Nia budu chitryć, ja jechaŭ u Narvehiju z nadziejaj dastać rabotu, zarabić hrošaj i viarnucca ŭ miežy Radzimy. Ale, ale… Raboty nie dastaŭ, hady latuć, i ja ŭsio bolš i bolš addalajusia ad toj «respublički eRBe», jakuju tak nieŭtajmoŭna «lubić» biełaruski ŭzurpatar. Nie bližejšaja da mianie i Biełaruś, jakuju abiacaje pabudavać biełaruskaja apazycyja. Adnak, addalajučysia ad čahości, da čahości nabližajeśsia. Ja nabližajusia da Narvehii. I čym bližej, tym vastrejšymi robiacca luboŭnyja zrok, słych, niuch i adčuvańnie smaku…
- Leanidu Hałuboviču
Ja vižu ich v sumierkach utrieńnich, surovych bohov Skandinavii.
V dychanii vozducha zimnieho vsie jedut oni na koniach.
K.Balmont, "Śniežnyja bahi"
T.Džefersan
Šlacham pałačanaŭ
Nia budu chitryć, ja jechaŭ u Narvehiju z nadziejaj dastać rabotu, zarabić hrošaj i viarnucca ŭ miežy Radzimy. Ale, ale… Raboty nie dastaŭ, hady latuć, i ja ŭsio bolš i bolš addalajusia ad toj «respublički eRBe», jakuju tak nieŭtajmoŭna «lubić» biełaruski ŭzurpatar. Nie bližejšaja da mianie i Biełaruś, jakuju abiacaje pabudavać biełaruskaja apazycyja. Adnak, addalajučysia ad čahości, da čahości nabližajeśsia. Ja nabližajusia da Narvehii. I čym bližej, tym vastrejšymi robiacca luboŭnyja zrok, słych, niuch i adčuvańnie smaku…
Šlach na Poŭnač narveskuju pačaŭsia z Poŭnačy rasiejskaj, ad stancyi Uniežma Anieskaha rajonu Archanhielskaj vobłaści (majecca na ŭvazie miesca naradžeńnia paety. — «NN»). Potym ja pracavaŭ u Karelii ŭ 1989—1990 h. — pryhožym paŭnočnym krai, ź jakoha značna bližej da narveskaha Nordkapu (samy paŭnočny punkt krainy. — «NN»), čym kali dabiracca ź Miensku da Osła praź Niamieččynu i praliŭ Skahierak. Ale mienavita hetym druhim — daŭžejšym — šlacham try hady nazad ja i nabližaŭsia da miesca svajho novaha pobytu.
Štości padkazvaje, što prykładna takimi šlachami — praz rasiejskuju Krajniuju Poŭnač i paŭdniova-ŭschodniaje ŭźbiarežža Bałtyki — vychodzili našy prodki na aperatyŭny prastor, zdabyvajučy paŭnočny zabałtyjski kantynent, jaki potym nazavuć Skandynavijaj.
I ŭ staradaŭnija časy — jak i siońnia — nas było mnoha, a volnych i ŭradlivych miescaŭ — mała, dyj tyja zaniatyja susiedziami i suplamieńnikami. Pastajannyja mižusobicy źniasilvali, i mnohija kniazi kidali vajavać, ładzili struhi dy viali svaje družyny na pošuki novych absadaŭ. Čuje moj duch, što bieły čałaviek trapiŭ siudy adtul, ad nas, z Kijeŭskaj, Paŭnočnaj i Biełaj Rusi (Litvy). Z našych puščaŭ prynios jon u Narvehiju badaj adzin z hałoŭnych symbalaŭ narodnaj arnamentalistyki — vaśmikancovuju (paleskuju) zorku, jakaja siarod usich inšych najbolš estetyčna daskanałaja.
