My žyviom charašo, u nas mir i čystyja vulicy, my nie haładajem, a što jašče treba? Słuchajučy soty raz hetuju vuličnuju filazofiju, ja padumaŭ: kali b u śviniej na kałhasnaj fermie možna było ŭziać interviju, dyk adkazy byli b takija samyja. Naša śpieŭnaja revalucyja adbudziecca nie tady, kali pryjduć hranty abo dastanie režym praviciela. Hrantaŭ nikoli nia budzie dastatkova, a režym my vytrymajem luby. Siońniašni z tych, jakija bačyli, jašče samy liberalny. Naša revalucyja pačniecca tady, kali nam samim abrydnie naša štodzionnaja i paŭsiudnaja chłuśnia. Ese Siarhieja Dubaŭca.
Kali moj znajomy pensijaner Vasil Kapitonavič vypraŭlajecca na svaje sotki pad Mienskam, siamiejnikam jon paviedamlaje, što pajechaŭ da siastry ŭ Viciebsk. U elektryčcy Vasil Kapitonavič, jaki ŭsio žyćcio pracavaŭ u ŽESie, raspaviadaje vypadkovamu spadarožniku, što jon — adstaŭny padpałkoŭnik, a novamu susiedu pa sotkach pradstaŭlajecca Vasilom Kanstancinavičam. Takaja drobnaja i zusim biasškodnaja mana nie biantežyć majho hieroja, bo daŭno, jašče z savieckich časoŭ stała arhaničnaj patrebaj i dobrym tonam pavodzinaŭ. Nie biantežyć jana i jahonych siamiejnikaŭ, i vypadkovaha spadarožnika ŭ elektryčcy, i susieda pa sotkach. Jany ŭsie vydatna razumiejuć, što Vasil Kapitonavič manić, ale ŭsprymajuć jahonuju chłuśniu za naležnaje. Bo jany ŭsie žyvuć i pavodziać siabie hetaksama.
Hetaja źjava — chłuśnia jak załožny fon usiaho našaha žyćcia — cikaviła mianie daŭno, i daŭno chaciełasia zrazumieć, navošta jana patrebnaja? Hledziačy BT, hartajučy hazety — što dziaržaŭnyja, što apazycyjnyja, — słuchajučy palitykaŭ z usich lahieraŭ, ja ŭvieś čas natykaŭsia na cełyja napłastavańni niapraŭdy, jakaja nakładałasia adna na adnu z numaru ŭ numar, z pramovy ŭ pramovu. Voś prezydent paviedamiŭ, što čarhovyja maneŭry praviedzienyja ŭ poŭnaj adpaviednaści z praviłami vajennaha času, a voś apazycyjnyja palityki rapartujuć, što vybrali adzinaha kandydata pavodle adzinaj, choć i niaŭdałaj schiemy... Pry hetym usie cudoŭna razumiejuć, što anijakaje pahrozy dla krainy niama, hetaksama jak i choć jakich-kolviek šancaŭ u vytusavanaha z apazycyjnaj kałody kandydata. Ale ŭsie pry hetym zachoŭvajuć viernaść załožnamu fonu i adpaviednym praviłam publičnych pavodzinaŭ, toj hulni, u jakuju dobraachvotna hulajuć.
Pryježdžyja zamiežniki, asabliva zachodniki, nie razumiejuć našaha žyćcia, našaha hramadzkaha bytu i našaj palityki. Dla ich heta — niejki paralelny śviet, u jakim ludzi biełaje nazyvajuć čornym, mir — vajnoj, a Vasil Kapitonavič pradstaŭlajecca Vasilom Kanstancinavičam. Kaliści za savieckim časam u nas było toje samaje, ale tady my ŭsie byli ŭdzielnikami adnaho vialikaha spektaklu — pabudovy kamunizmu. A ciapier? Dziela čaho ciapier my biaskonca chłusim sami sabie i inšym? Tolki pa inercyi?
