Hramadstva1919

Ruhija Kienhierli, jakaja kiruje sotniaj aptek: «Mianie ŭziali prybirać i prynosić kavu»

Ruhija nie baicca nijakaj pracy i nie razumieje ludziej, što nyjuć i škadujuć siabie. U 17 hadoŭ jana sama pajšła pracavać na zavod ślesaram-zborščykam radyjopryboraŭ, bo «nu nie siadzieć ža ŭ baćkoŭ na šyi».

Ciapier Ruhija razam z mužam i bratam raźvivaje siamiejny biznes. Siońnia jany majuć amal sotniu «Zialonych aptek» i «Zialonych kram» pa ŭsioj krainie dy ŭłasny miedycynski centr.

«Nina»: Raskažycie pra svaju siamju.

Ruhija Kienhierli: Tata ŭ mianie azierbajdžaniec, maci — biełaruska, ale jany abodva naradzilisia ŭ Azierbajdžanie. Baćku majoj maci, biełarusa, padčas Vialikaj Ajčynnaj vajny paraniła, i jon trapiŭ u špital u Baku. Tam sustreŭ maju babulu, miedsiastru, ź jakoj i ažaniŭsia. Z taho času jon u Biełaruś nie viartaŭsia, traich dziaciej naradzili tam.

Baćka moj stoadsotkavy azierbajdžaniec, ale mienavita jon byŭ inicyjataram našaha pierajezdu ŭ Biełaruś. Dahetul jon kaža, što pravilna zrabili i što nikoli ŭ žyćci nie vierniecca nazad.

Bolš za toje, jon pryjechaŭ u Biełaruś u 1981 hodzie i z taho času ni razu na radzimie nie byŭ. I nijakaj nastalhii ŭ jaho nikoli nie było, uvohule. Maci choć i biełaruska, ale ŭ jaje tam zastalisia siabry, uspaminy z maładości.

Ruhija Kienhierli.

My z maim bratam pahodki. Kali pierajechali, mnie było 7 hadoŭ, jamu — 6. Baćki vielmi pravilna zrabili, što źjechali, kali my byli maleńkimi, bo ciapier dla nas druhoj radzimy niama — my žyviom tut. Časam u nas pytajucca: «Nu, a dzie vam bolš padabajecca, tam ci tut?» Ale nam niama što paraŭnoŭvać. Tut my pajšli ŭ škołu, tut skončyli ŭniviersitet, tut usie našy siabry. My z bratam hetaj viasnoj źjeździli ŭ Baku pieršy raz za šmat hadoŭ. Ale my tam jak turysty: pašpacyravali, pahladzieli, padzivilisia i ŭsio.

«Nina»: Joknuła dzie-niebudź?

RK: Nidzie ničoha nie joknuła. My zrazumieli, što heta zusim nie naš dom, bo tam u ludziej absalutna inšy mientalitet, i nam jaho zrazumieć vielmi ciažka.

«Nina»: Što mienavita ciažka zrazumieć?

RK: Jany vielmi haścinnyja. Heta jak by stanoŭčy momant, ale ŭ našym usprymańni dachodzić da parušeńnia asabistych miežaŭ. Adčuvaješ siabie śvinkaj na zaboj: jasi, jasi, jasi, a tabie ŭsio prynosiać, prynosiać i prynosiać. Za ciabie ŭvieś čas sprabujuć zapłacić, a nam niajomka, bo my ž usie darosłyja ludzi. Pryvykli, što kali niechta niedzie za kahości płacić, potym adbyvajecca ŭzajemaraźlik. A tam ludzi kryŭdziacca, kali nie zhadžaješsia, kab za ciabie płacili.

«Nina»: Baćka ŭ vas stoadsotkavy azierbajdžaniec. Adčuvajecie, što niešta ad jaho ŭsio ž pieradałosia?

RK: Kaniečnie. U mianie muž — biełarus, i tempieramient adpaviedny. Jon uvieś taki: siem razoŭ pamieraj, jašče siem razoŭ pamieraj, i jašče pamieraj. Usio niešta mierajem, mierajem i nijak nie adrežam. Ščyra kažučy, zatoje ja lublu reznuć tam, dzie treba jašče padumać. Jon vielmi spakojny, usim hatovy być advakatam, a ja paŭsiul chadžu svarusia: čamu nam nachamili, čamu toje, čamu heta? Jak my razam suisnujom, ciažka skazać.

Z baćkam.

