Čamu litoŭcam ŭsio ŭdałosia, a ŭ nas -- nie? Piša Siarhiej Vahanaŭ.
Pišu ź Nidy, što na bałtyjskim uźbiarežžy Litvy, na Kuršskaj kasie.
«Niešta nardyčnaje ź japonskim». Heta pra Nidu. Žan-Pol Sartr.
«Sumnaja pustynia…» Hetaksama pra Nidu. Nadpis na mahile Hieorha-Davida Kuvierta, ścipłaha paštovaha słužačaha, jaki «pieršym staŭ sadžać lasnyja drevy ŭ sumnaj pustyni Nidy». XVIII stahodździe…
Sartra, mabyć, urazili hetyja drevy — učepistyja nizkarosłyja sosny na vysačeznych sypučych vydmach. I toje — dźvie Nidy ŭžo pad piaskom…
Siońnia maja Nida — skarbonka ŭspaminaŭ, što kranajuć za dušu.
Nu, jak zabycca pra Stasiu?
U załatym vieraśni 1968, jakraz na tuju chvilinu, kali niečakana sypanuŭ doždž i ja stajaŭ, nie viedajučy, kudy iści dalej, jana paviała mianie na svajo padstrešša, a bližej da nočy pryniesła pa rypučaj leśvicy śviečku: «Budzieš, jak Puškin…».
Stasi było niedzie kala piacidziesiaci, jana žyła ŭ adzinocie i šmat piła. Adnojčy ja spytaŭ u jaje, čamu jana pje. «Mužia ŭpaminaju…»
Ci doŭha zdoleje žyć čałaviek sa svaim minułym — z burałomam u žachlivaj dalečyni, ź niazvykłym dla litoŭskaha vucha najmieńniem Komi?Roŭna stolki, kolki treba, kab, narešcie, daviedacca, ź jakoj ziamloj pieramiašaŭsia prach kachanaha muža. Muža, kovienskaha inžyniera, nacysty kinuli ŭ žudasny 9-y fort za dapamohu jaŭrejam. Usio žyćcio jana namahałasia daznacca pra jahony los. I daznałasia praz 30 hadoŭ ad… Hienprakuratury SSSR: «…Vaš muž byŭ asudžany… i pachavany ŭ h. Leninsk-Kuźnieckim Kiemieraŭskaj vobłaści…» Paśla čaho pamierła. Nie ad harełki, jak paličyli susiedzi, — ad niepatrebnaści dalej žyć…
Naviedaŭšy jaje mahiłu, ja źniaŭ pakojčyk u Edzity ź Jonasam i maleńkim, piać ci šeść hadoŭ, Remihiusam, u takoj ža, jak u Stasi, typova kuršskaj, pad čarotavym dacham, chacie.
Edzita pracavała na mieteastancyi, čytała «Novyj mir» i suśvietnuju kłasiku na litoŭskaj movie. Jonas piŭ.
Pra toje, što Jonas piŭ, ja daviedaŭsia vypadkova, kali naprasiŭsia pajści ź im na rybackim barkasie ŭ Kuršskuju zatoku. Biezumoŭna, ja prychapiŭ z saboj paru butelek «Maskoŭskaj», mabyć, navat try, bo ich było troje — Jonas dy ŭsia jahonaja bryhada z dvuch niehavarkich mužykoŭ u šyrokich, ź ciažkoj humy, kurtkach i vysokich botach. Ledź adpłyli pa ciomnaj vadzie, Jonas vystaviŭ butelki na stoł…
Jonas taksama pamior praź niekalki hadoŭ. I taksama ad harełki. Tak skazała Edzita.
Siońnia ja dumaju, što Jonas pamior ad niemahčymaści pradbačyć budučyniu dla Remihiusa. Što, ułasna kažučy, i było dla jaho niemahčymaściu žyć.
Remihius pradbačyŭ svaju budučyniu sam.
Ja byŭ śviedkam, jak pačynałasia jana vosieńniu adnaho z apošnich 80-ch hadoŭ minułaha stahodździa, nie pamiataju ŭžo, jakoha dakładna. Pamiataju tolki chałodnuju, u pienie, siń Bałtyki, paru lebiedziaŭ, što pralacieli nad samym moram, i sotniu, a mo i tysiaču padletkaŭ, junakoŭ i dziaŭčat, što apuścilisia na kaleni ŭ vilhotny bierahavy piasok i paŭtarali za pastaram słovy malitvy. Potym padnialisia, uzialisia za ruki i zaśpiavali svaju litoŭskuju pieśniu, chistajučysia ŭ takt miełodyi i bałtyjskaj chvali. Ja ŭbačyŭ Remihiusa, pajšoŭ da jaho, pravalvajučysia ŭ piasok, łancuh razamknuŭsia. Ja staŭ pamiž im i dziaŭčynaj u viazanaj šapačcy i, ni słova nie razumiejučy, taksama niešta padpiavaŭ, namahajučysia pieraadoleć śvist vietru.
Na vartaŭničaj vyšcy jašče savieckaj pamiežnaj zastavy nikoha, zdavałasia, nie było. Tolki čas ad času ŭ ciomnym prachonie adśviečvaŭ soniečny blask…
…Apošni raz ja bačyŭ Remihiusa letaś, kali, nie majučy siły zabycca na Nidu, ja znoŭku naviedaŭ jaje, amal nie paznaŭšy ŭ byłym rybackim pasieliščy jeŭrapiejski kurort — navat stała troški škada… Remihius zavitaŭ da maci pa darozie ci to ŭ Aŭstraliju, ci to ŭ Kieniju.
Małady doktar, navukoviec, mieniedžar bujnoj miedycynskaj firmy svabodna pracuje pa ŭsim śviecie.Raskazvajučy pra svaje vandroŭki, svaju pracu i žyćcio, jon uvieś čas paŭtaraŭ heta słova — SVABODNA. Ja zapytaŭsia ŭ jaho, ab čym jany malilisia tady na bierazie mora. «Ab Litvie… Heta staradaŭniaja malitva: «…my razam dziakujem Bohu za dar svabody…»
Voś tady ja i pačuŭ suhučča: malitva — Litva…
Čas ad času ŭspłyvaje z našaj padśviadomaści pytańnie da samich sabie: čamu litoŭcam usio ŭdałosia, a nam — nie? Moj adkaz dla siabie vielmi prosty: kab usio ŭdałosia, treba hetaha vielmi mocna chacieć.
I nie zabyvacca na malitvu.
Kamientary