POŠTA REDAKCYI
Demakratyja jak synonim biarozavaj kašy
— Mama, mnie dali vieršyk vyvučyć da ranišnika! — zadavolenaja dačka pakazała śpisany šmatok papiery.
Ja zirnuła na arkušyk – i ledź nia sieła na padłohu. Pieračytała druhi, treci raz, šaryki kančatkova zajechali za roliki, i ja nakiravałasia da vychavacielki.
— Anastasija Piatroŭna, u vas ranišnik na jakuju temu?
— Śviata vosieni i ŭradžaju.
— A jak voś heta stasujecca z uradžajem, možacie Vy mnie rastłumačyć?!!
Na kvadraciku papiery ŭ kletačku akuratnym počyrkam było vyviedziena:
“V škole Kolu vsie riebiata
Diemokratom vybrali.
I za eto diemokrata
Kriepko doma vydrali”.
Praślibizavaŭšy vieršyk z-pad majoj ruki, u razmovu ŭpliščyłasia dačka.
— Mama, a što takoje “demakrat”?
Zavisła paŭza. Ja nie była hatovaja vykładać palitalohiju siamihadovamu dziciaci i lichamankava dumała, što tut možna adkazać. Dačka taksama pra niešta razvažała, pieračytvajučy vierš. Vidać, asensoŭvała nieviadomuju joj školnuju tradycyju – moža, i ŭ ichnaj nulavoj “A” klasie kahości buduć “vybirać demakratam”? I hałoŭnaje, čamu hety tajamničy abrad mieŭ takija katastrafičnyja nastupstvy dla biednaha Koli?
— Heta ž prosta prypieŭki, žartoŭnyja prypieŭki pra škołu, — uniesła jasnaść vychavacielka.
Uražanaja ŭłasnaj niazdolnaściu razumieć žarty, ja paprasiła pahladzieć uvieś scenar ranišnika. Sapraŭdy, pamiž manaloham repki i tancam kapusty znajšlisia prypieŭki na temu školnaha žyćcia. Dosyć tradycyjnyja – pra dvojki dy śpisanyja zadački – kali nie ličyć, viadoma, “Koli-demakrata” dy jašče voś “Zinki-biurakratki”, jakaja, vidavočna, vypłyła z toj samaj čarnilicy.
“Budu diorhať ja za kosy
Zinku-biurokratku.
Napisała tri zaprosa
Pro moju rohatku”.
— Scenar ranišnika pisała muzyčnaja kiraŭnička, — praciahvała tłumačyć vychavacielka. – Jana pavypisvała vieršyki z roznych knižak – nu, moža, vybrała nia samyja ŭdałyja. Dy nie chvalujciesia vy tak! Kali što nie padabajecca – zamienim…
Pakiniem na sumleńni muzyčnaj kiraŭnički (jana, darečy, nie “ravieśnica kastryčnika”, jak možna było b padumać, a zusim maładaja dziaŭčyna) dziŭnyja ŭjaŭleńni pra školny humar. Dla nas zaraz važniej viedać, što takija metadyčnyja raspracoŭki ranišnikaŭ, takaja pedahahičnaja litaratura dla sadka i pačatkovaj škoły – isnuje. Raźlik, darečy, hienijalna prosty. Dziciačyja ranišniki zazvyčaj “prahaniajuć” bieźlič razoŭ, časam zamiest špacyraŭ, časam pierad śniadankam ci paśla abiedu – davodziačy da poŭnaha aŭtamatyzmu, pakul słovy litmantažu nie pazabivajucca ŭ hałovy namiortva, jak ćviki. Hetyja vieršyki, vyvučanyja ŭ dziacinstvie, majuć fenamenalnuju ŭłaścivaść: jany zapadajuć u pamiać vielmi hłyboka, a časam pravalvajucca ŭ padśviadomaść. I kali praz mnoha-mnoha hadoŭ my narešcie daviedvajemsia pra sapraŭdny sens zahadkavych słovaŭ “Limpapo”, “Zanzybar” ci “demakrat”, to mižvoli apynajemsia ŭ pałonie dziciačych asacyjacyj. Naprykład, što “ŭ Afrycy žachlivy Barmalej”. I što demakratyja – jakim by pryhožym floram jaje ni achutvali – nieminuča skančajecca bizunom dy hołaj zadnicaj.
…Prypieŭku da “śviata ŭradžaju” my, biezumoŭna, zamianili. Ale ciapier ja dumaju: ci nie čytać dačuškam pierad snom, zamiest kazak, jakija-niebudź “Uvodziny ŭ palityku”? Bo pakul my razvažajem – ź jakoha vieku brać dziaciej na akcyi pratestu i kali znajomić ich sa svaimi palityčnymi pierakanańniami – niechta ciškom rychtuje z malečy elektarat dla vybaraŭ 2011 hodu.
Vijaleta Kavalova
Listy ŭ redakcyju
Pra mahiłu Chruckaha
Piša vam znoŭku Kufcina Viktoryja sa słaŭnaha horadu Mijensku. Nie pałochajciesia, heta nie pamyłka, a niejkaja sproba vyznačyć sapraŭdnuju nazvu taho horadu, u jakim ja žyvu. U śviecie maich dumak, maraŭ i ŭjaŭleńniaŭ jon maje nazyvacca “Miensk”, ale ŭ sapraŭdnym, realnym časie z usich bakoŭ maju ścipłuju asobinu atačaje ŭsio ž taki Minsk, jak by mnie ni chaciełasia advarotnaha.
Pierš za ŭsio chaču vykazać svaju vielizarnuju padziaku redakcyi i asabliva toj nieviadomaj asobie, jakaja fundavała maju padpisku na “NN”. Kali ja adčyniła paštovuju skrynku i ŭbačyła tam, akramia abrydłaha “Viečiernieho Minska” (nieaf. nazva — “Minsk kanservavany”), jaki vypisvaje moj susied pa kvatery, “Našu Nivu”, to ja nie pavieryła svaim vačam. Bo kali ja listavała vam uletku, to amal nia dumała pra toje, što niešta atrymajecca z majoj nachabnavataj prośby.
Hazetu vašuju rehularna pačała čytać z pačatku hetaha hodu. A pieršy raz trapiła da mianie vašaja hazeta ŭ listapadzie 1998-ha. Adbyłosia heta zusim vypadkova. U toj čas daviałosia mnie padzarablać, raznosiačy reklamnuju hazetu “Va-bank” u šerahu damoŭ pa praspekcie Puškina. Hetaja biaspłatnaja hazeta składajecca ŭ pački pa 200 asobnikaŭ. Pačak zahortvajecca ŭ brakavanyja hazety z “Domu druku”. Adnojčy niejki pačak zaharnuli ŭ “Našu Nivu”. Pa majoj durnoj zvyčcy čytać usio, što traplaje ŭ ruki, vyjšła tak, što ja pračytała i jaje. Mianie ŭraziła ŭ joj usio. Mova, na jakoj usio heta było napisana, nastolki roźniłasia ad taho, čym mianie pchali ŭ biełaruskamoŭnaj, miž inšym, škole, taho, što liłosia pad vyhladam “movy” na maju hałavu z radyjo dy televizii. Heta była zusim inšaja mova, padobnaja da taje, jak padobna kalarovaja karcina alejnymi farbami na pałatnie da jaje ž čorna-biełaje kserakopii. I jašče — taraškievica. Pamiataju staronku “Varštaty”, pamiataju sens tych vieršaŭ, što tam byli, ale nie mahu ŭzhadać nivodnaha radka. A ŭsio razam było jak niešta śvietłaje, čystaje j nievymoŭna pryhožaje, što adčyniłasia mnie tak źnianacku. Heta było paraŭnalna chiba što z adkryćciom Ameryki. Tak ja adkryła dla siabie novy śviet, śviet, pobač ź jakim ja žyła šmat hod, navat nie zdahadvajučysia ab jaho isnavańni. Z hetaha pačałosia. Astatniaje, u tym liku i maje ŭłasnyja dumki, pryjšło paźniej. A tady mnie daviałosia litaralna zdahadvacca pra sens niekatorych słovaŭ. Mnie zusim nia soramna kazać siońnia ab hetym. Bo niaviedańnie — heta jašče nia soram. Soram — heta niežadańnie viedać.
Tak ciažka adarvacca ad pryjemnych uspaminaŭ, ale jość što skazać i pra sučasnaść. Maja maci — prychilnica prezydenckaj ułady. Da idej apazycyi i asabista majho imi zachapleńnia jana stavicca całkam nehatyŭna. Jak pakazvaje vopyt, ahitavać jaje — marny kłopat. Pa-pieršaje, tamu, što ŭsie maje słovy jana słuchać pryncypova nie žadaje, a pa-druhoje — tamu, što spračacca z baćkami nia varta. Dyk voś, maci maja na hetak zvanyja vybary iści nie źbirajecca. Abhruntoŭvaje hetaje svajo pahardžańnie hałoŭnym hramadzianskim abaviazkam tym, što joj heta niepatrebna. Kali ja kažu joj pra toje, što svaim učynkam jana padtrymaje tak nienavisnyja joj siły apazycyi, to jana adkazvaje, što i bieź jaje abyducca. Kali ŭličvać toje, što pohladaŭ na palityku, ułaścivych majoj maci, prytrymlivajecca amal pałova žycharoŭ Biełarusi, to možna kazać, što vybary nie adbuducca. Niezacikaŭlenaść nasielnictva pieradvybarčaj honkaju, jaho palityčnaja apatyja — hałoŭny faktar u spravach takoha rodu. Zastajecca tolki čakać adpaviednych vynikaŭ.
Ale źmienim temu. Zusim niadaŭna ja naviedvała Ašałopkinskija mohiłki, što kala vioski Zacharničy ŭ Połackim rajonie. Tam pachavany moj dzied i maje svajaki. Ale akramia hetych darahich mnie mahił, na hetych viaskovych mohiłkach jość mahiła čałavieka, čyja tvorčaja spadčyna darahaja nia tolki mnie, ale i, spadziajusia, biełaruskamu hramadztvu. Tut pachavany viadomy biełaruski mastak Ivan Chrucki, uładalnik majontku Zacharničy ŭ XIX st. Niejak uletku nieviadomyja złodziei poŭnaściu abrabavali mahiłu Chruckaha. U kirunku punktu pryjomki druhasnaj syraviny źnikła bronzavaja hałava mastaka, bronzavaja ž dekaratyŭnaja abkładka pomnika dy bronzavaja tablička ź jaho. Mahiły Chruckaha dy jaho svajakoŭ znachodziacca ŭ žudasnym stanie. Dziakuj Bohu, niechta z dobrych ludziej nie palenavaŭsia pryciahnuć z mohiłkavaha śmietniku staroje cementovaje nadmahille mastaka dy prychilić jaho da razrabavanaha pomnika. Paśla taho jak u 1996 hodzie pamierła apošniaja svajačka mastaka, mahiły niama kamu dahladać. Voś i bujaie pustazielle navokał. Bolej taho, pa fakcie kradziažu navat nie było ŭsčyniena kryminalnaj spravy. Čaho j kazać, što nichto nie źbirajecca ŭznaŭlać pomnik. Samomu Ivanu Chruckamu ŭžo stahodździe ničoha nia treba na hetaj ziamli. Žudasna robicca ad taho, što navat žyvym jaho suajčyńnikam heta niepatrebna.
Viktoryja Kufcina, Miensk
Dziakuj za padpisku
Piša vam list Pavał Savośka. Ubačyŭ u svajoj paštovaj skryncy vašu hazetu i vielmi ŭzradavaŭsia i ździviŭsia, bo tak dumaju, što redakcyja zrabiła dla mianie, harotnaha i źbiadniełaha, padpisku. Vialiki vam dziakuj, a taksama tamu mienčuku, na čyje hrošy i zroblena padpiska.
Ja ŭ daŭhu nie zastanusia. Daść Boh, kali tolki padnimusia z halečy, to i ja dašlu hrošy ŭ budučym hodzie jakomu-niebudź takomu ž harotniku.
Pavał Savośka, Miensk
Prava na tvorčaść
U №40 znajšoŭ list ad Hraždanki Nasty ź Miensku i śpiašajusia padzialicca svaim abureńniem nakont jaje idej, jak čałaviek, krychu znajomy z pačatkam tvorčaści hazety “Naša Niva”. U pryvatnaści, u zbory tvoraŭ M.Bahdanoviča (t.3) jość źviestki pra adzin tekst, jaki napisaŭ Jadvihin Š. Heta byŭ list ad sabak da redakcyi “Našaj Nivy”. Na toj momant Jadvihin Š. u hazecie jašče nie drukavaŭsia, i jakraz z hetaha lista pačałosia supracoŭnictva ź im. Takim čynam, sp.Šnip nie prydumaŭ ničoha novaha, a prosta krychu viedaje historyju. Niachaj sabie sabačuju. Heta pa-pieršaje. Takim čynam, pra aŭtarskija pravy razmova nie pavinna zachodzić.
Što ž tyčycca tvorčaści hraždanoŭ, dyk, kali ličyć ich samastojnymi tvorami, siarod ich, mnie zdajecca, buduć listy, nia horšyja pa svaich vartaściach za tvory sp.Šnipa. Kab nia “vypisacca” zusim u žanry historyj, patrebna novaja chvala. Ad hraždanoŭ. I sabak. Mnie zdajecca, što biez advarotnaj suviazi z čytačom ničoha ŭ hazety nie atrymajecca ŭ spravie adradžeńnia. Budzie niejkaja štučnaja infarmacyjnaja prastora, u jakoj buduć mitusicca adny i tyja ž ludzi, jakija buduć ličyć siabie naskroź tvorčymi.
Vanhor Vušacki, Maładečna
Paštovaja skrynka
Sieržuku V. ź Miensku. Za pustečaj duchoŭnaha žyćcia hierojaŭ Vašych apaviadańniaŭ i marnaściu, jakoju prasiaknuta ich isnavańnie, — hłyboki maralny i estetyčny kryzys aŭtara. Vartyja tvory źjaviacca tolki pa pieraadoleńni hetaha kryzysu. Prapanoŭvać čytaču ŭłasnuju rospač – nie ŭ tradycyjach “NN”.
Druhu M. sa Słucku. Polskaja moładź sama z kamianiami i ściahami ŭ rukach baraniła honar Ajčyny i prava na svabodny vybar. Toje samaje robiać ciapier najlepšyja syny j dočki našaha narodu – kožny ź ich tak, jak uvažaje dla siabie mahčymym. Krytykavać zmahara – značyć zmahacca jašče achviarniej za jaho. Što da astatniaha, dyk prosta prapahanda BT i “Sovietskoj Biełoruśsii” nieŭprykmiet pratočvajecca ŭ Vašu śviadomaść, truciačy jaje paniavierkaj i buračy ład dumak. Nie hladzicie ich i nie čytajcie.
Kamientary