Litaratura22

Alaksandr Apon. Dobraachvotnik. Apaviadańnie ŭ styli narodny łubok

Asoby:

Chalevič
Luba — jaho žonka
Volha i Ihar — ich dzieci
Teledyktar
Lekarka i dva sanitary

Kvatera ŭ šmatpaviarchovym domie. Ahulny pakoj, abstaŭleny takoj-siakoj meblaj. Na padakońni harški z kvietkami. Adnyja dźviery ŭ vitalniu, druhija — spalniu, trecija — na kuchniu. Na kanapie, pierad televizaram, siadzić Luba.

Teledyktar: …Prysutnaść na terytoryi Ukrainy rasijskich vajennych zapatrabavała rastłumačyć kancler Hiermanii Anhieła Mierkiel padčas telefonnaj razmovy z Uładzimiram Pucinym…

Chalevič (sa spalni): Ja ciabie pa-dobramu prašu: vyklučy televizar.

Teledyktar: …kamandziry apałčencaŭ pryznali, što rasijanie nasamreč vajujuć na ichnim baku, ale havorka idzie nie pra rehularnyja čaści, a pra dobraachvotnikaŭ, jakija znachodziacca tam za košt ułasnaha adpačynku.

Chalevič: Boža, jak možna słuchać hetuju brachniu!

Luba: Heta nie brachnia.

Teledyktar: Pastajanny pradstaŭnik Rasii pry ABSIE ŭ svaju čarhu zajaviŭ, što Rasija nie prymaje…

Chalevič: Dobra, chaj budzie pa-tvojmu — nie brachnia, a śviataja praŭda. Tolki ŭsio adno vyklučy.

Luba: Nie.

Chalevič: Nu dyk ja zaraz zrablu heta sam.

Luba: Tolki pasprabuj (chavaje pult ad televizara za śpinu).

Teledyktar: «My vyrazna zajavili, što nijakaha ŭdziełu rasijskich vajennych u kanflikcie niama».

 

U pakoj uvachodzić Chalevič i, akinuŭšy pozirkam kanapu, vyryvaje šnur ad televizara z razietki.

 

Chalevič: Kali ŭklučyš, vykinu televizar u akno — ty mianie viedaješ: daliboh vykinu.

Luba: A jakaja tabie sprava da taho, što ja słuchaju? Ciabie ŭžo niama, ty mianie kinuŭ.

Chalevič: Nie prydumlaj, ja ciabie nie kidaŭ. (Idzie ŭ spalniu).

Luba: A voś kinuŭ, kinuŭ! (Rumzaje).

Chalevič (sa spalni): Ot ža, baba!

Čuvać zvanok. Luba vychodzić u vitalniu, paśla varočajecca z Volhaj.

Volha: Mama, što zdaryłasia, što z tatam, serca?

Luba: Nie, horaj.

Volha: Što horaj? Paraluš raźbiŭ?

Luba: Jaki tam paraluš!

Volha: A što? Nu, kažy!

Luba: Z hłuzdu źjechaŭ!

Volha: Jak? Kali?

Luba: Nie viedaju, ale jašče ŭčora, zdajecca, zdarovy byŭ.

Volha: Tak. (Azirajecca). Dzie jon?

Luba: U spalni.

Volha: Lažyć?

Luba: Nie, źbirajecca na vajnu.

Volha: Boža, na jakuju vajnu?

Luba: Va Ukrainu.

Volha: Aha, zrazumieła.

Sa spalni vychodzić Chalevič z zaplečnikam u rukach.

Chalevič: Nu i što tabie zrazumieła? (Kidaje zaplečnik na kanapu).

Volha: Što mama maje racyju, ty nasamreč zvarjacieŭ. (Całuje Chaleviča ŭ ščaku).

Chalevič: Voś tabie i na! Nu to dziakuju, dačuška, ščyra dziakuju!

Volha: Niama za što. Heta ty z zaplečnikam na vajnu sabraŭsia?

