Bylicy
* * *
Dahladaŭ dzied kałhasnyja pčoły. Mieŭ, viadoma, i svaje. Kali kałhasny miod źbiraŭ, naŭmysna raspudžvaŭ pčoły, kab jany lotali pa vulicy, a ludzi nie mahli prajści. Niebłahi prybytak mieŭ pradprymalny pčalar. U svajo apraŭdańnie jon zaŭsiody kazaŭ:
— Bač ty, kałhasnyja pčoły! Lanivyja. Miod nasić nia chočuć!
* * *
Było heta jašče za tym časam, kali sielsavietaŭskija pozvy pa-biełarusku pisalisia. Atrymaŭ takuju pozvu adzin z žycharoŭ Asipovickaha rajonu, raskryŭ i čytaje ŭhołas:
— Pavažany tavaryš Batura, — dzivicca. — I chto mianie važyŭ? Chiba tym hodam na ziernietaku? Dyk čamu tolki ciapier pišuć?
* * *
Pačatak 90-ch. Pierachod da rynkavaj ekanomiki. Pieršyja biržy i aŭkcyjony. U zakinutaj vioscy za 30 kilametraŭ ad Babrujsku taksama idzie aŭkcyjon. Chłopcy vydurvajuć u staroj butelku:
— Baba, pradaj samahonki.
— Nie mahu, dzied pradavać zabaraniŭ. I žyta žać treba. I na śmierć treba.
— Baba, ty pamirać ci žyta žać sabrałasia?
— Kupicie ŭ Viery, jana pradaje.
— U nas hrošaj niama.
— A ja za tak nie addam.
Pašurudziŭšy pa kišeniach, pabiehaŭšy pa susiedziach, patrebnuju sumu ŭsio ž znachodziać.
— Nie, za jetyja hrošy ja nie addam, dzied zabaraniŭ.
Nakidvajuć jašče trochi. Staraja ŭparcicca. U chod idzie apošni arhument:
— Hrošy i dźvie buchanki chleba!
Babka idzie pa plašku. Paščaściła vyhodna pradać. Krama za dva kilametry. Chleb tam daŭno raskupili, a śviežy tolki praz čatyry dni pryviazuć.
Poŭnaściu hety artykuł možna pračytać u papiarovaj i pdf-versii "Našaj Nivy"
Taciana Barysik
Kamientary