My z bratam nie dumajem doŭha, a biarom i robim. Naša pazicyja takaja: nu, pakarajuć, padkažuć, jak dziejničać u tym ci inšym vypadku, nie adrazu ž buduć rasstrelvać. Uličym i vypravimsia, nie budziem bolš tak rabić. Azierbajdžancy bolš pradprymalnyja, nam hetaja rysa vielmi impanuje i dapamahaje. Pakul bolš spakojnyja ludzi ŭsio niešta razvažajuć, my zrobim i zabudziem.

«Nina»: U škole byli harezami?

RK: Nie, my dobra vučylisia. Žyli tady ŭ Kurasoŭščynie, heta rajon, prama skažam, nie samy lepšy. I škoła ŭ nas była adpaviednaja, śpiecyfičnaja. Tam vučycca dobra było nie asabliva pryniata, vydatnikaŭ nie lubili.

Ruhija z bratam Emilem.

U nas z bratam ź dziacinstva vysokaja blizarukaść, tamu nam možna było vyzvalicca ad vyvučeńnia biełaruskaj movy, fizkultury, jašče niejkich pradmietaŭ. My zapytalisia ŭ taty, ci možna nie chadzić. A jon zaŭsiody havaryŭ tak, što nijakich inšych varyjantaŭ raźvićcia padziej dalej užo nie praduhledžvałasia. Jon nam skazaŭ: «Ni ŭ jakim razie. My pierajechali siudy, značyć, vy budziecie vučyć movu i ŭsio astatniaje». Nasamreč, ja vielmi ŭdziačnaja jamu za heta. Ščyra kažučy, pierajechać i nie viedać movy — nie vielmi pravilna.

Potym ja pastupiła na fiłfak, pamiataju, jak zdavała ekzamien pa biełaruskaj movie. Sakurśnicy, što vychodzili paśla mianie, raspaviadali: «Voj, što pačałosia paśla taho, jak ty vyjšła! Jana jak pačała na nas raŭści: «Dziaŭčyna nie naša, i razmaŭlaje, a vy ničoha skazać nie možacie!» Nu i jany tady na mianie: «Navošta pierad nami pajšła?» Ale ja saboj hanaryłasia.

«Nina»: Čamu pajšli na fiłfak?

RK: Ja była fanatkaj čytańnia, a matematyku nienavidzieła. Uvieś čas chadziła ź niejkimi knihami, hazietami, časopisami. Dy i ŭ toj čas, kali ja zakančvała škołu, ludzi mienš surjozna stavilisia da vybaru ŭniviersiteta. Heta ciapier aceńvajuć, jakaja budzie prafiesija, zarobak. Tady ž byŭ Saviecki Sajuz, usio adno ŭsie zarablali pa 100 rubloŭ. U pryncypie, było nie važna, kudy iści vučycca. Praca jakaja-niebudź usio adno była b, za 100 rubloŭ što-niebudź by znajšłosia.

«Nina»: Dobra vučylisia?

RK: Što tam vučycca, kali lubiš čytać? A čytała ja z zadavalnieńniem. Ale ž ja ŭ toj ža čas jašče i pracavała. Baćki ŭ mianie vielmi strohija ŭ hetym płanie, nichto ŭ nas nikoli nie łajdačyŭ, navat u škole.

U starejšych kłasach ja kožnyja kanikuły pracavała na zavodzie. Skončyła škołu ŭ 17 hadoŭ, adrazu nie pastupiła, bo byli varjackija konkursy, i hod pracavała na zavodzie zvyčajnym ślesaram-zborščykam radyjopryboraŭ.

«Nina»: Heta humanitaryj pajšoŭ hetym zajmacca?

RK: Mnie było ŭsio adno. Siadzieć doma na šyi ŭ baćkoŭ u nas było niejak nie pryniata, choć mnie nichto nie kazaŭ, maŭlaŭ: «Ty nie pavinna siadzieć doma, nie pastupiła va ŭniviersitet — idzi pracuj». Ja sama, jak nie pastupiła, stała dumać, kudy b heta chucieńka ŭładkavacca na pracu. Na zavodzie dla mianie znajšłosia miesca. Jakaja roźnica, kudy iści? Pracuješ, zarablaješ hrošy. Ničoha strašnaha ŭ hetym niama.

«Nina»: Mužčynski kalektyŭ byŭ?