Chalevič: Ź im.

Volha: I što tam, kali nie sakret (tyckaje zaplečnik palcam), vybuchoŭka?

Chalevič: Dzie tam.

Volha: A što?

Chalevič: Nu — šarścianyja škarpetki, švedar, zimovaja kurtka, čaraviki.

Volha: Hlań, dyk ty miarkuješ pravajavać tam da zimy?

Chalevič: Kali nie pieramožam, što ž — značyć, pryjdziecca.

Volha: Ale heta niemahčyma.

Chalevič: Čamu?

Volha: Bo ciabie zabjuć na druhi dzień.

Luba: I ja jamu heta kazała: padstrelać, jak zajca na palavańni.

Chalevič: Značyć, hetyja rečy dastanucca kamu inšamu.

Volha: Nu ŭsio, chopić hetych žartačak.

Chalevič: A skul ty ŭziała, što ja žartuju?

Volha: Čakaj, dyk ty mo i rabotu kinuŭ? (Hladzić na Lubu).

Luba: Kinuŭ! Kinuŭ! (Łamaje ruki). Boža, piać hadoŭ da piensii zastałosia! (Nastupaje na Chaleviča). Chto ciabie, durań ty stary, ciapier kudy voźmie, kamu ty patrebny?

Chalevič: Nu-nu, cyc, baba, ja viedaju, što rablu.

Luba: Bačyš, dačuška, jak jon mianie traktuje, vo da čaho ja dažyłasia. (Rumzaje).

Volha: Nie, a sapraŭdy, tata, ab čym ty dumaŭ?

Chalevič: A što mnie dumać? Mianie ž padstrelać na druhi dzień, jak zajca na palavańni.

Volha: Tak, z taboj usio jasna. Nu a mama?

Chalevič: Što mama?

Volha: Jak jana bieź ciabie budzie?

Chalevič: Viadoma jak — jak inšyja biez mužykoŭ, hedak i jana. U jaje viek…

Luba (rumzajučy, da Volhi): Čuješ, što kaža?

Chalevič (da Luby): Nie pierapyniaj, kali łaska. (Da Volhi). Pra što ja tam pačynaŭ?

Volha: Niešta pra matčyn viek.

Chalevič: A, dyk voś: u jaje viek (pakazvaje palcam na Lubu), užo treba zadumvacca, jak žyć biez mužyka, jaki ŭ lubuju chvilinu moža vyprastać nohi.

Luba: Ja niešta nie ŭciamlu: ciabie pasłuchać, ledź duša ŭ ciele, choć zaraz u damavinu kładzi, a jak na vajnu iści — dyk ničoha.

Volha: I praŭda, tata, jak ža ty tam, hetki chvory, vajavać źbiraješsia?

Chalevič: Ja nie kazaŭ što chvory, nie pierakručvajcie.

Volha: Jak nie kazaŭ, kali my na svaje vušy čuli.

Luba: Voś što: jon z nas zdieki stroić. Nie, ja nie vytrymaju. (Biarecca za serca). Voj, serca!

Chalevič: Ničoha, projdzie, kropli vypi, albo validołu pad jazyk vaźmi. Urešcie, niaŭžo ŭsio žyć budziem i raniej ci paźniej nie daviadziecca razłučacca?

Volha: Aha, i ty, tata, vyrašyŭ z hetym pytańniem nie ciahnuć.

Chalevič: Nie, nie toje, zusim nie toje. Ale kali kožny z nas…

Volha (zakryvaje ładoniami vušy): Usio, usio, maŭčy, viedaju, pra što budzieš kazać! Što jak rudyja myšy zahiniem, kali nie budziem supraciŭlacca, što nikoli nie padymiemsia z kaleniaŭ, kali nie paŭstaniem… Tata, rodny, ja ŭžo dvaccać piać hadoŭ heta čuju!

Luba: A ja tryccać.

