Luba — žurnalistka radyjo «Volnaja Biełaruś». Jaje siastra Vika pracuje ŭ hazecie «Savieckaja Biełaruś». Zredźčas jany sustrakajucca na «neŭtralnaj terytoryi», u stałoŭcy, što lažyć miž redakcyjami. Ale novy hod im daviadziecca sustrakać razam, u baćkoŭskim domie. Raptam vyśviatlajecca, što vypadkovy Lubin spadarožnik pa maršrutcy — taksama ich hość...
Voś zachaciełasia zajcam stać,
Bajacca, chavacca i haładać,
arechavy kust abaronca moj,
Hetaj chałodnaj zimoj.
Z zaklonu ŭełskich čaraŭnic
Luba — žurnalistka radyjo «Volnaja Biełaruś». Jaje siastra Vika pracuje ŭ hazecie «Savieckaja Biełaruś». Zredźčas jany sustrakajucca na «neŭtralnaj terytoryi», u stałoŭcy, što lažyć miž redakcyjami. Ale novy hod im daviadziecca sustrakać razam, u baćkoŭskim domie. Raptam vyśviatlajecca, što vypadkovy Lubin spadarožnik pa maršrutcy — taksama ich hość...
Praciah. Pačatak u № 2—6.
Pa vioscy zabuchali petardy, na hanku ŭźnikła maci:
— Lubka! Jon užo adhavaryŭ, chutčej, novy hod sustrakać, ciabie ŭsie čakajuć.
Ja strymhałoŭ kinułasia ŭ chatu. Zastolniki siadzieli z adnolkavym vyrazami pjanavataj ironii na tvarach. Cikaŭ hadzińnik. Moj kielich stajaŭ nality, uzdymalisia burbałki (Alaksandravičava paŭsałodkaje!).
— Nu, raz ty takaja ŭ nas razumnaja, dyk skažy tost! — skazaŭ dziadźka Vasia.
Addali varjatcy navahodniaje słova. Ja ŭziała kielich i ničoha nie mahła skazać. Mnie chaciełasia vykłaści pra ŭzajemaźviazany kaladny mechanizm uzmacnieńnia Irada i niepaźbiežnaści cuda. Pra źmieny, jakija čakajuć usich, i chaj by jany pajšli nam usim na karyść. Ale ahida da vysokaha ŭžo zaniała mnie duch. Nie było nijakaj praŭdy, jakaja b nas abjadnała, a kali b i była, nie maimi vusnami i nie dla hetych ludziej jana pavinna prahučać.
— Nu, choć za Biełaruś, ci što! — padkazaŭ baćka.
— Za Biełaruś! — z palohkaju ŭskliknuli my j zacokali kielichami.
Kali praŭda raspaŭzajecca, jak staraja mieškavina, heta jasnaja prykmieta, što vy stupili na šlach «siaožeń» — drobnaj svołačy. Tak havorycca ŭ maim padručniku pa fen-šuj. Pa-biełarusku heta hučyć tak: usie majuć racyju. Abo: treba žyć jak nabiažyć. Drabić praŭdu na niekalki j vybirać svaju. Na šlachu siaožeń valajecca šmat dabrotaŭ, možna padabrać, tolki hałavu schili, pad nohi hladzi. Ale navat nabraŭšysia ŭsiaho, zastanieśsia žamiarynaju, jakaja vałače hruz, u niekalki razoŭ bolšy za samuju.
Praŭda, pa-za šlacham drobnaj svołačy jość šlach hieroja, adnak heta zanadta vialikaja adkaznaść. Vuń adzin uzvyšajecca nad siaožeń. Da jaho i hałavu padymać brydka.
Prytojenyja za kulisami
Pikiet pad čyrvona-zialonaj šyldaju «A.H.Łukašienko — naš priezidient!», Miensk, CUM, studzień 2006, vybary-šmybary ŭ zaviazanym miachu. Kot daŭno viadomy.
Ja staiłasia za šeraj kalonaj CUMu j nieprybranaj jełkaj. Pierad pikietčykami — hrupaj taŭsmatych maładzionaŭ u dublonkach — rasprahajecca moj ziać, hebist Anuškievič.