Viartańnie da załožnaje chłuśni pačałosia razam z resavietyzacyjaj — prychodam da ŭłady prezydenta Łukašenki i jahonymi referendumami. Hałasavańnie za roŭny status dla biełaruskaj i rasiejskaj movaŭ było samaj pieršaj vialikaj chłuśnioj, jakaja abjadnała prezydenta i jahony elektarat. Heta była adkryta cyničnaja chłuśnia, bo nasamreč ni pra jaki roŭny status havorki nie było. Kali ŭ vas zastalisia iluzii na hety kont, pasprabujcie ŭ aficyjnym miescy zahavaryć pa-biełarusku, i vy adčujecie siabie papuasam na navukovym sympozijumie. Z hetaha pačałosia viartańnie załožnaha fonu. Možna, viadoma, skazać, što Łukašenka padmanuŭ narod, ale nielha skazać, što narod nie hatovy byŭ padmanucca i niejak asabliva praciviŭsia chłuśni. Chutčej, naadvarot. Heta było pahadnieńnie bolšaści.
Chaču asabliva padkreślić, što havorka — nie pra brak patryjatyčnych pačućciaŭ albo pra niejkaje staŭleńnie da rodnaje movy. Ja kažu pra manu, niezaležna ad temy i pradmietu razmovy. Bo kožny čałaviek vydatna razumieje, što referendum adkryŭ šluzy dla cunami rasiejskaje movy, a biełaruskaj u hetaj chvali była vyznačana rola tapielca, jakomu lišni raz bili pa hałavie, kali jon raptoŭna vypłyvaŭ, chapajučy pavietra. Zusim nie ź nialubaści da movy elektarat zrabiŭ heta. Prosta nia zmoh Vasil Kapitonavič nie nazvacca Vasilom Kanstancinavičam. Ad patreby, tak by mović, dušy.
Samaja važnaja asablivaść našaj chłuśni ŭ tym, što dla jaje niama racyjanalnaj matyvacyi. Navošta chłusić Vasil Kapitonavič? A prosta tak. Dla čaho? Voś tut uvaha, niešta važnaje, — kab byŭ paradak.
Za savieckim časam raskazvali pra prybałtaŭ. Maŭlaŭ, pryjechali my ŭ Talin i kali pytajemsia ŭ estonca, jak prajści da vakzału, dyk abaviazkova pakaža ŭ inšy bok. Heta nas aburała, bo my narod vietlivy, nikoli ŭ takich vypadkach nia chłusili.
Značyć, jość chłuśnia i chłuśnia. Chłuśnia estonca, prynamsi, matyvavanaja, zrazumiełaja, chaj sabie i nieprymalnaja. A naša? Prymalnaja, ale niezrazumiełaja, niematyvavanaja.
Mienavita chłuśnia, a nia što inšaje lažyć vyznačalnym čyńnikam pad usim, što z nami adbyvałasia, adbyvajecca i budzie adbyvacca zaŭtra. Mienavita chłuśnia ŭ vialikim i małym robić naša žyćcio takim, jakoje jano jość. Usie astatnija čyńniki — ukazy praviciela i ruchi apazycyi, svaboda i dyktatura, mižnarodnaja izalacyja i svoj admysłovy šlach — usio heta potym i ŭsio pieradvyznačana załožnym fonam chłuśni. Čamu biełaruski pensijaner žyvie horš za niamieckaha? Tamu što ŭ nas svoj šlach. Byccam svoj šlach — heta prysud dla naroda žyć horš za inšych.
Inšy raz mnie zdajecca, što chłuśnia ŭvohule lažyć u asnovie ŭsiaho, što robicca ŭ sučasnym śviecie. I Saviecki Sajuz razvaliŭsia nie z-za taho, što było mała svabody, a z-za taho, što było šmat chłuśni. Znakavyja tvory na hetuju temu napisali ŭ Rasiei Alaksandar Sałžanicyn — jahonaje ese «Žyć bieź iłžy», u Čechii — Vacłaŭ Havał — jahony tekst «Sproba žyć pa praŭdzie». 25 hadoŭ tamu, u zastojnaj sacyjalistyčnaj Čechasłavaččynie dysydent Havał raspavioŭ pra svaju, českuju madyfikacyju našaha Vasila Kapitonaviča:
«Dyrektar praskaj kramy harodniny źmiaściŭ u vitrynie, pamiž cybulaju i morkvaj, lozunh «Praletary ŭsich krain, jadnajciesia!»
Hety lozunh našamu dyrektaru kramy pryvieźli razam z cybulaj i morkvaj z bazy, i jon paviesiŭ jaho ŭ vitrynie prosta tamu, što robić tak užo šmat hadoŭ, tamu što ŭsie tak robiać, tamu što tak maje być. Kali b jon hetaha nie zrabiŭ, moh by mieć prablemy; chto-niebudź navat, moža, źvinavaciŭ by jaho ŭ apazycyjnaści.