Chalevič: Choć sto: dla praŭdy niama terminu daŭniny.

Volha: Słušna.

Chalevič: Ja ciešusia, što my parazumielisia.

Volha: Pačakaj, jašče nie zusim. Ty ŭ nas, viadoma, vajaka, maci — płakalščyca, nu a ja chto ŭ tvajoj pjescy, pra mianie ty padumaŭ?

Chalevič: Ja pra ciabie dumaŭ, kali ty małaja była. Albo, moža, u škołu i instytut raździetaja i hałodnaja chadziła?

Volha: Nie, ty byŭ dobrym baćkam, lubiŭ mianie.

Chalevič: Ty kažaš tak, byccam ja ciapier ciabie nie lublu.

Volha: Lubiš. Ale vo tolki ŭjavi sabie, što sa mnoj staniecca, kali praznajuć, što moj baćka vajuje za Ukrainu?

Chalevič: Ničoha nie staniecca. Hetak budzieš siadzieć, jak i ciapier siadziš u svajoj padatkovaj inśpiekcyi, a kali navat toj-sioj i hlanie kosa, dyk dzirku nie vyhladzić.

Luba: A što kali zapytajucca, ha?

Chalevič: Skaža: dzieci za baćkoŭ nie adkazvajuć. Na błahi kaniec adračešsia: maŭlaŭ, jon mnie bolej nie baćka i ŭsio.

Luba: Što ty mianciš jazykom, adumajsia!

Chalevič: A što takoha? Ci joj pieršy raz vyrakacca?

Volha: Voś ty jak! Dziakuju, tata; ja viedała-taki — dakoryš.

Chalevič: Ale heta praŭda.

Volha: Praŭda? Nie, heta niapraŭda. Voś ja tabie zaraz skažu praŭdu. Ja, pakul u škole pracavała, była čałaviekam druhoha hatunku. Pačakaj, pačakaj, nie pierapyniaj… Sa mnoj nie vitalisia, a kali zachodziła ŭ nastaŭnickuju, demanstratyŭna zmaŭkali. Vajenruk u vočy nazyvaŭ mianie biełaruskaj sučkaj, jakuju nie zaškodzić pavučyć bizunom, kab viedała svajo miesca, a dyrektar jamu…

Chalevič: Dačuška, ja viedaju, što tabie daviałosia pieraciarpieć, ale ž..

Volha: Nie, nie viedaješ. Dyrektar kazaŭ: «Aj, adčapisia ad jaje, ciaŭkaje tut niešta svajo i niachaj sabie ciaŭkaje, nam ad hetaha ni horača ni choładna».

Čuvać zvanok

Luba: Heta Ihar.

Volha: Ja adčyniu. (Vychodzić).

Luba: I jaje pakryŭdziŭ.

Chalevič: At, pieražyvie. A ty, ja baču, usich na nohi padniała.

Luba: Tvoj syn maje prava viedać.

Chalevič: Aha, pad trybunał mianie addaść.

Luba: Što ty placieš?

Chalevič: Toje, što dumaju.

Uvachodziać Luba i Ihar u formie majora milicyi.

Ihar: Nu, što tut u vas zdaryłasia?

Luba: Palubujsia vo na baćku.

Ihar: A što ź im? Darečy, zdaroŭ, baćka (paciskaje Chaleviču ruku) i mama (całuje Lubu ŭ ščaku). Zachvareŭ ci što?

Luba: Na vajnu sabraŭsia.

Ihar: Na jakuju vajnu?

Luba: A jakaja ciapier idzie?

Ihar: Nie viedaju, šmat dzie vajujuć — u Siryii, u Iraku.

Luba: Nie, jon bližej — na Danbas.

Ihar: Aha, i niaboś voś z hetym zaplečnikam.

Luba: Ź im.

