Niaŭžo paśla niaŭdałych sprobaŭ pierajści rumynskuju miažu Vialiki kambinatar nakiravaŭsia ŭ Biełaruś?
Pamylajeciesia, daražeńkija, — tak ja vam z usioj adkaznaściu skažu. Pryhody i ramantyka — pobač. Varta tolki adarvacca ad kanapy, vyklučyć televizar i rušyć u padarožža. Tady vas abaviazkova čakajuć cikavyja sustrečy, nieardynarnyja ludzi i samyja nievierahodnyja adkrycci. U hetym jašče raz pierakanaŭsia, kali zavitaŭ u lasny kraj — na Biarezinščynu.
Madeljer u vioscy
Dabracca da maleniečkaj vioski Snuja nie tak i prosta. Heta tolki zdajecca, što pasielišča pa siońniašnich mierkach znachodzicca litaralna «pad bokam» u stalicy — usiaho tolki 108 kiłamietraŭ ad Minskaj kalcavoj. Kali dakładna nie viedaješ maršrutu, to lohka možna zbočyć i zabłudzić. Spačatku pa šašy, dzie paśla daždžu pad haračym soncam łužyny litaralna na vačach pieraŭtvaralisia ŭ paru i mašyny ruchalisia ŭ hustym tumanie. Paśla pa hravijcy, abapał jakoj — sasnovy les i nivodnaha aŭtamabila nasustrač.
Karaciej kažučy, navat ad rajonnaha centra niablizki śviet, ale daroha vielmi malaŭničaja i nastrojvaje na ramantyčny ład. Pastupova adstupajuć žyćciovyja kłopaty i štodzionnyja turboty. Voś i Snuja — vioska na ŭźbiarežžy Biareziny, u pramym sensie ŭ lesie staić. Ruchajusia dakładna pa pakazalniku «Siadziba «Biarezinskaja» i traplaju na padvorak, dzie čakaje haspadar — Dzmitryj Kaziej. Prapanuje prajsci ŭ chatu, ale tak nie chočacca znoŭ u čatyry ściany, tamu siadajem u altancy.
Adsiul takija krajavidy, u jakich prosta patanaješ. Cišynia — ažno vušy ź niepryvyčki zakładvaje, ad čystaha pavietra navat hałava kružycca.Jak tolki pačynajem razmaŭlać, adrazu «padklučajucca» sałaŭi — adzin pierad adnym vysvistvajuć.
— Što, taksama praniało? — usmichajecca Dzmitryj Alaksandravič. — Toje ž i sa mnoju adbyłosia, kali piatnaccać hadoŭ tamu siudy ŭpieršyniu trapiŭ. Cikava, što za hety čas adčuvańnie niejkaj dziciačaj radasci nie źmienšyłasia. Maja historyja typovaja: kupiŭ hazietu, dzie ŭbačyŭ abjavu ab prodažy doma. Pryjechaŭ u Snuju i, kali ŭbačyŭ hetyja miasciny, adrazu zrazumieŭ, što kolki b ni zaprasili hrošaj haspadary, na lubyja ŭmovy pahadžusia. Tuju ździełku liču adnoj z samych udałych u svaim žycci. Pačaŭ tut abuładkoŭvacca, znajomicca z susiedziami‑viaskoŭcami i ciapier užo pa spraviadlivasci mahu ličycca tutejšym. Praŭda, zastalisia ličanyja miascovyja žychary, bolš ludziej, jakija ŭ volny čas siudy na daču pryjazdžajuć.
Dzmitryj Kaziej pa prafiesii madeljer. U svoj čas da jaho z zakazami z usioj Biełarusi źviartalisia.Adnak pracavaŭ pa śpiecyjalnasci niadoŭha, pakolki adčuŭ, što hety zaniatak nie dla jaho. Jak tolki źjaviłasia takaja mahčymaść, to arhanizavaŭ svaju spravu. U biznesie z samaha pačatku — z kanca 1990‑ch. Asvojvaŭ samyja roznyja kirunki, i davoli paśpiachova atrymlivałasia. Ale, napeŭna, niešta karcieła ŭ čałavieka ŭ dušy, kali jon niečakana dla mnohich vyrašyŭ zaniacca ahraturyzmam. Uziaŭ kredyt i pajechaŭ u Snuju.
Ptuška hohal
Siadziba «Biarezinskaja» była aficyjna zarehistravanaja hod tamu — u mai 2008‑ha. Da hetaha času Dzmitryj Kaziej zakupiŭ nieabchodny sportinvientar, zrabiŭ dobruju łaźniu, sioje‑toje pieraabstalavaŭ u domie. Jak naležyć padrychtavaŭsia da pryjomu haściej, i turysty pajechali va ŭnikalny kutok niekranutaj pryrody. Za hety čas tut pabyvała niekalki sotniaŭ čałaviek. Niadrenny vynik za hod pracy, praŭda? Ludziej vabić u Snuju toje niezabyŭnaje adčuvańnie spakoju i pryhažosci, jakoje achoplivaje kožnaha, chto choć adnojčy siudy trapiŭ.
