Natalla Babina
Vosieńskija hrafici
Vosieńskija nadpisy na płatach źjaŭlajucca nočču. I kali pieršyja ranišnija mašyny, uźnikajučy z perspektyvy vulic, uźnimajuć smuhu z asfaltu i sonca z-za dalahladu, to ranišnija šafiory pieršymi bačać metrovyja ŭ vyšyniu čyrvonyja słovy “BAJKOT 2000”, jakich jašče ŭčora nie było na masiŭnych betonnych plitach.
Ranišnija šafiory, napaiŭšy mašyny benzynam, źnikajuć, z-za rahoŭ vypłyvajuć tralejbusy. Jany adviazuć praletaraŭ na Traktarny, a na zvarotnym šlachu padchopiać čynoŭnikaŭ roznaha ranhu, jakim treba vychodzić na płoščy Miaśnikova… Ranica ŭvojdzie ŭ dziełavy raž i skanaje ab adzinaccataj, kali sa škołaŭ paciahnucca dachaty pieršyja ź pieršaklaśnikaŭ.
U jakoj škole, u jakoj klasie siadziać tyja, chto nia spaŭ hetuju, na 12 vieraśnia, noč? Metrovyja nadpisy źziajuć tak, što ich nielha nie zaŭvažyć.
Vosieńskija hrafici vyrastajuć ź letnich. Letnija hrafici bačać haradžanie, jakija nie pajechali na mora, a zastalisia ŭ horadzie.
Adzin ź letnich dzion zaśpiavaje mianie ŭ Miensku la biblijateki imia Puškina pa vulicy Hikały, dzie ja prachodžu i naziraju takuju karcinu.
Na ścienach biblijateki šmat dzie napisana: “BIEŁARUŚ – HETA ŚVIATOJE” i “SVABODA abo ŚMIERĆ”.
Dama administracyjnaha vyhladu ŭ pryčoscy (mo dyrektarka biblijateki?) klanie pisaraŭ słovami “Nu, skolko možno pisať! Idioty kakije-to! Skoty!”. Jana staić za śpinaj (kantraluje) mužyka ŭ marynaračcy, jaki sprytna vodzić pendźlem pa litarach (zamaloŭvaje ich, ale tak, kab farby razychodziłasia minimum, z-za čaho litary pavialičvajucca ŭ pamierach, ale, u pryncypie, nie prapadajuć) i daje svoj kamentar paśla kožnaj repliki načalnicy. Vyhladaje prykładna tak:
Načalnica: Skolko možno pisať! Pišut i pišut!
Mužyk (vodziačy pendźlem, zadavolena): Stiena očień poristaja.
Načalnica: Idioty!
Mužyk (abmakvajučy pendzal u šeruju farbu): Kraski mnoho uchodit, očień mnoho!
Načalnica: Skoty!
Mužyk (zusim radasna): Poristaja stiena, bolšoj raschod kraski, vpityvajet!
Porystaja ściana biblijateki imia Puškina, šmatkroć pakrytaja šerymi plamkami, jakaja svajoj fenamenalnaj pahłynalnaj zdolnaściu, spadziajusia, i ŭvosień davaćmie siaki-taki dachod pracaŭniku pendźla, zastajecca zzadu.
— Dziŭnaja kraina! – kaža moj spadarožnik. – Zdajecca, nadrukavali b poŭnakalarovy plakat ź vializnymi litarami BIEŁARUŚ – HETA ŚVIATOJE dy raźviesili b paŭsiul, u tym liku ŭ hetaj biblijatecy... Ci ž Radzima ŭ nas pierastała być śviatym paniaćciem?
Hrafici – źjava ahulnabiełaruskaja, ale maje miascovyja asablivaści. U Miensku jany bolš patetyčnyja i pieravažna biełaruskamoŭnyja. Nacyjanalna nieśviadomy Brest zatoje adyhryvaje rolu takoj sabie biełaruskaj Adesy. Mienavita tut, na hłuchoj i doŭhaj manumentalnaj ścianie pedinstytutu, što ciahniecca ceły kvartał, ja pabačyła prostuju i jasnuju prapanovu, jakaja, vykananaja biełaj farbaj pa čyrvonaj cehle, nie mahła nia ŭrazić:
Jeśli lubiš Łukašienku,
Biejsia łbom ob etu stienku!!!
A ŭvohule, viadoma ž, heta nia śmiešna. Bo kali pry vykanańni takoha nadpisu ciabie złović za ruku niejki “lubiciel Łukašenki”, dyk kožnaja litara, ułučna sa znakami prypynku, paciahnie na miesiac kalonii strohaha režymu. Bo strohi, chalera, u nas režym. Abo, jak skazaŭ by dziadula Ščukar, pryžym.
Tamu i ŭ ranišnich vadzicielaŭ, i ŭ praletaraŭ, i ŭ čynoŭnikaŭ roznaha ranhu, i navat u pieršaklaśnikaŭ pry druhim pohladzie na metrovyja litary adnolkavaja dumka: “Ci ž chacia b nie złavili ich!”
Vosieńskija hrafici, parol i znak taho, što svaje pobač.
Znak taho, što maładyja zastajucca maładymi.
Znak taho, čto ty sam byŭ maładym zusim niadaŭna.
Kamientary