Ihar (uzvažyŭšy zaplečnik rukoj): Ciažki, blacha. Čym ty jaho, baćka, naładavaŭ: kaktejlami Mołatava, rasijskija tanki palić? Ale ž ciabie praź miažu ź imi nie puściać — aryštujuć jak pić dać. Ci ty partyzanskimi ściežkami praryvacca sabraŭsia?

Chalevič: Nie, synok, ciahnikom pajedu.

Ihar: A ŭ zaplečniku što, nu, kalisia narešcie?

Chalevič: Nie bojsia, ničoha supraćzakonnaha.

Volha: Kaža, švedar, kurtka ciopłaja, čaraviki.

Ihar: Ho! Dyk ty dumaješ, nie daścio rasiejcam da zimy rady?

Chalevič: Mo i nie damo.

Ihar: Napeŭna, nie. Ale jakaja roźnica, bo dla ciabie hetaja vajna navat nie pačniecca. A jakoj hadzinie ŭ ciabie ciahnik?

Chalevič: Viečaram, a dziasiataj.

Ihar: Što ž, u takim razie da pabačeńnia, dobraj darohi!

Luba (plasnuŭšy rukami): Synok, što ty! Jak da pabačeńnia? Jakoj dobraj darohi?

Ihar: A što, mama, kali čałavieku chočacca, chaj sabie jedzie, pakatajecca. Niaŭžo ty dumaješ, što jon tam prydasca? Voś ujavicie sabie: pryjedzie baćka ŭ Kijeŭ, pryjdzie na majdan i, zapyniŭšy pieršaha sustrečnaha, zapytajecca: «Prabačcie, kali łaska, ja tut ź Biełarusi pryjechaŭ, chaču vajavać za vašuju svabodu. Nie padkažacie, da kaho mnie źviarnucca?»

Chalevič: Aha, synok, voś mienavita tak, jak ty kažaš, i budzie.

Ihar: A minak, viadoma, voj jak abradujecca! Maŭlaŭ, my vas užo daŭno čakajem, nam da zarezu takija dziadźki treba.

Chalevič: Ja, pa-pieršaje, nie invalid, a pa-druhoje — nie abaviazkova stralać.

Ihar: Budzieš patrony na pieradavuju padvozić.

Chalevič: I heta treba kamuści rabić.

Luba: Synok, baćka nie durycca, jon nasamreč jedzie, u jaho bilet!

Ihar: Kudy bilet?

Luba: Da Kijeva.

Ihar: A rabota?

Luba: Zvolniŭsia.

Ihar: Nie moža być.

Paŭza.

Volha: Siońnia ŭ nas na rabocie była piacichvilinka, jakaja zaciahnułasia na hadzinu.

Luba: I što?

Volha: Skazali zaciahvać pajasy.

Luba: Kudy ž ich jašče zaciahvać i tak ledź dychajem?

Volha: Nie, jašče možna ŭcisnucca.

Ihar: Čakajcie, jakija pajasy, pra što vy? Volha, mama, u čym sprava? Čamu ja pra baćkaŭ vybryk daviedvajusia tolki zaraz?

Luba: A chiba jon z nami raiŭsia? Čorta łysaha! Ja sama pra heta vo tolki ranicaj pačuła. Pračnuŭsia, paśniedaŭ i kaža: «Ja, Luba, na vakzał, pa bilet». Padumała — žartuje. Ale kali pajšoŭ, patelefanavała na ŭsialaki vypadak na aŭtabazu, u adździeł kadraŭ. Kažuć: «A jon tydzień jak zvolniŭsia». Ja dumała, serca nie vytrymaje. A jamu choć by chny: radasny taki zajaviŭsia, bilet mnie pakazvaje.

Ihar: Nu i dzie toj bilet?

Luba: Adkul ja viedaju, u jaho pytajsia.

Ihar: Baćka, pakažy bilet.

Chalevič: Našto jon tabie?