— Miasciny prosta vydatnyja, — kaža Dzmitryj Kaziej. — Možna ŭbačyć redkich ptušak — čornaha busła, šeruju čaplu, hohala. Malaŭničyja sasnovyja lasy, u asobnych častkach — ź biareznikam.
Vioska staraja, tut padčas vajny 1812 hoda francuzy kvataravali. Niepadalok byŭ most praź Biarezinu, tak što miesca, možna skazać, stratehičnaje. U Vialikuju Ajčynnuju i niemcy tut «adznačylisia». Praŭda, most tady ŭzarvali i dasiul jaho nie adnavili. Moža jano lepš — dalej ad cyvilizacyi, a pa race ŭsie tutejšyja na łodkach chodziać.
A čaho zdziŭlacca — spradvieku žyćcio žycharoŭ Snui było źviazana ź vieličnaj Biarezinaj. Vudzić rybu jany vučylisia, mabyć, adnačasova z tym, jak rabili pieršyja niaŭpeŭnienyja kroki. Nie stracili ludzi tych zvyčak i dasiul. Dzmitryj Kaziej taksama zaŭziaty rybak. Pra sakrety łoŭli moža raskazvać hadzinami. Kaža, što choć i abjezdziŭ usiu Biełaruś, a rybackija rekordy ŭsie adsiul.
Užo možacie zdziŭlacca: ščupak — 10 kiło, sudak — 6 kh, lešč — 4,5 kh. Takich vynikaŭ dasiahnuć udałosia niamnohim — luby prafiesijanał rybałki ab hetym skaža. Tak što ŭ Snuju imknucca patrapić amatary klovu. Tolki voś daloka nie va ŭsich atrymlivajecca. Praŭda, z dapamohaj Dzmitryja Alaksandraviča možna znajsci niadrennyja miescy. U hetym miescy Biarezina maje šmat staryc. Akramia ŭžo uzhadanych ščupaka, sudaka i lašča možna vyciahnuć taksama płotku, jazia, akunia, nalima, žeracha. Jak vam taki spis!
U haspadara dźvie matorki, jakija jon achvotna prapanuje dla rybałki. Pry žadanni možna pryjechać i sa svajoj łodkaj. Vychad da vady tut ža kala padvorka. Adčyniaješ bramku i pa prystupkach spuskaješsia da rečki. Jak zaŭvažaje Kaziej, na rybałku niaredka pryjazdžajuć siamiejnyja pary. Kali vy nie amatar pavudzić, to možna na hornym viełasipiedzie kiłamietry panakručvać, zhulać partyju ŭ tenis dy i prosta ŭ futboł pahaniać. Adnojčy ŭ Snuju zavitaŭ samy sapraŭdny anhličanin.
— Usiu sažałku mnie šarykami ad holfa zakidaŭ, — sa śmiecham kaža haspadar.
— A jakija ŭ jaho ŭražanni byli?
— Ciažka skazać, na tvary nijakich uražańniaŭ ja nie zaŭvažyŭ — užo vielmi flehmatyčny čałaviek. Ja ž kažu — čystakroŭny anhličanin z abaviazkovaj kluškaj dla holfa. Ujaŭlajecie?
Ale ž, napeŭna, i ŭ takoha čałavieka zastalisia ab Snui dobryja ŭspaminy. Inakš i być nie moža. Pakolki pryjazdžajuć siudy turysty nie tolki ŭletku, ale i zimoj. Uzimku tut taksama vielmi pryhoža. Možna z łazni i ŭ pałonku nyrca dać, a taksama pasiadzieć u altancy kala ahniu. Haspadar z zadavalnieńniem pačastuje samaj sapraŭdnaj juškaj, jakuju hatujuć pry vas. A možacie i sami paŭdzielničać. Pry žadanni mahčyma zamović stravy ź viaskovaj piečy: jaješniu z sałam, babku, kałduny. «Hatujem jak dla siabie, — kaža haspadar. — Tamu hosci jaduć tak, što ažno za vušami traščyć». A što ž, apietyt tut lohka nahulaješ dy i spicca jak pšanicu pradaŭšy.
Syn tureckapaddanaha
— Staju na «numary» i raptam baču niešta na biarozie niezvyčajnaje, — uzhadvaje Kaziej. — Padychodžu bližej i ažno movu adniało: šylda, jakuju zvyčajna na mohiłkach vybivajuć, — imia, prozvišča i hady žyćcia…
— Niaŭžo mahiła, što paśla vajny zastałasia? Ale čamu na biarozie? — nie vytrymlivaju ja.
