Vysokija abcasy
Ja ź dziacinstva maryła nasić tufli na vysokich abcasach. Ale mnie ich nikoli nie nabyvali. «Pahladzi, ty j tak vyrasła na les hledziačy, kudy tabie jašče abcasy»,— kazali mnie ŭ čarhovy raz, i čarhovaja para abutku padymała mianie nad ziamloj na jakuju paru santymetraŭ. Ubitaja ŭ hałavu maksyma paśpiachova spracoŭvała i nadalej ciaham amal piatnaccaci hod, tym bolš što sproby pryŭźniacca nad pavierchniaj vyboistaha połackaha asfaltu trochi vyšej za zhadanyja ŭžo santymetry nia skančvalisia ničym dobrym. Abcasy, vyrablenyja na najlepšych u śviecie savieckich abutkovych fabrykach, pry pieravyšeńni hetaje sakramentalnaje vyšyni praz paru dzion našeńnia pačynali padhinacca nazad ci napierad i pieratvarali chadu na abcasach u chadu na dybačkach. Pakolki chadziła ja zaŭsiody mnoha i chutka, taki varyjant mianie nu nijak nia moh zadavolić.
Adzinyja ŭ junactvie abcasy až na cełych dzieviać santymetraŭ byli ŭ mianie ŭ tak zvanych kałodkach — starejšyja, pryhadajcie modu pieršaj pałovy 80-ch! Hetyja samyja kałodki — niešta nakštałt basanožak na vielmi toŭstaj padešvie — nabyła mnie niedzie z ruk mama, niahledziačy na svajo asablivaje staŭleńnie da ŭsiaho, što pavialičvała moj zavialiki, na jaje dumku, rost.
Hetyja kałodki ja staptała ŭščent na dasiul nialubych viciebskich vulicach (u mianie z kožnym horadam svaje dačynieńni, u jakich sam horad, zbolšaha, nie vinavaty), biehajučy ź instytutu ŭ internat, ź internatu ŭ instytut, u pramiežkach nie zabyvajučysia naviedać studencki teatar, turystyčnuju sekcyju i dyskaklub, paśpiavajučy papić kisłaha baŭharskaha vina i žyhuloŭskaha piva na paddaškach dvuch viciebskich dvanaccacipaviarchovikaŭ. Na adzin ź ich — toj, što nasuprać majho instytutu, — mianie pryviadzie ŭlubionaja siabroŭka-fiłfakaŭka Lenka, što pryčynicca paźniej da majoj pryvatnaj biełarusizacyi, na druhi — toj, što na placy troch štychoŭ, — ja ŭpieršyniu patraplu ŭ kampanii dyskaklubnych pryjacielaŭ i razbaŭlenaha śpirytusu ŭ butelcy z-pad limanadu «Buracina», jaki pryciahnie medsiastryčka Ina, pryhažunia ź miakkimi rukami i zaŭsiody ćviarozaj hałavoj.
Hetyja kałodki papanasili ŭsie maje šmatlikija na toj momant znajomki, jakim jany padychodzili pamieram, u tym liku i taja, što ličyłasia siarod blizkich siabrovak i jakaja praz kolki hod budzie peryjadyčna zaprašać mianie pryjechać da jaje ŭ Miensk, «zabyŭšysia» na tuju sustreču, jakuju naładziła mnie adnojčy ŭ tym samym horadzie na vulicy revalucyjanerki z maim najulubioniejšym u čatyry hady imiem Roza. Na sustrečy prysutničali čaćviora jaje starejšych siabroŭ, i paśla jaje ja peŭny čas uvohule paźbiahała zachodzić da kaho-niebudź u hości, choć ad poŭnych prajaŭ haścinnaści mianie ŭratavała ŭmieńnie majho maładoha arhanizmu spraŭlacca ź vielmi vialikimi dozami alkaholu dy — u niečym — vielmi ŭstojlivyja i dosyć vostryja abcasiki maich kałodak.
Maje kałodki čakali mianie na piasočku tady, kali ja druhi raz u žyćci pierapłyvała Dźvinu (zaznaču, što ŭ rajonie Viciebsku zrabić heta — nie taki ŭžo i podźvih).
Jany byli sa mnoj usio majo pieršaje surjoznaje kachańnie — niekalki hod štodzionnych fantazij i ličanych sustreč.
Pastupova jany staptalisia. Raźvitańnie było horkim: raŭnaznačnaj zamieny być prosta nie mahło.
Pieršuju ŭ žyćci narmalnuju paru madelnych impartnych tufiel na tych samych mrojnych abcasach padaryła mnie dziaŭčynka Nina, vypadkovaja znajomaja z adnaho sa šmatlikich bardaŭskich zboraŭ u Padmaskoŭi. Nina była stałaj žycharkaj Maskvy, i jaje dom, što kolki razoŭ rabiŭsia maim prytułkam u maskoŭskich vandroŭkach, ja i ciapier pry žadańni znajdu, što nazyvajecca, navobmacak, tak i nie daviedaŭšysia ni nazvy rajonu, ni nazvy vulicy, na jakoj jon stajaŭ.