— Aktyvisssty! — schavaŭšysia sa mnoj za kalonu, prašypieŭ niejki mužčyna ŭ futranoj šapcy. Ja ŭchvalna zirnuła na jaho. Chvilinu my ŭ poŭnaj jednaści śvidravali vačyma pikiet «Za Biełaruś!», potym jon nyrnuŭ u CUM, a ja zastałasia stajać — mnie čyściać marynarku ŭ tutejšaj chimčystcy, śpiašacca niama kudy. Ja nia mierzła — była ŭ baćkavym hiealahičnym švedry z kalanaj voŭny. Mieła flažačku kańjaku, a taksama čas i natchnieńnie panazirać za palityčnym žyćciom časoŭ Załatoj Epochi. Spakoj i papas — dźvie dastatkovyja ŭmovy, kab epocha ličyłasia załatoj.
Da pikietu nichto asabliva nia bieh. Voś padyšli dźvie bujnyja ciotki — dublonki dadołu, hrudzi napierad, na hałovach futranyja šapki a-la bajarynia. Torby z zamočkami. Zahadčycy adździełu ŭ vykankamie. Pavažna pastavili podpisy, pajšli. Praz paŭhadziny ja spaścihła pryznačeńnie pikietu — šyrma! Asnoŭnyja podpisy źbirajucca cichaj sapaj ź vielkim razmacham. Hety ž pikiet byŭ paezijaj čystaje krasy. Jon razam ź pikietami Milinkieviča, Kazulina j Paźniaka ŭtvaryŭ čatyrochkancovy kryž u padziemnym pierachodzie CUM—Kamaroŭka. Tyja try ja ŭžo ahledzieła. Zusim nia taja dychtoŭnaść. Pazašyvalisia pad ziamlu, tvary blednyja, mierznuć u tannych apranachach. Za Paźniaka siadzić na zedličku pažyłaja spadarynia ŭ błakitnaj kurtačcy. Za Kazulina — studenty j vykładčyki. Milinkievičaŭcy padabralisia jak u pjesu pra klasavuju jednaść — inžyner Pavał Miafodzievič (viedaju jaho jak staroha revalucyjanera), Antośka-liceist, mažny vusaty mužčyna, z vyhladu rabočy. Pobač kałocicca maci-adzinočka — usia ŭ varsinkach i kačułkach, z žurbotnymi vačyma j apuščanymi vusnami. Hetym ja j zdała podpis dy pajšła da CUMu čyścić svaju tannuju apranachu.
Tut ja ŭ druhi raz pabačyła svajho ziacia za pracaj. Pieršy raz to było ŭ siaredzinie 1990-ch na mitynhu: jon kružlaŭ vakoł natoŭpu, jak voŭk pry hurcie. Padcikaŭšysia zzadu, ja pakłała jamu ruku na plačo j hyrknuła: zdravija žadaju, lejtenant Anuškievič! Anuškievič doŭha nia moh mnie daravać taho, što ja paličyła, byccam jon paśvić takich nikčemnaściaŭ, jak ja dy inšyja nacyjanalisty. Jon «pracavaŭ» z Majkam Rejvenam, «amerykanskim donaram apazycyi». Heta jon mnie admysłova pieradaŭ praz znajomych. Havaryć my nie mahli z-za ŭzajemnaj antypatyi.
Ja paznajomiłasia ź im u rańnim studenctvie — vysoki blandyn ź Viciebščyny, čysty erzac vikinha. Siastryn internacki muž. Jany miesiacaŭ kolki žyli ŭ hrachu ŭ našym niesiamiejnym internacie. A potym raźbiehlisia, bo za im zavialisia dziŭnoty dziŭnyja. Raz pryjšoŭ za mnoj u žanočuju prybiralniu, kab pavinšavać z dniom naradžeńnia. Vyjšaŭšy z kabinki, ja była niepryjemna ŭražanaja — pablizu stajaŭ Anuškievič i paśvistvaŭ humovym vožykam. «Na, z dniom naradžeńnia!» — skazaŭ jon, praciahvajučy mnie cacku. Tady ja vyrašyła, što ŭ im prytaiŭsia tualetny mańjak (takich tady chapała). A potym padumała: Anuškievič chacieŭ nia tolki praniknuć u tajamnicy žanočaj prybiralni, ale jašče j kahości źbiantežyć i apuścić. Praź niekatory čas jon vykraŭ moj dziońnik, dzie byli brydkaści pra siastru (ja zajzdrościła, što ŭ jaje pryhožy muž, chie-chie!) i pakazaŭ joj «praŭdu». Vika zazłavała, plunuła na nas abaich i syšła na kvateru. A Anuškieviča praz paru miesiacaŭ testavańniaŭ pieraviali ź jurfaku na kursy KDB, a potym u vyšejšuju škołu ŭ Maskvu. Jon prychodziŭ da siastry, chvaliŭsia j prasiŭ viarnucca — jaho čakała bliskučaja budučynia. Tak i atrymałasia. Šnyryć ciapier pa pikietach. A moža, kursantaŭ pryvioŭ podpisy źbirać?