— Ciažka skazać čamu, ale vy pasłuchajcie, što za imia i prozvišča — Astap Bender.
I tut u mianie taksama ŭ pramym sensie słova movu adniało, jak u Dzmitryja Alaksandraviča padčas taho palavańnia. I pamiać imhnienna vydała ŭsim viadomyja radki z Ilfa i Piatrova: «U horad małady čałaviek uvajšoŭ u zialonym u taliju kaściumie. Jaho mahutnaja šyja była niekalki razoŭ abhornutaja starym šarścianym šalikam, nohi byli ŭ łakavych čaravikach z zamšavym viercham apielsinavaha koleru. Škarpetak pad čaravikami nie było. U ruce małady čałaviek trymaŭ astralabiju… Zvali maładoha čałavieka Astap Bender. Sa svajoj bijahrafii jon zvyčajna paviedamlaŭ tolki adnu padrabiaznaść: «Moj baćka, — kazaŭ jon, — byŭ tureckapaddany…».
Adrazu pramilhnuli šmatlikija Astapy, jakich stvaryli vydatnyja akciory. Asabista mnie bolš za ŭsich padabajecca Bender u vykananni Siarhieja Jurskaha, nie dziŭna, što mienavita jaho tvar tady ŭzhadaŭsia. Pamiatajecie, jak jon u milicejskaj furažcy zavitaŭ da Alaksandra Ivanaviča Karejki? Ale niešta ja zanadta kinuŭsia va ŭspaminy, kali tut taki šanc patrapić u miesca, dzie, mahčyma, kaliści stupała naha «vialikaha kambinatara». Ništo sabie prapanova! Haspadar ahrasiadziby abiacaŭ pakazać fota, ale hrech admaŭlacca ad taho, kab ubačyć usio na ŭłasnyja vočy.
Tamu špacyrujem u les. Błukać daviałosia niadoŭha, pakolki Dzmitryj Alaksandravič dobra viedaje darohu. Vychodzim na ŭskrajek sasonniku, dzie rastuć biarozki.
Na adnoj z ich u nievialikim duple (mahčyma, śpiecyjalna vydzieŭbanym) taja samaja šylda: «Astap Bender. 1897—1931». Zroblena dychtoŭna — toŭstaja płascina ź nieržaviejki, prafiesijnaja hraviroŭka. Jak usio heta mahło akazacca ŭ lesie?
Viersij šmat, adna z ich — prosta supadzieńnie imia i prozvišča. A moža sapraŭdy «vialiki kambinatar» znajšoŭ svoj apošni prytułak na Biarezinščynie. Miescičy vykazvajuć i takoje mierkavańnie: išoŭ Astap Ibrahimavič, uvieś abviešany zołatam na miljon, da miažy, dy nie dajšoŭ.
Pra padziei žyćcia Bendera mnohija viedajuć i ŭsprymajuć jaho jak realnaha čałavieka — ničoha, što litaraturny hieroj.
Tamu i ŭ mianie takoje adčuvańnie, što ŭdałosia znajsci sapraŭdnuju mahiłu Astapa‑Sulejmana‑Bierta‑Maryi‑Bender‑Bieja — avanturysta, machlara i ramantyka, jakoha žyvaść charaktaru kidała ŭ roznyja baki dziaržavy.Nie dziŭna, što jon apynuŭsia ŭ hetych miascinach. Šylda i ŭvohule tajamničaja nie tolki tamu, što zroblena dychtoŭna (kali heta žart, to abyšoŭsia zusim niatanna). Ale tut nie tolki hetyja admietnasci.
Reč u tym, što hady žyćcia kambinatara vyznačany z dakładnaściu litaraturaznaŭcy. Pa‑pieršaje, hod naradžeńnia — 1897‑y. U «Załatym cialaci» vosieńniu 1930 hoda Astap paviedamlaje Zosi Sinicynaj: «Mnie tryccać try hady, uzrost Isusa Chrysta…». Takim čynam, šlacham niachitrych padlikaŭ atrymlivajem toj samy 1897‑y.
Litaraturnaje žyćcio Bendera sapraŭdy abryvajecca ŭ 1931‑m, paśla niaŭdałaj sproby pierajsci miažu, kab paśla patrapić u horad svajoj mary — Rya‑de‑Žaniejra. Tak što supadzieńnie na šyldzie poŭnaje.
Što znoŭ‑taki prymušaje zadumacca. Ale, napeŭna, niadrenna, što i ŭ nas jość miascina, źviazanaja z cudoŭnym litaraturnym hierojem. A vy kažacie, što niemahčyma siońnia patrapić na dzivosy…
Kamientary