Mova
Druhi hod chadžu ŭ škołu dla darosłych — vuču narveskuju. Kali ŭ nastroi — ćvialu nastaŭnikaŭ. «O, ja!» — reahujuć jany na zaŭvahu, ci nia z našaj movy pryvandravaŭ ichny «svoger», pakinuŭšy na samocie našaha «švahra». U narveskaj huk «š» vielmi aktyŭny, ale ŭ słovie «svoger» pierajšoŭ čamuści ŭ «s», a ŭ našaj zastaŭsia. I jak hučyć! — švahra, švahier, švahruś. Zatoje imia majo maim novym ziemlakam nie dajecca — šapialaviać. «Šłava».
Samaje niejmaviernaje-praročaje ŭ hetym toje, što ŭ malenstvie ja sam svajo imia nie vymaŭlaŭ pravilna, u mianie taksama «Šłava» atrymlivałasia. I voś adnojčy maci parašyła navučyć mianie jak śled. Byŭ jasny vieraśnioŭski nadviačorak, ja pryjšoŭ z pačatkovaj škoły, pajeŭ i musiŭ čytać propisi. Čytaŭ narmalna, adno šapialaviŭ. Zasieŭ na ŭłasnym imiečku, nijak mnie hetaje «Słava» nie išło ŭ vusny. Prasiła mianie maci, prasiła, a potym vychapiła z-za śpiny viaroŭčynu dyj pieraciahnuła joju kolki razoŭ. Stres byŭ vialiki, bol i kryŭda, i tady ja narešcie zalamantavaŭ pravilna. Chto tady moh ujavić, što pa saraka hadach ja sam budu vučyć maich narveskich nastaŭnikaŭ: havarycie pravilna — Slava, Slavamir…
Viartajemsia da temy. Słova «Murmansk». Pahladzieŭšy na jaho narveskimi vačyma, ubačym, što nazva rasiejskaha horadu składajecca z dvuch narveskich karanioŭ: «mor» (čytajecca «mur», praz «u», i aznačaje «maci») i «mann» (čałaviek, mužčyna). Čamu nie ŭjavić sabie, što nazvu horadu dali kolišnija narveskija pamory, jakija maryli pra matčynu ziamlu i spadziavalisia ŭ jaje viarnucca? Tak što Murman — heta «maci čałaviekaŭ», «ludzkaja maci».
Siońnia ŭ Karaleŭstvie Narvehija jość dva aficyjnyja varyjanty movy — bukmał (litaraturnaja) i niunorsk (novanarveskaja). Na radyjo i telebačańni hučyć u navinach i mova karennych žycharoŭ — saamaŭ (samisk spiek).
U Budzie (Budjo — Bodo. — «NN») vierchavodzić miascovy dyjalekt, jaki istotna adroźnivajecca ad litaraturnaha. Byvaje, što žychary Osła musiać havaryć pa-anhielsku, kab zrazumieć suplamieńnika ź jakich-niebudź vyspaŭ na poŭnačy Narvehii.
Z kožnaj zasvojenaj frazaj, z narveskim słovam, jakoje tryvała ŭmoščvajecca ŭ spratach pamiaci pobač ź biełaruskimi, ja nabližajusia da narodu, siarod jakoha pakul žyvu. Nabližeńnie hetaje byvaje inšy raz i pryjemnym, a čaściej — biantežyć i złuje.
Dniami ŭ škołcy nastaŭnica klimakteryčnaha vieku dała zadańnie napisać zaprašeńnie na viečarynu, dzień naradžeńnia ci jaki inšy fest, pry hetym treba ŭžyć fantaziju. Nu, dumaju, čaho-čaho, a fantazii ŭ mianie až zanadta. Nu i pišu pa-narvesku: «Miłaja dziaŭčynka, zaprašaju ciabie na naša staroje miesca, dzie adnojčy karotkim zimovym dniom my paznajomilisia…» Padzyvaju vučycielku, prašu pravilnaść budovy skazaŭ pravieryć. Padychodzić jana, hladzić i tvarykam, jak zdałosia, ciamnieje. Akazvajecca, tak, jak ja zaprašaju, nielha pa-narvesku! Kažu, vy mnie hramatyku, hramatyku hlańcie, a jak ja zaprašaju, heta maja sprava. Nie, upierłasia i ćvierdzić: nie razumieju, nie pa-narvesku… tut ja ŭžo ŭschadziŭsia, plunuŭ u dušy j pierapisaŭ prykład z dapamožnika: kab pa-narvesku.
