Dla biełarusa Praha — horad mary i svabody, niedasiažny ŭzor nacyjanalnaha adradžeńnia i histaryčnaj vieličy. Kali z muroŭ Vyšahradu ja hladzieŭ na praskija dachi i abrysy chramaŭ, nie adrazu zrazumieŭ, dzie ŭžo bačyŭ hetuju viasiołuju čyrvań dachoŭki i kazačnyja špili? Dy heta ž, badaj, karciny Bazyla Kamarova z vyjavami staroha Mahilova abo Vilni! Tak biełaruskija mastaki ŭjaŭlali idealny horad časoŭ «załatoha vieku» VKŁ. I voś hety ideał pierad maimi vačyma — z kamieniu, cehły i niejkaha asablivaha pavietra spakoju i svabody.
Los Čechii šmat u čym padobny da našaha. Ale padabienstva losu nie aznačaje padabienstva šlachu, i šlachi našy časta razychodzilisia ŭ roznyja baki. Pansłavianstva XIX st., uźniataje jak ściah českaha budzicielstva, dla biełarusaŭ stała tormazam nacyjanalnaha adradžeńnia i srodkam idejnaha pryhniotu z boku rasiejskaha imperyjalizmu. Čužynskija pruska-aŭstryjskija «abcuhi» dla čechaŭ byli bolš litaścivymi, čym dla biełarusaŭ «słavianskija abdymki» Polščy dy Rasiei.
Tut, u Prazie, amal 1000 hadoŭ nazapašvalisia bahaćci, napłastoŭvalisia epochi, styli, kultury. U nas ža kožnaje stahodździe razburalisia, časam daščentu źniščalisia zdabytki papiarednich pakaleńniaŭ i pačynałasia «novaje žyćcio». A ŭ vyniku my znoŭ traplali ŭ staroje bałota biaspamiactva, niavierja i prymityŭnych refleksaŭ. Šanavańnie historyi i zachavańnie kultury (daloka nie zaŭsiody českamoŭnaj) adroźnivaje žycharoŭ siońniašniaj Čechii ad biełarusaŭ. A viaršynia hetaha šanavańnia, jaho epicentar — sama Praha. Dla biełarusa hety horad spatalaje smahu eŭrapiejskaj kultury, histaryčnaj pierajemnaści, utulnaści i dabrabytu. A siońnia jašče — prahu svabody i demakratyi. I nia tolki tamu, što 10 hadoŭ tut mieścicca radyjo «Svaboda», a ŭ dvary prezydenckaha pałacu možna spakojna hulać, nie ryzykujučy atrymać dručkom pa hałavie. Ale i tamu, što choć čech tut sapraŭdny, dbajny haspadar, ale ž i toj šmatmoŭny kasmapalityčny natoŭp, što viruje siońnia na vulicach Prahi, pačuvajecca tut volna i niezaležna.
Mo pierasyčanaść turystami i emihrantami ź ciaham času i narodzić novyja prablemy, adnak našamu imperskamu, zašpilenamu na ŭsie huziki savieckaha aficyjozu Miensku da ich daloka, jak mahiloŭskamu brovaru da płzenskaha prazdroju. Choć sprava nia ŭ pivie i navat nie ŭ samahoncy (jana tut, macunkam 70%, zaviecca ślivovicaj), jakuju čechi taksama lubiać, ale pjuć nia tak šmat, jak u nas. Sprava ŭ prazie — ci majem my sapraŭdnuju prahu svabody, demakratyi i prahresu? Ci nam dastatkova «baćkavaj apieki», zarobku ŭ 250 dalaraŭ i adnakratnaha naviedańnia «złataj Prahi», kab potym žyć nastalhičnymi ŭspaminami ab «nianašaj» Eŭropie i svaich niaździejśnienych ideałach.
P.S. Ja nie vialiki amatar i znaŭca piva, ale mnie zdałosia, što najlepšyja ŭzory biełaruskaha piennaha napoju nia tak šmat sastupajuć českim. Mo i sapraŭdy my ŭžo nia tak daloka ad Eŭropy, jak zvykli dumać, i nia ŭsio tak kiepska z našym pivam i nia ź pivam taksama…
Praha — Mahiloŭ
Kamientary