RK: Rozny, ale mnie pašancavała, što tady jakraz utvaryłasia bryhada moładzi. My siabravali, razam bavili čas. Karaciej, mnie spadabałasia. Tak spadabałasia, što praz hod, kali pryjšoŭ čas pastupać znoŭ, ja zrazumieła, što nie chaču nikudy pastupać. Mnie spadabałasia atrymlivać zarobak štomiesiac, spadabałasia, što nie treba ničoha prasić u baćkoŭ. I ŭvohule ja stała adčuvać siabie darosłym čałaviekam. Karaciej, ja vyrašyła pastupać na viečarovaje adździaleńnie, ale pakolki viečarovaha ŭ toj hod nie było, pajšła na zavočnaje. Adnačasova vučyłasia i pracavała, mianie heta całkam zadavalniała.

Na zavodzie ja prabyła da 1995 hoda, pakul jon nie razvaliŭsia. Zarobak nie vypłačvali pa paŭhoda, pa hodu. Heta było žachliva, bo ty kožny dzień chodziš na pracu, ale vymušany brać hrošy na abiedy ŭ baćkoŭ. Była adna zima, kali zavod uvohule nie abahravaŭsia. Ja dumała, što zvarjacieju.

Jak zachvareła ŭ pačatku zimy, tak i nie mahła ačuniać da kanca, bo na pracu ž usio adno chodziš. Karaciej, kali zavod staŭ, ja pačała dumać, kudy ŭładkavacca, i baćka prapanavaŭ pajści da jaho.

«Nina»: Raskažycie jašče krychu pra baćkoŭ. Čym jany zajmalisia, kali pierajechali ŭ Biełaruś?

RK: Baćka ŭ mianie pa adukacyi chimik, ale niejkim čynam bieź śpiecyjalnaj adukacyi trapiŭ u žurnalistyku, tamu ŭ Biełarusi spačatku pracavaŭ u hazietach i časopisach. Choć jon i azierbajdžaniec, zaŭsiody dobra pisaŭ pa-rusku i razmaŭlaŭ biez akcentu, što vielmi dziŭna.

Potym, kali dazvolili pradprymalnictva, baćki adrazu ŭzialisia niešta stvarać. Štości ŭ ich atrymlivałasia, štości — nie, ale ŭ vyniku jany stali handlavać adzieńniem. My čaŭnočyli niekalki hadoŭ, jeździli z klatčastymi sumkami zakuplacca spačatku ŭ Polšču, potym — u Maskvu. My mieli handlovyja kropki, dzie paśla ŭsio pryviezienaje pierapradavali.

Heta byli 90-ja, što ni pryviazieš, usio skuplali, bo ŭ kramach uvohule ničoha nie było. Klajonki, pamiataju, karystalisia vialikim popytam. Heta byŭ šyk! Čas, kaniečnie, byŭ fihovy. Kali ludzi kažuć, što chočuć viarnuć Saviecki Sajuz, ja im dziŭlusia: ci to jany ŭ čarzie nie stajali, ci to im kiłbasa ź nieba padała? Što było?

Niedzie bližej da 2000 hoda my zrazumieli, što rynak pastupova napaŭniajecca tavarami, jakimi my handlavali, i ŭžo niama asablivaha sensu ich vazić. Tady my pačali pryvozić mahnitnyja branzalety, vuściłki — rečy dla mahnitaterapii. U nas skuplali ŭsio! Z 2000 hoda my amal całkam pierajšli na miedycynski asartymient i ŭ 2003 atrymali licenziju na adkryćcio pieršaj apteki.

Było ciažka, fizična ciažka. Pracoŭny dzień pačynaŭsia a 9-j i zakančvaŭsia apoŭnačy. Nas było vielmi mała, a ŭsiu pracu my vykonvali sami. Mianie ŭziali, pa vialikim rachunku, prybirać i prynosić kavu. Heta potym ja stała hladzieć, jakija abaviazki drenna lažać, i pastupova za ich bracca.

Jašče kali ja na zavodzie pracavała, toje samaje było, bo mnie sumna rabić adno i toje ž. Ja ad hetaha varjacieju. Kali my stajali na kanviejery, žartavali: «Praca zrabiła z małpy čałavieka. Ale jość praca, jakaja ź luboha čałavieka zrobić małpu». Imknułasia adšukać štości cikavaje dla siabie. Kali ŭ nas zvalniałasia raźmierkavalnik rabot, ja prarvałasia na hetuju pasadu, dumała, mnie choć krychu cikaviej budzie. Pamiataju, rabiła štości za majstra, biez dapłaty, prosta ź cikavaści. Nu sumna ž siadzieć na pracy, padpioršy hałavu.