A fantazija, spytaješ ty? Dyk vučycielka mieła na ŭvazie hatovyja karcinki, jakija treba było vybrać z prapanavanych kamputarnaj prahramaj i raźmiaścić na svaim pravilnym zaprašeńni!.. A ty dumaŭ!..
Hety vypadak — jaskravy prykład zarehlamentavanaści našaj dalokaj i dobra-taki zabytaj radni. Jak i niemcy, našy rodzičy rehlamentacyju i luboŭ da paradku časta davodziać da absurdu.
Narveskaja «ekanomija»
Cyvilizacyja pradukuje niejmaviernuju kolkaść hłamuzdy. Miljony ton lesu j naftapraduktaŭ pierarablajuć na ŭpakoŭku-taru. Rynak: nie ŭpakuješ — nie pradasi! I tamu pakujuć. Hladziš i dumaješ: dy vo hetaja ŭpakoŭka bolš kaštuje, čym taja chreń, što ŭ joj!.. Zrešty, i za adno, i za druhoje płacić abdziaŭbany reklamaj abyvaciel.
Narveskaja haspadynia, kab zdać skarystanyja plastykavyja i kardonnyja ŭpakoŭki, musić ich myć! Kali ja prachodžu kala čyścieńkich lalečnych domikaŭ i baču ŭ vialikich prazrystych miachach čysta vymytyja puški z-pad marharynu, šakaladnaj pasty, małaka, śmiatany, ja ledź nia ŭhołas cytuju Majakoŭskaha: «Ješ anansy, riabčikov žuj…»; mnie chočacca napisać zajavu ŭ partyju Limonava, pabratacca ź levaanarcham Uškinym; ja adčuvaju siabie členam «Al-Kaidy», i, narešcie, u mianie pierad vačyma paŭstajuć mienskija dvoryki z raźviešanymi na abšarpanych balkonach polietylenavymi miašečkami. Ich pamyli biełaruskija haspadyni. Nie ad dobraha žyćcia, a kab źbierahčy lišni rubiel i kupić za jaho jaki-nijaki vitamin dla svaich dziaciej.
A što prymušaje narveskuju haspadyniu raschodavać pralnuju pastu, haračuju vadu j svoj volny čas na myćcio ŭpakoŭki, jakaja, pa zadumie nieviadomych mnie narveskich ekanamistaŭ, pojdzie na druhasnuju pierapracoŭku? Ekanomija? Niežadańnie płacić pieniu kamunalnaj haspadarcy? Tak. Rehlament, admysłovy paradak? Tak. Tamu na praciahu 2518 km narveskaj terytoryi ad Nordkapu da Lindsnesu na poŭdni narvežki šarujuć na kuchniach upakoŭku. Aby vykinuć. Kab paciešyć svajo samalubstva. Kab, sami taho nia viedajučy, malavać karcinku fantastyčna pychlivaj cyvilizacyjnaj pakazuchi.
Darahi moj ziamlak, hramadztva, jakomu bolš niama čaho rabić, jak tolki myć skarystanuju taru, padobna na tych idejnych partyjcaŭ, jakija pierad rasstrełam kryčali ŭ SSSR «Słava Stalinu» i «Chajl Hitler» u Hiermanii. Hramadztva, jakoje ekanomić na plastykavych adkidach i ŭ toj ža samy čas na toj ža samaj terytoryi tysiačami ton adpraŭlaje na śmietnik pradukty (chleb, syry, małako, miasa, rybu) padobna… Dumaj sam, ty taksama paet… A ja adstuplu ŭbok i pryhadaju majho tut susieda, čačena, jaki zachodzić da mianie ŭ hości, kab skazać inšy raz: ech, biełarus, kab nas było 10 miljonaŭ!.. I dadaje: vajna, Treciaja suśvietnaja vajna cyvilizacyj, daŭno idzie. Ja viedaju, kažu. Bolš za toje, ja navat viedaju miesca, dzie lažać pryčyny hetaj vajny…
Apoŭnačy my z susiedam siadajem na rovary i jedziem za kramu «Rema-1000». Treba zrabić praduktovyja zapasy na nastupny tydzień. Susied čakaje treciaha naščadka, ja chaču narešcie kupić kamputar, kab pisać hety tekst klavišami. My ekanomim. Ludzi — vialikija ekanamisty. Na čužym hłupstvie ekanomić asabliva pryjemna.
