20 lutaha 1918 h. Dom hubiernatara na Sabornaj płoščy.
U faje stajaŭ kulamiot. Učora prychodzili palaki na «pieramovy», patrabavali zdać Miensk. Ubačyli kulamiot i moŭčki syjšli. Dobraja reč — kulamiot… asabliva kali pad stałom try karaby nabojaŭ da jaho. «Piaśniar biełaruskaj doli»…
Fota: Nacyjanalny histaryčny muziej. Vystava «1918: BNR — Ideja. Kraj. Dziaržava».
Na vulicy choład, až kur(v)y čchajuć. Viecier i streły ŭ horadzie. Palaki haniajuć balšavikoŭ. Našy haniajuć balšavikoŭ. Balšaviki haniajuć ciahniki. Na ŭschod. «Abaroncy» chie…avy. «Proletaryi ŭsich staron!» «Raspalim płamia rievolucii!» «Minsk nie sdadim!», a niemiec jak papior 18-ha, dyk až boty hareli, jak jany da vahonaŭ drapali.
Pastrelvajuć niedzie. Ludzi syšlisia na Sabornuju płošču. Nad płoščaj ściah… bieły z čyrvańniu stužki pasiaredzinie. U baku čyhunki stužki dymu pa niebie. Papiarosku b zadymić…

- A kab tabie dobra žyłosia! I tak łamjom uvieś pavierch zabity - nu što ty ich siudy ciahnieš? Nachalery hety matacyklet prypior?!
- Chaj budzie, u haspadarcy ŭsio prydasca… što my, darma, chiba, ź jaho na chadu balšavikoŭ źbivali? Ale ž hetyja larvy navat zvalicca ź jaho tołkam nia mohuć, ščytok vo pahnuli, kab ich čerci hedak hnuli, — prychinušy da ściany aparat, pramaŭlaŭ małady bialavy z začosam nazad Vincuk.
— Tabaka jość? —koratka spytaŭ, zachodziačy za mnoj u dom.
- Aha, dva miachi. Schadzi ŭ hatel vaźmi, u balšavikoŭ «skanfiskavanaj» mnoha było, i mnie zaadno pryniasi.
Pajšoŭ. Jano i niedaloka, da «Jeŭropy». Ale baściaŭsia niedzie bolš za hadzinu pa «sabačych ściežkach».
***
Dabaściaŭsia. Prybiehli ŭčatyroch, zanosili ŭ faje Janoŭskaha. Śpichnuli z zedlika Kostusia, jaki adsypaŭsia paśla načnych pahoń za Łanderam, pakłali.
Janoŭski bledny, ściskaŭ zuby i praź ich maciukaŭsia. A jašče nastaŭnik! Čałaviek vysokaj kultury!
Zaŭsiody kazaŭ pa-rusku (chacia niejak pryznaŭsia, što zaniatki ź dziećmi pry mahčymaści «pa-našamu» vioŭ). Peŭna, kali ź ciabie śvišča kroŭ, dyk i kultura ŭžo da sraki. I, jak zvyčajna, u šaliku — žonka źviazała, jak vypraŭlała na front. Jon ź im usie hetyja hady i nie rastavaŭsia. Havaryli ź im raniej, jak chavalisia na kvatery, paśla aryštu Jezavitava dy Varonki.
Pakłali i stali, nie viedajučy što rabić.
Chutka padyjšoŭšy da paranienaha, abvioŭ zrokam usiaho. Kroŭ była, ale, zdavałasia, nie tak šmat.
— Šyja ci plačo… — niejak zadumienna praciahnuŭ vysoki, dni try nie holeny bajec.
Aŭtamatyčna paciahnuŭsia za nažom kab zrezać šalik…i na siekundu zavis z «akopnikam» u ruce nad horłam. Heta ž zaraz šalik zrežu, a jon mnie potym za jaho dy za pamiać pra žonku…
— Rież nachier šarfik, - prasipieŭ praz zuby Janoŭski.
Nu dobra. Režu.
— …Nu icit tvaju boha dušu mać, tolki šorachu navioŭ!