Ihar: I praŭda! Naohuł, historyja staraja i prostaja, jak hrabli: baćka vyrašyŭ zahinuć pa-hierojsku. Moža, navat pra pomnik dzie-niebudź kala Maryupala maryć. Školniki buduć prychodzić, kvietki ŭskładać, mer pramovu skaža. I ja b tak chacieŭ. Tolki ŭ mianie svaje dzieci-školniki — tvaje, baćka, miž inšym, unuki.

Chalevič: I što, što maje ŭnuki, jany tut pryčym?

Ihar: A voś pryčym: jany tolki žyć pačali, a ty ŭžo im…

Chalevič: Karjeru mo łamaju? Taksama milicyjantami chočuć być?

Ihar: Tak, chočuć.

Luba: Chopić vam užo, ścichnicie!

Ihar: Nie, mama, pačakaj, tut pryncypovaje pytańnie! Bo mnie padajecca, baćka mianie dakaraje, što ja ŭ milicyi słužu. A chiba ja ŭ ciabie, tata, nie pytaŭsia, iści mnie ŭ milicyju ci nie?

Chalevič: Pytaŭsia.

Ihar: A ty što mnie skazaŭ, ha? Što?

Chalevič: Skazaŭ: «Kali chočaš — idzi».

Ihar: Aha, voś!

Chalevič: Ale ŭ milicyju, synok, a nie ŭ bandu.

Ihar: Dahavaryŭsia! Ty nas bandaj ličyš?

Chalevič: Mała što zastałosia.

Ihar: O jak! Nu to dziakuju, baćka!

Chalevič: Na zdaroŭje.

Ihar: Nie čakaŭ, daliboh nie čakaŭ.

Chalevič: Pahodź, jašče nie taho dačakaješsia.

Ihar: Čaho ŭžo bolš?

Chalevič: Jość reziervy. Voś paadčyniajecie kancłahiery… spravy pojduć.

Ihar: Jakija kancłahiery?

Chalevič: Pazhaniajecie tudy roznych darmajedaŭ.

Ihar: Vuń jano što! Paškadavaŭ ałkaholikaŭ, hultajoŭ, vałacuhaŭ?

Chalevič: Paškadavaŭ, bo ŭsim spačuvaju, akramia taŭstamordych padluhaŭ, jaki siadziać u kabinietach i ciapier ź pieralaku — a raptam pryjdziecca adkazvać, što jany za dvadcać hadoŭ vysiedzieli, nie ličačy majontkaŭ i rachunkaŭ u bankach, — prydumali, kab nichto navat piknuć nie naśmieliŭsia, kancłahieraŭ panabudoŭvać. I jašče: ty mocna pamylaješsia, kali miarkuješ, što ich hultai roznyja i ałkaholiki. Nie, jany takim, jak ja, cuhli prymiervajuć, rabaciaham, i pakul da śmierci nie zajeździać — nie źlezuć!

Ihar: Taki, baćka, śviet, nichto nie kazaŭ, što jon spraviadlivy.

Chalevič: Ty jašče dadaj, što jon taki ad Boha, što heta Boh tak zaprajektavaŭ. Ci vo, u maciery zapytajsia, jana ŭsio ŭ carkvu biehaje, dyk papy tam joj panaraskazvali što da čaho.

Ihar: Usio, davoli palitinfarmacyi, u mianie na rabocie ad jaje hałava puchnie. Davajcie bližej da žyćcia. Raskład taki: kali daviedajucca (a śpiecsłužby nie śpiać u šapku), što moj baćka vajuje na baku banderafašysckaj ułady, mianie vykinuć ź milicyi. I kudy ja padamsia — chleb pa kramach razvozić?

Chalevič: Nie taki heta drenny zaniatak.

Ihar: O nie, baćka, ja major, a nie šafior. Bolš za toje, ja chaču być pałkoŭnikam i za heta pajdu na mnohaje.

Chalevič: Na što mienavita? Moža, vykličaš narad i pasadziš mianie na piatnaccać sutak? Za toje, što machaŭ rukami i łajaŭsia matam? Tolki papiaredžvaju — kali vyjdu, usio adno pajedu, nie zapyniš. Tak što treba sadzić mianie hady na dva. Ale za što? Zrešty, pakumiekaŭšy, znojdzieš. Patrony možna padkinuć. Heta lepš za ŭsio, aprabavana: dva patrony — dva hady.

Luba: Avoj, avoj, a što heta ŭ nas narabiłasia, boža, za što?! (Chapajecca za hałavu).

Volha: Ničoha, mama, pakul błahoha, supakojsia. (Abdymaje Lubu).

Luba: Nie, narabiłasia, ja viedaju. (Płača).

Chalevič: Za hrachi, maci, raspłačvajemsia. Tak, za ich.

Ihar (zadumienna): Dyk raiš, baćka, padkinuć patrony?

Chalevič: A što, niebłahi šlach.

Ihar: Dziakuju za paradu, ale ja zrablu inakš.

Chalevič: Za spajsy mo pasadziš?

Ihar: I nie spadziavajsia. A voś vyklikać psichijatra pa chutkaj, kab padziviŭsia na ciabie, badaj, varta.

Luba: Synok! Synok! Ty što, rodnaha baćku ŭ psichušku zdasi?

Ihar: A što, mama, rabić — jon ža zaciaŭsia, usio adno nas nie pasłuchaje.

Luba: Ale ž jaho tam zalečać!

Ihar: Ničoha strašnaha. Patrymajuć miesiac-dva — i ŭsio.

Chalevič: A dobra, synok, prydumaŭ! Kali navat potym i pajedu, dyk što ž ź psicha voźmieš, tak? Maładziec! Što taho pałkoŭnika — ty da hienierała dasłužyšsia!

Ihar: Chopić, bolš nijakich razmoŭ. Baćka, apošni raz prašu: adstupisia.

Chalevič: Nie.

Ihar: Nu, nie narakaj. (Dastaje z kišeni mabilnik). Chutkaja?… Treba terminovaja dapamoha psichična chvoramu… Nie, na ŭliku nie staić…. Vulica Puškina, 43, kvatera 135… Dziakuju… Čakajem. (Chavaje mabilnik u kišeń).

Chalevič: Aha, tak. Nu, to zyču vam, dzietki i tabie žonačka, usiaho najlepšaha. Byvajcie. (Biare zaplečnik i vychodzić u spalniu).

Volha: Pajšoŭ.

Ihar: Nikudy nie dzieniecca, piaty pavierch.

Luba (siadaje na kanapu i zakryvaje dałoniami tvar): Voś i ŭsio. Boža!

Volha (siadaje pobač): Ničoha, mama, nie ŭsio. Jašče pažyviem, voś pabačyš.

Luba: Nie, ja viedaju, heta kaniec.

Ihar: Mama, u ciabie vypić što-niebudź jość?

Luba: Harełka, zdajecca, niedzie była.

Ihar: Nali šklanku.

Volha: Dyk ty ž za styrnom.

Ihar: Aj, ničoha.

Volha: Ja i zabyłasia, što vam usio možna.

Ihar: Mama, čuješ, nali kažu!

Luba: Ty što, vypivać pačaŭ?

Ihar: Nie pačnieš tut z vami.

Luba: Na kuchni niedzie, zaraz pahladžu.

Luba vychodzić na kuchniu. Volha padychodzić da dziaviarej u spalniu i prysłuchoŭvajecca.

Ihar: Nu, što jon tam?

Volha: Cicha. Ihar, ja bajusia.

Ihar: Čaho ŭžo bajacca.

Volha: Kab nie zdaryłasia jakoj biady. Moža, admienim vyklik, pahavorym z baćkam jašče raz?

Ihar: Pra što havaryć, baćku nie viedaješ? Tolki kab pa-jahonamu było — i ŭsio tut. Dyj pozna, peŭna jeduć užo.

