Kaho baču z Maskvy?
Nie vyklučaŭ by znovu rašuča vusataha, ale nia nadta drapiežnaha dziadźku. Łahadniejšaha pahladam, kreŭnaha, prynamsi, abliččam, našamu słaviana-biełavusamu typu. Tym bolej, navažsia i čarodny Baćka paciešyć śviet rolaju błazna-słavianosobiratiela... Pry takim pavarocie spravy morda lica, nia raz paŭtaraje moj ruski pryjaciel-susied pa leciščy, očień dažie mnoho značit. Inakš pretendentu v istinnyje słavianiny nie ŭścierahčysia ad nijakavatych prynarodnych zapytaŭ kštałtu:
Tiebia b v Chusiejniju posłať,
No tie — diktatory «čeśniej»!
Načnieš i tam słavian iskať?
A sam — cyhan il iudiej?
(Idyjot samy nastajaščy. — Miensk–Varšava–Maskva, 2000. S.76)
Kali ž pavažniej i kankretna — addaŭ by hety “prezydencki” honar staršyniu Tavarystva Biełaruskaj Movy sp.Alehu Trusavu. Biazvusamu, praŭda, — zatoje z baradoj. Baradatyja, zaŭvažana, mudrejšyja ad vusatych, a hałoŭnaje, nie takija złosnyja, nie kryvasmoki. Na dadatak i rasiejski najezd na palityčny alimp Biełarusi nabyŭ by peŭnuju lahičnuju zavieršanaść: vo hłavie russkoj komandy — russkij čiełoviek, navat z semickimi prykmietami. Pad takim liderstvam našyja bratki — ciapierašnija načalniki RB ad adukacyi, biaśpieki, milicyi, abarony, zamiežnych spravaŭ, tak zvanaje Pałaty (jakaja šče z tutejšych uładnych dzialanak nie achoplena “russkoj lubov́ju”?) nia toje što pieraškadžali b, ale hurtom kinulisia b adčyniać vymahany abaryhienami nacyjanalny ŭniversytet na okrainie, pardon, u krainie, im paduładnaj. A tam, hladziš, adnaho-druhoha chama ź liku voinstviennych rievnitielej “istinnosti” (“Hovori normalnym jazykom!”) asadzili b nie na žarty. Dratavańnie ž pałkami, ckavańnie aŭčarkami na vulicach i płoščach Miensku, Viciebsku, Barysava i h.d. biełaruskaha čałavieka za manifestavańnie im svaje biełaruskaści pry takim prezydencie nie ličyłasia b bolej diełom doblesti i hierojstva abo tramplinam dla čynavienskaj karjery.
Słovam, russkaja otzyvčivosť vsiemirnaja mahła b i na kryvickaj ziamli pakinuć pa sabie dapraŭdy viekapomny i šlachietny śled. A naš udziačny patomak poruč z proźviščami Marksa, Lenina, Dziaržynskaha, Śviardłova, Biersana, Knoryna, Miaśnikova, Luksemburh (Rozy), uviečnienych na abšary sovkovoho zapaviednika, ź niamienšaj uzrušlivaściu zhadvaŭ by pa časie imiony Stražieva, Zamietalina, Jerina, Čumakova, Łatypova, Popova... Kaho-kaho, a inšaziemnych błahodietielej, svaich čužyncaŭ adździačyć biełarus patrapić.
Škada — nia zbycca majmu prajektu. Vyniki hriaduŝiej vybarčaj mitulhi ŭ Biełarusi, prypuščaju, užo praličany-padličany sysknoju słužboju sosiedniej stolicy s jeje lehalnoj ekspozituroj v cientrie Minska.
Što ŭ takim razie zastajecca rabić tutejšamu ludu? A ŭsio toje samaje, spakonviečnaje: rychtavać hnoj pad bulbu dy cisnuć ciškom samahonku. Marmyčučy, pad kajf, svoj niamy praklon: “Kab vy zdochli” [V.Bykaŭ. Try słovy niamych. — A.K.].
Pakul hetaje prycišanaje marmytańnie nia vybuchnie hrymotnym rozhałasam nad drymotnym abšaram Zabranaha kraju: KAB VY ZDOCHLI!
Tady j nad vybarami prezydenta, a jašče lepš, Haspadara Krainy parazvažać, suvažna, u samy raz.
Alaksiej Kaŭka, Maskva
Kamientary