Heta byŭ vielmi darahi padarunak — tufli navat aficyjna kaštavali bolš za moj miesiačny zarobak. Nina, jakaja žyła biez baćkoŭ i zazvyčaj siadzieła biaz hrošaj, mahła b ź lohkaściu ich pradać, ale čamuści addała mnie — prosta tak, biez čakańnia addačy ci ŭdziačnaści. Takija padarunki lohka doracca i prymajucca ŭ maładości, kali tvaja ŭjaŭnaja biezadkaznaść — na samaj spravie ničym nie zakałamučanaja ŭpeŭnienaść u tym, što adnojčy da ciabie ŭsio pryjdzie i ty, zrazumieła, ź lohkaściu viernieš usie pazyki — duchoŭnyja i materyjalnyja.
My lohka raźvitalisia ź Ninaj, a praz paru hadoŭ ja siejo-toje pačuła pra jaje ad adnaho supolnaha znajomaha. Dziaŭčynka Nina pajechała ŭ vodny pachod na Kaŭkaz (było leta 1990-ha, i Sajuz nieparušny respublik svabodnych jašče mieŭ miesca być, a našy raŭnaletki hinuli nie ŭ Čačenii). Čakany spusk z hornych viaršyniaŭ na viasioleńkaj zialonaj bajdarcy čamuści nie adbyŭsia, Nina niejak adstała ad hrupy — nie chaču pryvodzić tut, jak by ja nazvała pry sustrečy kiraŭnika taho pachodu, — vybirajcie vašy ŭlubionyja nienarmatyŭnyja vyrazy. Dziaŭčynku Ninu padchapili miascovyja milicyjanty, zamknuli na dzień u niejkim pustym domie, a paśla hvałcili ŭsiu noč. Raspranali Ninu pry dapamozie nažoŭ. Jana nie supraciŭlałasia, i, mahčyma, heta ŭratavała žyćcio joj i jaje dziciaci, jakoha jana ŭžo mieła pad sercam, kali vypraŭlałasia ŭ pachod…
Paru Nininych tufiel ja nasiła amal siem hadoŭ. Chadzić u ich, niahledziačy na vysokija abcasy, było bolš zručna, čym u savieckich krasoŭkach, a raźvitałasia ja ź imi paśla taho, jak zaniesła ŭ ramont — pamianiać nabojki. Nia viedaju, što rabili z tymi tuflami tavaryšy ramontniki, ale paśla ramontu nasić ich stała niemahčyma: abcasy padhinalisia na ŭsie baki, musiła vykinuć.
Treciuju paru tufiel na abcasach ja nabyła samastojna. I ciapier pierad vačyma hetyja pryhožyja tufliki — ładna źleplenyja, vytančana fijaletavyja, na vysokaj tryvałaj špilcy. Niekalki razoŭ na hod ja vyciahvała ich z šafy, kab nahledziecca na idealnyja abrysy. Ja nikoli nikudy ich nie abuła: ad samaha pačatku jany byli mnie bieznadziejna małyja.
Ja razyšłasia ź imi adnojčy pad Novy hod, zrazumieŭšy, što pačynaju adčuvać cichuju nianaviść da ŭsiaho śvietu, jaki nie dazvalaje pabolšać hetym tuflam ci pakaracieć maim naham. Spadziajusia, jany pryjšlisia daspadoby toj bamžysie, jakaja znajšła pakunak u śmietnicy ranicaj 1 studzienia 2001 hodu, — pryjemny padarunak u honar novaha tysiačahodździa.
Ja praciahvaju lubić vysokija abcasy, choć pieražyvańniaŭ z nahody dałučanaści ci niedałučanaści ich da ŭłasnaje piatki ŭžo niama.
Ja nie pierarasła žadańnia ŭźniacca vyšej, da nieba, i heta trochi zaspakojvaje ŭ tyja chviliny, kali niepamierna zajadaje budzionny kłopat.
Žanočaja nožka na niemahčyma vysokaj špilcy — heta toje, što ja i ciapier aŭtamatyčna vymaloŭvaju ŭ sšytku ŭ chvilinu sumu ci zasiarodžanaści, navat tady, kali maju na nahach niešta padobnaje na moj niedasiahalny idealny vobraz.
Voś jak ciapier, kali ja siadžu na kuchni, unačy, u sinim chatnim chałacie dy zapisvaju hetyja słovy, nabližajučysia da apošniaj kropki.
∎
Lera Som — paetka, bard, žyvie ŭ Połacku.
Basist «Piatli», jaho 18‑hadovy syn i zorka «Raźbitaha serca pacana» — raskazvajem pra biełaruskamoŭny hurt Prypiać, jaki prezientavaŭ aŭtarskuju «Kałychanku»
Basist «Piatli», jaho 18‑hadovy syn i zorka «Raźbitaha serca pacana» — raskazvajem pra biełaruskamoŭny hurt Prypiać, jaki prezientavaŭ aŭtarskuju «Kałychanku»
Niebaraka ź Lachavičaŭ źnik «na SVA» ŭžo na treci dzień, a ŭ baraćbie za hrabavyja sčapilisia siastra, sužycielka i žonka — z čatyrma dziećmi, ale čužymi
Kamientary