Da baćkoŭ pierajšła — anałahična.

Praŭda, tata — jon vielmi strohi kiraŭnik. Tolki što-niebudź nie zrobiš — kryki i lamant: «Viartajsia pieraroblivaj!» I nie važna, što ty ŭžo doma, što ŭžo pozna. Na spravie heta akazałasia nie tak i drenna, bo nijakaj pracy ja nie bajusia, ja jaje amal što ŭsiu rabiła: i niejkuju elemientarnuju buchhałtarskuju, i płaciožki, i skład, i ŭlik.

«Nina»: Cikava, što choć vaš baćka i byŭ kiraŭnik, ale pry hetym vas da kirujučych pasad adrazu nie dapuściŭ.

RK: I vielmi pravilna zrabiŭ. Kali dziaciej adrazu zanadta vysoka zanosić, jany krychu nieadekvatna ŭsprymajuć toje, što bačać zboku. Mnie, naprykład, praściej zrazumieć, što na składzie praca vielmi ciažkaja, fizična ciažkaja. Ja sama ciahała hetyja skryni, ja pamiataju, što paśla zahruzki roźničnych punktaŭ vielmi chočacca jeści, tamu što ty dźvie hadziny prosta biehaješ.

Tata nas nikoli nie škadavaŭ. Nikoli nie było takoha, maŭlaŭ: «Voj, pasiadzi, stomišsia». Naadvarot: «Idzicie i pracujcie, u čym prablema? Nohi jość, ruki jość. Rabicie što-niebudź!» Da nas było bolš strohaje staŭleńnie, čym da inšych supracoŭnikaŭ. Kali inšym choć niešta spuskałasia, to nam, boža moj, ničoha! Nam nielha było ničoha ni zabyć, ni pierabłytać.

U mianie, byvaje, pytajucca, ci mnie nie ciažka pracavać kiraŭnikom, bo šmat padnačalenych, šyrokaje koła abaviazkaŭ i hetak dalej. Mnie nie ciažka. Lubaja praca — heta praca, mnie za jaje płaciać, i płaciać hodna. Čaho siadzieć? Ja ž mahu pracavać.

Ja sama nabiraju supracoŭnikaŭ i baču, jak niekatoryja płačucca: «Voś, a tam mnie budzie ciažka, a toje budzie składana». Jany jašče pracavać nie pačali, a ŭžo stohnuć! Mianie heta da hłybini dušy ździŭlaje. Ja razumieju, što z hetych ludziej tołku nie budzie, bo jak ich možna prymusić pracavać, ja nie viedaju. Jany bajacca padnapružycca, choć čaho bajacca? Nu stomišsia siońnia — zaŭtra adpačnieš. Zaŭtra nie adpačnieš — na piensii my ŭsie adpačniom, chutčej za ŭsio.

U 2005 hodzie naš baćka vyrašyŭ adyści ad biznesu. Ščyra kažučy, jamu było niaprosta, bo jon lubić usio kantralavać. Ale my ničoha nie pahoršyli, navat naadvarot. Na pačatku 2000-ch my kupili maleńki miedycynski centr u bratoŭ, što źjazdžali ŭ Amieryku, a try hady tamu adkryli svoj vialiki centr.

Z mužam Paŭłam.

«Nina»: Raskažycie, jak paznajomilisia z mužam.

RK: U nas zdaryŭsia słužbovy raman.

Nasamreč, Pavieł vypadkova da nas trapiŭ. Jany ź siabram zajmalisia ramontam aŭtamabilaŭ, moj baćka karystaŭsia ich pasłuhami. Niejak siabar majho budučaha muža pazyčyŭ u baćki nievialikuju sumu hrošaj. Potym jany razam pryjechali addavać, a moj tata kaža: «Chłopcy, moža chto z vas pojdzie da nas pracavać? Nam jakraz treba». Jany pamiž saboj parailisia i vyrašyli, što pojdzie Pavieł. Tak usio i atrymałasia, u 1998 hodzie ažanilisia, dvoje dziaciej majem. Synu — 17 hadoŭ, dačce — 13.

Syn źbirajecca pastupać u miedycynski, jak ni sumna. Ja jaho pa-roznamu pužaju, ale nie dapamahaje.

«Nina»: Jak paśpiavali pracavać i być mamaj?

