Chasan AJ'ovič
NIEINTYMNAJE CHARČAVAŃNIE
Kali b majo čerava było prazrystym, jak akvaryjum,
I ŭsie mahli nazirać, što tam adbyvajecca,
Ja b kaŭtaŭ vyklučna amaraŭ ci varanych rakaŭ,
Kab ludzi bačyli, jak dabro pieratvarajecca ŭ łajno.
Kali b majo čerava stała vialikim, jak Nacbiblijateka,
A ŭsie škadavali ci prosta hrebavali mnoj,
Ja zaprasiŭ by žadajučych prajści praz maje vantroby,
Kab nabracca čareŭnaha duchu i mudraści nutranoj.
Kali b majo čerava stała maleńkim, jak čyr na azadku błychi,
Ja b jeŭ tolki malekuły zołata,
Kab usie skazali: hladzicie, heta ž załataja skułka
Na brunatym puzie matuchny-ziamli.
Kali b majo čerava stała hłybokim, jak Maryjanskaja ŭpadzina,
I ŭsie žachalisia mahutnaj majoj hłybini,
Na dnie b ja namalavaŭ paciarpieły avaryju
Maleńki batyskaf,
Kab kožny dzień jaho vyratoŭvać praź nižni prachod.
Kali b majo čerava było mocnahałosym, jak trambony Jerychonu,
I ŭsie čuli jaho nabližeńnie za ceły kilametar,
Z samaj vialikaj truby ja b puskaŭ u pavietra
Mylnyja puchiry,
Kab viesieła dy radasna stała navat hłuchim.
Kali b majo čerava było zialonym, jak ściah praroka,
Ja b schavaŭ jaho pad čornaj baradoj šahida,
Kab nichto raptam nie padumaŭ,
Što ja – prosta žaba.
Kali b majo čerava stała haračym, jak kamunist na pažary,
A ŭsie padumali, što jano čyrvanieje ad soramu,
To była b vialikaja «nia-Praŭda»:
Prosta, tak zdarajecca, kali ja ŭzhadvaju dziacinstva,
Bo, jak i vy, naradziŭsia ŭ vialikaj vantrobie – SSSR.
Kali b majo čerava adnojčy adkinułasia ad mianie
I pajšło ŭ śviet, jak PTVšnik albo volny zek,
Napaśled by ja vypuściŭ kiški,
Kab nie zabyvałasia, chto jaho sapraŭdny alma-baćka.
Kali b majo čerava stała trapiatkim, jak čakańnie maładoj žonki,
Ja b uziaŭ jaje da siabie i pasadziŭ tudy,
Adkul my koliś vyjšli,
Ale viartajemsia ŭsio radziej, chutčej i biez nadziej na...
Kali b majo čerava stała pustym, jak hrudzi staroj kabiety,
A ŭsie rašyli, što heta vynik novaj dyjety,
Ja b zaprasiŭ samych toŭstych u hości,
Kab nakarmić ich ad puza
Posnymi vieršami pra Paryž, kachańnie...
Dy luboŭ da Eŭrasajuzu.
Kali b majo čerava bolš nie prymała ježy,
I ludzi ŭzdychnuli – narešcie jamu chana...
Ja b razburyŭ usie navukovyja miežy,
Ale dakazaŭ by:
Žyć, žujučy tolki vieršy, – nijakaja nie mana.
aŭtaryzavany pierakład z čuvackaj
Mahiloŭ
Laks
* * *
Kvitnieje višnia.
Dobra, kali jość nad kim
pasadzić dreva.
* * *
bo hadzińnik ciabie nie dabiŭ
i ziaziula ź jaho biez chacieńnia ale ŭsio ž zavodzicca
i zapałki ŭ kišeniach kali ty paskačaš kaściami zahrukajuć
i paśla deža viu z poŭnym kielicham zakarahodzicca
značyć možaš za drovami ŭ les choć kudy za navukaju
tolki treba pazyki addać i tady atrymajecca
tolki nadta ich šmat i nikudy ty nie palaciš
jak pisali čytajecca ci kali chočaš viartajecca
choć kiścień choć kudmień na viaroŭcy ŭ ruce zakruci
značyć heta Radzima dzie kości zapałak nia vypali
jak dvanaccać apostałaŭ tvarami ŭ nieba na śnieh
to žyvi i ŭ ciamrečy razmoŭ niedalokamu voka nia vykali
kiń pijału ŭ jaje što piajała bo chutka ž zaśnie
a biaz muzyki nielha biaz muzyki nadta ŭžo roŭnieńka
tak by ź joj i zažyŭ prosta tut nie pahnali kali b
dyk vali ty da vieršaŭ svaich što narodu da słoŭnika
i zaciahvaj na tvorčych sustrečach viarovačny nimb.