Prosta «pacałunak ad śmierci»: kula prajšła pa datyčnaj. Nie tak strašna. Chacia kab na santymietr vyšej ci hłybiej…
Jahony šalik byŭ samaj čystaj anučaj u hetym faje. Razrezaŭ na dźvie niaroŭnyja častki. Mienšuju nakłaŭ na ranu, daŭžejšaj prycisnuŭ źvierchu, prapuściŭ jaje kancy ad šyi praz hrudzi i śpinu da padpachi i tuha źviazaŭ.
Kali Janoŭskaha źnieśli u kabiniet i pasłali pa fielčara, Vincuk stomlena prysieŭ na toj ža zedlik.
- Adkul? Chto?
- La vakzała narvalisia na palakaŭ. Čałaviek šeść, a nas piaciora. Kamandzir niejki karlik z vusami. Žydzieńkimi takimi, jak papoŭskaje žyta. I nam schodu: «zdavaj zbruju» adrazu ž, vo! Janoŭski ŭ ich i pytaje pa-cyvilnamu: «A na kakom osnovanii razoružajetie?». Hety korč za nahan, a naš Fiodar, toj, vysoki, za vintoŭku. Nu jak za vintoŭku… schapiŭ za duła i jak dubinaj zaradziŭ hetamu karliku prykładam u zuby. A toj… moža i saŭsim stralać nie chacieŭ, ale, padajučy, šmalnuŭ u pavietra, i paceliŭ ža, kurvina takaja. Janoŭski apaŭ. My ašalełyja i palaki ašalełyja… ja za maŭzier, našy za Janoŭskaha, palaki za karlika z vusami… nu, adnaho ja, zdajecca, zavaliŭ… ci raniŭ. Dobra, što našy na aŭto padjechali, zakinuli my Janoŭskaha, i siudy chodu.
- A na vakzał ty čaho papiorsia?
- Rakievič zahadaŭ, skazaŭ, idzi z malcami, zabiarycie, kali zastałasia, vybuchoŭku ŭ čyhnačnikaŭ niejkuju.
Pryjšoŭ Kostuś z kabinieta.
- Nu što jon?
- Narmalna, žyć budzie.
- Jak na Romienskuju schadzili ŭčora? Pravodzili?
- Pravodzili…— štoś u im było schavanaje, naša - kašečaje i chitraje, nie byvaje takoha ŭ sibirakoŭ, a ŭ im było.
- Pryjšli my, značyć… pakul tudy-siudy, kuram vady… žaleznadarožniki vyciahnuli jaščyk bombaŭ. Vyciahnuli z depo, dzie my paśla źjezdu na saviščańni siadzieli. Nu, jak siadzieli… kali hety jaščyk tady tam lažaŭ, dyk mahli b i palotać… puci my karaciej raździarbanili znatna. padarvali, dva vahony, a štabny tolki kulnuŭsia. Łander praz vakno iz jaho jak vyłaziŭ, dyk usiu sraku ab škło pakałoŭ. I, śvieciačy kalsonami, rvanuŭ da bližejšaha paravoza…
Kostuś, pakul raspaviadaŭ, raściahvaŭsia ŭsio bolš šyrokaj uśmieškaj, a Vincuk, zarahataŭ na usio faje.
- Dyk Račkievič nas za hetaj vybuchoŭkaj, musić, i pasyłaŭ.
Pa schodach spuściŭsia Jezavitaŭ. Ustali.
Paśla pabiehu z haŭptvachty, zdajecca, za dvoje sutak jon navat nie spaŭ. Jak i bolšaść z nas. Ja jaho tak tolki i bačyŭ, pa niekalki siekund, zaŭsiody na nahach. Stalny. Było takoje uražańnie. Ci jak balšaviki pryjšli aryštoŭvać, ci jak da hetaha tapili zbroju ŭ Śvisłačy, kab nie dastałasia tym ža balšavikam. Ni ciomny, ni śvietły, ni dobry, ni žorstki. Navat kali śmiajaŭsia abo kryčaŭ na kahoś — stalny.
- Boty staptaŭ, miechanik? — jašče nie dajšoŭšy, z uśmieškaj spytaŭ Vincuka.
- Narmalna. Hałoŭnaje, kab chalavy načyščanyja byli, a na padešvy pani nie hladziać.
- Aha, tabie da tych pani, jak da Maskvy rakam. Z tvaimi-ta patrebnaściami i predłažeńjami…— padździeŭ maładoha sibirak.