RK: Pa-pieršaje, ja amal što nie siadzieła ŭ dekretnym adpačynku. Jak starejšamu spoŭniłasia 8 miesiacaŭ — niania, a ja — na pracu. Kaniečnie, było vielmi ciažka. Bo niania ad 9 da 17 hadzin, u moj pracoŭny čas. To bok ja prychodžu z pracy, i ŭ mianie pačynajecca novaja praca, bo treba ž i pryhatavać dziciaci, i niejkija inšyja spravy parabić.

Ale pakolki dzieci vychoŭvalisia ŭ siamji, dzie ŭsie šmat pracujuć, to nie asabliva kapryźničali. Jany razumieli: jość mama, značyć, jość. Niama, značyć, niama.

Pamiataju, syna z sadka zabirała, i atrymałasia niejak raniej, bo zvyčajna apošnim zabirali. Idziom, a jon pytajecca: «A ty ž znoŭ na pracu pajedzieš?» Kažu: «Nie, ja ŭžo budu doma». Pierapytvajecca: «Dakładna?» Kažu: «Dakładna». Jon: «Nie, dyk ty jedź na rabotu». Pytajusia: «Navošta?» Kaža: «Hrošy zarablać».

Ale my ŭsio adno paśpiavajem ź dziećmi štości abmiarkoŭvać, vyrašać niejkija pytańni, pierapisvajemsia ŭ vajbiery. Ja liču, što, moža, kvachtać nad dziećmi i nie treba. Jany ŭ mianie samastojnyja. Mohuć i pryhatavać sabie štości, nichto z hoładu pamirać nie budzie, nie buduć kožnyja piać chvilin telefanavać. Letam jany pracujuć u nas na składzie. Dahetul u ich była prostaja praca, miechaničnaja, taja ž stykiroŭka, dzie intelekt asabliva nie patrebny. Sioleta syn užo całkam zamianiaŭ adnaho kładaŭščyka, usie jaho abaviazki vykonvaŭ.

Vučacca jany ŭ zvyčajnaj škole, ni ŭ jakoj ni himnazii.

«Nina»: Vyrašyli nie zamaročvacca?

RK:

Ja dumaju, što adpraŭlać dzicia ŭ himnaziju — heta patakańnie baćkoŭskim ambicyjam. Kažuć, maŭlaŭ, u himnazii bolš matyvavanyja dzieci. Ale jakaja roźnica? Kali ŭ dziciaci jość matyvacyja, to jano ŭ lubym miescy zmoža jaje realizavać. Kali jaje niama, to adkul jana voźmiecca?

Dalej. U himnazijach taksama roznyja dzieci, jość i tyja, kaho prosta prapchnuli baćki. Tak, moža być, kali b u maich dziaciej byli zvyšvybitnyja zdolnaści, kali b jany vučylisia na adny dziasiatki, to, moža, pry kancy čaćviortaha kłasa ja b zadumałasia nad ich pastupleńniem u himnaziju zvyčajnym sposabam. Ale maje dzieci nie vydatniki. I mnie heta nie treba. Dy i nikomu, zdajecca, nie treba. Ja im kažu adno: hałoŭnaje nie vyjści sa škoły durniami i mieć svaje mazhi.

«Nina»: Žančyna ŭ biznesie lepšaja za mužčynu?

RK: Ja pierakananaja, što tak. Pa-pieršaje, my bolš hnutkija, lepš prystasoŭvajemsia, naprałom asabliva nie prem. My dobra ŭmiejem łaviravać pamiž roznymi abstavinami, što ŭ dadzienaj situacyi vielmi važna.

Ličycca, što ŭ biznesie jość niekalki etapaŭ. Na pieršym treba iści naprałom, a dalej bolš łaviravać, bo asnova jość, treba jaje tolki naroščvać.

Dla sučasnaha kiraŭnika ŭ ciapierašnich realijach vialikaje značeńnie maje ŭmieńnie kamunikavać ź ludźmi, umieńnie ich čuć i pravilna danosić infarmacyju. U takoha čałavieka, jaki pavinien razumieć i addavać, musić być raźvity, jak ciapier kažuć, emacyjny intelekt. Jon musić być mocnym.

My patrabujem ad svaich supracoŭnikaŭ dumać samastojna, kab jany nie biehali da mianie ci da svajho niepasrednaha kiraŭnika z kožnaj papierkaj. My vučym im samastojna prymać rašeńnia zychodziačy z našych met. A jakaja ŭ nas asnoŭnaja meta? Kab kožny pakupnik syšoŭ ad nas zadavoleny i ščaślivy. Ad hetaha treba i iści.

