Kultura

Arkadź Lićvin. Voŭčaja charuhva, albo Tep-tep-tep!

z apoviedaŭ la kanfederackaha vohnišča

Jakoje heta dabradziejstva Božaje — vohnišča! I apońča vo — suchaja, i sam… A było ž — abaich choć vykručvaj! Niezdarma prodak moj Mikoła kazaŭ, što ź pistaletam i kresiva nie patrebnaje. Umomant raspalili. Ź inšaha boku, Mikołu ŭzhadaŭšy, jak na toje hlanuć! Raskłaŭ by svaim časam ciapielca, moža, i nia mieŭ by tych kłopataŭ, ale ž, połymiem zdradziŭšysia, i ŭ pałon da maskaloŭ było niedaloka.

A što ty, synie-bracie, uzirajeśsia ŭ mianie jak kot na podmazku? Cikava tabie? A niama taho razumieńnia, što čałaviek u hadach, horła jamu pašerchła, u plečy ściudziona i da harački blizka? Bikłažka, peŭna ž, nie parožniaja?.. Nu vo! Zusim inačaj śviet hladzicca: i zorki bujniejšyja, i dym u vočy nia lezie, naležyć i ad mianie ŭdziačnaść… Aj, jaki prysačak prapadaje! Sama repu ci karpa ŭ hlinie zapiakać. Ale ž niama ni adnaho ni druhoha, dyj hlinu jašče šukać daviałosia b…

Dyk było tak. Bližej Miensku, a tam nia tak saksoncy, jak maskali dapiakali, miełasia charuhvačka pamianiać dyślakacyju. Zanadta ich abłažyli. Mieli, značyć, našy abozik na try vazy. Stajali ŭ dobrym miescy: uźlesak suchoha boru, pobač palanka, jakraz na vypas, ale treba sychodzić. Kab zručniej praśliznuć, kamendant vyrašyŭ u susiednim majontku maskaloŭ pacierabić. Mikoła kazaŭ — «varoty rasčynić».

Vybrałasia tavarystva, a Mikołu, dziela rany ŭ siadło nieprydatnaha, pry abozie pakinuli: viedali — i adzin upravicca. A siarod usialakaha vajskovaha majna dy pryładździa mieli na vazach niekalki baryłačak harełki. Na roznaje ŭžyvałasia, ale zaŭždy pad nahladam haspadarčaha. Byŭ jon dbajny i niepituščy, dy ad peŭnaha ŭžo času, viarnuŭšysia z sutyčki, pačaŭ zaŭvažać u baryłcy čop paturbavany. I harełki mienieła (na kožnuju baryłku była ŭ jaho zaviedzionka na kijočku admysłovy zarez rabić). I nichto nia moh daŭmiecca, jak heta zdarajecca, bo vartavy ćviarozy i duchu ŭ vusnach nia maje. Vyrašyli, što prydremvajuć — chłopcy i niechta mimachodź łasujecca. Tak sprava i nie prajaśniłasia, až pakul moj prodak pry abozie nie zastaŭsia samotnym vartaŭnikom.

Vartavać daviałosia doŭha: dzień, noč i jašče dzień, bo tavarystva paśla sutyčki musiła paranienych pa dvarach uładkoŭvać. Ale ŭsie, bohu dziakavać, žyvyja zastalisia, tolki voś ź viartańniem u tabar prypaźnilisia.

Dy, viarnuŭšysia, tabaru na starym miescy nie znajšli i šukali jašče dzień. A darohaj daviałosia pa lesie koniej źbirać, u tabary pakinutych, haspadarčych, badzialisia jany pa lesie biaz ładu i nahladu. Ale nastroj va ŭsich dobry, bo voraha paturbavali, uvahu jahonuju ŭ patrebny bok skiravaŭšy, i mieli šlach adychodu nadziejny i zručny. Nu, pakul dzień, to i spravy, a viečaram, zvyčajem, la vohnišča. Chto šablu vostryć, chto vopratku, u siečy rasporatuju, zašyvaje, chto prosta lažyć na huńcy dy ŭ ciomnaje nieba ŭzirajecca, pra pakinuty dom dumajučy, kab śviatłom vačej nie psavać. Paśla takoj pryhody chaciełasia tavarystvu adznačyć pieramohu. Zdabyču mieli — čaru vializnuju, srebnuju, vyklučnaj pryhažości. Z mahnackich schovaŭ da maskaloŭ trapiła, niajnačaj. Voś tolki harełki ŭ tabary zastałosia mienš, čym u tuju čaru za adzin raz lezie. Tut i pryjšła para Mikołu raskazać usio pa paradku.

Pačaŭ jon ad ulubionaj prymaŭki:

Ja tabie ku, panie-bracie, pryhoda niazvykłaja! Lažu heta ja voś hetak ža tym viečaram, užo źmiarkajecca, i raptam čuju: «Tep! Tep! Tep!» Padniaŭ hałavu: boža miły, idzie z huščaru vaŭčydła, z dobruju ciałušku, nia mienšy. Adnamu dyk daŭ by rady, ale ž za im jašče vočy śvieciacca! Nu, ja z voza za halinu ŭchapiŭsia dy na klon. Tam nie dastanuć. Koni spudzilisia, zaržali dy ŭ hałop. Słabiejšaha hajnia, dahnaŭšy, na maich vačach zarezała. Ale słuchajcie, što dalej. Idzie, ja tabie ku, toj pieršy da voza, pryniuchvajecca. Čop z baryłki zubami vyciahvaje i smokča. Dy tak, padła, smokča, što pa lesie recham addajecca! Napiŭsia, ablizaŭsia. Jazyk z paŭaršyna, nia mieniej, ikły ŭ paščy ŭ moj palec. Ablizaŭsia, chvastom varuchnuŭ i adstupiŭsia. Ryknuŭ pa-svojmu, to nastupny tut ža. I tak adzin za adnym: nasmokčacca, chvastom varuchnie, zadavoleny, i adychodzić. I raptam, ja tabie ku, toj pieršy zadziraje hałavu i kaža: «Złaź, Mikoła! Ja ž viedaju, što i tabie chočacca. A pahrebuješ našym tavarystvam, to my ciabie razam z tym žarebčykam na zakuś puścim. Akurat na ŭsich pakaštavać chopić». Chižaki tym časam sapraŭdy za kaninu ŭzialisia. Ja ŭ adkaz: «Nie dastaniecie!» Ale i na heta šery mieŭ svajo: «Nie pahodziśsia — horš budzie: začarujem na vaŭkałaka i budzieš z nami biehać!»

Spužaŭsia Mikoła: što ź nieśmiarotnaj dušoju stanie? Jaki tam čyściec — prosta ŭ apramietnuju na viečnyja pakuty! A chto paručycca, što hetyja mačymordy nie vaŭkałaki? A vaŭkam najpierš išło, kab druhuju baryłku zručniej pakłaści dy pieršuju krychu nachilić. Vaŭčynaj ža łapie heta niazručna, ci niazłapna, kali dakładniej kazać. Paklaŭsia voŭk, što nie začepiać, kali pasłužyć pa-ludzku, i musiŭ pavieryć Mikoła.

— Źlez, ja tabie ku, prosta ŭ zhraju. Dryžu tak, što nahavicy ledź na puzie trymajucca. Heta ž tabie nie z čałaviekam, zbroju ŭ ruce majučy, a ź ciomnaj siłaj dačynieńnie! Kryž na siabie kładu dy idu da baryłak jak na draŭlanych nahach. Źliŭ, što zastałosia, ź pieršaj u viadzierca. Dla animušu sam prykłaŭsia raz, druhi, moža, i treci, ad strachu nie da ličbaŭ było. Niby palahčała. Nu i pajšło svaim paradkam. A jak druhuju vysmaktali, to pasieli naŭkruha dy jak zavyjuć! Byvaje, vašmość, što i voŭk śpiavaje. A što ja, pytaješ? Z vaŭkami žyć, to, jak kažuć… Asabliva kali pobač toj zdaravienny zavodzić dy mianie padachvočvaje. U niejki momant žudaść praciała strašennaja: padałosia, niby łapy ŭ mianie pamiakčeli, i chvost zavarušyŭsia. Pamacaŭ nieŭprykmiet, supakoiŭsia: pačakajcie, dumaju, budzie i na krapivu maroz! Paśpiavali my hetak kolki času i znoŭ prykłalisia. Mnie dyk ničoha, bo strach strymaŭ. A toj dy hety ź biasiednikaŭ, baču, užo i na łapach nia ŭstoić, i łabecina jamu ciažkaja, da ziamli ciahnie. Parazbrylisia chto dzie, papadali: viedama ž, dla pjanaj hałavy ŭsiudy roŭna, a naham — adny jamy. Chutka zołak, a vaŭki maje śpiać jak sałomu pradaŭšy, zatoje ad pola barabany hrukočuć i kamandy dalatajuć: połk maskaloŭ źjaviŭsia i ŭ poŭnym składzie bivakom rastašoŭvajecca. A kab vas ziamla nie nasiła!

Heta ž jak raźjezdy dvary rabavać razašluć, to i na kanfederacki aboz nieminuča natrapiać. A što adnamu dy biaz koniej? I raptam dapietryŭ dy zabyŭsia i na ranu svaju! Kinuŭsia da vaŭkoŭ, davaj ich za łapy padciahvać dy ŭkładać miž ahłabiel. Uchodaŭsia dobra, ale piaredychu nia braŭ. Pa dvoje ŭ chamut, duha na čaćviarych dy ŭ ahłobli. Hužy nakinuŭ, suponi zaciahnuŭ — hatova! Nie patruć svaje chiby za adzin raz.

Uproh voz, druhi… Treci tak pajšoŭ, niby viek vaŭkami pavoziŭ. A dalej, bałazie krynica pad bokam, padchapiŭ viodry dy davaj źviaruhaŭ vadoju ŭ prytomnaść pryvodzić. Pačali ačomvacca, na łapy ŭstavać. A jak adčuli, u jakim stanoviščy apynulisia, to nia ŭzradavalisia, zavyli šeryja ŭ rospačy, a kudy dzienieśsia: daŭsia zaprehčy — dasisia i pahaniać. I susieda ŭ złości nie ŭhryzieš — tak uviazanyja!

Paśla ŭsiaho ŭčarašniaha vaŭkam nie vazy ciahać, a kilišak dy čaho kisłaha. Mikoła hetym pakarystaŭsia. Nakruciŭ na tyčku anuču, kvačyk u viadziercy z harełkaj vymačyŭ dy pravioŭ pa pysach. Ablizvajucca, čakajuć. «A na dačakańnie zapracavać treba!» — kaža Mikoła dy ź viadziercam i kvačykam vystupaje śpieradu.

Vaŭku abroć nie nakładzieš, to i lejcami nie pakiruješ. Jak tam čujecca, na lejcach i koń razumny, ale ž i tut niejak upravicca treba. Zavurčeli vaŭčydły, zaskavytali dyj rušyli za pachkaj anučkaj u spadziavańni — vabić ich toj pach nia horš ad kryvi. Pieršy voz zaskrypieŭ, za im druhi, pastronkam uviazany, a tam i treci. A z kožnaha piaredniaha kvačyk na tyčcy vytyrkajecca. Prosta pierad pysami, a nia ŭchopiš, nie pasmokčaš!

Idzie Mikoła darohaju, čas ad času dziela starannaści praviadzie kvačom pa pysach, niby piernik daść. Abližucca vaŭki, piakotka ŭ vantrobach dakučaje, młosnaść u paščach nievynosnaja. Ciahnuć.

Až tut zzadu tupat: nia ŭsiedzieli maskali. Što rabić? Chto z nas, moža, i nia skiemiŭ by, ale nie Mikoła! Spyniŭ svoj karavan i nad samaj pysaj hałoŭnaha dobra ŭmačanuju anuču trymaje. Kropli padajuć, ale što na łob, što jašče kudy, a ŭ pašču tolki zredku. Jak zavyje źviaruha ad kryŭdy! A za im usia zhraja — až zajšłasia ŭ spačuvańni. Zzadu ŭžo nia mierny tupat, a dzikaje ržańnie, katłavańnie vialikaje dy verchał. Jaki ž heta koń na zhraju paprecca — nie ŭ vadu ž ad daždžu? Paviarnuli maskali, Mikoła sunuŭ kvač u pašču, vyćcio i ścichła. Iznoŭ rušyli, nie bajučysia pahoni.

Pacichu-patrochu addalilisia ad niebiaśpiečnaj miaściny. A jak darohaju Mikoła nie zabyvaŭsia patajemnyja znaki pakidać, to i tavarystva, jak ja kazaŭ, znajšło jaho jašče zavidna. Pa darozie i spudžanych koniej paźbirała.

Z taho dnia razžyłasia charuhva na voŭčyja futry, i stali jaje nazyvać Voŭčaj. Častku navat pradali dy spražki srebnyja parabili admysłovaha ŭzoru dla ŭsiaho tavarystva. Usio pa toj prymaŭcy: vałačyŭ voŭk, pavałakli j voŭka. Nu i što ty, synie-bracie, paziraješ, jak husak na bliskavicu? Kudy ž ich vypuskać? I tak voŭk čałavieku nie padarunak, a z pjanych vačej čort viedaje što natvoryć.

Čara srebnaja (pryznaŭ, kazaŭ Mikoła, paśla ŭ joj znaŭca ŭlubiony «puchar z trytonam» Radziviła Rybańki) u vajennaj zavirusie zhubiłasia, a futry zastalisia. Spražka dahetul vo sa mnoju. Što? Aničym jany nia horšyja za lampartavy — aby serca było nie zaječaje. Hetaha anichto ŭ Vialikim Kniastvie nie papuścić, kali sapraŭdny vysakarodny klajnod šlachiectva ŭ dušy nosić!

Arkadź Lićvin — piśmieńnik. Žyvie ŭ Horadni.

Kamientary

Ciapier čytajuć

Pamiatajecie Taćcianu Zareckuju, jakaja sa skandałam zvalniałasia z Kabinieta Cichanoŭskaj? Jaje padazrajuć u Estonii ŭ machlarstvie

Pamiatajecie Taćcianu Zareckuju, jakaja sa skandałam zvalniałasia z Kabinieta Cichanoŭskaj? Jaje padazrajuć u Estonii ŭ machlarstvie

Usie naviny →
Usie naviny

Litoŭskija mytniki nie dali ŭvieźci ź Biełarusi kalekcyju savieckich hrošaj. Na ich — kamunistyčnaja simvolika4

Pucin na pieramovach z Trampam prosić viarnuć Rasiju ŭ dalaravuju sistemu17

«Prabačcie, heta nie maja rodnaja mova». Były dypłamat Śluńkin raskazaŭ, jak asadziŭ rasijskaha pasła13

Viciebskija desantniki zrabili marš-kidok da ŭkrainskaj miažy. Kudy mienavita?10

Na Niamizie ŭ Minsku dabudoŭvajuć šmatfunkcyjanalny kompleks z vadaspadam i drevami na dachu

Movaznaŭca i dypłamat Piotra Sadoŭski — u ciažkim stanie9

U Estonii adkryli darohu, na jakoj zabaraniajecca pryšpilvacca ramianiami biaśpieki1

Na Partyzanskim praśpiekcie ŭ Minsku sam saboj pierakuliŭsia hruzavik2

Biełaruski piłot zahinuŭ pry krušeńni viertalota ŭ Livii1

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

Pamiatajecie Taćcianu Zareckuju, jakaja sa skandałam zvalniałasia z Kabinieta Cichanoŭskaj? Jaje padazrajuć u Estonii ŭ machlarstvie

Pamiatajecie Taćcianu Zareckuju, jakaja sa skandałam zvalniałasia z Kabinieta Cichanoŭskaj? Jaje padazrajuć u Estonii ŭ machlarstvie

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić