Na miescy režymu ja b zabaraniŭ «Nad ziaziulčynym hniazdom». Bo jana vučyć śmiajacca.
Apošnija palityčnyja naviny ź Biełarusi nie dadajuć aptymizmu. Ad usiaho nehatyvu chočacca schavacca pad vokładkaj knihi. Ciahnusia pa zialony tomik z ramanam Kiena Kizi «Nad ziaziulčynym hniazdom». Try hady tamu hetuju knihu prahłynuŭ adnym dychańniem — pierad vačyma dobra byli vidać usie hieroi knihi, ekranizavanyja hienijalnym Formanam.
Ciapier — inšaje pračytańnie. Z kožnaj pračytanaj staronkaj, abzacam, radkom, litaraj raście adčuvańnie taho, što niedzie ŭsio heta ty ŭžo bačyŭ. Psychuška ź «Ziaziulčynaha hniazda» ŭsio bolej pačynaje nahadvać Biełaruś. Maleńki j zakampleksavany čałaviek stvaraje svaje praviły hulni na vyznačanaj prastory. Nichto nia maje prava supraciŭlacca systemie, inakš ambały-sanitary zaciahnuć ciabie na čarhovy seans šokavaj terapii. Pacyjenty nastolki zvyklisia ź isnujučym ładam, što ničoha nia robiać, kab jaho źmianić. Choć tut jość i ludzi, zdolnyja na narmalnaje myśleńnie, dziejańni i ŭčynki. Ale i ich systema navučyła padparadkoŭvacca sabie. Ale rana ci pozna musić źjavicca ryžy žartaŭnik Rendł Makmiorfi, jaki zdoleje razvarušyć hetaje pakornaje isnavańnie. Jon musić navučyć hetych «psychaŭ» žyć tak, jak chočuć jany, a nia tak, jak dyktuje spadarynia Hnusen. Jany pavinny ŭbačyć, što śviet našmat bolšy i cikaviejšy za tyja źnienavidnyja skrynki, jakija im davodzicca kleić. Heta nialohkaja sprava.
Zhadajcie hałasavańnie ŭ klinicy na pradmiet prahladu bejsbolnaha čempijanatu pa telebačańni zamiest viačernich navin, kali staršaja siastra zahadzia vyznačyła projhryšnyja dla Makmiorfi praviły hulni. Toje ž samaje ŭ Biełarusi, ź jaje vybarami i referendumami. Ich niemahčyma vyjhrać. Ale Makmiorfi nie supakojvajecca — i voś užo pałova «vybarščykaŭ» ź im. Jon prapanoŭvaje im nie bejsboł, a naradžaje ŭ ich dušach nadzieju i vieru. Patrebny — usiaho tolki — adzin hołas. Ale dzie jaho ŭziać, kali astatnija «vybarščyki» — chrony, u jakich ruki prybityja da ścienki. Rendł usio adno bjecca, i voś — o cud! — ruku padymaje «hłuchaniamy» indziejec Bromden. Pieramoha! Mis Hnusen nie pryznaje vynikaŭ plebiscytu, ale jaki kajf — viedać, što ty ŭ bolšaści. Zmahacca dalej i adstojvać pieramohu ŭžo nia strašna.
Pravadyr Bromden, jaki, kab vyžyć, dziesiacihodździami kasiŭ ź siabie hłuchaniamoha prydurka. Čym vam nia vobraz tutejšaha biełarusa, zdolnaha prystasavacca i vyžyć pry lubym režymie? Aby było cicha, aby nie było vajny. Taki nia pojdzie aby za kim, taki pavažaje tolki moc i siłu. Ale Makmiorfi ŭdajecca raspalić iskrynku nadziei i ŭ dušy indziejskaha pravadyra. Jon z nami. My — siła!
Jak heta ŭdajecca Makmiorfi, dzie jon biare siły dla hetaha śmiarotnaha pajadynku z systemaj? I voś tut ja dachodžu da frazy, dziela jakoj i varta pračytać knihu: «Pakul my śmiajomsia, my ŭ biaśpiecy». I praŭda, Rendł pastajanna śmiajecca na ŭsie tryccać try zuby, žartuje i iranizuje ź siabie, ź siabroŭ, a hałoŭnaje — z systemy, jakaja niazdolnaja na śmiech i tamu jak ahniu baicca jaho. Dyktatura nia ŭ stanie śmiajacca, bo śmiajacca moža tolki svabodny čałaviek.
Tolki śmiech zdolny pieramahčy režym. I siastra Hnusen razumieje heta, zabivajučy viesiełuna Makmiorfi, adnak užo nadta pozna. Jana ŭžo nia ŭ stanie kiravać rozumam i ŭčynkami «chvorych». Rendłava sprava nie minuła darma. Pacyjenty źjaždžajuć z psychuški na volnaje pavietra. Inšyja pieravodziacca ŭ druhoje adździaleńnie. Mis Hnusen biaśsilnaja niešta zrabić.
I apafeoz usiamu hetamu — učynak Bromdena, jaki zmoh zrabić niemahčymaje. Toje, što nie ŭdałosia Rendłu Makmiorfi: jon padniaŭ u vannym pakoi pult i raźbiŭ im akno, kab nazaŭsiody pakinuć toj śviet. «Mnie zdavałasia, što ja laču. Svabodny», — kaža indziejec. Jon pieramoh.
Paśla «Ziaziulčynaha hniazda» Kizi kinuŭ pisać: napisać niešta, što paraŭnałasia b z «Hniazdom», jon by ŭžo nia zmoh. Jon skazaŭ usio. Na miescy systemy siońnia ja b zabaraniŭ tuju knihi ŭ Biełarusi. Bo jana vučyć śmiajacca.
Kastryca (Barysaŭščyna)
Pryśviačajecca T.
Kamientary