzie vyznačać tuju mieru? Uviadziem pasadu Demakratyčnaha Cenzara?
Bačycie, my apynajemsia ŭ zahannym kole.
Zhadvajecca, što niekali i deputat Łukašenka siabravaŭ z demakratyčnymi vydańniami. A na pieršaj presavaj kanferencyi paśla pieramohi na prezydenckich vybarach abvieściŭ, što zaraz ŭsie medyi mohuć pačuvacca volnymi...
Biez kamentaroŭ.
Što ž da "skury apazycyjanera", to niezaležny žurnalist u našaj krainie choćki-niachoćki ŭ joj apynajecca, kali piša pra niešta bolej palityzavanaje, čym jak vystavy raślin-sukulentaŭ:) Vy sami vydatna viedajecie, jak u nas ŭžo "začyścili" absiah niedziaržaŭnych medyjaŭ.
Voś ŭ hetym sensie niezaležnaja žurnalistyka i apazycyja — sapraŭdy ŭ adnoj łodcy. Bo kab harantavać cyvilizavanyja ŭmovy dla svabody słova ŭ maštabach dziaržavy, "usiu systemu mianiać treba", jak u tym anekdocie pra savieckaha santechnika.
Razam z tym, u samim demakratyčnym asiarodździ svaboda słova, pluralizm mierkavańniaŭ, krytyčnaje myśleńnie musiać kultyvavacca ŭžo zaraz. Inačaj — pamiatajecie kazku Švarca — nikoli nie pašencić zabić Drakona.
P.S. Z ułasnaha dośviedu: mienavita Alaksandar Milinkievič i Anatol Labiedźka padajucca palitykami sapraŭdy demakratyčnaha kštałtu ŭ dačynieńniach z presaj. Jany nie zakusvajuć hubu i zaŭždy achvotna kantaktujuć z žurnalistami, navat kali tyja nie piajuć dyfirambaŭ.
Kamientary