Vy staicie nasuprać nas, sytyja, zadavolenyja žyćciom, i z vašaj maŭklivaj zhody, a ŭ kaho i z kryklivaha radasnaha paturańnia łukašysty zabivajuć Biełaruś. Vašu Radzimu, niešanoŭnyja kaŭbaśniki.
– Zdaroŭ! – praciahnuŭ Siaroha mnie pulchnuju dałoń. – Nu ty ŭčora j vydumaŭ – kaŭbaśnik. Heta ž vydumać treba – kaŭbaśnik! – paŭtaryŭ jon jašče raz. – Žoncy raskazaŭ, dyk Tańka pravilna skazała: «My – kaŭbaśniki? A hety, što, kaŭbasy nia jeść?»
– Jem. Siarožka, jem, i smakuje jana mnie, ale nie žyvu dziela jaje. Byvaj, – lapnuŭšy surazmoŭcu pa plačy, ja prajšoŭ praz prachadnuju...
– Ci addasi žyćcio za pachana? – naŭprost pravakacyjna pytaju znajomaha chłopca «starleja». Toj, razumiejučy, ab kim pytańnie, praz try sekundy paŭzy daje karotki stanoŭčy adkaz. «Tak». Zatym na mianie vysypajecca emacyjnaje śmiećcie štampaŭ i kliše, jakoje štodzień składujecca ŭ hałovach elektaratu praz ČŚMI («česnyja srodki masavaj infarmacyi»).
– I ŭsio ž ty, Locha, – nie łukašyst, jak tut nie padstaŭlaj pad kuli snajpera svaje hrudzi, ty, chłopča, – zvyčajny kaŭbaśnik.
Zyrkajučy złosna vačyma, perspektyŭny aficer naciahvaje strunu sprečki:
– Ja za Baćku. Ja za Biełaruś, a voś Vy (źviatacca na «ty» nie pazvalaje roźnica va ŭzroście), Vy, vidać, za amerykosaŭ.
– Locha. Sastyń, pasłuchaj. Ja ž viedaju ciabie nia pieršy hod. Ty narmalovy chłopiec, hramatny aficer, ale ž – kaŭbaśnik. I nie vina tvaja ŭ hetym, a biada. I suprać ty tamu, što jak syn vajskoŭca ŭ škole movy nie vučyŭ, a z žyvoj hutarki tolki trasianku i čuŭ. Tamu i staŭleńnie takoje, abyjakavaje. Vas, kaŭbaśnikaŭ, šmat, vas bolšaść. Siarod vas proćma niakiepskich pacanoŭ i dziaŭčat, mužykoŭ i kabiet, proćma jołupaŭ i čmardosaŭ, razumnych i drunych, akademikaŭ i nievukaŭ, hienerałaŭ i pacyfistaŭ, ale jadnaje vas, takich roznych, – kaŭbasa.
I nia tolki varanaja, smažanaja i pchanaja palcam. Pad «kaŭbasoj» majucca na ŭvazie całkam narmalovyja rečy: paŭniutkaja praduktami ladoŭnia, nia vielmi patrymanaja inšamarka, asobnaja ad cieščy ci śviokraŭ kvatera, dobraja vopratka, stabilny zarobak, a dla vialikaj kolkaści čałaviečkaŭ – plaška «Kryžačku» na dzień...
I, vybačajcie, nakłaści Vam usim vialikuju kuču na toje, što ŭ krainie bieśpierapynna začyniajucca sadki i škoły ź biełaruskaj movaj, što likvidavany adziny biełaruskamoŭny licej, što ździekujucca ź biełaruskich piśmieńnikaŭ, što mova vyciskajecca z vyšejšych navučalnych ustanovaŭ, a z parlamentu i ŭładnych struktur vykreślena naahuł, što na telebačańni skora ź biełaruskaha zastaniecca tolki prahnoz nadvorja, što zabaroniena padpiska na pieršuju biełaruskuju hazetu «Naša Niva» jakraz napiaredani jaje stohadovaha jubileju, što ŭ krainie adbyvajucca palityčnyja zabojstvy, što sudy parušajuć zakony, što za nacyjanalny ściah, uźniaty nad hałavoj, možna atrymać nia tolki humavym dručkom pa nyrkach, ale i trapić za kraty, što kraina naša moža źniknuć jak suverennaja ŭ adbymkach Rasiei i što razam z krainaj źniknie i nacyja...
I nakłaści Vam na ŭsio heta. Aby «kaŭbasa» była. Zaraz Vy staicie nasuprać nas, sytyja, zadavolenyja žyćciom, i z vašaj maŭklivaj zhody, a ŭ kaho i z kryklivaha radasnaha paturańnia łukašysty zabivajuć Biełaruś. Vašu «mieždu protčim» Radzimu, niešanoŭnyja kaŭbaśniki.
Nie, žyćcio budzie praciahvacca. I harady z tymi ž nazvami i histaryčnymi mulažami buduć razbudoŭvacca, i vioska, jak usio apošniaje stahodździe, vyskałuzvacca i niejak žyć. I abjavy ŭ vahonach mienskaha metro, mahčyma, jak niejki histaryčny brend, zastanucca na movie, i dzie-nidzie na kramach ubačyš litaru «i» ci «ŭ». I ansambl «Charoški» ci «Biasieda» pajedzie ŭ svajo čarhovaje turne pa Eŭropie. Usio heta chutčej za ŭsio zastaniecca. Nia budzie tolki adnaho – Biełarusi.
Voś takija spravy, Locha.
Na žal, razmova naša nie była daviedziena da kanca. Pa niejkim časie trapiŭ Locha ŭ niabačnyja šerahi spadkajemcaŭ NKUS. A adkaz na jaho pytańnie: «A chto ž vy tady, ci mnoha vas takich «cudzikaŭ»?» – vakoł nas. Treba tolki azirnucca pa bakoch, uhledziecca dy ŭsłuchacca. Nas, chto za svabodu, za vieru ŭ Boha, za movu i historyju, za kulturu i praŭdu, zavuć prosta – ludzi. Heta možna skazać navukovy termin. Tak jašče ŭ CHI stahodździ na našych ziemlach nazyvali volnych. My – ludzi. Tak, kaŭbaśniki ŭ hetaj krainie buduć zaŭsiody. Ale kiravać, ruchać krainu napierad, dziela svabody pavinny ludzi. Tak pavinna być i tak budzie.
Taki tabie, Locha, moj adkaz.
Ciapier čytajuć
«Mama, davaj napišam zajavu ŭ milicyju, jon mianie ŭžo dastaŭ». Maci školnika z Bresta, jaki skončyŭ žyćcio samahubstvam, raskazała pra ckavańnie syna
Kamientary