Volha: Ničoha, vybačyšsia, skažaš, pamylilisia, ciabie pasłuchajuć.

Ihar: Nie.

Volha: Ale ž jon nam nie daruje, jak žyć z hetym budziem?

Ihar: A čamu my pavinny pad jaho padładžvacca?

Volha: Bo jon naš baćka i… i maje racyju.

Ihar: Voś jak ty dumaješ!

Volha: Ihar, pakiń, chaj jedzie kudy choča.

Ihar: Nie.

Uvachodzić Luba i siadaje na kanapu.

Ihar (da Luby): Naliła?

Luba: Na stale staić, idzi sam sabie nalivaj.

Ihar idzie na kuchniu.

Luba(hledziačy ŭśled): Praŭdu ludzi kažuć: biada nie chodzić adna.

Volha: Dumaješ, zapiŭ?

Luba: A ty nie bačyła, jak jon na moj dzień naradžeńnia nabraŭsia?

Volha: Jak nie bačyła, kali ja jaho ŭ taksi sadziła — nijaki byŭ.

Čuvać zvanok u dźviery. Adrazu ž z kuchni vychodzić Ihar.

Ihar: Ja adčyniu.

Ihar vychodzić, zatym uvachodzić ź lekarkaj i dvuma sanitarami.

Lekarka(azirnuŭšysia): Dzie chvory?

Ihar (padyšoŭšy da dźviarej spalni): Tut. (Krataje za ručku). Zamknuŭsia.

Čuvać kryki zvonku. Volha kidajecca da akna i, adčyniŭšy jaho, vyhladvaje.

Volha: Mama! Ihar! Ludzi! Tata zabiŭsia!

Ihar: Jak zabiŭsia?

Volha: Vykinuŭsia z akna.

Ihar, Volha, lekarka i sanitary biahuć uniz. Luba spaŭzaje ŭ nieprytomnaści z kanapy.

Kamientary2

Ciapier čytajuć

Łukašenka: Razmova z Makronam doŭžyłasia 1 hadzinu 40 chvilin. Projduć pieramovy z pradstaŭnikom Francyi1

Łukašenka: Razmova z Makronam doŭžyłasia 1 hadzinu 40 chvilin. Projduć pieramovy z pradstaŭnikom Francyi

Usie naviny →
Usie naviny

U Hrodnie źnieśli amal 100‑hadovy dom na rahu Mickieviča i Fiłareta — jašče adzin pomnik draŭlanaha kanstruktyvizmu2

Pad Minskam naśmierć raźbiŭsia matacyklist1

U Francyi źnik 35‑hadovy biełarus

«Nas pravodzili ŭsie Kaladzičy». Kirył Kaziej raskazaŭ pra vydvareńnie z krainy ŭ apošniaj partyi palitviaźniaŭ1

«Za što ja płaču hrošy?» Biełarus paskardziŭsia na chutkaść internetu ad «Biełtelekama», i jon taki nie adzin10

Na aŭstralijskim vostravie zdoleli vyniščyć usich myšej i pacukoŭ. Pryroda pačała adnaŭlacca2

Mikita Zabuha atrymlivaŭ uznaharodu ad Cichanoŭskaj u pahonach padpałkoŭnika. Jon raskazaŭ, jak tak35

Premjer Niderłandaŭ daścipna pažartavaŭ na sustrečy ź Cichanoŭskaj7

«Čamu ja pastajanna pavinna hladzieć na hadzińnik?» Biełarusy ŭ šoku ad pravił u niekatorych minskich restaranach1

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Łukašenka: Razmova z Makronam doŭžyłasia 1 hadzinu 40 chvilin. Projduć pieramovy z pradstaŭnikom Francyi1

Łukašenka: Razmova z Makronam doŭžyłasia 1 hadzinu 40 chvilin. Projduć pieramovy z pradstaŭnikom Francyi

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić