U razmovie z karespandentkaj Radyjo Svaboda Dančyk pryznaŭsia, što nie śpiavaŭ užo 8 hadoŭ. «Nidzie, navat u dušy».
Ale z try miesiacy tamu śpiavak kinuŭ palić, i adnojčy pieśnia sama źlacieła z vusnaŭ. «Ja išoŭ na pracu i raptam zaśpiavaŭ. Prosta na vulicy». Na ščaście, hołas śpievaka zastaŭsia mocnym i hnutkim, choć sam Dančyk na heta nie spadziavaŭsia. I ŭ toj ža dzień Dančyk dastaŭ svaju staruju hitaru, pamianiaŭ sapsavanyja struny i ciapier, choć času paśla žurnalisckaj pracy zastajecca mała, kožnaha viečaru z hadzinu śpiavaje svaje staryja i novyja pieśni. «Jość šmat cudoŭnych biełaruskich piesień, da jakich ja tak i nie padstupiŭsia».
Z svaim novym repertuaram Dančyk maryć znoŭ pryjechać u Biełaruś.

Kamientary