U sabačaje nadvorje ŭłady adznačyli hadavinu horadu, piša na svaim błohu Siarhiej Astraviec.
Pryznacca, mnie samomu bolš padabiecca nazva “Harmata dla kanfeci”, ale nazyvaju hety tekst inakš, kab pryciahnuć vočy mahčymaha čytača. Harmata dla kanfeci była ci nie najbolš niezvyčajnaj na śviacie 880-hodździa, choć i nie sapraŭdnaj, ale vielmi maskaradnaj navat pobač ź nia vielmi naturalnym karahodam udzielnikaŭ histaryčnaha spektaklu. Chaj heta ŭvohule jakojeści dziciačaje pryznańnie, ale sam ja ŭpieršyniu ŭbačyŭ jaje na svaje vočy, pryčym zblizku, i jana mnie vielmi spadabałasia.
Kali heta kraina śniežnych harmataŭ, čamu b joj urešcie nia stać krainaj harmataŭ dla kanfeci? Jakoj jana ŭžo robicca: krainaj sucelnych muzbazaraŭ, folkšeściaŭ, retrašlahieraŭ, karnavalnaj stralaniny rulkami tualetnaj papiery z rycarskich harmatak, vybuchaŭ kanfeci, chałodnych, jak benhalskija ahni, aficyjnych i ciaplejšych — viasielnych fejervierkaŭ, rymskich ahnioŭ kitajskaj vytvorčaści… Jakajaści haradzienskaj atmasfera kanca 18-ha stahodździa, dalboh. Maŭklivy parlament, ślozy karala.
Pieršaje ŭražańnie šeraha śviatočnaha dnia: panyłyja ručainy školnikaŭ pad parasonami z abaviazkovym šarykam u ruce, što ściakalisia na “parad” pracoŭnych, dziaciej, moładzi, niamieckich reksaŭ i milicyjantaŭ pry ich z kałachami. Zakarkavanaja spynienym da kamandy paradam piešachodnaja vulica. Rycarskaja hulnia dla načalstva, astatniaja publika mahła bačyć jaje dziakujučy navincy — ličbavamu tabło nad hałovami.
Asoby z haradzienskaj historyi, niečakana vielmi padobny, šatami, baradoj Stefan Batory, karaleva Bona taksama badaj vyhladała dosyć pa-karaleŭsku. Treba skazać, zatoje, damy prydvornyja ŭ lepšym razie zdavalisia kurtyzankami. Apošniaha karala ja asabista paprostu nie paznaŭ, vyhladaŭ bolej na farejtara ad karety, ź jakoj vychodzili damački ŭ parykach. Znajecie, u teatry časam staviać štoś z Maljera, jakijaści kamzoły ŭ harderobie ŭ najaŭnaści. Ale vidavočnym stała: u karaleŭskim horadzie ničoha karaleŭskaha ŭ repertuary, pahatoŭ z Bonaj Sforcaj, Batoryjem i h.d. niama. Letašni premjerny “Hoły karol” — u raźlik brać niamožna.
Z reksami ŭsio narmalna, z kałachami taksama, navat z harmataj dla kanfeci. A voś Maljer naš małanaturalny, bo heta zusim nie Maljer karaleŭskich časoŭ, jaki trapiŭ u Horadniu naprastki z Paryžu, prynamsi praz Varšavu. Nie, heta Maljer maskoŭska-pienzienski, na savieckich draždžach, dvojčy impartavany. Chacia haściam spadabałasia prynamsi samo źjaŭleńnie siarod uzvoda a-la sałdat Vialikaj ajčynnaj, dy inšych abaroncaŭ savieckaj radzimy, aktoraŭ u kamzołach i parykach. Ja taksama adčuŭ krychu kulturny šok, kali, chalera, Stanisłaŭ naš Aŭhust Paniatoŭski ŭpieršyniu nie pa-polsku, a pa-biełarusku zahavaryŭ, nie kampleksujučy lišnie. Małojca! Dyj polski načalnik ź Biełastoku nie abraziŭsia, naadvarot, pachvaliŭ, pryznaŭsia, što hladzieŭ vidovišča z ŭzrušeńniem. Kali vy ŭsie hetak lubicie svoj horad, zaŭtra abaviazkova budzie ciaplej, zakončyŭ jon svoj vystup. I što vy dumajecie? Sapraŭdy nastupnaha dnia vyzirnuła sonca.
Kamientary