Tak ci inakš, ja nie paŭtaryła podźvihu 1990-ch — nie padyšła i nia hyrknuła, prymusiŭšy jaho źbiehčy. Sprava ŭ tym, što ja bolš nie mahu padyjści da jaho abo pakłaści ruku na plačo. Čekisty prajšli vialiki šlach, zrabili mnoha brudnaj pracy, i ciapier da ich nabližacca nia treba.
Adnak da pikietu nabliziłasia majo druhoje ja — lubimaja siastra, u svaim najhoršym futry — sa stryžanaha stepovaha sabaki. Jana chodzić u im na nia nadta važnyja interviju, i ŭvohule ŭ narod. Ja ničoha nia čuju, ale pa radasnaj pantamimie paznavańnia baču — Vika j Anuškievič u paradku. Moža, navat adnovicca para — baran dy jara. Vika biare interviju ŭ chłapcoŭ-pikietčykaŭ, Anuškievič admachvajecca. Potym usie razam, śmiejučysia, niešta havorać dvum padpisantam. Čałaviečaje, zanadta čałaviečaje. Ja dalekavata staju, replikaŭ nia čuju, dyj nie chaču — na pamiać viedaju. U ich maja rytoryka 10-hadovaj daŭniny — «Biełaruś juber ales», «Za Biełaruś u roskvicie». Hetaja stratehija vyjaviłasia projhryšnaj, škodnaj dla zdaroŭja — zanadta anhažavacca ŭ krainu, chaj sabie j svaju. Ź joj usio roŭna ŭsio budzie inakš — nie pa-mojmu, nie pa-anuškievicku.
Šlach z-za kulisaŭ nia ŭsich viadzie na scenu. Nia chočaš hrać — sychodź z teatru. Kudy? Asabista ja pajdu ŭ chimčystku pa svaju kurtku.
P.S. Dniami pabačyła paru ŭ adnym filmie. Aboje vykryvali polskich špijonaŭ. U svoj čas my ź siastroju vučylisia žurnalistycy ŭ Polščy j Čechii — za hrošy «Salidarnaści» j «Ściapana Batury». Na tahačasnych fotkach my razam na vulicach volnych miestaŭ Praha, Hdańsk i Varšava.
Rezygnuje z wszystkiego
Jak heta dobra —
Hardynia.
Chaj zastajecca, spatrebicca.
Znynia
Los naš zabrany
Zaklikaje źmirycca.
Nia zdoleŭ, miły, ty zbudavać svaju viežu ŭ pyle, nia zdoleŭ.
Nu i što?
Pajdzi i paśpi da Śviatoha Nikoli.
Chto słaby, ale nievinavaty,
Chaj idzie ŭ anučki dramać dachaty.
Zaśni i skanaj, raz za dźviery
ty zajšoŭ, za jakimi nia stała ni mary, ni viery.
Prymi svoj vybar,
I hety harmidar
raźbiarecca na nitki.
Idzi za svajoju
Vieraŭčanaj, nicianaj, padmannaju ściežynoju.
Ŭsio niščymnaje mnie i tabie dastałosia.
Na niščymnicy my i raściom,
bajavoje ŭskałośsie
našaj zhrabnaj, jak levy pratez, epochi.
(Praŭda, što bitvu kidajuć adnyja kaleki dy łochi,
A taksama my, nievialikija svołačy,
Jakija vybrali žyć na kaleniach,
I nia chočuć być bitymi stojačy.)
❏
Jeva Viežnaviec — piśmieńnica. Žyvie ŭ Miensku.
Kamientary