Bulba i aščadnaść
Zachodžu ŭ narveski pradmah kupić jakuju kilu cukru, to abaviazkova padychodžu da adździełu sadaviny-harodniny. Kali lubujusia na narveskuju bulbačku, časta sinieńkuju, jak cieła visielnika, i pamieram z kułačok niemaŭlaci, mnie robicca strašna viesieła, ja adčuvaju siabie pasłom vialikaj nacyi, Bulbašom ź vialikaj litary, i ździekliva dumaju: ech vy, radnia, pramianiali našy puščy na skału j hetyja ziemlanyja arechi!.. Jak tvorca litaratury faktu, zaznačaju, što jość u narveskich kramach, jość i bulbačka, padobnaja na našu. Z kantynentalnaj Eŭropy — kožny kłubieńčyk zahornuty ŭ folhu. Impartny varyjant dla rassyciełych biurhieraŭ. Taki ŭpakavany pradukt chočacca špurlać, jak limonki, raśsiejvajučy šychty amataraŭ rehlamentu j paradku.
Što varta viedać pra narveskija publičnyja miescy? U maim miastečku restaranaŭ i kaviarań tolki ŭ centry možna naličyć štuk dvaccać. U piatnicu j subotu tutejšy lud idzie ŭ bary i taŭčecca tam da treciaj nočy; i pje — harełku, vino, piva. Zakuski amal nijakaj. Zredku niechta voźmie jakich areškaŭ, i ŭsio! Tamu narvežcy i napivajucca navat pivam, a kali jašče bulknuć sto harełki… Ja razumieju, što pierad pachodam u bar narvežac dobra pajeŭ doma. I ŭsio ž… Z nastalhijaj uspaminaju nia tolki našu samahonku, ale i mienskija buterbrody, i karonny zakuson vilenskich piŭnic — śvinyja vušy…
Hod nazad u Narvehii zabaranili dymić u barach. Ciapier amatary piŭca vymušany ciahacca na vulicu, kab puścić dym paśla hłytka piva. Dla surovych pamoraŭ heta surovy zakon. Ale zakon, i hramadzianie jaho vykonvajuć — družna palać pierad uvachodami ŭ bary pry lubym nadvorji.
Što Narvehija dzielić ź Japonijaj pieršaje miesca pa ŭzroŭni žyćcia i, adpaviedna, pa darahoŭli, nam viadoma. Ale jość takaja drabiaza žyćcia, nazirajučy za jakoj, bačyš nie reklamnuju karcinu, a samuju realnuju. U Osła byŭ uražany, kali ŭbačyŭ, jak maładaja narvežka, upuściŭšy cyharetu na asfalt, paśpiašałasia padniać jaje. Padumaŭ: vo jakaja niehidlivaja… I śpisaŭ jaje pavodziny na aŭtamatyzm: čałaviek prosta pamknuŭsia pa svaju reč. Adnak za try hady žyćcia ŭ Narvehii ja nia raz bačyŭ padobnyja ŭklenčvańni. Abo jak za kubkam kavy ci piva pavažnyja z vyhladu kabiety byčkujuć samakrutki j chavajuć u rydykiuli, kab užo ŭ inšym miescy dastać i dakuryć «byčok». Takuju narveskuju «aščadnaść» ciažka ŭviazać ź siońniašnim narveskim bahatyrstvam. Chiba što mnie na vočy traplajucca sapraŭdy biednyja narvežcy, vymušanyja ekanomić na niedapałkach?
