Z traŭnia pa lipień ptušaniaty-padlotki pakidajuć hniozdy i vučacca lotać i žyć samastojna. Nie treba karmić ich i zabirać dadomu! Ich baćki pobač, jany pryhladajuć za imi. Ty nie pakłapocišsia pra ich lepš za baćkoŭ.

Jak zrazumieć, što heta podletak, a nie darosłaja paranienaja ptuška? Piša telehram-kanał «Dzikaja pryroda pobač».
U podletkaŭ častkova zachoŭvajecca puch (na hałavie i śpinie), pierje kryłaŭ i chvasta karotkaje, moža być u trubačkach, chvost padobny na abhryzieny. U vierabjinych ptušaniat pa krajach dziuby — žoŭtyja valiki.
Što rabić, kali znajšli podletka?
Za horadam: cichieńka sydzi. Nie turbuj ptušania i baćkoŭ.
U horadzie: kali miesca niebiaśpiečnaje (daroha, dziciačaja placoŭka, miesca dla vyhułu sabak) — aściarožna pieraniasi ptušania da bližejšych kustoŭ ci dreŭ, padsadzi (nie padkidvaj!) na halinku, na dach padjezdu ci haraža. Zrabi heta chutka i vielmi akuratna — nie paškodź krochkija kości.
Varony — asobny vypadak: ich baćki ahresiŭna abaraniajuć ptušaniat. Kali varaniania siadzić na dziciačaj placoŭcy, jaho možna pieranieści dalej, papiarednie abaraniŭšy hałavu ad napadaŭ baćkoŭ. Ci na tydzień paviesić papiaredžańnie, kab ludzi abychodzili niebiaśpiečny ŭčastak.
Kali ptušania ŭžo zabrali dadomu, treba jak maha chutčej viarnuć jaho na toje ž miesca, dzie znajšli!
Zabirać ptušaniat i ptušak z pryrody dla lačeńnia možna tolki ŭ tym vypadku, kali jany paciarpieli ad dziejnaści čałavieka. Dla hetaha patrabujecca dazvoł Minpryrody, i lepš pieradać ptušku ŭ prytułak ci zaapark.
Kamientary
A ŭ inšym vypadku małoje było zdarovaje, jaho nie čapali, tolki vadu jamu vynosiŭ, i padziaŭbści saho-taho. Jahonyja ž baćki nazirali, siedziačy na saśnie. Pa-pieršym časie ŭtvarali šum, lotali nad hałavoju, a potym supakoilisia, zusim. Małoje na noč załaziła vyšej na drovy, amal pad strachu, i siadzieła tam cicha, kab nie pryciahvać uvahu katoŭ, a ranicoju iznoŭ rabiła pramienad u sadku. Praź niejkich dzion 10 pačało lotać i dałučyłasia da svaich.
Što cikava, z taho času varony spynili škodzić u mianie na padvorku, možna pakinuć ježu na stale pad čarešniaj, ci kajstru z charčam pry dźviarach, jany ničoha nie čapajuć, nia tak, jak było raniej...