Niadaŭna byŭ kanflikt u aptecy, naša farmaceŭt nie pradała dva płastyry. Pytańnie: čamu nie pradała? Farmaceŭt tłumačyć: «U jaje była bujnaja kupiura. Ja raźmianiać nie zmahła, dyk jana paprasiła dva płastyry, kab ja addała ŭsiu drobiaź, što była». Pytajusia: «Dyk a vam što, drobiazi škada? U čym prablema?» Jana: «Dyk ja ž addała b usiu!» Tłumaču: «Dyk addajcie! Hetaja žančyna da vas potym druhi raz pryjdzie, bo ŭbačyć, što tut dobryja adnosiny. Ci kali ŭ vas nie chapaje rešty, kab dać dva płastyry, parekamiendujcie što-niebudź jašče, prapanujcie hiematahien. Skažycie: «Ja razumieju, što vam treba pamianiać». Zrabicie što-niebudź, kab čałaviek syšoŭ ščaślivy i zadavoleny, bolš ničoha nie treba!»»

Žančynam heta našmat lepš dajecca, bo mužčyny čaściakom bolš schilnyja da farmalizmu. Akramia taho, nam našmat praściej vysłuchać inšych, zrazumieć. Kali ty kiruješ vialikaj kampanijaj, musiš dumać pra intaresy ŭsich, pra toje, jak zrabić, kab usim było dobra.

A nakont taho, što žančynie moža pieraškadžać byt, to heta chto jak arhanizuje. Pra dziaciej, mužoŭ, niejkaje pryvatnaje žyćcio niekatorych svaich supracoŭnic ja ničoha nie viedaju. Jany prosta pracujuć i vykonvajuć svaje abaviazki. A jość i tyja, čyje padrabiaznaści žyćcia ja viedaju vydatna: to treba advieźci kanapy, to treba zabrać dziaciej, to jašče što-niebudź. Byccam u mianie niama svaich prablem. Treba ŭmieć arhanizavać svajo žyćcio tak, kab adno druhomu nie pieraškadžała, i ŭsio.

Ja toj čałaviek, jaki z 17 hadoŭ pracuje, tamu dla mianie nie pracavać, mabyć, užo niemahčyma. Kaniečnie, byvaje, chočacca adpačyć, ale mnie chapaje niekalkich dzion, a paśla možna iści dalej.

Kamientary19

Ciapier čytajuć

Vital z-pad Vilejki, jaki padpaliŭ chatu z ułasnymi dziećmi, zavierbavaŭsia ŭ rasijskaje vojska. I prapaŭ na pieršym ža bajavym zadańni5

Vital z-pad Vilejki, jaki padpaliŭ chatu z ułasnymi dziećmi, zavierbavaŭsia ŭ rasijskaje vojska. I prapaŭ na pieršym ža bajavym zadańni

Usie naviny →
Usie naviny

Mer Minska patłumačyŭ, čamu drevy na praśpiekcie Niezaležnaści zamianili na raśliny ŭ kadkach5

Dzianis Kučynski zajaviŭ, što novy palityčny siezon moža być vyrašalnym11

73‑hadovaha afhanca asudzili pa dźviuch palityčnych kryminałkach2

«Schudnieŭ na 10 kiłahramaŭ». Suŭładalnik architekturnaj studyi ZROBIM architects raspavioŭ pra čatyry miesiacy ŭ SIZA2

Zapłacili 8000 dalaraŭ za pucioŭku — i atrymali kašmar. Jak biełarusy źjeździli ŭ Turcyju ŭ piacizorkavy hatel10

Biełaruskaja siamja 10 hadoŭ nie mahła znajści schavanuju zanačku. Hrošy ŭvieś hety čas lažali ŭ piečy8

Tramp kardynalna pamianiaŭ koler vałasoŭ FOTAFAKT13

U Piermi bieśpiłotnik trapiŭ u šmatpaviarchovy dom4

Łavina nakryła 15 alpinistaŭ u Kabardzina-Bałkaryi. Paviedamlajecca pra siem zahinułych1

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Vital z-pad Vilejki, jaki padpaliŭ chatu z ułasnymi dziećmi, zavierbavaŭsia ŭ rasijskaje vojska. I prapaŭ na pieršym ža bajavym zadańni5

Vital z-pad Vilejki, jaki padpaliŭ chatu z ułasnymi dziećmi, zavierbavaŭsia ŭ rasijskaje vojska. I prapaŭ na pieršym ža bajavym zadańni

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić