Słavamir Adamovič
Kali doŭha niama daždžu
Kali doŭha niama daždžu,
Radaść prahnie viečnaści.
A viečny tolki bol –
jon siviznoj raskviečany,
ślaza jaho parol.
Praskaja viasna
Źviazu biełarusaŭ zamiežža
…Tvoj sok źbirajučy pa kroplach,
ja piŭ nahbom, jak Baradulin,
kidaŭ žbanok, išoŭ u pole
i hinuŭ tam ad zvonkich kulaŭ
svajoj paezii pryŭkrasnaj;
ja byŭ tady śviaty i jasny,
i bratčyki išli za mnoju,
i ja zmyvaŭ ź ich duš karostu
duchoŭnaj zbytnaści i plahi;
ja słovam biŭ, jak pasam dziahi,
ale nie pakidaŭ ni znaku;
ź siabrami piŭ na Havełaku
ŭ haspodach piva roznych smakaŭ;
dziaŭčaty českija nadryŭna
čechali ŭ biełyja nasoŭki;
praz Karłaŭ most lilisia kroki;
chłapcy malunki pradavali,
viasnu pad Bechiera hukali
i płakali ciškom, i zuby
ściskali ŭ jaraści biazmocnaj,
i rvali na šmatki emocyj
svaju luboŭ da Biełarusi,
kuryli “Start”, i dym
dyskusij
płyŭ pa-nad załatoju
Prahaj
u nakirunku Ost.
Pravapis ličebnikaŭ
Pišu ŭ try słovy:
šeść sot dvaccać.
Razumnahałovy
hatovy
śmiajacca.
Razumnahałovy daje kupiury,
a ja raśpiaty žacham i juram.
Bajusia, “zialonyja” stanuć
mnie kołam,
spyniŭšy falcetam
nervovaje soła.
* * *
Pakul što nabrydź i vižy
rujnujuć našyja kryžy,
ale nia viek im tut sipieć
i ŭ našym prysku žor svoj
hreć!
Kamientary