Hrupu Błakitnych azior niedaremna nazyvajuć dyjamentam u karalach Paazierja. Vyhladaje miascovaść duža malaŭniča: atočanaja lasami ciomna-błakitnaja roŭniadź vady źmianiajecca ŭzhorkami, vyšynia jakich pieravyšaje 50 metraŭ.
Kožnaje z azioraŭ svojeasablivaje: Hłubla vyznačajecca zialona-błakitnym koleram vady, Bałduk — hłybinioj, u Miortvym nia vodzicca ryba.
Pryhožyja i niecharakternyja dla Biełarusi pejzažy, čyścinia azior pryciahvajuć turystaŭ. A kali vam i ekskursavod dobry patrapicca, jak krajaznaŭca z Kamarova Ivan Draŭnicki, dyk nia tolki atrymajecie asałodu ad suzirańnia pieknych krajavidaŭ, ale j daznajeciesia šmat čaho cikavaha.
Miortvaje voziera
| Łandšaftny zakaźnik BŁAKITNYJA AZIORY |
Adnaho dnia išoŭ z Połacku ŭ Vilniu manach-pilihrym, jaki čuŭ pra niezvyčajnaje voziera-mohilnik i vyrašyŭ pacikavicca im. Ściamnieła, nadumaŭ tut i zanačavać. Vybraŭ miesca pad sasnoj, pamaliŭsia. Tolki pačaŭ układacca, jak nad vadzianoj hładździu zaźvinieli zvanočki. Hlanuŭ — ź siaredziny voziera padpłyvaje da bieraha korab, poŭny skarbaŭ. Manach abchapiŭ jaho, pastaviŭ pad sasnu i staŭ razhladać. Na chvilinu im avałodała skvapnaść: voś, dumaje, skarbaŭ chopić, kab usio žyćcio pravieści ŭ bahaćci.
A potym sumnieńni jaho achapili: “A moža, heta niačystaja siła mianie spakušaje?”
Dryhotkaj rukoj jon pierachryściŭ korab. Uźniaŭsia vichor, zakruciŭ vierchavinu sasny, i znoŭ ustalavałasia cišynia. Potym z vyšyni pačuŭsia miłahučny žanočy hołas:
— Ty, vysakarodny manach, zrabiŭ pravilna. Tabie ja daju hanarovaje daručeńnie: vaźmi z koraba serdalikavuju załatuju brošku i zaniasi ŭ Vilniu da abraza Maci Božaj Vastrabramskaj. Heta padarunak ad Połackaj ziamli, ad Eŭfrasińni...
Manach vykanaŭ daručeńnie.
A sasna z zakručanaj vierchavinaj stajała niekalki socień hadoŭ i była cudadziejnaj. Da jaje prychodzili samotnyja i pakryŭdžanyja, dzialilisia svaim horam i atrymlivali dušeŭnuju palohku. 3 hadami staraja sasna ŭpała, a na jaje miescy vyrasła maładaja z takoj samaj zakručanaj vierchavinaj. Jana taksama vałodaje ŭłaścivaściu zdymać dušeŭny ciažar, čym časta karystajucca minaki dy turysty. A voziera heta lubić cišyniu, hasić roznyja huki i pahłynaje recha.
Panskaja daroha
| Voziera Bałduk |
Bałduk i Bałdučycha
Siarod drymučych lasoŭ, dzie ciapier krasujucca aziory Bałduk i Bałdučycha, stajała vioska. Žyli ŭ joj pracavityja ludzi: hadavali žyviołu, palavali, łavili rybu. Usio zdabytaje dzialili pa spraviadlivaści. La kožnaj chaty rasła rabinka, ź jahad i ziołak umieli rabić leki ad roznych chvarob.
Ale paśla taho jak u navakolli źjaviŭsia zły viadźmar, žyćcio ŭ vioscy razładziłasia. Zaraziŭ jon ludziej zajzdraściu, skvapnaściu, utrapionaściu. Dzieci pierastali pavažać baćkoŭ, baćki apiekavacca dziećmi, brat pajšoŭ na brata. Byŭ siarod viaskoŭcaŭ mudry, pavažany ŭsimi čałaviek — viaščun. Dvojčy ŭžo ratavaŭ jon viosku: raz ad hoładu i raz ad pošaści. I pavodle zakonaŭ mahii moh zrabić heta tolki trojčy. Varažnieča siarod ludziej zajšła tak daloka, što była strašniejšaj za hoład i pošaść. Viaščun staŭ rychtavać čaradziejnaje zielle. U hety momant da jaho pryjšoŭ viadźmak, zarahataŭ: “Daremna staraješsia, viaskoŭcy sapsavalisia kančatkova. Chacia ty vyviedaŭ sakret čaroŭnaha ziella, ale nia znojdzieš ludziej, kab zhadzilisia na achviarnaść dziela druhich, — bjusia ab zakład. Ja našlu na viosku biadu, i kali choć dziasiataja častka tvaich susiedziaŭ pakłapocicca pra inšych, to ja adstuplusia, u vioscy zapanuje dabrynia. A kali nie, to nia žyć ludziam u hetaj pryhožaj miaścinie”.
[]Viaščun spadziavaŭsia na razvažnaść svaich adnaviaskoŭcaŭ, vieryŭ, što padčas usieahulnaj biady jany zhurtujucca, nie pakinuć blizkich. Čaradziejnaje zielle pakazała, što vyratavać ludziej ad biady z dapamohaj cudadziejnaj vady zmohuć Bałduk i Bałdučycha, bo ich sercy nie zaplamlenyja nijakimi chibami. Ciomnaj kupalskaj nočču Bałduk i Bałdučycha pajšli ŭ lasnuju hłuchamań pa čaroŭnuju vadu. Kryčali sovy, čulisia patajemnyja šorhaty, strašnyja cieni niejkich pačvar supravadžali ich, ale jany dajšli da cudadziejnaj krynicy, jakaja pyrskała z-pad hary, i nabrali vady. Kali viarnulisia ŭ viosku, to ŭźniaŭsia viecier, pačaŭ łamać, kryšyć arabinki, zryvać strechi z chat, staŭ łupić piarun, a ź nieba, by z mahutnaj raki, chłynuła vada. Ludzi ad strachu pavyskokvali z chat, ratavaŭ kožny sam siabie, ni pra dziaciej, ni pra chvorych nichto nia dumaŭ. Vada zalivała vulicy, ludzi stali ŭźbiracca na strechi, załazić na drevy. Baddučycha vyliła častku vady sa zbanočku, i navalnica adrazu supakoiłasia. A ludzi pieratvarylisia ŭ busłoŭ i, ciažka ŭzmachvajučy kryłami, pačali pakidać viosku, raźlatacca ŭ roznyja baki. Jak tolki kranalisia ziamli, znoŭku pieratvaralisia ŭ ludziej. Jany zasnavali novyja vioski: ad Barysa pajšła vioska Barysy, ad Januka — Janukovičy, ad Jacaka — Jacyny. Bałduk i Bałdučycha, śviedki hibieli rodnaj vioski, stajali, trymajučysia za ruki, a potym rastali, pieratvarylisia ŭ aziory. Jak jany trymalisia za ruki, to i ciapier aziory Bałduk i Bałdučycha źviazany miž saboj rukoj-pratokaj. Reštki čaroŭnaj vady sa zbanočka raspyrskalisia pa navakolli i pa siońniašni dzień ściakajuć u aziory dziasiatkami krynic.
Zapisaŭ Aleś Vysocki, Pavodle “Rehijanalnaj haziety”


Kamientary