SIŁA STRACHU
Pieramovy z režymam u 2000 hodzie
Jaki ŭžo hod biełaruskaja apazycyja čakaje ad uładaŭ RB krokaŭ da prymireńnia i zaklikaje da dyjalohu. Ale vyniku niama.
Čamu? Režym nia viedaje inšaje movy, aproč movy siły. Niazhodnyja hałasy jon zvyk ličyć nie na vybarčych učastkach, a ŭ milicejskich pastarunkach. Nacyjanalnuju elitu brutalna vypchnuŭ ź dziaržaŭnaha žyćcia. Usio heta adbyvajecca taksama tamu, što Zachad źviartaje ŭvahu na Biełaruś, tolki kali bačyć kroŭ na mienskim bruku, a Maskva pačynaje sumniavacca ŭ Łukašenku, tolki kali tut palać rasiejskija trykalory.
Dziaržaŭny parazytyzm
Maralnych stymułaŭ da kampramisu režym nie razumieje, materyjalnych -- nie pradbačyć. Režym baicca, što kampramis z apazycyjaj, navat u najmienšym, zmusić jaho ŭ budučyni da sastupak u bolšym, a ŭmacavańnie apazycyi daść joj lepšy hrunt dla bolšych patrabavańniaŭ. A paśla biezzakońniaŭ 1994—1999 hadoŭ režym zaścierahajecca najbolš «efektu damino» — jaki moža pryvieści z kalidoraŭ ułady na łavu padsudnych.
U palitycy Łukašenki možna znajści lohiku tolki pry ŭmovie, što Biełaruś dla jaho — srodak dasiahnieńnia niejkich inšych, pryvatnych metaŭ. Pry hetkaj stratehii «dziaržaŭnaha parazytyzmu» sastupki ŭ spravie ekanamičnych i palityčnych svabodaŭ, ličać va ŭładzie, pasłabiać kantrol nad krainaj, prymusiać ličycca ź biełaruskimi nacyjanalnymi intaresami. Kali Łukašenka z kamandaj źbirajucca pierabracca ŭ Maskvu, dyk usio, što imi robicca, nabyvaje sens — a sastupać kamuści sapraŭdy nie pasavała b dla takich metaŭ.
Voś adkul niahnutkaść aficyjnaj pazycyi — maŭlaŭ, kali jdzie handal Biełarusiaj, dyk našto rabić kampramisy dziela Biełarusi?
Z hledzišča apazycyi pieršasnaj padstavaj palityčnaha kampramisu mahli b stacca mienavita harantyi zachavańnia nacyjanalnaj dziaržaŭnaści — admova ad stratehii «paŭzučaj inkarparacyi» ŭ Rasieju. Peŭnaść u tym, što režym sapraŭdy nie źbirajecca zdavać krainu Kramlu, pakinuła b dla apazycyi istotna mieniej matyvaŭ «razhojdvać čovien». Tady, daŭšy harantyi niezaležnaj nacyjanalnaj dziaržaŭnaści, Łukašenka moh by i sam čucca bolš upeŭniena ŭ spravie liberalizacyi dziaržaŭnaha ładu — nie zastałosia b pryčynaŭ dla «palityčnaj pomsty».
Ale suviaź miž vierahodnymi kramloŭskimi marami i palityčnaj rečaisnaściu ŭ Miensku nie abaviazkova takaja prostaja. Bo kramloŭskija ambicyi nie vymahajuć hetkaje zaciataści, jakuju demanstruje režym. Adkul takaja zaciataść? Navošta antahanizavać suprać siabie ŭsiu biełaruskuju palityčnuju supolnaść? Vyhladaje, što pa-za čyimiś stratehičnymi metami i marami na šlachu da pahadnieńnia stvoranaja bolš pryncypovaja pieraškoda: režym śviadoma abraŭ takoje pole «palityčnaje hulni», kampramis na jakim prosta zahadzia pazbaŭlajecca sensu.
Strach zamiest papularnaści
Pieramovy z apazycyjaj musili pryvieści da spraviadlivych vybaraŭ u orhany ŭłady, jakija b mieli realnyja paŭnamoctvy. Ale navošta režymu takija vybary? Našto jamu iści na sastupki i dzialicca ŭładaj, kali alternatyva kampramisu — strach — tak tanna jamu kaštuje?
Strach siarod biznesmenaŭ padtrymlivaje pamiać pra Kudzinava i Klimava, strach siarod žurnalistaŭ — pra Šaramieta, siarod piśmieńnikaŭ — pra Adamoviča, siarod moładzi — pra Łabkoviča-Šydłoŭskaha, siarod palityčnych aktyvistaŭ — pra Zacharanku j Hančara, siarod rabočych — pra metrapalitenaŭcaŭ, siarod ahrarnaj elity — pra Staravojtava... Lubuju palohku apanentu režym razhladaje jak stratu dla siabie. Lubaja ž sastupka z supraćlehłaha boku (i sam fakt pieramovaŭ) razumiejecca režymam jak prykmieta słabaści apanentaŭ — i, značyć, svajoj siły.
Režym nia budzie handlavacca z apazycyjaj, pakul jamu tańniej budzie prosta ŭsio adbirać. Režym nia budzie šukać padtrymki na vybarach, pakul jamu praściej budzie abapiracca na prymus.
Apošni rubiež apazycyi
Apazycyja ž padyšła da miažy, za jakoj nia moža być kampramisaŭ, bo ŭžo niama čaho sastupać. Handlujučy z Łukašenkam, častka apazycyi prajšła spačatku praz takuju «pamiarkoŭnaść», što była hłupstvam, potym praz «pamiarkoŭnaść», što była maładušnaściu, ciapier zastałasia tolki takaja, jakaja zaviecca «zdradaj» — błasłavieńnie biezzakońnia ŭładaŭ. Dalej adstupać niama kudy.
Voś ža, pry lubych raskładach, pry luboj mižnarodnaj atmasfery biełaruskaja hramadzianskaja supolnaść nikoli nie adračecca svajho imknieńnia da pavahi naturalnych čałaviečych pravoŭ i intehracyi ŭ Eŭropu. Hetak ža, jak nikoli nie akceptuje cenzuru dumki i ździek z kulturnaj tradycyi.
Što dalej?
Zychodziačy z skazanaha, pradkazać raźvićcio «hulni» niaciažka.
Pahadnieńnie pa vybarach patrebnaje dla Biełarusi, i my budziem ćviorda damahacca spraviadlivaha vyrašeńnia hetaj prablemy. Ale apanenty režymu śviedamyja, što realny kampramis u Biełarusi ździejśnicca tolki tady, kali budzie pakładzieny kaniec uhruntavańniu ŭłady na represiŭnaj sile, kali hetaja siła pierastanie być palityčnym srodkam. A tak staniecca tolki tady, kali režym upeŭnicca, što apora na represii dla jaho realna daražejšaja za palityčnyja sastupki — naprykład, daść pra siabie znać unutrany hramadzki supraciŭ abo cisk zvonku. Pakul režym nia vieryć u mahčymaść pakaštavać «bizuna», lubyja «pierniki» buduć im hłytacca bieź jakohaś stanoŭčaha efektu. Ale ŭłada, što pryzvyčaiłasia tryvała karystacca siłaj i razumieć adno movu siły, vidavočna sparadžaje ahulnuju niebiaśpieku — spynić jaje treba da taho, jak jana napatkaje taki samy adkaz.
Mikałaj Pačkajeŭ, siabra delehacyi Partyi BNF na pieramovach
Kamientary