Miž tym, historyja Narvehii až da adšukańnia nafty ŭ 1960-ja hady — historyja baraćby z moram, skałoj i niastačaj. Surovaja pryroda sfarmavała narveski charaktar — vonkava spakojny i ŭparty. Ale nie vytrymlivali navat naščadki vikinhaŭ — jašče 100—150 hadoŭ tamu jany masava pakidali Narvehiju i płyli ŭ ZŠA, Kanadu… Hnaŭ hoład.
Jak žyłosia da nafty, śviedčać tvory narveskaj litaratury, muzyki, žyvapisu… Pačytaj Ibsena, Hamsuna!.. Pasłuchaj nieŭmiručaha Edvarda Hryha!.. A žyvapis Edvarda Munka — dobra viadomyja karciny «Kryk», «Madonna», «Chvoraje dzicia», «Taniec žyćcia»… Hetyja i inšyja narveskija aŭtary adlustroŭvali surovaje i časta hłyboka samotnaje, adzinokaje isnavańnie naščadkaŭ hieraičnych vikinhaŭ. Dyk ci nie hienetyčnaja pamiać nahadvaje siońniašnim narvežcam majho vieku, što ŭsio ž treba być aščadnymi?
Zrešty, kamuści hieny nie dajuć zapanieć, a kamuś roskaš sraku dziare. Tamu, jak ja ŭžo zhadvaŭ, pobač z ekanomijaj bahataje hramadztva dazvalaje j niejmaviernyja traty…
Kult kaniečnaściaŭ cieła
Try hady na čužynie mnie patłumačyli, što schavana ŭ vykazvańni «Što dla rasiejca dobra, toje dla niemca śmierć». U narvežcach, i ŭ niemcach modus vivendi prykładna toj samy. Narvežac pa-inšamu lubić siabie. Ja skazaŭ by, jon, rodzič naš, lubić siabie jak namieśnika boha na ziamli (pry hetym jon nie śpiašajecca ŭ luteranskuju carkvu). Heta my ŭsio jašče pa savieckaj zaviadzioncy lubim rečy, jakija ź niejmaviernymi ciažkaściami dastavali pa błacie albo pierapłačvajučy… Abyjakavyja adnosiny da siabie zahartavali nas. Niama lepšaj fizyčnaj nahruzki, čym stajańnie ŭ čarzie. Voś čamu našy haradžanie — ludzi padciahnutyja. Strojnyja i pryhožyja. Praŭda, z adviečnym sumam u vačach.
U sytym hramadztvie svaje biedy. Luboŭ da ŭłasnaha cieła i toŭsty kašalok abaročvajucca toŭstym puzam. I kali na tabie visić kilaŭ sto lišniaj vahi i ty nia možaš nia toje što da bližejšaj hary, ale navat da bližejšaha skryžavańnia dabracca biez dapamohi aŭtamabila, to jakaja tabie radaść ad taho, što žyvieš ty ŭ adnoj z najbahaciejšych i najpryhažejšych krain śvietu?
Adnojčy viartaŭsia z hor pad Harynhojem. Byŭ palarny dzień (červień), soniejka pabliskvała z-za chrybtoŭ, ptuški śpiavali, ziaziula kuvała. Nastroj byŭ dobry. Jaho nie mahło sapsavać navat toje, što pedal u maim transparcie pačała advalvacca. Ja viedaŭ: u lubym dvary mnie dapamohuć. Tak i vyjšła: spyniŭsia kala kampanii narvežcaŭ, jakija ładzili barbekiu. Narod byŭ na dobrym padpitku. Ale mianie nie dastavali pytańniami typu «Ty mianie pavažaješ?». Dali kluč, ja padciahnuŭ, dzie treba. Potym nalili krychu tutejšaj samahonki i adsypali tytuniu na zakrutku. Ja padkinuŭ kamplimentaŭ narveskim haram. I tut adzin z haściej načnoha zastolla zaŭvažyŭ, što na mnie mokryja škarpetki, i paprasiŭ haspadara prynieści suchija. Mianie nastojliva ŭhavorvali pieraapranucca, ja nie piarečyŭ. Stała značna lepš. I ja pajechaŭ sabie dalej z dumkaju, što siarod ludziej, jakija pieražyvajuć za tvaje syryja kaniečnaści, napeŭna, možna i žyć siońnia, i być peŭnym u dni zaŭtrašnim.
Niezaŭvažny ministar, turma i carkva
Nie mahu nie zhadać sustreču ź ministram zamiežnych spraŭ Narvehii Janam Petersenam. Infarmacyju ab pryjeździe «pravaha» ministra znajšoŭ u hazecie, udakładniać miesca nia staŭ. Chočaš vier, chočaš nie, ale ja byŭ peŭny, što źjaŭleńnie ministra zaŭvažu pa mituśni palicejskich. Jakoje ž było majo ździŭleńnie, kali ŭbačyŭ jaho ŭ atačeńni niekalkich adnapartyjcaŭ. I ŭsio, nijakaj palicyi, nijakich u cyvilnym! Nichto na ministra nie źviartaŭ uvahi, tolki para pensijaneraŭ azirnułasia ŭśled, paznaŭšy dziaržaŭnaha čałavieka.
Sustreča partyjcaŭ adbyłasia na volnym pavietry, na mole, jaki adździalaje adkrytuju vadu ad buchty. Na stałach było vino biełaje, čyrvonaje i čyrvonyja ž rački, krevetki, na jakich ja dva hady łaviŭ narveskuju trasku j sieladcoŭ.
Paśla pramovy ministra nabraŭsia demakratyčnaj śmiełaści i ja — pryvitaŭ prysutnych ad imia biełaruskich pravych (što praŭda, virtualnych, ale pra heta ja pramaŭčaŭ) i ŭručyŭ hałoŭnamu pramoŭcu svoj «Turemny dziońnik».
Va ŭsioj hetaj histaryčnaj sustrečy z kryvoj uśmieškaj zhadvaju svajo čakańnie narveskich miantoŭ.
Darečy, maja treciaja kvatera znachodzicca ŭ centry horadu, metraŭ za 300 ad turmy. Paznać astroh možna pa kalučaj aharodžy, sam ža dvuchpaviarchovy cahlany budynak padobny, chutčej, na dychtoŭnuju škołku ci dom adpačynku. Kažuć, što niekatoryja hramadzianie z našych staron nia suprać, kab u ichniuju turmu sieści: usie vyhody, i hrošy na rachunak iduć, kali pracuješ. Nia viedaju, nia byŭ… Zatoje siadzić u našym pansijanacie małady arab, jaki letaś napaŭ z pažarnaj siakierkaj na pilotaŭ samalota, što lacieŭ u našu Budu. Samalot niejak pasadzili, adzin pilot krychu paciarpieŭ. A ŭ minułym vieraśni ŭ aeraporcie našym iznoŭ byŭ šuchier — dźvie hadziny šukali bombu, kala dvuchsot čałaviek evakujavali. Nie znajšli ni bomby, ni taho, chto pazvaniŭ z telefona-aŭtamata.
Narvežskaja carkva — pratestanckaja. Narvescy da viery adnosiacca stroha — pamiž saboj i boham nia cierpiać lišnicy. Asablivych uboraŭ u chramach niama, ale łavy i arhany jość. Śviatarami mohuć być i žančyny, i nia tolki — u Budzie narveskaja demakratyja stupiła najdalej: sabornuju carkvu ŭznačaliŭ hamafił.
Samy vialiki j pryhožy sabor znachodzicca ŭ kolišnim Nidarasie (ciapier — Trandchejm) i maje 102 m udoŭžki i 50 m ušyrki. Tut karanujucca karali. U 1991-m tut dabrasłavili na karalavańnie dziejnaha siońnia karala Charalda i karalevu Soniu, jakija majuć dačku — pryncesu Martu Łuizu i syna — kron-prynca Chaakona, jaki i pavinien pieraniać karaleŭskuju ŭładu, ciapier adnak niefunkcyjanalnuju, umoŭnuju…
Dziaržava dla nacyi
Letam paznajomiŭsia ja z nastaŭnikam Benam. U razvodzie jon, maje troch dačok, jakija, pavodle tutejšych praviłaŭ, žyvuć tydzień u mamy, tydzień u baćki. I tak da paŭnalećcia.
Na ŭrokach Ben raskazvaje pra plusy j minusy narveskaj demakratyi; što pieršaja asfaltavanaja vulica źjaviłasia ŭ Budzie ŭ 1962-m, a čyhunka praviedziena jašče paźniej; što dzieci majuć surjoznuju padtrymku dziaržavy, i baćki nia majuć prava ich bić, tamu zdarajecca, što ŭhnievanyja padletki zdajuć prodkaŭ u palicyju, jak toj Paŭlik Marozaŭ. Niapravilnych narveskich baćkoŭ, praŭda, nie źniščajuć, ale pasadzić mohuć.
Pisać, moj druža, mahu ja pra Narvehiju jašče mnoha. Ale hałoŭnaje — chaču, kab ty viedaŭ: naša dalokaja radnia lubić nia tolki siabie, ale j svaich blizkich, svoj horad, hramadztva i svaju dziaržavu — jak hniazdo, jakoje jany ŭmoščvali, urablali, rabili prydatnym dla žyćcia doŭhija-doŭhija stahodździ. Voś minułyja čatyry hady Narvehijaj kiravaŭ pravy ŭrad, 12 vieraśnia sioleta hramadzianie abrali čyrvona-zialony Stortynh, i ŭžo lider Rabočaj partyi (Jens Stołtenberh. — «NN») nastupnyja čatyry hady budzie farmavać unutranuju i zamiežnuju palityku Narvehii. Usio narmalna. Ciapier narvežcy buduć čakać źnižeńnia staŭki padachodnaha padatku, pašyreńnia inšych sacyjalnych ilhot…
Narvehija — dziaržava narveskaj nacyi; dziaržava pavažaje svajo hramadztva, a hetaje apošniaje prymaje i vykonvaje zakony i praviły dziaržavy. Jana, naša dalokaja zabytaja radnia, sotni hadoŭ nazad pakinuli nas, kab zdabyć dziaržavu dla siabie. I zdabyli. I ciapier nad samym hłuchim chutaram, nad samaj dalokaj i vysakahornaj narveskaj darohaj pałoščacca narveski ściah — ciomna-sini kryž ź biełym kantam na čyrvonym poli.
* * *
Kali ja chaču da ludziej, ja idu ŭ naš šklany dom (Glasshuset) — kompleks kramaŭ sa šklanoj skraznoj halerejaj, utulnaje miesca dla sustreč i adpačynku. Tam ja sustrakajusia ź miascovymi zabułdyhami, maimi daŭnimi znajomymi, ź jakimi ja ŭpieršyniu sutyknuŭsia ŭ adnym z haradzkich načnych damoŭ, dzie kantavaŭsia niekalki dzion paśla špitalu. Ja ščyra rady za hetych pjantosaŭ: tut jany nikoli nia buduć na vulicy, nie zastanucca biaz krony na tytuń i piva, nia buduć siadzieć z praciahnutaj rukoj…
Kali ja adčuvaju, što dumki pra radzimu znoŭ zahaniajuć mianie ŭ kut, i kančajucca vieršy, i nia chočacca bačyć ludziej, — ja idu ŭ hory. A kali viartajusia, u mianie pračynajecca daŭniaja, jašče ź dziciačych hadoŭ, straść da prybirańnia, naviadzieńnia, jak toj kazaŭ, naležnaha paradku. Ja pačynaju z padakońnia i raptam razumieju, što ja pamianiaŭ nia prosta padzoł Radzimy na skału Narvehii — ja pamianiaŭ navat pył. Voś jon, pył novanabytaha kraju: iskrycca na palcy bliskaŭkami hornaj śludy, absalutna niepadobny na pył Biełarusi. Novy pył ja chutka ściraju z padakońnia, ale hłyboka ŭva mnie chavajecca niaspraŭdžanaje žadańnie — prybrać stary, ciažki, tłusty, ujedlivy i ŭsiopranikalny pył u maim domie — u Biełarusi.
Kamientary