* * *
razam z koŭdraj vykinucca z łožka
źbić sumleńnie
dačytać tamy
dy niahledziačy na ŭsio patrošku
zapłyvać tudy dzie tolki my
pojdziem razam pojdziem adnaboka
ź piečak ljecca ŭ nieba śvietły dym
pierabraŭšy pazytyvy vokan
zapalić śviatło jašče ŭ adnym
Krupki
Aleś Vialejski
NIEDAROD
Hierojaŭ nie naradžajuć.
Ich usio mienš stanovicca.
Zdušyli nieŭradžai,
Brakuje viery i sonca.
U pył zyržavieli kosy.
Miačy prykareli ŭ pochvach.
I mirna pasucca kozy.
I jak by ŭsim usio pofih.
Łaŭžom zavaleny ściežki
Uzdoŭž kryžoŭ zaimšełych.
Błukaje samotny vieršnik
U snach bieł-čyrvona-biełych.
Vialejka, 22.11.2005
Darja Lis
Kraina mankurtaŭ
Važna, z kim idzieš.
N.R.M., «Prastora»
My pa-za zakonam
U svajoj krainie,
My byccam čužyncy
U krainie svajoj.
I kroŭ u žyłach stynie:
Kryvicki Kraj zhinie.
My budziem čužyncy
U čužoj staranie.
I šeryja vulicy
Šeraj krainy
Zachopiać nas choładam,
Žacham, imžoj.
Błakitnyja vočy majoj krainy
Zachopiać chižyja zrenki žudy,
Jakaja idzie, jak zaŭždy, z Uschodu,
Jakuju i my spynić nie zmahli.
Źnikajuć ludzi –
Raskošujuć káty.
Ni słova, ni znaku
Nie zastałosia,
A Kraj bałot
Chavaje zaciata
I tajamnicy,
I svaich synoŭ –
Čamuści lepšych.
Źnikajuć ludzi.
Zastanucca káty?
Padali chmaračosy –
Ciapier idzie śnieh.
Nie šancuje Bałarusi
Z palityčnym
Nadvorjem.
U radaści, žurbie –
My sami pa sabie
I kožny za siabie:
I chata maja z kraju.
Salidarnaść?
Pravakacyja.
Karykatura
Majoj
Nacyi.
Chto, kali nia jon?
Visić nad nami,
Jak praklon.
12 hod –
Nia my vybirajem –
Kidajuć nas
Čarhovy raz
Na vybarach
Biaz vybaru.
Smarhoń
Alena z Kastryčnickaj
* * *
Svaboda –
na barykadach.
Svaboda –
nieadekvatna.
Svaboda –
dla varjataŭ.
Svaboda –
dla ŭpartych.
Svaboda –
dla tych, chto varty.
* * *
Chaču
spraviadlivaści
i z ruki
karmić
hałuboŭ.
Chaču
viasny.
Chaču
da nieba.
Zaŭtra
budzie
inakš.
Usio
jak treba.
Zaŭtra
nia prosta
dobra.
Zaŭtra –
viasna.
Viasna
Svabody.
Jaŭhienija Kazłova
ZMAHARY
Maleńkaja vyspa na płoščy ŭ Miensku,
Svabodu trymaje narod.
Udzień i ŭnočy raspluščany vočy.
Dźvie tysiačy šosty hod.
Trymajucca ludzi, a niechta ich sudzić.
Išli b padmiatać lepš dvary!
Pad niebam viasnovym, chałodnym, surovym,
Ścianoju stajać zmahary.
Maroznyja nočy, niaspaŭšyja vočy,
Ad stomy ŭžo nohi huduć.
Ŭ pavietry viasnovym nad ściaham Chrystovym
Spradviečnyja słovy latuć:
Žyvie Biełaruś!
Udzień i ŭnoč
Znajomy ŭsim voklič –
Žyvie Biełaruś!
Vorša
Natalla Bordak
* * *
Jano nia moža tak zastavacca:
U strachu chavacca,
U skaromnaści, varožaści
I padazronaści.
Z pražerlivym niedavieram
Susiedzi začyniajuć dźviery,
Niby vakoł nie čałavieki, a źviary.
Žadaješ, u mianie zabiary
I vierchniuju vopratku sabie;
A ŭ Jaho napisana na iłbie
Nianaviść da taho, što ja žyvu
I nie parvałasia jašče na švu,
Surovymi nitkami ściahnutaja,
Niby struna naciahnutaja –
Voś uźvinčanaść dasiahaje apahieju,
Raźminulisia z prarokam Michiejem
My na niekalki tysiač hadoŭ…
Ale nie nasyciŭsia vidoviščami natoŭp –
Byli svaje zadavalnieńni ŭ šatrach
Pry judejskich carach,
A nam varycca jašče pryjdziecca
U ździeku i zdradzie –
Tak było pry Ponckim Pilacie…
Daruj nam, Boža, bo nia viedajem, što tvorym,
I, jak raspaliŭšysia, havorym:
Nia moža tak dalej zastavacca.