Adnak lozunh na transparancie maje taksama funkcyju znaku. Jak taki jon utrymlivaje schavanaje, ale całkam peŭnaje paviedamleńnie. Jaho možna było b sfarmulavać tak: Ja, handlar harodninaj XY, siadžu tut i viedaju, što ja pavinien rabić; ja pavodžu siabie tak, jak ad mianie čakajuć; na mianie možna pakłaścisia i mianie ni ŭ čym nielha papraknuć; ja pasłuchmiany i tamu maju prava na spakojnaje žyćcio.
Hetaje paviedamleńnie, samo saboj, maje i svajho adrasata: jano skiravanaje navierch, da načalnikaŭ handlara harodninaj, i adnačasova heta ščyt, za jakim dyrektar kramy chavajecca ad patencyjnych danosčykaŭ.
Ciapier ujavim sabie, što adnaho dnia dyrektar kramy paŭstanie i nia budzie bolš vystaŭlać transparanty ź lozunhami, jakija jon vystaŭlaŭ adno kab jaho nie čapali; nia budzie bolš chadzić na vybary, pra jakija jon viedaje, što heta zusim nia vybary; pačnie kazać na schodach toje, što jon sapraŭdy dumaje, i znojdzie ŭ sabie dosyć mocy, kab salidaryzavacca z tymi, z kim jamu zahadvaje salidaryzavacca jahonaje sumleńnie.
Praz takoje paŭstańnie dyrektar kramy vyjdzie z žyćcia ŭ chłuśni, adkinie rytuał i parušyć praviły hulni. Jon znojdzie svajo pryhniečanaje ja i svaju hodnaść, jon vyzvalić siabie. Jahonaje paŭstańnie budzie sprobaj žyćcia ŭ praŭdzie.
Rachunak jamu vystaviać chutka: jon stracić svaju pasadu i vymušany budzie pracavać šafioram, razvozić tavary. Jahony zarobak budzie źmienšany. Jamu daviadziecca admovicca ad nadziei źjeździć na adpačynak u Baŭharyju. Dalejšaja adukacyja jaho dziaciej apyniecca pad pahrozaj. Načalstva budzie da jaho čaplacca, kalehi buduć hladzieć na jaho jak na dzivaka.
Nasamreč dyrektar kramy ździejśniŭ nia tolki niejkaje indyvidualnaje, zavieršanaje ŭ svajoj adnarazovaści parušeńnie, jon zrabiŭ niešta nieparaŭnalna važčejšaje: parušyŭšy praviły hulni, jon skasavaŭ hulniu jak takuju. Jon paškodziŭ strukturu ŭłady, pierarvaŭšy jaje suviazi; jon pakazaŭ, što žyćcio ŭ chłuśni — heta žyćcio ŭ chłuśni.
Ale z pryčyny taho, što ŭsie sapraŭdnyja prablemy i kryzisnyja źjavy schavanyja pad toŭstym słojem chłuśni, da kanca nikoli nia jasna, kali ŭpadzie, jak toj kazaŭ, apošniaja kropla, jakaja pierapoŭnić bočku, i što za kropla heta budzie. Tamu ŭłada preventyŭna i amal aŭtamatyčna pieraśleduje kožnuju sprobu žyćcia ŭ praŭdzie».
Vacłaŭ Havał piša pra niepradkazalnaść usienarodnaha ŭzdymu. Nichto nia viedaje, kali i jakaja kropla pierapoŭnić bočku. Nichto, navat inicyjatary aranžavaj revalucyi nie čakali, što na majdan vyjdzie stolki narodu.
Aksamitnyja i śpieŭnyja revalucyi pa sutnaści svajoj zusim nie revalucyi, a vychad z załožnaha fonu chłuśni ŭ biaźmiežnuju eŭfaryju praŭdy. Heta jak by chvory paśla papraŭki vychodzić ź lakarni ŭ prachałodnaje viasnovaje pavietra i ŭdychaje hrudziami ŭsiu paŭnatu žyćcia. Heta sapraŭdny cud. Voś što pieražyła niadaŭna Ŭkraina — eŭfaryju praŭdy. Zaturkanyja svajoj budzionnaj chłuśnioj Vasili Kapitonavičy, moža być, upieršyniu adčuli, što takoje jość nasamreč ichnaje žyćcio.
Hetaje adčuvańnie — voś što adroźnivaje našu sytuacyju ad sytuacyi tych, chto vyjšaŭ. Nie demakratyja i svaboda ci tam adkrytaść usiamu śvietu. Heta ŭžo nastupstvy. Hałoŭnaje — praŭda. Kali Łukašenka kaža, što pieravarot u Kirhizii byŭ niepaźbiežny, bo jak možna žyć čałavieku za 7 dalaraŭ, jon znoŭ chłusić. Bo havorka nie pra sumu. Havorka pra praŭdzivuju realnaść. Pra toje, jak važna viedać, što śviet vakoł ciabie — nasamreč taki, jakim ty jaho bačyš. Nichto ničoha nie prydumaŭ, tak i jość. Kali ŭ Francyi znoŭ strajkujuć fermery, dyk heta zusim nia značyć, što jany žyvuć horš za nas, a navat kali i horš, ichnaja kalasalnaja pieravaha — heta realnaść, adekvatnaść ichnaha žyćcia i jany nikoli nie pramianiajuć jaho na naša.
Toj, chto žyŭ u praŭdzie, nikoli nie pahodzicca žyć u chłuśni, niachaj sabie i bolš zabiaśpiečana, sytna i kamfortna.
Kaliści «Pink Fłojd» śpiavali, što samaje strašnaje dla čałavieka — heta być kimści vykarystanym. Ty žyvieš sabie i žyvieš, a niechta za tvajoj śpinaju rasparadžajecca tvaimi dumkami, učynkami, tvaim losam. U filmie Ałana Parkiera «Ściana», źniatym pavodle adnajmiennaha albomu «Pink Fłojd», ludzi pastupova pieratvarajucca ŭ statak śviniej. Žachlivaje vidovišča. Miž tym, być vykarystanym — zusim narmalny stan dla žycharoŭ paternalisckaj dziaržavy.
My žyviom charašo, u nas mirnaje nieba nad hałavoj i čystyja vulicy pad nahami, my nie haładajem, a što jašče treba?
Słuchajučy soty raz hetuju vuličnuju filazofiju, ja raptam uraziŭsia tym, što kali b u śviniej na kałhasnaj fermie možna było ŭziać interviju, dyk adkazy byli b takija samyja. Plus jašče dva punkty: našto nam taja svaboda, my nia viedajem, što heta takoje, ad kaho svaboda? I druhoje: čamu my pavinny žyć tak, jak jany, my ž nie takija.
Pryčym havorka idzie nia tolki pra vulicu. Adzin Łukašenkaŭ ministar skazaŭ niejak žurnalistam, što jon «čiełoviek hosudariev», a kolki takich, što zastalisia na svaich pasadach paśla publičnych abrazaŭ i aplavuch... Hatovaść być vykarystanym stała najvyšejšaj dobleściu biełaruskaha čynoŭnika i žyćciovaj filazofijaj elektaratu. Toje, što ŭ «Pink Fłojd» — samaje strašnaje, što tolki moža z taboj adbycca, u nas — ledźvie nie synonim ščaścia.
Moža być, heta «Pink Fłojd» tut schibili? Nie. Jany tolki ŭdała vykazali sučasnuju formułu rabaŭładalnictva i apratestavali jaje.
Rab — heta zusim nia toj, chto chodzić u ryzmanach pa arenie Rymskaha cyrku. Rab moža i ŭ andatravaj šapcy raśsiakać pavietra mienskaha praspektu Skaryny na patrymanym «mersedesie». Bo rab — heta toje, što ŭsiaredzinie, a nia zvonku. Heta toj, chto hatovy da vykarystańnia.
Najvialikšaja chłuśnia ŭ siońniašniaj Biełarusi zaklučajecca ŭ tym, što našy ekanamičnaja adstałaść, prymityŭnaja madel ułady, adsutnaść svabodaŭ — usio heta vydajecca za nacyjanalnuju specyfiku biełaruskaha mentalitetu. U hetym sutnaść ciapierašniaje dziaržaŭnaje idealohii.
My žyviom horš za inšych, bo my nie takija. Ale čamu b nam, nie takim, nia žyć lepiej za inšych? Nasamreč, toje, jak my žyviom, nia maje nijakaha dačynieńnia da mentalitetu. Dakładniej, mentalitet nie padklučany da hramadzkich pracesaŭ.
Naš praviciel nia kaža nam, što my — eŭrapiejcy, jakija byli adnym ź pieradavych narodaŭ kantynentu ŭ epochu Renesansu, kali budavali najpryhažejšyja ŭ śviecie pomniki architektury, stvarali šedeŭr tahačasnaje jurysprudencyi — Statut 1588 hodu i pieršymi va Ŭschodniaj Eŭropie nadrukavali knihu na svajoj rodnaj movie. Naš praviciel nia kaža, što my spradvieku byli narodam šlachieckim, adukavanym i spraŭnym što na ziamli, što na budoŭli, što ŭ bitvach. I što ŭsio heta napoŭnicu adlustravana ŭ našym bahatym falklory. Kali b jon kazaŭ pra takija rečy, heta i było b padklučeńniem mahčymaściaŭ biełaruskaha mentalitetu da našaje stvaralnaje pracy. I heta było b praŭdaj. Ale naš praviciel chłusić. Jon kaža, što my nijakija nie biełarusy, a rasiejcy, jon kaža — naša Maskva i naš Pieciarburh, choć jany takija ž našy, jak Londan i Paryž. Jon kaža, što nas nie było ŭ historyi da balšavickaha pieravarotu, bo da 1917 hodu ŭsio, što my viedali — heta haleča, łapci dy kaŭtun. I my zhadžajemsia, bo pryvykli da hetaj chłuśni za 70 hadoŭ beeseseraŭskaj prapahandy.
Naša aksamitnaja, ci śpieŭnaja, ci aranžavaja revalucyja, jakuju ciapier nam tak aktyŭna praročać, adbudziecca nie tady, kali pryjduć hranty abo dastanie režym praviciela. Hrantaŭ nikoli nia budzie dastatkova, a režym my vytrymajem luby, siońniašni z tych, jakija bačyli, badaj, jašče samy liberalny. Naša revalucyja pačniecca tady, kali nam samim abrydnie naša drobnaja i biasškodnaja bytavaja chłuśnia.
Kali ž nam raschočacca chłuśni i zachočacca praŭdy? Adkaz na hetaje pytańnie zusim nia prosty i naŭrad ci lažyć u płoskaści typalohijaŭ. Usio ž taki ŭ tym, što my ŭ časy pierastrojki paŭtarali šlach inšych — stvarali narodny front, abviaščali dziaržaŭnaj rodnuju movu, deklaravali suverenitet i niezaležnaść, zabaraniali kampartyju — va ŭsim hetym było bolej, tak by mović, statkavaha instynktu «kudy ŭsie, tudy i my», čym vyśpiełaj unutranaj nieabchodnaści. Bo paralelna z hetym narod masava hałasavaŭ za zachavańnie SSSR, a paśla hetaksama masava — za Łukašenkavu resavietyzacyju. Tamu adkaz treba šukać u hłybinnaj pryrodzie biełaruskaj nacyi, tak niepadobnaj da ŭsich svaich susiedziaŭ.
Reč u tym, što z časoŭ rańniaha siaredniaviečča paniatak many abo chłuśni adsutničaje ŭ biełaruskaj litaratury i jurydyčnaj praktycy. Antytezaj praŭdy ŭ nas spradvieku była nie mana, a kryŭda. Mienavita kryŭda, a nie chłuśnia vystupaje adnym z hałoŭnych jurydyčnych paniatkaŭ u znakamitym Statucie 1588 hodu. I mienavita kryŭda supraćstaić praŭdzie va ŭsioj adradženskaj litaratury XIX—XX stahodździaŭ. Pavodle Janki Kupały, biełarusy niasuć svaju kryŭdu na śviet ceły. Kompleks pakryŭdžanaha ŭvohule dziciačy, a małyja dzieci nia viedajuć, prynamsi, nie ŭśviedamlajuć adkaznaści za manu.
