cilivizar
Saša i Siroža
Sašu i Sirožu možna pabačyć u metro. Kali pryhledziecca, zaŭvažyš siarod “narodnych calicielaŭ” dy “sezonnych rasprodažaŭ” minimalisckija reklamnyja komiksy muzyčnaj kramy “Padziemka”, persanažy jakich svajoj brutalnaściu j dyjalohami biez asablivych vyšukaŭ nahadvajuć amerykanskich komiksnych bandziukoŭ Bivisa j Batcheda, pierasadžanych na biełaruskuju hlebu.
Pierasadžanych talenavita j akuratna, z usimi naležnymi miascovymi atrybutami — trasiankaj, sakołkaj “BOSS”, tematykaj razmovaŭ, śvietaadčuvańniem. (Razhladajučy z žalem sapsavanuju kružełku, Siroža kaža: “Možna ŭ traktare paviesić…”) Takich sašaŭ i sirožaŭ my bačym u transparcie, na vulicach, navat u lusterku. Ale komiksy tyja pakidajuć stanoŭčaje ŭražańnie, bo vidać, što Alaksandar Chackievič — mastak, jaki Sašu i Sirožu prydumaŭ, — nia ździekujecca, nie hladzić na ich-nas jak na “tutejšaje bydła” ci askalepki “niebalšoha kałchozu” i persanažaŭ svaich vidavočna lubić.
Zrešty, što z taho komiksu zrazumieješ — try malunki, čatyry słovy. Mahčymaść “raśpisać” vobrazy Sašy i Sirožy źjaviłasia tady, kali jany atrymali eterny čas na pieršym muzyčnym kanale. Štodnia ŭ 23.30 tam idzie “Kałychanka ad Sašy i Sirožy”. U joj sam “Saša” Chackievič i “Siroža” Michałok z hurtu “Lapis-Trubiackoj”, prylapiŭšy vializnyja nasy, raspaviadajuć “na son” roznyja realnyja i nia duža historyi. Ichnyja dzikija ekspromtnyja “kazki žyćcia” pra “metalista, katory chavaŭsia ad armii”, abo pra “vadzianika”, jaki “padaryŭ dobramu bratu kartu niefcianych skvažynaŭ”, napoŭnienyja miascovymi hieahrafičnymi realijami, mitalahičnymi ŭjaŭleńniami dy našymi nadzionnymi prablemami. Śmiech vyklikajuć nie durnoty viadučych, a taja prostaść, ź jakoj jany padajuć surjoznyja rečy, kštałtu:
Jeśli ŭstaŭ z utra na rolik –
Značyć, ty nie alkaholik.
Televersija zaśviedčyła, što Saša i Siroža intelektualna na hałavu vyšejšyja za svaich amerykanskich kalehaŭ, jakija aproč “fakaŭ” dy “šytaŭ” redka niešta ź siabie vyciskajuć. Składana ŭsio-taki durniem prykidvacca. Navat u “Sirožy” Michałka, jaki maje bahaty dośvied u hetaj spravie, nie zaŭsiody atrymlivajecca: raspaviadaje jon pra jaki-niebudź “ściralny parašok, katory ściraje pamiać”, a paśla voźmie dy ŭviernie cytatu z Valtera. Psychalahična persanažy Chackieviča j Michałka nie padobnyja da “narmalnych pacanoŭ” — mienskich hopnikaŭ, vychavanych na rasiejskaj błatnoj tradycyi, bo niama ŭ pavodzinach Sašy i Sirožy paziorstva j biazhłuzdych tabu. Tamu j pieradača atrymlivajecca ciopłaja, svaja.
Charakternaja i skiravanaść prahramy — heta nie “Naviny ad Sašy i Sirožy”, nie jakoje-niebudź “Jak stać milijaneram ad Sašy i Sirožy”, a mienavita “Kałychanka” — adnolkava blizkaja ŭsim nam, niezaležna ad vieravyznańnia j palityčnych pierakanańniaŭ. Byli ŭ biełaruskaj “Kałychancy” hadoŭ 20 tamu takija persanažy — Miakiš i Suchar. Dyk u mianie Saša i Siroža asacyjujucca najpierš ź imi.
Źjaŭleńnie Sašy i Sirožy śviedčyć pra toje, što naša kultura pazbyvajecca “elitnaści” ŭ horšym sensie hetaha słova — pazbyvajecca zamknionaści j bojazi pašyrać dalahlady. Niemahčyma prymusić cełuju nacyju słuchać “Ulis” dy čytać Babkova. Treba, kab u nas było ŭsio: i bulvarnaje čytvo, i erotyka, i prahramy dla chatnich haspadyniaŭ. Treba bolš papsy! Tady naša žyćcio stanie paŭnakroŭnym.
Siroža Mikulevič
Kamientary