Cvietłahorsk
Julija Šadźko
Ja BAČYŁA VOLNYCH
Ciapier ja viedaju,
Jak śvieciać zory
Pulsam adzinaj nadziei
Ŭ sucelnaj biezdani strachu.
Ja bačyła dziŭnych
Ludziej biaz tvaraŭ,
Biaź jasnych vačej.
Ad Božaha j čałaviečaha duchu ŭ ich –
Pustyja vačnicy viaźniaŭ, jakija
Zžylisia sa zvonam svaich kajdanaŭ,
I prahnuć pryvučyć da jaho
Volnych ad naradžeńnia,
I razhublena ruki razvodziać,
Nie adčuvajučy zvykłaha cisku na ich...
Ciapier ja viedaju, jak
Žyć u dvuch paralelnych śvietach,
Na dźviuch paralelnych planetach,
Idučy pa adnoj ziamli,
Uźniaŭšy vysoka pachodniu
Apoŭdni šukać
Nie, nie spačuvańnia,
Ale razumieńnia, i viedańnia,
J mužnaści pryniać praŭdu.
Ciapier ja ŭmieju
Čytać pa vusnach da daskanałaści,
Słuchać maŭčańnie,
Jakoje nasyčana krykam,
Čuć sens, jaki chočuć davieści
Praz łusku inšych słovaŭ,
Abo sens amal pachavany
Pad łuskaju słovaŭ pustych.
Ciapier ja viedaju,
Ale nie praz pył času,
Ažyłaje znoŭ:
«Ave... morituri te salutant...»
I adčuvaju
Niemahčymaść syści sa šlachu,
Choć nie trymaje nichto i ničoha...
Tolki sumleńnie...
Bo jość tolki dva baki:
Abo
Iści da kanca žyvym
Z hodnaściu ŭ horda ŭźniatym tvary,
Abo
Zbočyć
I miortvym upaści na šeryja požni času,
Upaści ŭ dryhvu i hladzieć u nieba,
I viedać, što nihdy tudy nia trapiš,
I kamień na šyi dušy
Užo namacvaje dno...
Bo adziny svabodny ŭzdych –
I stahodździ turmy nia jsnujuć.
Adziny ŭzmach volnych kryłaŭ –
I, raskrytyja, ich nia ŭcisnuć užo
Ŭ stalovyja kraty.
Patrochu, ale niaŭmolna
Ich pazałota blaknie
Ŭ śviatle Volnaha sonca,
U śviatle Volnych vačej,
Pad Volnym niebam
Dla Volnych ludziej
Nazaŭsiody.
Žyvie Biełaruś.
Miensk
Jury Stasinski
RAŹVITAŃNIE Ź INSURHIENTAM
Na Akreścina siomyja sutki hučyć palanez.
Na tancplacy pamiž iržavaha drotu:
Chmaraj bujaie słodyčny bez,
I vodar źbiantežyć musaŭcaŭ rotu.
Ślaźmi spłyłaje serca znoŭku ŭśmichajecca.
Sny mrojać reštki muroŭ.
Dy hučyć palanez, nie spyniajecca.
Dy vitaje svaboda svaich vajaroŭ.
Kalinoŭskaha płošča insurhientaŭ šychtuje...
«Adkul ty, chłopča, paviedaj?
Ja – ź Miensku, ja – ź Bieraścia, ź Viciebsku – ja,
Ź Vilni, z Horadni,
Z-pad Mazyra na Paleśsi, dzie Prypiać vandruje...
Nas – śviet vialiki. Ty, chłopča, ŭviedaj:
Navahradčyna ŭsieńkaja tut,
I šmat chto – z Padniaproŭja.
Tut z Mahilova j Smalensku charuhvy,
I Žmudź, i Vałyń,
I Ukrajna nam zyčać zdaroŭja,
I šmat chto jašče,
Bo ad mora da mora – naš kraj,
Naš słodyčny bez,
Dy Akreścina, dzie siomyja sutki hučyć palanez...»
Miensk, sakavik–krasavik, 2006
Raman Łatuška
* * *
Cicha-cicha...
Niešta bjecca ŭnutry
Cicha-cicha...
Spyniajecca dychańnie,
I heta ad kachańnia
Ledź nie razryvajecca.
Ścišyłasia, supakoiłasia,
Cicha-cicha...
I hetak praciahvacca budzie,
Pakul žyvyja ludzi, i ichnija pačućci
Kirujuć hetym
Ledźvie čutna,
Cicha-cicha.
Miensk
Kamientary