Za sto hadoŭ paśla taho, jak byŭ napisany Kupałaŭ vierš, śviet źmianiŭsia. Prajšoŭšy praz mnostva paralelnych realnaściaŭ, praz ružovyja i brunatnyja tumany kamunizmu dy fašyzmu, praź nie adno masavaje ačmureńnie, śviet zrazumieŭ, što adzinaje jahonaje vyratavańnie — u realnaści, u adekvatnym razumieńni taho, što adbyvajecca z taboj i z tvajoj krainaj. Heta jak pacyjent prosić u lekara: doktar, skažycie praŭdu, jakoj by horkaj jana ni była. A dla čaho? Dla taho, kab možna było rasparadzicca svaim losam. Praŭda važniejšaja za ŭsie astatnija matyvacyi. A ciapier paraŭnajcie heta z tym, jak biełarusy adkazali na pytańnie druhoha Łukašenkavaha referendumu ŭ 1996 hodzie. Pytańnie hučała tak: ci chočacie vy viedać, ź jakich krynic finansujecca dziaržaŭnaja ŭłada? Ni ŭ jakim razie, zapiarečyli my. Heta jak by doktar spytaŭsia ŭ nas: ci chočacie viedać vaš praŭdzivy dyjahnaz, a my b adkazali: nie, tolki, kryj Boh, nie kažycie.
Tak i žyviom.
Dla «revalucyi» ŭ siońniašniaj Biełarusi treba, kab narod, prynamsi, lidery hramadzkaje dumki, pierastali chłusić. Naprykład, pra toje, što los Biełarusi budzie vyrašacca ŭ samoj Biełarusi — pry tym, što asnoŭny spadzieŭ uskładajecca na vonkavyja faktary, a «ŭ samoj Biełarusi» ništo nie abiacaje jakich-kolviek pieramien. Usie lidery apazycyi havorać pryblizna toje samaje, i słovy ich źlivajucca ŭ toj samy załožny fon.
...Adnojčy ŭnačy da Vasila Kapitonaviča źjaviŭsia anioł i suvora zabaraniŭ jamu manić. Napałochany pensijaner try dni ŭvohule maŭčaŭ, paśla pačaŭ kazać adnu praŭdu. Vielmi chutka jon zrazumieŭ, što i siamiejniki, i vypadkovy spadarožnik u elektryčcy, i susied pa sotkach pazirajuć na jaho, jak na dzivaka. Žyć stała strašenna niaŭtulna i navat pakutna. Kožnaje słova, pačutaje z televizara abo pračytanaje ŭ hazecie, vyklikała alerhiju, bo litaralna kožnaje było chłuśnioju. I ŭsio astatniaje, što atačała, raptam stała ździŭlać svajoj padmanlivaściu. Niezrazumiełaj raptam stała pensija — nie tamu što małaja, a tamu, što nieviadoma čamu mienavita takaja. I kamunalnyja rachunki byli takija tajemnyja, byccam ich vypisvali ŭ KDB. A košty ŭ kramach bralisia jaŭna «ź lampački». Mocna zasumavaŭ Vasil Kapitonavič. Prysieŭ na svaich sotkach i pieršy raz u žyćci ŭsim sercam paškadavaŭ, što my nie takija, jak inšyja, i što ŭ nas svoj histaryčny šlach.
Pieradrukoŭvajecca pavodle prahramy radyjo «Svaboda» «Vostraja Brama» «Sproba žyć u praŭdzie» i kultura padmanščykaŭ u Biełarusi».
12 lutaha 1974 h. Alaksandar Sałžanicyn nadrukavaŭ zvarot da intelihiencyi, moładzi, da ŭsich suajčyńnikaŭ «Žyć bieź iłžy», u jakim zaklikaŭ da asabistaha i duchoŭnaha niepadparadkavańnia hvałtu ŭ SSSR. U hety ž dzień Sałžanicyn byŭ aryštavany, pasadžany ŭ Lefortava, dzie jamu vystavili abvinavačańnie ŭ zdradzie Radzimie. Na nastupny dzień piśmieńniku pradjavili ŭkaz Prezydyjuma Viarchoŭnaha Savietu SSSR ab vysyłcy za miežy krainy «za systematyčnaje ździajśnieńnie dziejańniaŭ, jakija nie sumiaščalnyja z prynaležnaściu da hramadzianstva SSSR i nanosiać škodu SSSR».
U 1980 h. česki dysydent Vacłaŭ Havał napisaŭ znakamitaje ese «Sproba žyć pa praŭdzie». Abodva ese pierakładzienyja na biełaruskuju movu.
Ese Siarhieja Dubaŭca napisanaje roŭna praz 25 hadoŭ paśla eks-prezydenta Čechii.
Kamientary