«Byvaje, žyć nie chočacca! Niama za što žyć!» — skardzicca maładziečaniec Mikałaj Dziakovič. Jamu — 57 hadoŭ, invalid 3 hrupy.
U jaho cukryca, encefałapatyja, išemičnaja chvaroba serca, arteryjalnaja hipiertenzija, traŭma hałavy. Z takim «bukietam» chvarob pracavać nie budzieš.
«Da hrupy ja pracavaŭ na trubaprakatnym zavodzie ŭ Maładziečnie. A paśla mianie zvolnili pa chvarobie. I ciapier ja nie mahu prajści miedkamisiju navat na dvornika. Mnie ničoha nie dazvalajuć rabić. A jak žyć?»
Praŭda, Mikałaju ŭsio-tki padabrali miesca na pradpryjemstvie tavarystva invalidaŭ pa zroku: apracoŭvać vyraby z płastmasy.
Ale jon pakazvaje raźlikovy listok za luty: adpracavana 16 dzion (128 hadzin) i 4 dni prastoju, naličana — 273 tysiač rubloŭ.
Piensii jon atrymlivaje 1,1 miljona, ź ich 104 tysiačy zapłaciŭ za apošni miesiac za internat. Na žyćcio zastajecca 4 dalary na dzień.
«Mnie na ježu i leki kab choć chapała. Kab mnie płacili miljon tam, dzie ciapier rablu, ja b nikudy i nie źviartaŭsia. Miljon zarobku, miljon piensii — vyžyŭ by. Moža, mnie 2-3 hady zastałosia na hetym śviecie, i tak isnavać?»
Ciapier čytajuć
Žonka adhavorvała padpałkoŭnika DFR brać chabary, a toj kazaŭ: «Atrymaju pałkoŭnika — i na piensiju». Pieršaja piensija pryjšła ŭžo na aryštancki rachunak
Kamientary