- Nie vučy baćku, baćka trojčy na vozie kulaŭsia. Ciapierašnim časam moža i kniažnu dzie ŭchopić, aby było na čym padvieźci, — chitra hlanuŭšy na Vincuka, paryravaŭ za maładoha Jezavitaŭ.
- Spaŭ choć trochu? — ahladajučy kulamiot i naboi, užo źviarnuŭsia da mianie. Kulamiot stajaŭ na stale. Stoł byŭ abkładzieny miaškami ź piaskom. Stužka zapraŭlenaja. Zaścierahalny ryčah padniaty.
- Nie, zaraz voś Kostuś padmienić, dy trochu pakimaru.
- Dobra. Palaki ściahvajucca da Libava-Romienskaha vakzała. Ždanovič kiruje tudy svaju milicyju, ale kali časam niechta suniecca siudy, zavadzi svaju cacku i siačy ŭsich u kapustu. Čorta my im hetu płošču addamo, — kinuŭ vokam na karaby z nabojami. - I pryciahnicie bolej nabojaŭ.
Kirujučysia da vychadu, zatrymaŭsia na siekundu, i ŭ paŭaborocie pramoviŭ:
— Nu i vinšuju! Ciapier vy nie prosta «banda buržuaznych śpiekulantov i kontry» — pa zahadzie ad siońniašniaha dnia ŭsie ŭzbrojenyja častki abjadnoŭvajucca ŭ Pieršy Mienski biełaruski połk. Isnaj Biełaruskaj Respubliki.

Fota: Nacyjanalny histaryčny muziej vystava «1918: BNR — Ideja. Kraj. Dziaržava».
Vyjšaŭ.
A my niejak i asieli.
— Tabaku choć prynios?
- Aha.
- Syp.
Zakuryli.
Maŭčali paŭpapiarosy.
- A nachiera nam, malcy, heta ŭsio? — hledziačy ŭ adnu kropku, dzieś pamiž karabami i miaškami ź piaskom, rytaryčna spytaŭ małady.
Paŭza.
- Ty viedaješ, jak siudy vo hetaja lalka papała?- kiŭnuŭ ja na kulamiot.
- Nu? - zacikaviŭsia Kostuś, pakul Vincuk zaciahvaŭsia papiarosaj.
- Jak pa horadzie pajšli čutki, što niemiec pre, my ź Janoŭskim adrazu pamyślili, što možna vychodzić da svaich, balšavikam užo było nie da nas. Vyrašyli, što tam užo razam budziem dumać, što rabić dalej. Razyšlisia pa horadzie. I niejki čort mianie dziornuŭ prajścisia pa Palicejskaj.
Vychodžu da budynka byłoj našaj Vajskovaj Rady i baču maładoha balšavička-karavulnaha. Staić, trasiecca, ci to ad choładu, ci to ad hoładu. Pierad samym uvachodam (doŭbnia, navat pazicyju narmalnuju vybrać nie zmoh). Z kulamiotam. Hlanuŭ ja - nikoha bolš. Navat budynak pusty, zdajecca.
Dumaju: zaraz strenu svaich, pahamonim, dy treba zahad i ludzi, kab skiravali nas za hetym kulamiotam pry takich prydatnych umovach. Damy try prajšoŭ. I usio dumaju: a kali nabiahuć da hetaha chłopčyka jaho tavaryšy? A kali jon sam z kulamiotam kudy ździornie? A kali addaduć inšy zahad? Aj, dumaju, hary jano haram, tyja zahady i čakańni, i sustrečy. Sam nie zrobiš — nichto nie pamoža. Raźviarnuŭsia i nazad. Zabraŭ kulamiot…
- A z karavulnym što?- pierabiŭ Vincuk
- Ničoha… Zarezaŭ.
- …Voś i idu z kulamiotam pa horadzie. I valniej adrazu niejak stała. Dva tydni, chavajučysia z adnym nahanam na dvaich. Pa kvaterach i chatach u svaim ža horadzie… i pryhadaŭsia i aryšt Vajskovaj Rady, i razhon źjezdu, i hetaja bieznadziejnaść za dva miesiacy.
Pieršy moža raz za historyju hetyja sialanie, hetyja sałdaty - takija, jak ja, sabralisia kab štoś vyrašyć dla kraju…Sami! A ich štykami i prykładami…padły. Choć by nam tady vintovak jakich, ci toj kulamiot… Ciomnyja my byli. I dola naša ciomnaja, malcy. I pakul sami my štoś nie zrobim, ničoha nam nichto nie daść. Ni ziamli, ni voli, ni Respubliki. I kožnaja hnida, ci carskaja, ci balšavickaja, ci polskaja budzie nas tolki štychami i prykładami…pakul Sami, Svajo nie zdabudziem! A kulamiot hety — heta zakład voli.
I znoŭ zamaŭčali. Na tracinu papiarosy. I znoŭ kožny dumaŭ pra svajo.
Vincuk — jak jaho biŭ paručnik botami ŭ žyvot na froncie ŭ 16-m za toje, što čytaŭ u akopach «Dudku biełaruskuju». Biŭ i kryčaŭ, što «socialisty proklatyje, stranu razvalić chotitie? Kajzieru prodaliś, biesy!» A jon i nie viedaŭ tady, chto takija sacyjalisty.
Dudku choć bačyŭ, a pra biełarusaŭ dyk i nie čuŭ uvohule. Dy i «strana» u jaho była tolki ŭ vyhladzie arła na spražcy, partreta Mikałaja ŭ škołcy, dy botaŭ paručnika. A prosta była knižka… i jak jana patrapiła ŭ tyja akopy? Ale navat na niejkaj svajoj havorcy, i navat ź jaho tryma kłasami možna było ŭ joj niešta zrazumieć. A ciapier, značyć, heta ŭžo nie prosta mova biełaruskaja, nie prosta kraj taki, Biełaruś, a cełaja Respublika!
Kostuś — pra svajho dzieda, jaki partyzaniŭ jašče pry Kalinoŭskim. Jak baćka jamu raspaviadaŭ pra heta, jak čytać vučyŭsia pa niejkaj staroj haziecie z nazvaj «Mužyckaja praŭda», jak doma pa-biełarusku havaryli, navat tam, u Sibiry, dzie j zastaŭsia dzied. A ŭnuk vo — da Biełarusi dajechaŭ, chacia b i ŭ sałdackim vahonie. A moža tut, jak vypadzie, i zastaniecca — ci ŭ ziamli, ci na ziamli. A moža, tut jaki kłapcik vydaduć, kab nie varočacca tudy, dzie adna tajha.
I ja. Pra bab.
Zhadaŭ Stasiu. Jak doŭha tym letam u Budsłavie na feście išoŭ chrosny chod: ikona, ludzi, ksiandzy… što nam, pravasłaŭnym, karcieła tam? Chiba: kirmaš, karčma, panienki -«polki»… chacia jakija tam «polki»? Kali navobmacak u ich hrudzi biełaruskija?
I talija tonkaja, jak čyrvonaja stužka na štandary. I haračaja jana była… jak naša sonca. I biełyja, ciopłyja, dy sałodkija jak małako biełaruskija hrudzi z załatymi čyrvoncami pasiaredzinie. Lažyš na ich i dumaješ, što hłotki hatoŭ rvać lubomu pryšłamu, chto na ich pakvapicca. I jakaja roźnica paśla hetaha, što jana pryšła ŭ Budu pamalicca, a ja napicca, što jana katalička, a ja pravasłaŭny? Maładyja byli — joj vasiamnaccać i mnie dvaccać dva. I čatyry hady vajny paśla hetaha. Čužoj vajny, čužoj bojni…
Dakuryli.
- Sami i Razam. Bo niazručna adnamu takoj cackaj kiravać. Pajdu ja za nabojami karaciej, - kiŭnuŭ na kulamiot, ustaŭ i skiravaŭsia uhłyb budynka Symon.
R.S. A miersiedes rekvizavali palaki, kali sychodzili z «pieramovaŭ». Pahetamu Vincuk i biehaŭ «na svaich dvaich» usie hetyja dni. Nu jak «rekvizavali»… śpiorli. Praŭda, pakatalisia tolki paru dzion. U ich jaho «rekvizavali» niemcy, ale taksama nienadoŭha. My ŭ jaho hranatu kinuli, 25 sakavika ranicaj…
«Naša Niva» — bastyjon biełaruščyny
PADTRYMAĆ
Kamientary